• Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 19.12.01, 23:31
      Aha - byłbym zapomniał. Mam pytanko pokrewne dotyczące lodu do drinków. Robiłem
      już różne kosteczki - matowe, kolorowe, przezroczyste, dwukolorowe, kruszone i
      inne czary mary, ale za nic w świecie nie mogłem wykombinować, jak to zrobić,
      żeby ta cholera "trzymała się dna" a nie pływała po powierzchni. Masz może
      jakiś sposób? Ludzie, którzy podchodzą do tego z czysto fizycznego punktu
      widzenia mówią, że to niemożliwe.. hmmm czyżby? Spotkałeś się może z tym?
    • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 25.12.01, 00:07
      Mirek!- popełniłem jakoweś "vaux pas" zadając ostatnie pytania, czy to po
      prostu brak czasu??... zocynom się martwić...
      Pozdrawiam znad "Black Velvet"
      • arwena Re: Martini 26.12.01, 11:22
        suuuuper watek!
        martini dry z ginem i oliwka to moj ulubiony drink, a nie zdawalam sobie
        sprawy, ze tego taka rozmaitosc!
        tylko probowac!
        dzieki za namiar jimi;)))
        pozdrawiam swiatecznie - biegne po kieliszki! a
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 29.12.01, 02:24
      "Faut pas"? Zartujesz Jimi! Wprowadziles moje ego na piedestal, a ja mam uznac
      zes cos "dowalil"? W zyciu! Czy Ty - jako muzyk - mialbys do mnie pretensje
      jakbym powiedzial ze muzyka irlandzka i szkocka to to samo? Dla mnie obie
      pochodza z "Wysp" a juz niejednokrotnie wspominalem mam sluch absolutny - tzn;
      absolutnie go nie mam! Nie oznacza to jednak, ze jak sie spotkamy, to bedziemy
      mieli kupe radochy pijac Martini, czy inne drinki przy dzwiekach roznych treli!
      Na razie mam problemy z czasem.

      Przeczytalem na prawde wiele na temat tego krola coctaili i przyznam, ze nie
      potrafilem znalesc jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co spowodowalo jego
      "wyjatkowosc". Jedno jest pewne; reprezentuje wszystko; od sofistycznej
      elegancji do artystycznego zdeprawowania i dekadencji. Nazywany czasami "silver
      bullet" (srebrny pocisk) jest czysty, zimny i zawsze na najwyzszym poziomie.
      Prezydenci i gwiazdy ekranow, dziennikarze i poeci, fikcyjne postacie i ich
      kreatorzy, wszyscy sklaniali sie ku Martini w poszukiwaniu inspiracji, relaksu,
      milosci czy humoru. Zaden inny coctail nie ma tak skomplikowanej historii czy
      folkloru. Zaden inny coctail nie wzbudza takiej egzaltacji, graniczacej z
      intelektualnym ekshibicjonizmem, jak dyskusje o zrobieniu tego "wyjatkowego"
      Martini. Rob Roy, Manhatan, Rusty Nail sa na piedestale klasyki coctaili. Byc
      moze klasyczne piekno i wyrafinowana prostota lampki martini... byc moze fakt,
      ze potrzebne sa jedynie dwa skladniki (zimny gin i vermouth), aby stworzyc cos
      az tak wysublimowanego. Zrobic dobre Martini jest procesem wrecz na miare
      alchemii; dwa podstawowe elementy tworza zloto, lub...coctailowy ekwiwalent.
      Zjrzyjcie pod www.themartini.com/ czyz nie jest ten rysunek prosty i
      piekny?
      Aby nie byc goloslownym o tych emocjach, to przytocze Wam fakt z zycia Jackie
      Gleason'a (1916-1987) aktora - www.gleasontheater.com/intro2.html
      (ciekawa strona jego teatru; nie zapomnijcie o dzwieku!)wszedl do ekskluzywnego
      Miami Beach Hotel i zamowil swoje Clasic Martini. Barman zapytal go, czy chce
      to z lemon twist. (jedna osma cytryny, bierzemy w dwa palce; kciuk i srodkowy,
      zgniatamy, aby wicisnac sok i ruchem podobnym do klikniecia palcami lub
      "strzelenia", jak kto woli, "skrecamy", czyli robimy "twist" ze skorki. Jest to
      bardzo popularne przy regularnych drinkach, ale nigdy w Martini!). Jackie wpadl
      w szal! ..."jak bede chcial pieprzona lemoniade to o nia poprosze, ale ja chce
      Martini!!"... krzyczal. Do jeszcze bardziej zagorzalych zwolennikow Martini
      nalezeli Nora i Nick Charles www.dm.net/~vicki/thinman.html on, byl
      znany z tego, ze do zrobienia swojego Extra Dry Vodka Martini uzywal...
      zakraplacza do oczu!!!

      EXTRA DRY VODKA MARTINI

      4 czesci vodki
      3 do 5 KROPLI wytrawnego vermouth
      2 KROPLE soku z cytryny
      ozdobione naskorkiem z cytryny


      SMACZNEGO :)))
      • emma1 Re: Martini 29.12.01, 10:23
        Gość portalu: Mirek napisał(a):
        > EXTRA DRY VODKA MARTINI
        >
        > 4 czesci vodki
        > 3 do 5 KROPLI wytrawnego vermouth
        > 2 KROPLE soku z cytryny
        > ozdobione naskorkiem z cytryny


        Nie czaruj, to nie jest zaden drink - to jest poprostu normalna GORZOLA!!!!

        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 29.12.01, 16:47
          Nawet nie wyobrazasz sobie jak te "krople" zmieniaja smak...OK; posmak...:))
          • hanys_hans Re: Martini 29.12.01, 20:33
            db.correct-i.net/hollestyle/beno/obroski/humor/ALKOHOL.jpg
      • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 30.12.01, 00:01
        Gość portalu: Mirek napisał(a):

        > Czy Ty - jako muzyk - mialbys do mnie pretensje
        > jakbym powiedzial ze muzyka irlandzka i szkocka to to samo? Dla mnie obie
        > pochodza z "Wysp"

        pretensje? ... wręcz przeciwnie - mówiąc w ten sposób miałbyś zapewne dużo racji.
        Różnią je tak drobne, czasem wręcz nieuchwytne niuanse, że nie dziwi mnie, że te
        dwa, jednak rózne rodzaje muzyki są dosć często mylone.
        Zresztą - tak jak słusznie zauważyłeś - obie pochodzą "z Wysp". Co więcej - z
        racji współistnienia (przepływ ludności, kolonizacja, emigracja) przez wiele
        wiele lat, niektóre składniki obu wymieszały się - (jak w blenderze;))) - tak, że
        czasem tak naprawdę ciężko dociec, które skąd poszczególne pochodzą. Zresztą sama
        muzyka irlandzka (jak każda muzyka ludowa) wykazuje bardzo silne skłonności do
        asymilacji elementów pochodzących z zewnątrz i do adoptowania ich tak, że po
        jakimś czasie stają się one elementami wręcz utożsamianymi z kulturą z której de
        facto się nie wywodzą.
        Przykład: "Reel" - jednen z najpopularniejszych irlandzkich tańców wywodzi się ze
        Szkocji, jednak to właśnie irlandzcy mirzowie doprowadzili go do niepowtarzalnej,
        perfekcyjnej, czasem nawet widowiskowej formy, którą mozemy podziwiać obecnie. W
        północno-zachodniej Irlandii często usyszeć mozemy Polkę, która jak wiadomo
        pochodzi zza naszej południowej granicy.. ale.....

        ...chyba nie piszę na temat - Sorry - ale to moja pasja i ilekroć zaczynam o tym
        gadać trzeba mnie siłą do milczenia zmuszać więc skończę zanim któś zauważy ;))

        > Nie oznacza to jednak, ze jak sie spotkamy, to bedziemy
        > mieli kupe radochy pijac Martini, czy inne drinki przy dzwiekach roznych treli!

        Otóż to - nie trzeba wiedzieć skąd coś pochodzi - wystarczy to tylko polubić,
        może nawet pokochać...

        > Na razie mam problemy z czasem.

        takoż myślałem - w 200% rozumiem

        ..ale wracając do właściwego tematu. Uległem namowom Mości Pana i zakupiłem
        Likier Curacao (Bols Blue oczywiście) Krótko mówiąc - warto było!!! "Blue Moon
        Martini" to rzeczywiście rewelacja o niezwykłym, pięknym kolorze. Zgodnie z
        zaleceniami troszkę to ozdobiłem skórką z cytryny. Efekt był taki że wszyscy
        domownicy chcieli spróbować, (w tym moja 21 miesięczna córeczka) ... a ponieważ
        już nie jest tak łatwo ją oszukać i zmienić temat na inny, musiałem wykombinować
        cosik bezalkoholowego ( w tym samym kolorze i takim samym kieliszku) pod ten
        niełatwy do osiągnięcia kolor. Na szczęście okazało się, że mam w barku syrop w
        kolorze Blue Curacao... ufff !!! tym razem się udało ;))))))

        A tak jeszcze wracając do poprzedniego wpisu - znasz może jakiś patent coby lód
        wbrew prawom fizyki trzymał się dna szklaneczki?

        Pozdrawiam gorąco (i trzymam za słowo z tym spotkaniem przy Martini ;)))
        • emma1 Re: Martini 30.12.01, 14:03
          Gość portalu: Jimi napisał(a):

          znasz może jakiś patent coby lód wbrew prawom fizyki trzymał się dna szklaneczki?

          Dlaczego mialby???? To jest takie fajne uczucie, jak szklanka jeszcze pelna, na
          samej gorze plywa lod i mozna czuc to zimno na ustach i....... ech, co ja sie tu
          bede rozczulac.

          • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 30.12.01, 18:41
            Właściwie to masz rację, ale niektóre drinki (które widziałem niestety tylko na
            fotografiach) mają lód właśnie na dnie i muszę przyznać, że wygląda to naprawdę
            "bajerancko". Pytanie tylko - czy to rzeczywiście możliwe czy to "pic i
            fotomontaż":))?

            Oczywiście najlepiej nawrzucać lodu od dna po sufit (wtedy niektóre są na dnie)
            ale nie o to chodzi. Właściwie to chyba powinienem zadać to pytanie i
            kontynuować na "Coctails" Sorry Mirek ;))
            • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 30.12.01, 19:53
              Oh, come on Jimi! Nie jestem znowu takim policjantem, aby dyktowac innym co i
              gdzie maja wpisywwac, poza tym pytanie absolutnie na miejscu! Co do odpowiedzi
              to... nie wiem. Nigdy sie z czyms takim nie spotkalem i przyznam, ze wyglada mi
              to bardziej na rzecz malo prawdopodobna, chociaz rozne dziwne rzeczy sie
              zdarzaja. Ja mam z kolei pytanie do Ciebie; dlaczego Jimi? Znam JIM lub JIMMY
              ale skad u Ciebie Jimi?
              • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 30.12.01, 21:04
                Gość portalu: Mirek napisał(a):

                > Oh, come on Jimi! Nie jestem znowu takim policjantem, aby dyktowac innym co i
                > gdzie maja...

                tak se tylko żartuję - na wszelki wypadek:))

                > to bardziej na rzecz malo prawdopodobna, chociaz rozne dziwne rzeczy sie
                > zdarzaja.

                Takoż myślałem ...

                Ja mam z kolei pytanie do Ciebie; dlaczego Jimi? Znam JIM lub JIMMY
                > ale skad u Ciebie Jimi?

                Swego czasu, jeszcze w liceum miałem fryzurę jak Jimi Hendrix - stąd i
                przezwisko, jakie mi nadano właśnie w liceum (V LO dla dokładności - Piotlik,
                kolega z klasy, może wszystko potwierdzić ;)))

                W pewnym momencie to siano na głowie tak mi urosło, że gdy chciałem zrobić sobie
                zdjęcie do paszportu (I klasa liceum), fotograf musiał przesuwać całą swoją
                aparaturę bo mu się w kadrze nie mieściłem;))) serio!! - do dzisiaj mam ten
                paszport i za każdym razem gdy przekraczam granicę muszę "okazywać drugi dowód
                tożsamości" bo na pierwszym nijak do siebie (w obecnym stanie) nie jestem podobny
                ;)))... nie żartuję - zawsze jest z tym kupa śmiechu...

                Poza tym teraz nie mieszczę się w kadrze z innego powodu ;)))) Życie rodzinne,
                doskonała kuchnia, wrozona miłość do piwa - to wszystko sprawia że na anoreksję
                raczej nie narzekam ;)))

                Pozdrawiam serrrrdecznie;)))

    • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 09.01.02, 19:28
      Hej!
      Mirek! Jak już zobiłeś mi (i nie tylko mi) "smaka" to może zdradzisz przepisy
      na "Rusty Nail" i "Rob Roy'a"?
      Już się cieszę;))
      • Gość: Szwager Re: Martini IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.02, 19:31
        Gynau ! na Rob Roya(jedna z moich kochanych ksionzkow) to by sie zdauo.
    • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 14.01.02, 22:40
      Hej Mirku!!!

      Jak znajdziesz chwilkę "po godzinach" to daj znać co Ty na to: Mnie to baaardzo
      podeszło:

      2 częsci Gin
      1 część Amaretto
      1 część Vermouth Bianco (absolutnie nie Extra Dry)
      1 część Sok cytrynowy

      oraz jego nieco słodsza i bardziej aromatyczna odmiana

      2 części Gin
      1 część Amaretto
      1 część Vermouth Rosso
      1 część sok cytrynowy
      1 łyżeczka barowa syropu cukrowego

      ... dla wyjaśnienia: syrop cukrowy można samemu wyprodukować dodają do 1 litra
      zagotowanej wody (najlepiej mineralnej) 1 kg cukru. Należy tak długo gotować aż
      syrop zgęstnieje do pożądanej konsystencji. Jeżeli okaże się, że
      przedobrzyliśmy
      z koncentracją (w butelce został sam cukier) należy na górę wlać trochę soku
      cytrynowego - rozpuszcza cukier aż miło tworząc przez przypadek ciekawy dodatek
      choćby do drugiego drinka: bardzo słodki cukrowy syrop o lekkim posmaku cytryny)

      ... a tak dla przypomnienia: zdradź nam proszę recepturę "Rusty Nail'a" i "Rob
      Roy'a"... pliiiizzz

      Pozdrawiam Okropniście Serdecznie!!
      Barfly = Jimi ;)))
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 18.01.02, 15:56
      Bardzo sie ciesze ze ten temat jest tak milo przyjmowany. Dzieki. Jimi, pytasz
      o Rob Roy'a i Rusty Nail. Razem z Classic, Gibbson i Manhattan sa chyba
      najpopularniejsze i zdecydowanie najbardziej "top" z calej kolekcji Martini.
      Cos w rodzaju; jest duzo marek samochodow i jest Rolls Royce... (tak a propos
      ten tez ma "swoj" martini), sa setki Martini i ...no wlasnie. Rob Roy, Rusty
      Nail i Manhatan, wymagaja malego wprowadzenia. Sa one typowo amerykanskie
      (wiem; powtarzam sie z tym ale uwazam ze jest to wazne). Dla tych, ktorzy nigdy
      nie byli w USA - jest to przeogromna wiocha! Jadac wspanialymi autostradami,
      podziwia sie piekny krajobraz, ale kazdy zjazd z tego HWY, jest zjazdem
      w ...XIX wiek! Pamietam film Konwoj. Bylem zdegustowany jak mozna robic takie
      zle dekoracje a mam tu na mysli ciezarowke wjezdzajaca w dom i tylko tektura
      fruwala dookola; na truck'u zadnego zarysowania a dom w gruzach...tak jest na
      prawde! Altany w polskich ogrodkach dzialkowych sa solidniej zbudowane niz domy
      w US! Nie mozna o nikim mowic ze jest glupi, a amerykanie udawadniaja w kazdej
      dziedzinie ze nie sa, ale te wioski i male miasteczka (czyli wiekszosc kraju!)
      jest zamieszkala przez prostych, niewyksztalconych i ciezko pracujacych ludzi.
      Oni ani nie maja mozliwosci kupic wyszukany alkohol, poza tym cena z tym
      zwiazana wydawalaby im sie niezrozumiala; jak mozna placic tyle szmalu za cos,
      co mozna zrobic samemu prawie za darmo! U na nazywa sie to bimber a tu Burbon,
      znany rowniez pod nazwa american whisky. OK, sa tez powazni producenci tej
      odmiany, ale... Taki wiec John w Alabamie, czy Oklahomie, wali to w gardlo
      prosto ze zrodla, czyli stodoly i jest fajnie. Pod koniec XIX i na poczatku XX
      wieku US zaczelo sie bardzo dzielic; z jednej strony prowincja i ten hillbilly
      styl zycia, z drugiej potega ekonomii swiata z Wall Str z drapaczami chmur.
      Amerykanin zawsze pozostanie Amerykaninem, a wiec burbon czyli po prosu whisky,
      ale ten nowy swiat ma juz pieniadze i wyksztalcenie, robi sie wiec bardziej
      sophisticated (jak to bedzie po Polsku?). Zwykla gorzola ze stodoly juz nie
      wystarcza, powstaja wiec legendy;

