IP: *.sympatico.ca 30.09.01, 06:07
Najbardziej amerykanski z amerykanskich wynalazkow. Jest bardzo wiele
ciekawostek o tym koktailu. Postaram sie przytoczyc kilka z nich.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 30.09.01, 06:13
      Na poczatek najbardziej znani wielbiciele martini;

      Hamphrey Bogart
      Winston Churchill
      William Faulkner
      F. Scott i Zelda Fitzgerald
      Gerard Ford
      Robert Frost
      Ernest Hemingway
      Jhon F. Kennedy
      Dorothy Parker
      Franklin Delano Roosevelt


      • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 01.10.01, 16:55
        Hej Ivo! Mowimy o dwoch kompletnie roznych rzeczach, ktore na nieszczescie
        nosza ta samo nazwe! Ty piszesz o winie (tak a propros Campari to aperitif), ja
        zas o KOKTAILU, czyli czyms co nie mozna isc i kupic w butelce, ale trzeba go
        zrobic i to trzeba jeszcze wiedziec jak.
        Martini jako koktail jest szalenie popularny w Ameryce Polnocnej. Amerykanie z
        duma mowia ze jest ich wynalazkiem. Istnieje tysiace przepisow, a jezeli ktos
        sie uprze, to stworzy nastepny, ktory dopasuje do swojego indywidualnego smaku.
        Podaje sie go w charakterystycznej lampce w ksztalcie "postawionej na glowie"
        okraglej piramidze (koniecznie zmrozonej) a przyrzadza w specjalnym pojemniku
        nazywanym "Shaker" (przepraszam - nie znam polskiego odpowiedznika). Martini
        jest uwazane za koktaij prezydentow i artystow, stad istnieje wiele ciekawych
        historii i anegdot. Zalozylem ten temat, bo nie tylko mam swoje ulubione
        Martini, ale tez dlatego ze lubie atomosfere jaka panuje wokol przyrzadznia i
        picia; nie mozna po prostu "wskoczyc na jednego", ale trzeba poswiecic temu
        nalezny czas i uwage. Martini Bars z regoly wymagaja oficjalny stroj (formal
        dress) i sa wspanialym miejscem na "odchamienie sie". Dziejac sie z wszystkimi
        pewnymi uwagami i przepisami, namawiam do sprobowania i eksperymentowania z tym
        w domu - na prawde dobre!
        • meg_s Re: Martini 02.10.01, 19:50
          Gość portalu: Mirek napisał(a):

          > a przyrzadza w specjalnym pojemniku
          > nazywanym "Shaker" (przepraszam - nie znam polskiego odpowiedznika

          chyba nie ma polskiego odpowiednika
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 01.10.01, 16:56
      Naslynniejsze Martini? Mysle ze "Rob Roy", "Manhatan" i "Rusty nail"
      (zardzewialy paznokiec) - przepisy pozniej, ale dla ciekawostki; jak cygaro
      bylo "znakiem firmowym" Churchill'a, tak charakterystyczna lampka martini byla
      przypisywana FDR (Franklin Delano Roosevelt) - bardzo czesto pojawial sie z nia
      nawet na oficjalnych miedzynarodowych szczytach! Jego ulubiony to "Kir"

      1/4 uncji (ok 10g) cassis
      5 uncji bialego wina

      jest rowniez wersja "krolewska" - "Kirr Royale", gdzie wino zastepuje sie
      szampanem. Najpierw nalewamy wino (szampan) a pozniej ostroznie cassis. Ostro
      fioletowy cassis "zawiesza sie" tworzac wrazenie...biskupiego kiru...


      Smacznego!
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 02.10.01, 16:10
      Ernest Hemingway byl korespondentem wojennym podczas drugiej wojny swiatowej
      i "obslugiwal" wyzwolenie Paryza. Osobiscie widzial "wyzwolenie" hotelu "RITZ"
      na Placu Vendome. Gdy walki ustaly Paryz byl juz wolny, Hemingway z grupa
      dziennikarzy wrocili do tego hotelu na nocleg. Ritz nie byl znieszczony, ale
      pusty i jedyna osoba byl menager, ktory przyjal i usadowil grupe w pokojach.
      Gdy spytal sie Hemingway'a czy im cos jeszcze potrzeba, ten odpowiedzial; tak -
      PIECDZIESIAT MARTINI!

      Absolutne Martini;

      5 czesci wodki
      1 czesc "Triple sec"
      2 czesci soku z lemon
      kilka kropel kwasku pomaranczowego
      • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 04.10.01, 01:57
        W kazdym Martini powinna byc chociaz minimalna, ale zawsze domieszka vermouth.
        O Dry Martkini mowi sie gdy jest jego kilka kropel, ale Winston Churchill mial
        na ten temat inne zdanie, posluchajcie;
        Winston Churchill - potezna "oliwa" on to na prawde lubial ten "sport", ale
        zawsze w bardzo wyrafinowanej formie!!! Jest autorem czegos, co dzisiaj sie
        nazywa "Churchill Martini";

