Gość: Wyborca
IP: *.mironet.pl / *.mironet.pl
18.10.05, 16:38
DONALD TUSK, CZYLI... NA TRYBUNIE SIEDZI LEŃ
Na zdjęciu po lewej widać tytuł i wprowadzenie do artykułu, który pojawił
się w "Głosie Wybrzeża" z dnia 8-10 sierpnia 2003 roku. Poniżej prezentujemy
zdjęcia zamieszczone w tym numerze. Kandydat na prezydenta Polski, Donald
Tusk jest wielkim fanem piłki nożnej. Tak wielkim, że potrafi zamieniać salę
sejmową w... trybunę stadionu piłkarskiego.
Na fotografiach widać, w jaki sposób Tusk wywiązuje się ze swych obowiązków
wicemarszałka Sejmu RP: siedząc przed parlamentarzystami spokojnie (by nie
rzec: bezczelnie) ogląda mecz. Sądzi, że nikt tego nie zauważy. A jednak...
Oto bombardowani powierzchownymi hasłami reklamowymi i propagandą medialną,
która dość jednoznacznie promuje Donalda Tuska przyjrzyjmy się, co podawały
media, gdy nie został on jeszcze namaszczony na prezydenta. Zobaczmy jak ten
obecny ulubieniec show businessu, polskojęzycznych mediów i niemieckich
eurokratów podchodzi do swojej pracy na stanowisku wicemarszałka polskiego
sejmu. Jak widać na poniższych zdjęciach, Tusk z pełną premedytacją kpi sobie
zarówno z posłów, jak i z podatników. Udając, że bierze udział w głosowaniu,
tak naprawdę podgląda mecz piłki nożnej. Czy powierzyłbyś/powierzyłabyś
takiej osobie kierownicze stanowisko w Swojej firmie? I czy takiemu
kandydatowi można powierzyć piastowanie najważniejszego Urzędu w
Rzeczypospolitej Polskiej?
Dla Tuska mecz Interu Mediolan z VfB Stuttgart jest dużo bardziej zajmujący
niż wydarzenia w polskim Sejmie.
Tusk rozgląda się sprawdzając, czy ktoś nie obserwuje go przy "pracy".
"Pogodna" twarz (wściekła mina) wicemarszałka mówi sama za siebie.
Autorem powyższych zdjęć jest Wojciech BARCZYŃSKI/ "Życie Warszawy".
Autorem artykułu, do którego się odwołujemy - kfk.