      ROB ROY

      6 czesci szkockiej whisky
      2 czesci sweet vermouth
      kropla Angostura bitters (czyli po prostu kwas...taki na zgage)
      udekorowac czeresnia koktailowa


      MANHATAN

      6 czesci rye whisky (zytnia, znana jako kanadyjska, CC jest do tego najlepsza)
      2 czesci sweet vermouth
      kropla Angostura bitters
      udekorowac ta sama czeresnia lub z braku laku wisnia koktailowa


      RUSTY NAIL

      to w zasadzie nie jest martini, ale bardzo klasyczny drink

      4 czesci szkockiej
      2 czesci Drambuie www.drambuie.com/

      Drambuie jest whisky na miodzie; slodka odmiana ostrego alkoholu. Dobre, ale
      drogie.


      Polecam te koktaile, sa na prawde smaczne, latwo przechodza bez zadnych
      posmakow.

      Wracajac na moment do mojego komentarza o US; jest to moje zdanie! Ktos moze
      miec calkowicie inna opinie...i to jest OK. Kanada jest inna, bardziej
      europejska; wjezdzajac z Kanady do US, mam zawsze to samo uczucie, jakie mialem
      wjezdzalem z Polski do ZSRR... ;))
      • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 18.01.02, 19:56
        Gość portalu: Mirek napisał(a):
        .....robi sie wiec bardziej
        > sophisticated (jak to bedzie po Polsku?).

        Chyba najbardzie pasuje "wyszukany" albo "wyrafinowany"

        Dzięki za te cudeńka - lecę testować (choć z Angosturą mam przejściowe,
        podkreślam! przejściowe. kłopoty ;)))) Tymczasem myślę że nadrobię jakąś gorzką
        wódką...

        ... a tak poza konkursem - co sądzisz o tych eksperymentach z Amaretto?
        Pozdrawiam gorąco
        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.5.192.150.miss.c1.ca 19.01.02, 18:38
          Gość portalu: Jimi napisał(a):


          > Chyba najbardzie pasuje "wyszukany" albo "wyrafinowany"
          ...dzieki, troche mi wstyd...to skleroza zwiazana z wiekiem... ;((


          Moje gratulacje dla wszystkich; az milo tu teraz zagladac na forum, taki ruch
          i..nastroj :)


          Amaretto jest pochodzenia wloskiego i jest wynikiem zmieszania moreli, migdalow i
          wanilii, a produkt koncowy jest calkiem milym 35% alkoholem. Wlosi lubuja sie w
          tego typu "zielonych" bajerach. Przepisy na niektore z nich sa tajemnica, jak np;
          Campari czy Strega, lub podane do publicznej wiadomosci, ale praktycznie
          niemozliwe do podrobienia jak Frangelico, Galliano (30 ziol) czy Sambuca. Drugim
          producentem tego typu alkoholi sa Francuzi; Anisette (uzywany dawniej jako
          afrodyzjak), Benedictine - bardzo tajemnicza recepta z 75 ziol i brendy, robiona
          jedynie w jednym miejscu; przez mnichow w Fecamp (D.O.M. na butelce oznacza Deo
          Optimo Maximo - niezle wytlumaczenia ochoty na drinka, co? ;) czy Chartreuse,
          robione z 140 ziol! One wszystkie (moim zdaniem oczywiscie) byly stworzone
          bardziej jako lekarstwo niz, jak wino na ten przyklad, do konsumpcji dla
          przyjemnosci. Te wszystkie ziolowe historie po obfitym posilku typu wloskiego,
          czy poludniowo francuskiego, wspomagaja trawienie i mysle ze to jest ich
          podstawowym zadaniem. Ze wzgledu jednak na walory smakowe, nabraly te likiery
          popularnosci jako dodatek do drinkow, lub nawet jako samodzielny drink, jak np;
          Amaretto - na lodzie nazywa sie Amaretto Mist, lub po wstrzasnieciu w shaker'rze
          z odrobina soku z lime jest Amaretto Sour. Lubie napic sie kawy - i bardzo
          polecam - z dodatkiem uncji Amarteet - pycha (kawy z dodatkami to wogle osobny
          temat...moze kiedys). Tego typu alkohole sa lubiane przede wszystkim przez
          kobiety z racji ich lagodnego i na prawde niezwyklego smaku. Osobiscie nie
          przepadam. Jestem jednak "wychowany" na mocnym produkcie, przy nim pozostaje!
          Jest to oczywiscie bardzo indiwidualna sprawa; pierwszym pytaniem jest po co sie
          pije alkohol? Jednego dla przyjemnosci? OK, wtedy mozna pic wszystko, ale
          szczerze mowiac trudno mi sobie wyobrazic, ze kupie flache np; orzeszkowego w
          smaku Frangelico, aby wypic jeden kieliszek. Aby sie zalac? Tu myslalbym bardziej
          kosztami; tanio, mocno, duzo... nie mam problemow, a wiec trudno mi sobie to
          wyobrazic. Ja lubie byc "na rauszu" - rozluznia mnie to i relaksuje i jest to
          moje podejscie do alkoholu. Lubie docenic smak i wysoka jakosc produktu. Co do
          jakosci, to jest to najwazniesza rzecz...na drugi dzien. Im wyzsza jakosc, tym
          mniej cierpien :)) Innym powodem dla ktorych nie polecam wscieklego mieszania
          jest cukier. Kazdy z tych cudenek zawiera duzo jego ilosc, i to powoduje szybsze
          dzialanie alkoholu (latwo sie mozna upic nie wiedzac kiedy) i bole glowy dnia
          nastepnego. Pisze to wszystko aby odpowiedziec Jimi na pytanie "co sadze z
          eksperymentami z Amaretto", mysle jednak ze te uwagi moga sie przydac wszystkim.
          Jak wiadomo jestem zwolenikiem dobrej szkockiej whisky (tak a propos; czy jest
          zainteresowanie tematem whisky, czy mam dac spokoj?) i Martini. To ostatnie jak
          widac tez mozna na slodko, ale lubiac gin, pozostaje przy klasycznym. Radzilbym
          byc ostrozny z Manhatan czy Rob Roy; slodki vermouth moze byc nieprzyjemny na
          nastepny dzien. Sa one przepyszne, ale nie wyobrazam sobie siebie po "lunch'u z
          pieciu Martini" ;))


          Emma! Jak wiec widzisz, my mezczyzni jestesmy, bardzo nieskomplikowanymi
          stworzeniami; dobre cygaro, szklo pelne ulubionego trunku i juz sie mozna czuc
          kims specjalnym ;)). Tak a propos cygar; Meg, czytalas moj wpis na "whisky"?
          • Gość: Mirek PS. IP: *.5.192.150.miss.c1.ca 19.01.02, 18:48
            Angostura Bitters - nastepna tajemnicza kombinacja ziol na bazie Rumu. Wazny
            skladnik wielu drinkow i na prawde zbawienie przy problemach zoladkowych,
            Postaraj sie Jimi jednak to dostac (inni zainteresowani tez!) - warto.
          • Gość: meg Re: Martini IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 19.01.02, 18:52
            Gość portalu: Mirek napisał(a):

            > Tak a propos cygar; Meg, czytalas moj wpis na "whisky"?

            tak, ale nie znalazłam takiego, zdałam się więc na gust sprzedawcy w
            sklepie "wina ze wszystkich stron świata" (cena też grała spora rolę)
            i kupiłam brazylijskie "Don Antonio"

          • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 19.01.02, 22:38
            Gość portalu: Mirek napisał(a):

            pierwszym pytaniem jest po co sie
            > pije alkohol? Ja lubie byc "na rauszu" - rozluznia mnie to i relaksuje i jest
            to moje podejscie do alkoholu. Lubie docenic smak i wysoka jakosc produktu.

            Dokładnie - jak ja. Sam bym tego lepiej nie napisał!!

            Co do jakosci, to jest to najwazniesza rzecz...na drugi dzien. Im wyzsza jakosc,
            tym
            > mniej cierpien :)) Innym powodem dla ktorych nie polecam wscieklego mieszania
            > jest cukier. Kazdy z tych cudenek zawiera duzo jego ilosc, i to powoduje szybsz
            > e dzialanie alkoholu (latwo sie mozna upic nie wiedzac kiedy) i bole glowy dnia
            > nastepnego.

            Należę do tych szczęśliwców, którzy (może jeszcze) nie doświadcyli prawdziwego
            "KACA" którego znam z opowiadań. Nigdy nie mam tzw dolegliwości w stylu ból głowy
            itp... inna rzecz że raczej nie przekraczam pewnej granicy (razcej nie upijam
            się) bo, poza względami "ideologicznymi", przy mojej masie i
            możliwościach/przyzwyczajeniach robi się to niesłychanie nieekonomiczne - więc
            mieszam jak tylko się da w poszukiwaniu złotego runa ;)))

            ... i dzięki Tobie chyba powoli docieram do źródła, bez żadnych cierpień
            mieszając, eksperymentując i ciesząc sie brakiem kaca jak tylko długo jeszcze
            mogę ;)))

            Pozdrowionka!!
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 25.01.02, 16:24
      Krazy opowiesc o zawodnikach nowojorskiego klubu baseball'owego New York
      Yankees; w 1940 (!) mieli bardzo zly sezon - kompletnie bez formy! Kierownictwo
      klubu zatrudnilo prywatnego detektywa w celu ustalenia, co sie dzieje. Tenze
      przyniosl rezultaty zaskakujaco szybko; sledzenie tychze bylo bardzo latwe - z
      racji tego, ze kazdy z nich jest zagorzalym zwolennikiem Martini, pozostawiaja
      za soba slady...oliwek koktailowych...

      Przy barze siedzi piekna kobieta z niezapalonym papierosem w ustach i
      goraczkowo szuka zapalniczki w torebce. Siedzacy obok mezczyzna zwraca sie do
      niej; "nie powinnas palic - to jest zle dla Ciebie, moze drinka?". Kobieta
      zmierzyla go wzrokiem i po dluzszej chwili usmiechajac sie schowala popierosa
      do torebki. "Lepiej niech to bedzie cos zdrowego, cos, co oczysci moj organizm
      z tego wspanialego smaku papierosa". "Alez oczywiscie!" i zamowil...


      CRANTINI

      6 czesci gin
      1 czesc nieslodzonego soku z cranberry
      lime lub cytryna twist


      Na prawde dobre! Polecam goraco! Poza tym latwe i proste do zrobienia. Jest to
      typ martini, ktory "nauczy" lubiec gin, jezeli ktos ma problemy z jego
      specyficznym smakiem.
    • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 25.01.02, 22:49
      Mirek!!
      Ty już wiesz, ale powtórzę jeszcze raz: W tym wątku jesteś dla mnie (i paru
      moich już "zarażonych" znajomych)prawdziwą inspiracją... nie muszę chyba
      dodawać nic o innych z tego forum - to już napisano ;))
      Nie przerywaj więc broń Boże, ale pisz jak tylko będziesz miał czas...

      Barfly
      • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 26.01.02, 00:16
        Dzieki. Wygalda na to ze znowu przez najblizsze pare tygodni na nic innego nie
        nede mial czasu - tylko na Martini ;)

        PS> Sprawdz swoja poczte.
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 03.02.02, 16:00
      W. H. Auden (1907-1973), www.poets.org/poets/poets.cfm?prmID=121 jeden
      z wielkich amerykanskiej poezji, byl rowniez zwolennikiem tego koktailu. Jako
      bardzo ceniony tworca, byl zapraszany odczyty do najlepszych uniwersytetow.
      Podobnie jak juz tu wspomniany Alben W. Barkley, vice prezydent przy Harry
      Truman, tez wyznawal zasade, ze najlepszym audytorium jest ..."inteligentne,
      dobrze wyksztalcone i ... troszeczke pijane"... W 1947 roku zostal zaproszony
      do Harvard, ale tym razem, mial o ten "jeden za duzo"... Tematem byl Miquel de
      Cervantes. Gdy wstapil na podium, od razu przeprosil za troche "niewyrazna"
      mowe i zwalil to na nowa proteze, ale gdy nastepnie wyznal ze nigdy nie byl w
      stanie dobrnac do konca "Don Kichot'a" i jest w stanie sie zalozyc, ze nikt ze
      sluchaczy tez nie...wszyscy zorientowali sie o co chodzi. Historia ta pozostala
      do dzisiaj klasyka anegdot wydzialu literatury tegoz uniwersytetu i...klasyka
      anegdot o Martini...

      Dzisiaj cos, co powinno spodobac sie zwlaszcza Jimi...ale mysle ze nie tylko;

      IRISH MARTINI

      5 czesci wodki "Zubrowki"
      1 czesc irlandzkiej whiskey
      1 czesc wytrawnego vermouth
      lemon twist - tu radze zamieszac (nie wstrzasac!) wszystko w shaker lacznie z
      wycisnieta lime ale wlac do szkla jedynie plyn; wyrzucic lime. Bez garnish -
      tak jak przy Cosmopolitan, jedynie "farfocle" z lime moga plywac na wierzchu.

      Bardzo orzezwiajace i na prawde dobre!

      Natknalem sie na jeszcze jedna anegdote o FDR (Roosevelt) i jego "powaznym"
      podejsciu do tematu. Jest ona zwiazana z juz cytowanym Dirty (brudne) Martini,
      rowniez znane jako FDR Martini.

      6 czesci ginu
      2 czesci dry vermouth
      1 czesc soku z oliwek(!)
      trzy oliwki

      Otoz podczas konferencji w Teheranie w listopadzie 1943, z trudem namowil
      Stalina na sprobowanie tego specjalu. Jozek, gdy w koncu ulegl, stwierdzil ze
      to daje wrazenie "zimna na zoladku", i jest bardzo dobre! Mysle, ze byl to
      pierwszy, powazny sukces polityczny Roosvelta w polityce z ZSRR ;) Dwoch
      przyjaciol (Churhill i FDR), juz nie tylko w sprawie "szkla", ale w zyciu i
      polityce tez, raczej spokojnie dawalo sobie rade ze Stalinem. Tutaj juz po
      martini; members.it.tripod.de/whf/tens/triplice4.jpg Moze gdyby dluzej
      zyl, Europa po Jalcie wygladala by inaczej, niz z uleglym w stosunku do Rosji
      Trumanie - ten podobnie jak Stalin tez nie pil i moze wlasnie to jest kluczem
      do wszystkiego? ;))





      • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 03.02.02, 22:25
        Hej!
        Dzięki za te specjały. Właśnie się miałem Ciebe zapytać a propos żubrówki - czy
        oficjalnie wystepuje w jakimś Martini - Odpowiedź na miejscu, nieco może
        zaskakująca przyznam (Irish Martini?)...

        Tak czy inaczej - składniki są więce lecę próbować :)))

        Wasz nieustraszony Barfly-tester :))))
        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 03.02.02, 22:48
          Gość portalu: Jimi napisał(a):

          > Hej!
          > Dzięki za te specjały. Właśnie się miałem Ciebe zapytać a propos żubrówki - czy
          >
          > oficjalnie wystepuje w jakimś Martini - Odpowiedź na miejscu, nieco może
          > zaskakująca przyznam (Irish Martini?)...

          Tez i dla mnie zaskakujace, ale zgodnie z moja "biblia" o Martinii...buffalo
          grass vodka...znam tylko jedna; Zubrowka!! Jedno jest pewne; veni, vidi...bevi -
          przyszedlem, zobaczylem...wypilem...i bylo dobre ;)))
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 14.03.02, 04:17
      Juz dawno temu Richard Owen www.ucmp.berkeley.edu/history/owen.html
      zauwazyl, ze ..."relacja miedzy Rosjaninem a butelka wodki jest prawie
      mistyczna"... nic wiec dziwnego ze mamy;

      RUSSIAN MARTINI

      4 czesci vodki
      4 czesci ginu
      1 czesc bialego likieru czekoladowego

      SOVIET MARTINI

      6 czesci ashberry vodka
      1 czesc wytrawnego vermouth
      1 czesc sherry
      lemon twist


      ST. PETERSBURG MARTINI

      6 czesci vodki
      1/2 czesci kwasku pomaranczowego
      skorka z pomaranczy


      RUSSIAN ROSE

      6 czesci vodki
      1 czesc wytrawnego vermouth
      1 czesc syropu tzw. grenadine (czerwone i slodkie jak...syrop)
      kilka kropel kwasku pomaranczowego


      Smacznego!
      • Gość: Ee Re: Martini IP: 157.158.202.* 15.03.02, 13:11
        Mireczku! to ostatnie było BOSKIE!
        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 16.03.02, 01:47
          Gość portalu: Ee napisał(a):

          > Mireczku! to ostatnie było BOSKIE!


          zgadzam sie ...na prawde dobre :)
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 24.03.02, 04:55
      Ian Fleming www.klast.net/bond/fleming.html tworca James'a Bonda; agenta
      007 nie zdajac sobie z tego sprawy stworzyl dwie legendy; 007 i...jego Martini!

      James Bond Martini;

      6 czesci ginu
      2 czesci Smirnowa
      1 czesc dry Martini

      dokladnie wstrzasnac (to i Cosmopolitan sa jedynymi Martini ktore sie wstrzasa -
      reszta tylko delikatnie mieszana!) i udekorowac skorka z lemon

      Uwaga - pierunsko, zdradziecko mocne, ale dobre!!

      "Shaken..not stirred" bylo radykalnym konceptem dla Martini...juz ten sam fakt
      byl wstrzasem, a zastapienie ginu wodka...to juz totalna rewolucja! ...ale kto
      by sie owazyl sprzeciwic James Bond? Jego "Vesper" zaczal rewolucje i dzisiaj
      wodka-martini jest bardziej popularny niz orginalny koktail z gin'u....
      • Gość: Mirek PS IP: *.sympatico.ca 24.03.02, 05:25
        Wiem ze przepis juz byl, ale mysle ze te nowe informacje sa warte jego
        przypomninia.
    • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 26.03.02, 22:55
      Piszę tylko, żeby Cię upewnić, że nadal czytam i kolekcjonuję przepisy.
      Nierzadko nawet sam próbuję i "zarażam" innych :)))
      Trzym się

      Apprentice-Jimi :))))
      • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 26.03.02, 23:19
        Gość portalu: Jimi napisał(a):

        > Piszę tylko, żeby Cię upewnić, że nadal czytam i kolekcjonuję przepisy.
        > Nierzadko nawet sam próbuję i "zarażam" innych :)))
        > Trzym się
        >
        > Apprentice-Jimi :))))


        a tak dla uzupełnienia bo poprzednio chyba nie wyszło należycie.

        Probably Your most dilligent remote apprentice :))))

        Barfly-Jimi
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 25.06.02, 03:20
      Bylem swiecie przekonany ze podalem sposob przygotowywania "szkla" -
      przelecialem cale "Martini" - nie. Widac ze temat tam rozpoczal sie zbyt
      spontanicznie, aby mowic o podstawach. Przepraszam! A wiec mrozi sie. Ma
      wrecz "parzyc" zimnem w reke. Do receptur w ktorych nie zaznaczylem vermouth'u
      (calkiem kilka) robi sie cos specjalnego. Wlewa sie trzy/cztery krople vina i
      obkreca sie lamke dookola pod takim katem, ze te kilka kropel vermouthu
      rozprowadzilo sie po calej wewnetrznej powierzchni. Po takim przygotowaniu, nie
      ma zadnej zawartosci vina w lampce, oprocz jego specyficznego zapachu. Czesto
      przy zamowienich "extra dry Martini" to samo robi sie zastepujac vermouth
      kilkoma kroplami whisky typu Ray (np; Canadian Club, czyli popularne CC). Daje
      to posmak jeszcze wiekszej "wytrawnosci" cocktail'owi.

      Ide swietowac. Moj dzien a wiec musi byc szkocka;

      SMOKY MARTINI

      6 czesci gin
      1 czesc vermouth
      1 lyzeczka od herbaty szkockiej whisky
      Lemon tweest

      Zmieszac (pamietajcie; jedynym praktycznie Martini ktory sie wstrzasa jest
      Cosmopolitan) w shaker'rze. Farfocle sa garnishem. Jest to prawdziwy bajer-
      Martini!


      Smacznego - Mirek

      PS> Pisze mieszac w shaker'rze, bo jest to moja preferencja, ale mozna uzywac
      szklanego dzbanka ze szklanym "patykiem" do mieszania... nie lubie tak... ma
      sie wrazenie ze wlewa sie kompot.
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 26.06.02, 01:53
      John Lardner
      iml.jou.ufl.edu/projects/Fall99/Bembrey/jo hn.html doskonaly publicysta,
      no i... oliwa ;) Czegoz jednak mozna sie spodziewac po kims kto napisal ksiazke
      pt; "Drinking in America" ;)) Mawial, ze trunki ludow prymitywnych sa slodkie i
      geste, Martini zas reprezentuje najbardziej rozwinieta i wyrafinowana
      cywilizacje, poniewaz jest czyste, zimne, eleganckie i wytrawne. Mawial ze The
      Ultimate Martini jest "Naked Martini" - the Zenith of a civilized people!
      Sprawdzcie sami:

      THE NAKED MARTINI (gole Martini)

      6 czesci ginu
      jedna oliwka

      Gin nalezy mrozic w zamrazalce przynajmniej dwie godziny przed podaniem!

      Smacznego!
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 27.06.02, 01:47
      Vermouth jest drugim i chyba najwazniejszym skladnikiem cocktail Martini. O ile
      Gin jest zastepowany przez wodke czy roznego rodzaju whisky(ey), to Vermouth
      jest zawsze. Nawet gdy go nie ma w szkle; pamietacie "Churhill Martini"? Pijac
      trzeba patrzec na butelke? A "Naked Martini"? Wyjatek potwierdza regole ;)
      Vermouth jest wzmocnionym winem z dodatkiem ziol. Jego nazwa pochodzi od
      Niemieckiego wermut (cieple drzewo). Wiekszosc (a przynajmniej te klasyczne)
      cocktail Martini robi sie uzywajac Dry Vermouth (wytrawne), ktore jest znane
      rowniez jako Francuskie. Nie nalezy tego mylic z odmiana Wlaska, nazywana
      Bianco. To ostatnie, bedac rowniez bezbarwne, jest jednak slodsze niz Francuski
      kuzyn. Trzecim rodzajem Vermouth jest Sweet (Slodkie) lub znane od koloru jako
      Rosso (czerwone), ta odmiana uzywana jest do Manhattan, czy Perfect.
      Teraz cos, co zaczyna byc moja misja zyciowa; uswiadamianie wszystkim dookola,
      ze Martini jest nazwa producenta, Vermouth jest rodzajem wina, a istnieje
      rowniez specificzna grupa cocktail'i o nazwie Martini ktore jest robione z
      Vermoutem. Zamacilem? Dobra - wyjasnie. W Polsce zawsze mowilo sie na vermout
      Martini, poniewaz jest to najwiekszy prooducent tego gatunku - Martini & Rossi
      IVLAS SpA Torino www.martini.com/ (sliczna strona - kliknijcie YES i
      nastawcie dzwiek - bajer). Pametacie Cinzano?
      www3.sympatico.ca/alantext/NobleEstates/Ci nzano.htm - tez Vermouth.
      Jest na swiecie wielu producentow tego gatunku jak na przyklad Noily Prat
      (piekna strona - radze poklikac!), www.noillyprat.com/ , czy Zarro
      www.vermouth-zarro.com/ Dla porownania strona gdzie pod nazwa
      producenta, podaje sie rodzaj wina www.vito.it/Spiriti/vermouth.html
      Zobaczcie rowniez takie strony jak vinguiden.com/?
      col=kategorisort&sok=Ve rmouth czy
      www.state.vt.us/dlc/descriptions/vermouth. html - jak widac Martini nie
      jest jedynym producentem Vermoth!

      Nastepnym razem o oliwkach. Tu mozna na prawde sie zdziwic; temat szerszy niz
      gin.

      Smacznego -Mirek
      • aard Re: Martini 28.06.02, 14:37
        Mirku, tak fajnie, że znowu piszesz nam o martini i innych trunkowych sprawach.
        Jako twój fan, nie mogę sobie odmówićprzyjemności wpisu nr 100
        :-))

        Pozdrawiam i czekam na dalsze ciekawostki. Oliwki mnie interesują SZCZEGÓLNIE.
        aA
        Rd
        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 30.06.02, 19:58
          Nie m asprawy z ta setka  zycze Ci tprzynajmniej tyle lat zycia.

          Oliwki sa najwazniejszym garnish’em dla Martini. Jak wiemy jest to kwasny w
          smaku owoc rosnacy z basenie Morza Srodziemnomorskiego, ale California jest
          rowniez jego powaznym producentem. Wymaga on wielostopniowego i w sumie
          skomplikowanego procesu marynowania przed podanien. Niektore sa dostepne
          z "wkladka" z papryki, ale osobiscie nie jestem zbyt goracym wielbicielem
          uzywania tego do koktaili. Najbardziej popularne do Martini sa oliwki
          Hiszpanskie; male zielone owoce, o bardzo ostrym smaku, ale rowniez zwracam Wam
          uwage na czarne – szalenie dekoracyjne. Co niektore bary, ktore specjalizuja
          sie, lub maja duza sprzedaz Martini, zalewaja oliwki w… vermouth i zamykaja w
          szczelnym sloiku na kilka dni. Nasaczona vinem oliwka jest wspanialym
          garnish’em i do koktailu z takim cudem nie trzeba juz dolewac vermouth.

          Podawalem juz BLAC DOG MARTINI z udzialem czarnej olivki, teraz praktycznie to
          samo z tym ze rum sastepujemy gin’em;

          BUCKEYE MARTINI (dolarowe oko?)

          6 czesci gin
          1 czesc dry vermouth
          czarna oliwka jakko garnish


          Smacznego – Mirek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka