Gość: jara
IP: *.zory.pl.auchan.com, / 62.148.92.*
29.10.02, 13:39
Irakijczyk w Gliwicach
Ponieważ z artykułu p.t. "Gliwicki Łukaszenko" pióra Andrzeja Jarczewskiego
dowiedziałem się, że Wasza gazeta jest najlepszą odtrutką na wszelkie jady
toczące się zewsząd, to pozwólcie, że i ja po pierwszym odruchu wymiotnym
spróbuję się odtruć z trucizny jaką toczy autor.
Sylwetka autora
Pan Andrzej Jarczewski przyrównywany niesłusznie do Nikodema Dyzmy, bo ten
przynajmniej zawsze czysty, ogolony i dobrze ubrany, w obyciu biłby go na
głowę. Myślę także, iż niezwykłe wystąpienia publiczne tego bohatera Dołęgi
były lepsze niż publicystyka Pana Jarczewskiego. Parę próbek talentu
pisarskiego oraz niespotykanej znajomości rzeczy miałem okazję już poznać.
Zresztą nie tylko ja. Górnicy, którzy przeczytali jego nieudolny zbiór
dowcipów do dziś zrywają boki, tyle że nie z dowcipów, a z autora, który nie
dość, że popisuje się całkowitym brakiem znajomości gwary śląskiej, to
jeszcze według górników adaptuje wiele anegdot innych środowisk na potrzeby
swojej publikacji. Nie mogą zatem dziwić bzdury, jakie wypisuje i tym razem.
Jego oddanie i wierność wobec liderów kolejnych ugrupowań, które niosą go do
koryta władzy są doprawdy imponujące. Przecież jeszcze w ubiegłym roku ten
człowiek był kandydatem AWS-u do Sejmu RP. Dzisiaj kandydując do Rady
Miejskiej jest w Koalicji dla Gliwic i ani słowem nie wspomina o "sukcesach"
swojego poprzedniego ugrupowania, nie przyznaje się również, że w ogóle do
niego należał. Teraz niczym poddany Saddama Husajna broni i gloryfikuje
swojego nowego szefa. Tyle tylko, że nie wskazuje ani jednej jego zalety, czy
zasługi. Jedyną formą tej obrony jest wściekły atak na kontrkandydatów do
prezydentury Gliwic. To postawa godna politowania i współczucia zarazem, bo
cóż pocznie Pan Jarczewski jeśli się okaże, że znów postawił na złego konia.
Pewnie znów trzeba będzie zmienić barwy, bo z władzy ciężko będzie
zrezygnować. Władza daje przecież wrażenie mądrości, uznania i szacunku. Pan
Jarczewski dobrze wie, że tego wszystkiego zabraknie w odniesieniu do pełnego
kompleksów, bezrobotnego człowieczka.
Programowe kłamstwa
Kandydat "Koalicji dla Gliwic", Andrzej Jarczewski pisze jakoby Pan Ogryzek
był liderem uwłaszczonej nomenklatury. Takie sformułowanie nie dość, że
obraża wielu ludzi, to świadczy również o tym, że autor nie rozumie znaczenia
słów, którymi się posługuje. Jeżeli jednak znajdzie się w otoczeniu Pana
Jarczewskiego osoba, która mu to objaśni, to zachęcam do rozejrzenia się po
naszym mieście i wskazania kto tu naprawdę się uwłaszczył. Jestem
gliwiczaninem od urodzenia i byłem świadkiem wielu nowych inwestycji, w tym
spółdzielczego budownictwa mieszkaniowego i nigdy nie zetknąłem się z tym, że
spółdzielnie mieszkaniowe wybudowały w naszym mieście jakiekolwiek wille.
Jeżeli mały segment mieszkalny Pana Ogryzka, za który zapłacił w całości z
własnych pieniędzy jest willą, to jak nazwać domy dzisiejszych kandydatów do
Rady Miejskiej z ugrupowania Pana Jarczewskiego? Porównując je z segmentem
Pana Ogryzka, to określenie pałac wydaje się niewystarczające. Przy okazji
zwracam uwagę, że Pan Ogryzek pracuje od 15 roku życia i za ciężką pracę
otrzymywał zawsze wysokie wynagrodzenie, tymczasem owe pałace powstały w
ostatnich kilku latach, a ich przepych świadczy o ich ogromnej wartości.
Swoją drogą też ciekawe, skąd skromni urzędnicy mają takie pieniądze. Na całe
szczęście mieszkańcy Gliwic to widzą i mam nadzieję, że przyjdzie czas kiedy
trzeba się będzie z tego rozliczyć. A teraz słów parę o programie, za który
autor porównuje Pana Ogryzka do prezydenta Łukaszenki. Program wyborczy SLD,
który jest także programem kandydata SLD-UP na prezydenta Gliwic stanowi dość
obszerne opracowanie i odnosi się do wszystkich dziedzin życia społecznego i
gospodarczego, zawiera także duży pakiet propozycji niezbędnych dla rozwoju
Gliwic i poprawy warunków życia mieszkańców. W żadnym jednak miejscu tego
programu nie ma mowy o utrzymaniu przemysłu ciężkiego, tym bardziej za
wszelką cenę. Ponieważ nasz program jest zgodny z programem naszego rządu, to
bardzo się cieszę z uznania jego zalet. Pana Jarczewskiego zapraszam zaś do
siedziby naszego Sztabu Wyborczego, gdzie chętnie podarujemy mu egzemplarz
tego programu, żeby go chociaż przeczytał i nie wprowadzał w przyszłości
czytelników Waszej gazety w błąd.
Pojedynek - Tak!
Chociaż przyznaję, że po raz pierwszy z publikacji Pana Jarczewskiego
dowiedziałem się, że istnieje pojęcie biznesu nomenklaturowego (tylko o którą
nomenklaturę tu chodzi?), to muszę wyznać, że stawianie Pana Ogryzka na jego
czele jest dla mnie niezwykle nobilitujące, gdyż bardzo sobie cenimy i
podziwiamy to środowisko. Przecież ludzie z tego środowiska bez najmniejszego
poparcia i pomocy ze strony samorządu lokalnego, na przekór tej władzy dobrze
sobie radzą i tworzą nowe miejsca pracy dając utrzymanie większości
mieszkańców naszego miasta. Sądzę, że rozwinięcie tego tematu, a także wielu
innych, np. dewastacji gliwickiej oświaty, służby zdrowia, braku pomysłu na
budownictwo mieszkaniowe, remonty domów, opiekę społeczną, brak obwodnicy i
parkingów, a przede wszystkim woluntaryzmu obecnej władzy byłoby niezwykle
ciekawe dla mieszkańców naszego miasta. Dlatego bardzo się cieszę, że
wreszcie ktoś podchwycił zgłaszaną od dawna propozycję debaty publicznej. Mam
nadzieję, że wreszcie Pan Jarczewski namówi swoich kolegów do tego
przedsięwzięcia i być może stworzy okazję do zaprezentowania swojego prawie
nieznanego gliwiczanom szefa i jego programu. Chociaż można by się
zastanawiać, czy ci biedni i skołowani ludzie mieliby jeszcze ochotę tego
słuchać.