        6 czesci gin
        cala butelka Vermouth
        oliwka do dekoracji

        jak to sie pije? Otoz wlewa sie 6 czesci (zwykle uncji, czyli ok 30g) do
        zmrozonej lampki martini, wrzuca sie oliwke i pije ... patrzac na butelke
        vermouth!!!!!
      • Gość: Ee Re: Martini IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 20:26
        Widzisz, jak Ci to powiedzieć, chyba troszkę się oderwałeś od nasych realiów.
        Aby pić dobre rzeczy, trzeba mieć dobre pieniądze, a te ma niewielu... Nas stać
        na to, aby 2-3 razy w tygodniu mój mąż wypił JEDNO dobre piwo przed
        telewizorem. A ty się pytasz o Marini, składniki którego zabrałyby pół mojej
        pensji. Sorry, smutne.
      • aard Re: Martini 27.05.02, 08:54
        Mirku,
        zatkało mnie. Wstyd mi powiedzieć, że o martini dotychczas nie wiedziałem nic...

        Ale jeśli interesuje Cię dobry drink, którego jeden ze składników ma w nazwie
        martini, to polecam Jazz:

        1 część Absolut Kurant
        1 część Martini Rosso,
        3 części sprite
        Lód, cytryna.
        Nie wstrząsać oczywiście :-))
        Smacznego,
        aard (Forum Łódź)
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.*.*.* 05.10.01, 02:31
      Eewus - rozumiem, ale zawsze mozna cos wykombinowac - popatrz; cos na czasie,
      na chlodne i grypowe dni "Cold Comfort Martini"

      2 czesci wodki cytrynowej
      2 czesci wodki miodowej
      kawalek skorki z cytryny

      pycha!!

      mozna wziasc 4 czesci czystej - zmrozic na "olej" wcisnac pol cytryny, mala
      lyzeczka miodu - smieszczc wszystko razem i voila... maz bedzie zachwycony!!!
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 10.10.01, 17:53
      W wydaniu "The Martinii book", ktore jest uwazane za biblie smakoszy tego
      koktailu, mamy dwia polskie akcenty - sa nimi recepty zaliczane do kanonu 200
      podstawowych;

      Warsaw Martinii

      4 czesci wodki ziemniaczanej
      1 czesc dry vermouth
      1 czesc jagogowej brendy (moze byc uzyta nalewka na jagodach, albo nawet zwykly
      sok jagodowy, ale dobrze by bylo go zmieszac z odrobina brendy/koniaku - daje
      ciekawy posmak)
      1 lyzeczka do cherbaty soku z cytryny

      drugi to szalenie widowiskowy i niezwykly
      Martunia Martinii

      6 czesci gin
      1 czesc dry vermouth (bialy)
      1czesc sweet vermouth (czerwony)
      podaje sie z ... kwiatkami bratka! polecam - wyglada i smakuje bajerancko!!

      Nie zapominac, ze trunki podstawowe, czyli gin czy wodka musza byc zmrozone
      na "olej"!
        • Gość: Ee Re: PS IP: 157.158.202.* 11.10.01, 08:32
          Nie przejmuj się... A tak w ogóle, to te twoje wszystkie wpisy sobie drukuję i
          składam do jednego segregatorka jako źródło wiedzy o wspaniałych trunkach, aby
          zadziwić gości na jakiejś większej imprezie...
          • Gość: Mirek Re: Ee IP: *.sympatico.ca 11.10.01, 15:48
            Eewus! Nawet nie wesz jaka zrobilas mi przyjemnosc - juz mialem wrazenie ze
            prowadze monolog, do ktorego nikt nawet nie zaglada. Jezeli kiedykolwiek,
            chociaz raz w zyciu skorzysta z jakiegos przepisu podanego tutaj, uznam to za
            osobisty sukces! Dziekuje!
              • Gość: Mirek Re: Ee IP: *.*.*.* 12.10.01, 04:10
                Gość portalu: Ee napisał(a):

                > To jest monolog, ale taki w który z uwagą wsłuchuje się wiele osób. W tej
                > dziedzinie jesteś guru, więc nie dyskutujemy, tylko przyjmujemy do waidomości!!
                > !

                Dzieki - mam nadzieje ze masz racje :))

                W gwoli wyjasnienia - jest to moj zawod; mam skonczona szkole(!), zdany egzamin,
                certyfikat i oficjalna licencje bartendera w Kanadzie! Zaczelo sie od Wloch;
                pracowalem na czarno w knajpie, gdzie podgladalem i uczylem sie roznych dziwnych
                "kombinacji" - ot, zwykla ciekawosc co i jak smakuje. Dosyc szybko wiedzialem na
                tyle, ze sam stanalem za barem. Po przyjezdzie tutaj wiedzialem juz jak "dorobic
                wieczorami". Z barem to mialem szczescie; nie zadna speluna, ale bardzo elegancka
                restauracja z klientela o wyszukanych gustach. Wlasciciel (tez Wloch), przykladal
                ogromna wage do wiedzy swojego personelu, sciagal wiec fachowcow z calych US i
                Kanady (na prawde!), aby uczyli nas nie tylko sposobu podawania, ale dokladnej
                znajomosci produktu. Bartender jest bardzo wysoka pozycja w hierarhii zawodu - to
                ten kto ma wiedziec wszystko co, z czym, w czym i jak (byl nawet polski film z
                Romanem Wilhelmim na ten temat...zapomnialem tytulu). Nie rzadko serwowalo sie
                wina za kilkaset dolarow buelka, czy lampka koniaku za kilkadziesiat (Ludwik XIV -
                250 C$ za 30g) i na prawde trzeba bylo wiedziec jak to zrobic, przeszedlem wiec
                fantastyczna szkole! Jest to sztuka; musi sie to na prawde lubiec, aby byc w tym
                dobrym - ja to wrecz uwielbiam. Juz kilka lat jak nie pracuje (wszystkiemu winna
                zona!), ale traktuje to jako mila i smaczna odskocznie od przecietnosci.
            • Gość: Jimi Re: Ee IP: *.gateway.silesianet.pl 10.11.01, 23:29
              Mirek!!!
              Właśnie skończyła się u mnie tzw "rodzinna impreza" Oprócz stałego zestawu
              drinków (mam na kilka patent bo też jakiś czas pracowałem za barem) na dzień
              dobry podałem paru osobom James Bond Martini i własną improwizację na ten
              temat. Goście byli zachwyceni, szczególnie tym "pieruńsko mocnym drinkiem
              Bonda" Sam również spróbowałem "Cold Comfort" i byłem już prawie gotów
              zaserwować Gibsona (znalazłem cebulki!!;)kiedy goście odpadli zdając się na
              łaskę słabszych drinków. W każdym razie z wielką radoscią informuję Cię, że po
              raz kolejny odniosłeś "osobisty sukces" Dla mnie też było to bardzo pouczające
              - niestety w Polsce poprzez Martini dalej rozumie się przede wszytskim wino...
              Ja ze swojej strony będę się starał od tego czasu to zmienić (przynajmniej na
              swoim "podwórku") Muszę Ci powiedzieć, że anegdotki przytoczone przez Ciebie na
              tym forum również zostały przywitane entuzjastyznie - mógłbyś poczuć się tak
              jakbyś tu był w pewnym sensie ;)))
              Coby więcej nie nudzić - jeszcze raz dzięki i pisz więcej na temat drinków i
              innych rzeczy na których NAPRAWDĘ SIĘ ZNASZ!!
              Wielkie pozdrowionka dla wszystkich (szczególnie dla Mirka) i oczywiście
              Piotlika (tak przy okazji - nasz wspólny kolega znów przyjeżdża ze Stanów -
              może by tak mała niespodziewanka w Monastero lub w innej fajnej knajpce - co ty
              na to?) Oferuję swą pomoc zarówno w sferze finansowej jak i organizacyjnej)
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 07.11.01, 20:24
      Gibson - historia tego martini zaczyna sie na poczatku XX wieku i wywodzi sie
      od The Gibson Girls; popularnych w owym czasie "pinups girls" (zdjecia lub
      plakaty rozneglizowanych, sexy dziewczat, zwykle przypinanych, czyli pinup, na
      scianach, czy w szafkach mlodych mezczyzn). Mowi sie ze te dwie malutkie,
      koktajlowe cebulki symbolizuja piersi...

      Gibson Martini;

      8 czesci ginu lub wodki
      ok 5 kropli - ja daje lyzeczke od herbaty - dry vermouth
      dwie koktailowe (marynowane) cebulki - kiedys sprobowalem zamiast cebulek
      malutki grzybek marynowany...dziala znakomicie; tu marynat jest wazny, a ze nie
      w ksztalcie piersi... no coz, z tym to zawsze mozna cos zrobic pozniej...
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 08.11.01, 15:36
      Anegdota historyczna mowi, ze pierwsze martini zostalo podane w 1608 roku
      indianom z plemienia Lenape przez Henry Hudson'a. Spili sie do nieprzytomnosci
      a na drugi dzien nazwali miejsce imprezy "Manhachtanienk", czyli wyspa gdzie
      zostalismy zatruci. Przez lata nazwa tej wyspy zewaluowala sie do Manhattan...

      Chyba juz przytoczylem martini Manhatan, teraz czas na "Perfect Manhatan";

      6 czesci whisky, ale musi byc tzw kanadyjskiej rye, czyli zytniej, najlepiej CC
      1 czesc dry vermouth
      1 czesc sweet vermouth
      Wisienka koktilowa konicznie!

      Okreslenie "Perfect" w martini, oznacza zrownowazenie dry i sweet vermouth w
      tej samej ilosci dla balansu. Np "Perfect Martini" to;

      6 zesci gin
      1 czesc dry vermouth
      1 czesc sweet vermouth
      koniecznie oliwka!!

      Smacznego
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 09.11.01, 17:28
      E(lwin) B(rooce) White (1899-1985)- www.kirjasto.sci.fi/ebwhite.htm -
      pisarz amerykanski powtarzal;

      ..."pisanie rozpoczynam od dry martini - tylko jedno - dodaje mi to odwagi, a
      pozniej to juz idzie"... nigdy nie sprecyzowal; picie czy pisanie, ale sadzac
      po tytule jego najlepszej ksiazki - "Czy sex jest niezbedny?" - mamy temat
      otwarty :))

      Dirty (brudne) Martini

      6 czesci ginu
      2 czesci dry vermouth
      1 czesc soku z oliwek(!)
      trzy oliwki

      wyglada na prawde jak pomyje, ale dobre!
      • Gość: meg Re: Martini IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.11.01, 02:50
        zabieram głos, żebyś znowu nie pomyślał, że prowadzisz monolog, który nikogo
        nie interesuje, ja również ściągam Twoje przepisy i jak Ee uważam, że z guru
        się nie dyskutuje :-)))
        pisałeś o możliwości komponowania własnych koktaili - jakie składniki
        są "święte", aby ta mieszanka pretendowała do szlachetnej nazwy, przeczytałam
        przed chwilą jeszcze raz wszystkie wpisy i nie jestem do końca pewna, a mam
        swoje dwa ulubione napitki
        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 11.11.01, 23:13
          Przy Martini SWIETY JEST TYLKO VERMOUTH!! ... reszta lezy w sercy... czujesz,
          ale nie potrafisz tego nazwac :)) Jak juz kiedys pisalem, Martini nie jest
          zwyklym "jednym" - to jest doswiadczenie, przezycie, to jest jak pierwszy
          pocalunek milosny, tecza po burzy lub... ulga po wscieklym bolu glowy ;)). No,
          mysle ze masz juz obraz.

          Bedzie to jeden z ostatnich przepisow na "proste" Martini. Pokaze Wam tez inne,
          bardziej wymyslne, jezeli mnie tylko nie przegonicie ze wzgledu na koszty
          skladnikow. Raz na jakis czas warto zaszalec, a jak wiadomo sex, dobra kuchnia
          i extra alkohol (kolejnosc dopasowac w zaleznosci od gustu) to jedyne rzeczy
          dla ktorych warto zyc :))


          Fifty-Fifty Vodka Martini

          4 czesci wodki
          4 czesci dry vermouth
          oliwki

          mozna wodke zastapic, gin'em,
          Mysle o zalozeniu nowego watku, poswieconego "zwyklym" drinkom; proste, szybkie
          i w sam raz aby "strzelic sobie jednego". Co Wy na to? Jest zainteresowanie?
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 02:13
      W tym, wydawaloby sie, swiecie mezczyzn, kobiety tez maja swje miejsce. Jedna z
      najbardziej malowniczych postaci Nowego Yorku i swiata Martini byla Dorothy
      Parker (1893-1967). users.rcn.com/lyndanyc/dorothy.html
      Znana poetka, pisarka i dziennikarka, czesto dawala wyraz swojemu zamilowaniu
      do "trzy martini lunch"... Te "posilki" odbywaly sie w srodowisku bohemy
      literackiej w "Four Seasons Hotel" w NY. Mysle, ze ja po trzech martini na
      obiad, musialbym odpuscic kolacje...


      Absolute Martini

      5 czesci wodki
      1 czesc triple sec - jest to rodzaj brandy pomaranczowego - nie jest drogie, a
      jest waznym skladnikiem wielu koktajli
      2 czesci soku cytrynowego
      kilka kropel kwasku pomaranczowego (lub wcisnac cwierc pomaranczy)

      ten mozna nawet dobrze wstrzasnac

    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 13.11.01, 22:45
      Przepraszam, zauwazylem ze sie powtarzm (Absolute Martini).

      Slawa komedii amerykanskiej George Burns www.bcm.tmc.edu/hcoa/burns.html
      powiedzial kiedys ..."Tak na prawde to wystarczy mi tylko jedno martini aby
      "zejsc", problem polega na tym ze nie pamietam; piate, czy szoste"... :)))
      Przypomina mi to jedno z najbardziej zdradzieckich, najsmaczniejszych Martini
      jakie podawalem. Jest uwielbiane przede wszystkim przez kobiety, ale prosze -
      nie pijcie wiecej niz dwa ;)

      Cosmopolitan Martini

      4 czesci wodki
      2 czesci Triple Sec
      2 czesci cranberry sok (cholera - zapomnialem - jezyny? czerwone jagody?)
      1 czesc soku z lime (j.w. - zapomnialem - taka mala zielona cytrynka)

      Waznym elementem jest JAK to sie robi. Otoz "pakujemu wszystko do shaker'a
      razem z kilkoma kostkami lodu. Lod zawsze, przy kazdym Martinii, poniewaz ten
      koktail MUSI byc podawany lodowato zimny! Co do soku z lime, to ja wyciskam
      dokladnie polowe zostawiajac skorke w srodku. Wstrzasnac dobrze, ale bez
      przesady. Po wlaniu do lampki, powinno miec kolor landrynkowato-czerwony, z
      plywajacymi "farfoclami" z lime. Smak nie powinien zdradzac zadnego alkoholu!!!
      Cos w rodzaju doskonalej oranzady, ale moj Boze...prosze; badzcie ostrozni przy
      "powtorkach" :)))

      PS. Co do George Burns, to podobnie jak Winston Churchill, nigdy nie rozstawal
      sie ze swoim cygarem. Gdy na jego setnych (!) urodzinach ktos go spytal co mowi
      lekarz na jego cygara i Martini, odpowiedzial; ..."nic - nie pil, nie palil i
      juz dawno umarl"...
        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 14.11.01, 14:53
          Hej Eewus! Nie zwracasz uwage co pisze :(( czy przynajmniej czytalas wpis
          Jimiego? :))))))

          Re: Martini
          Autor: Gość portalu: Mirek
          Data: 13-11-2001 22:57 adres: *.sympatico.ca

          Mam powazny "zgryz" i prosze o rade. Mam problemy jezykowe. Nazwy skladnikow,
          czy dodatkow znam tylko po angielsku, gdyz za moich czasow w Polsce, jedynymi
          skladnikami byla czysta, piwo i jabol. Druga sprawa jest to, ze nie wiem co
          jest dostepne u Was na rynku, np; czy jest cos co sie nazywa Triple Sec, lub
          jakikolwiek bezbarwny, slodki likier o smaku pomaranczowym? Sugestie jak to
          przeskoczyc?
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 14:51
      Alben W. Barkley, vice prezydent przy Harry Truman, miale zdrowe podejscie do
      tego tematu; mawial, ze najlepszym audytorium jest ..."inteligentne, dobrze
      wyksztalcone i ... troszeczke pijane"... Byl znany jako wspanialy mowca :))

      Teraz przyklad, jak wazny jest garnish (powiedzmy ze jest to dodatek do drinka
      typu oliwka, skorka z cytryny, plasterek pomarancza)


      Black Dog

      6 czesci light rum
      1 czesc dry vermouth
      czarna oliwka "utopiona" w srodku

      Bardzo ladnie wyglada, poniewaz oliwka przez szklo daje cos w rodzaju "czarnego
      cienia" i jest na prawde dobre!


      Bloodhound Martini

      6 czesci gin
      2 czesci dry vermouth
      2 czesci sweet vermouth
      3 truskawki

      wsadzic wszystko do mixera i potraktowac dokladnie - po wlaniu do szkla ozdobic
      swieza truskawka - wyglada jakby ktos rzeczywiscie wrocil z "polowania na krew"
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 16.11.01, 16:04
      Autor: Gość portalu: ivo
      Data: 16-11-2001 15:46 adres: *.ub.ruhr-uni-bochum.de

      sorry za to" martini", duzy uklon za te rezepty i inne posty, jestem pelna
      szacunku !

      Ivo kochana!! Dziekuje Ci bardzo. Wierz mi - nie jestes jedyna, ktora mylila te
      dwie sprawy. Ja tez nauczylem sie to rozrozniac dopiero po przyjezdzie tutaj.
      Jest to smutne, ze (przynajmniej za moich czasow) w Polsce cos takiego jak
      kultura picia alkoholu praktycznie nie istniala, a wiedza co, jak z czym byla
      minimalna. Jezeli ktokolwiek, kiedykowlwiek wyniesie cokolwiek z tych moich
      "alkoholowych" tematow (no, moze oprocz piwa :)) to bedzie wspaniale! Juz
      jestes Ty, Jimi, Ee, Meg...czy cos mi wiecej do szczescia potrzeba?
      Pozdrawiam i jeszcz raz dzieki!!
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 19.11.01, 04:38
      O ile koktaile sa (przynajmniej powinny byc) zawsze takie same, to martini
      zalezy od indywidualnosci barmana. Nie zrozumcie mnie zle; przepis jest
      przepisem, ale zawsze tu pozostaje miejsce na interpretacje. Dotyczy on przede
      wszystkim miary i gatunku skladnikow. Ja podaje Wam miare na bazie 6 do
      10 "czesci" a za czesc uznaje tu 10g. Zalezy to od wielkosci szkla i jak pelne
      szklo chcecie miec. Radze nie za pelne, bo wyobrazcie sobie 100g plynu w bardzo
      niestabilnej lampce, nad drogim "perskim" dywanemu u kogos, kto jest juz po
      dwoch! Co do gatunku, to - MOIM ZDANIEM - najlepszym ginem sa "Beefeather"
      www.beefeater.com i "Tanqueray" www.tanqueray.com/, a "Bombay"
      www.bombay.com/ jest natomiast zbyt intensywny. Rodzaj wodki jest raczej
      obojetny (nie kupojcie tylko "ksiezycowy"), a sa nawet konserwatysci, ktorzy
      nie uznaja vodka-martini za martini i mowia na to vodkatini...lekka przesada,
      prawda? Mozecie znalesc przepisy gdzie ktos poda jako skladnik np; "Cointreau"
      zamiast "Triple sec"; ten sam efect, z tym ze ja nie chce, abyscie wydawali
      majatek!

      Artillery Martini

      6 czesci gin
      2 czesci sweet vermouth

      Wpakowac to do tzw "cracket ice" czyli drobno pokruszony (wiecie jak wyglada
      lod otaczajacy ryby w sklepach rybnych? - wlasnie to! Sorry, ale bylo to jedyne
      skojarzenie "na szybko") i wstrzasnac solidnie. Calosc przelac ("przesypac",
      albo raczej "zaladowac" jak...pocisk artyleryjski) do szkla. Na poczatku tego
      drania trzeba trzymac w grubych, zimowych rekawicach bo rece odpadaja, taki
      zimny :)) Smacznego!!
    • ivo Re: Martini 19.11.01, 13:42
      mialabym prosbe, w sobote mialam pare gosci i na nich wyprobowalam dzialanie twoich rezept, nie
      wiem czy wszystkie martini ktore zmiksowalam mialy tak smakowac jak smakowaly ale niektore
      mialy bajeczne kolory, wygladaly i smakowaly zdaniem gosci bardzo dobrze, tylko ja mam fiola na
      punkcie szkla i porcelany uwarzam ze czasami cos bardzo zwyklego podane w odpowiednim
      naczyniu smakuje podwoj tak dobrze , nie moglbys zawsze napisac ktory koktail w jakich lampkach
      wyglada atrakcyjnie, wiesz podawalam niektore w koktajlowkach niektore w bardz wysokich cienkich
      szampanowkach ale nie bylam pewna, czy to to..
      jeszcze cos kiedys bedac w Baden-Baden czekalam przy barzehotelowym na kogos, tam siedziala
      super dziewczyna, nie wiem co zamowila ale dostala cztery kolorowe coctaile wiesz po wypiciu tych
      ten superweib zjechal w swojej kreaci z barowego stolka na podloge to bylo strasznie zabawne, ja
      myslalam ze ona jakos kolorowa gorzole 80 procentowa wypila, ale barman powiedzial ze to byly
      drinki, ja uwielbiam campari z woda sodowa to jest bardzo bezpieczne i przyjemne w piciu, i nie
      trzeba tyle babrac, musialbys widziec moje miejsce pracy w sobote, jako bitwe pod grunwalden
      mozna bylo bylo to opisac, ale sie niepodaje, bede probowac dalej, bo te tutejsze zwyczaje trzeba
      troche odswiezy , ciagle wino szampan jest nudne, dziekuje
      • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 19.11.01, 15:53
        Chyba juz gdzies tu pisalem, ze szklo do Martini jest wyjatkowe, o specjalnym
        ksztalcie, uzywane tylko do tego koktailu. Wyglada to jak okragla, przewrocona
        do gory nogam piramida na cienkiej i dlugiej nozce. Z kilkudziesieciu podanych
        pod www.rofl.com/Martini/ mysle ze ta jest najbardziej klasyczna
        www.rofl.com/Martini/pages/106-0686_IMG_JPG.htm , aczkolwiek gdybym
        mogl "oderwac" ten zielony ornament, to ta bylaby chyba moim idealem
        www.rofl.com/Martini/pages/106-0678_IMG_JPG.htm Uwazajcie, bo niektore
        z nich wygladaja jak pojemniki na lody np;
        www.rofl.com/Martini/pages/107-0708_IMG_JPG.htm - fuj! Ta ma ladny
        ksztalt www.rofl.com/Martini/images/107-0760_IMG.jpg ale jest reklamowka
        Sky Vodka - omijajcie kolory, bo barwa samego martini jest sliczna (szklo ma
        byc szklem a nie witrazem!) i zbyt wymyslnych - bo smiesznych - jak ta
        www.rofl.com/Martini/pages/106-0649_IMG_JPG.htm . Jezeli ktos poda
        Martini w takiej www.rofl.com/Martini/images/107-0797b.jpg to od razu
        powinien byc skazany na picie tylko cieplej wodki i denaturatu do konca zycia!
        Jak ktos lubi cos orginalnego ta jest ciekawa, bo ma sliczny ksztalt kielicha
        www.rofl.com/Martini/images/107-0766b.jpg, aczkolwiek nozka tez powinna
        byc szklana. Podkreslam raz jeszcze: nawet najdokladniej zmieszane skladniki
        podane w szkle innego ksztaltu przestaje byc Martini!!! Szklem do zwyklych
        drinkow, zajme sie na "Coctails".

        Ivo, a teraz cos dla Ciebie! Mowi si na to Martini a la Italiano i jest podobno
        rodem z Florencji...

        Campari Martini

        6 czesci vodka
        1 czesc Campari
        skorka z lime

        zmieszac wszystko z cracked ice (drobno pokruszony) w shaker, wstrzasnac dobrze
        i przelac do szkla (lod wyrzucamy), przyozdabiamy skorka z lime. Przy skorce
        uzyc wyobrazni; ja lubie wycinac bardzo dlugie i zawijane - wygladaja bardzo
        efektownie, ale trudne do zrobienia bez specjalnego nozyka.
        • Gość: ivo Re: Martini IP: *.ub.ruhr-uni-bochum.de 19.11.01, 16:24
          dziekuje jestes wspanialy!!!!, wiesz mam te ktore polecasz, nie pomylilam sie (ale nie liczylam ze tyle
          chetnych bylo na MARTINI) i tez wychodze z zasady ze kolorowe szkla nie maja nic w moim domu
          do szukania, przeciesz sie zawartos liczy, a o ile zawartos stimmt to kolor tych trunkow tez jest piekny,
          ten martini z campari znam pilam go zdajsie tez w florenci, ale za boga nie moge powiedziec jak on
          sie tam nazywal, ale dzisiaj jeszcze zrobie probe, skorke tez unie tak na okraglo obrac, podobno
          przynosi to szczescie?o ile sie nie zerwie. akurat taka bura pogoda to potrzebuje czlowiek cos....zeby
          mu dobrze bylo
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 20.11.01, 21:10
      Ciagnac temat Martini na bazie Campari...

      Old Pal Martini - martini starego kumpla

      4 czesci rye (zytnia whisky - najlepsza jest Canadian Club, czyli CC)
      3 czesci Campari
      2 czesci sweet vermouth
      garnish; non
      mozna shake

      EAST WING - wschodnie skrzydlo

      6 czesci vodka
      1 czesc Campari
      2 czesci Sherry Brandy
      garnish; skorka z cytryny

      RENDEZVOUS

      6 czesci gin
      1 czesc Campari
      2 czesci Cherry Brandy
      garnish; swieza czeresnia (!!!)
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 12.12.01, 21:12
      Musze Was znowu namowic na wydanie paru zlotych; Blue Curacao (czyt; blu
      kuraso) jest to cierpko/slodki (ma to sens?) liquier zrobiony ze skorek malych,
      zielonych pomaranczy. Ma to wscieklo niebieski kolor, nie powinno byc drogie i
      robi to Bols. Mam z nim zwiazane wspomnienia pewnej Pani - nie, nic z tych
      rzeczy ale na pewno mile;

      Jak juz Wam pisalem pracowalem za barem w extra wloskiej restauracji. Glownie
      sprzedawalo sie tam wino, ale mialem tez wielu stalych klientow, ktorzy
      uznawali moje ciagoty do martini i szkockiej. Bar byl przepiekny; blat z
      ciemnego marmuru a wszystko dookola w ciemno/wisniowym drewnie. Oczywiscie
      ogromna ilosc butelek roznych trunkow w otoczeniu swiec, co stwarzalo
      niesamowite wrazenie, a muzyka Sinatry, Dean'a Martin'a i innych tego typu
      dopelnialo ta atmosfere. Jedna z klientek nalezala do osob, ktore raczej nie
      rzucaja sie w oczy, a mezczyzni rzadko ogladaja sie za nia na ulicy. Nie ze
      byla brzydka - osobiscie uwazam ze nie ma kobiet brzydkich - sa tylko mniej
      zadbane i ona nalezala do tych kur domowych ktorym po zrobieniu wszystkiego
      dookola domu, dzieci i meza, nie starcza juz sil i czasu na siebie...
      Przychodzila zawsze na

      BLUE MOON MARTINI

      6 czesci gin
      1 czesc Blue Curaco
      skorka z cytryna (tutaj sie postarajcie; dluga i waska)

      Wszystkie skladniki wsadzic do shakera i zmieszac z lodem (mam metalowy skaker
      i jak widze ze szron osadza sie na zewnatrz, to znaczy ze jest juz gotowe).
      Przyozdobic skorka. Jest to bardzo smaczny, lagodny (curaco straca calkowicie
      "zly" posmak ginu pozostawiajac jego piekny bukiet, o SPEKTAKULARNYM niebieskim
      kolorze. Jest to jeden z, o ile nie najpiekniejsze martini!!

      Wyobrazcie sobie atomosfere; gwar baru, swiatlo swiec odbija sie od tysiacem
      kolorow od szkla i marmuru, Sinatra pomaga zapomniec od wszystkim a przed Toba
      barman stawia lampke ulubionego Blue Moon martini... Zawsze, ale to zawsze
      reakcja byla identyczna; ulamek sekundy absolutnej ciszy przy barze! Wszystkie
      oczy byly skierowane najpierw na martini, a pozniej na Nia i jedynie Sinatra...
      Widzialem blask w jej oczach - to nie bylo tylko odbicie swiec - to byl JEJ
      moment...
    • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 16.12.01, 20:11
      Sa rodziny, ktore kultywuja swoje tradycje kulinarne z pokolenia na pokolenie z
      okazji Swiat Bozego Narodzenia. Rodzina Fosterow - tych od Peabody Awards
      www.peabody.uga.edu/about/index.html celebruje Swieta od czasow
      preprohibicji przez;

      CHRISTMAS MARTINI

      6 czesci gin
      1 czesc wytrawny vermouth
      1 lyzeczka peppermint schnapps
      mozna ozdobic malym cukierkiem (tutaj daje sie bialo-czerwone laseczki)

      a z racji religijnego aspektu tych Swiat, dodam

      CHURCH LADY MARTINI

      4 czesci gin
      2 czesci wytrawny vermouth
      2 czesci soku pomaranczowego
      ozdobic skorka z cytryn, pomaranczy i lame - jak ktos ma ochote to splesc -
      wyjdzie ladny zolto-pomaranczowo-zielony warkocz (kupa roboty!), co bedzie
      dodatkowym urokiem tego i tak slicznego w kolorze martini.

        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 19.12.01, 01:27
          Jedno z niewielu martini noszace nazwe "coctail" (doliczylem sie osmiu)

          ALLEN COCKTAIL

          4 czesci gin
          1 czesc maraschino liqueur
          mala (nawet jej polowa) lyzeczka soku cytrynowego
          przyozdobic skorka z cytryny

          "Holland House" ? - nie znam...

        • Gość: Mirek Re: Martini IP: *.sympatico.ca 19.12.01, 01:41
          Gość portalu: Jimi napisał(a):

          "BARFLY's DREAM" (marzenie pijoka ;))


          tez nie znam :((


          ..."Zdecydowanie "short drink"...

          Tu jest temat "MARTINI", cos co jest uazane za "short drink", czyli "COCTAILS",
          powinno powinno wyladowac pod wlasciwym watkiem - ale nie przyjmuj sie; jak
          bedziesz mial w nerkach kilka cystern roznych rzeczy (musisz dozyc moich lat i
          ostro trenowac!) to bedziesz "wyczuwal" roznice. :))
          • Gość: Jimi Re: Martini IP: *.czarnecki.silesianet.pl 19.12.01, 23:09

            > Tu jest temat "MARTINI", cos co jest uazane za "short drink", czyli "COCTAILS",
            > powinno powinno wyladowac pod wlasciwym watkiem - ale nie przyjmuj sie; jak
            > bedziesz mial w nerkach kilka cystern roznych rzeczy (musisz dozyc moich lat i
            > ostro trenowac!) to bedziesz "wyczuwal" roznice. :))

            Hmm - mam zgryz czy dopisać następny tu czy na "Coctails". Być moze, a raczej na
            pewno to rzeczywiście kwestia całej otoczki, atmosfery, legend jakie krążą o
            Martini, sposobu jego przyrządzania, picia. Bardzo uważnie czytam i uczę się z
            tego wątku, ale coś mi nadal nie daje spokoju - Ty masz większe doświadczenie
            więc na pewno cosik zaradzisz ;))

            Oto co najbardziej zapamiętałem z Twoich wpisów: Cytuję:

            Mówimy o (...KOKTAILU, czyli czyms co nie mozna isc i kupic w butelce, ale trzeba
            go zrobic i to trzeba jeszcze wiedziec jak...) - no właśnie, chyba to "know how"
            jest najważniejsze, ale zakładając, że już się wie jak to robić...

            (...Istnieje tysiace przepisow, a jezeli ktos sie uprze, to stworzy nastepny,
            ktory dopasuje do swojego indywidualnego smaku. Podaje sie go w
            charakterystycznej lampce w ksztalcie "postawionej na glowie"
            okraglej piramidze (koniecznie zmrozonej) a przyrzadza w specjalnym pojemniku
            nazywanym "Shaker" W kazdym Martini powinna byc chociaz minimalna, ale zawsze
            domieszka vermouth

            Przy Martini SWIETY JEST TYLKO VERMOUTH!! ... reszta lezy w sercy... czujesz,
            ale nie potrafisz tego nazwac :)) Jak juz kiedys pisalem, Martini nie jest
            zwyklym "jednym" - to jest doswiadczenie, przezycie, to jest jak pierwszy
            pocalunek milosny, tecza po burzy lub... ulga po wscieklym bolu glowy ;)).

            O ile koktaile sa (przynajmniej powinny byc) zawsze takie same, to martini
            zalezy od indywidualnosci barmana...)

            Nie muszę chyba dodawać, że to dla mnie niezwykle cenne, ale .. co teraz z takim
            fantem zrobić? Jest sobie coś takiego jak HABERFIELD:
            40 ml ginu
            10 ml dry vermouth
            10 ml soku cytrynowego

            Właściwie spełnia wszystkie teoretyczne wymogi Martini (poza interesującą
            historią). W dodatku podawane jest w "okrągłej piramidce" (kieliszek koktajlowy
            czy nawet wyższy nieco "Cobbler"), przyrządza się je z lodem w shakerze i
            dekoruje skórką z cytryny...
            Peter Bohrman nazywa je "short drink (z racji objętości) tymczasem dla
            niewprawnego i początkującego to (przynajmniej w smaku) najprawdziwsze Martini

            .. i tu właśnie pytanko jest to Martini czy nie?

            wychodzi na to że:(... reszta lezy w sercy... czujesz,
            ale nie potrafisz tego nazwac...)

            No właśnie - tu jest problem. Czy HABERFIELD przyrządzony przez Ciebie w
            klasycznym, eleganckim "Martini Barze" mógłby "stać się" Martini?

            Być może jest to kwestia tzw, szkoły. Peter Bohrmann reprezentuje szkołę
            niemiecką, a Martini to jak pisałeś, najbardziej amerykański z amerykańskich
            wynalazków...

            Łoboze, ale się rozpisałem. Za to piję Twoje zdrówko "Cold Comfortem" ;))))

            Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka