sss9
06.06.06, 09:40
Mieszkańcy kilkudziesięciu miast w Polsce nie zobaczą w swoich kinach
kontrowersyjnego filmu "Kod da Vinci". Zakazali tego włodarze miast
"Kodu da Vinci" na pewno nie zobaczą mieszkańcy Świdnika w Lubelskiem. Taką
decyzję podjął sam burmistrz miasta Waldemar Jakson, który zakazał emisji
filmu w podległym mu, finansowanym z budżetu miasta kinie. Powód? Recenzje na
tyle go zniechęciły, że uznał, iż nie jest wart pokazania świdniczanom.
Kierownik kina wiele do gadania nie miał, bo jest podwładnym burmistrza i w
razie nieposłuszeństwa mógłby stracić pracę.
Film opowiada o tym, że Jezus miał potomstwo z Marią Magdaleną, a Kościół
katolicki od lat walczy, żeby to nie wyszło na jaw. M.in. przy pomocy
organizacji Opus Dei, pokazanej w filmie bardzo niekorzystnym świetle. To
obraziło uczucia religijne burmistrza Jaksona, który nie ukrywa, że
sympatyzuje z rzeczywistym Opus Dei. "Bliska jest mi nauka głosząca, że droga
do świętości prowadzi przez pracę zawodową i wypełnianie codziennych
obowiązków chrześcijanina. Dużym szacunkiem obdarzam kult aniołów -
szczególnie aniołów stróżów" - pisze na swojej stronie internetowej.
- Burmistrz stwierdził, że film jest kiepski, a poza tym nie mamy tyle kasy na
sprowadzenie filmu - broni przełożonego Artur Sobań, jego rzecznik. Ale taka
argumentacja nie przekonuje radnych. - Kierownik kina powiedział nam, że filmu
w Świdniku nie będzie, bo zabrakło kopii. A tak naprawdę chodzi o związki
burmistrza z Opus Dei - denerwuje się Jan Kondrak, świdnicki radny.
W ślad za decyzją burmistrza Świdnika idą włodarze innych miast. Film
zablokowano już w Dobrym Mieście na Warmii. - Nie będzie filmu, bo tak sobie
zażyczyły władze miasta - tłumaczy Darek Rudol, pracownik miejskiego kina
działającego przy ośrodku kultury.
Kontrowersyjnego obrazu nie zobaczą też mieszkańcy Śremu, rodzinnego miasta
Romana Giertycha z LPR. Tu jednak dyrekcja kina ugięła się przed pisemnymi
protestami Stowarzyszenia Ruchu Kultury Chrześcijańskiej "Odrodzenie". - Jezus
wymaga zachowania świętości. Nie może być takich obrazoburczych filmów -
protestuje pani Janina z Odrodzenia. - Sama filmu nie widziałam, ale dużo
złego o nim słyszałam - dodaje.
Widział go za to Jerzy Nowachowicz, właściciel kina Merkury w Białej
Podlaskiej. I postanowił go nie sprowadzać. - Film obraża uczucia religijne.
Niesie fałsz religijny i historyczny, a do tego nie jest wartościowy
artystycznie - tłumaczy w jednej z lokalnych gazet.
Dylematy z "Kodem" mają też włodarze innych miast. Gorące debaty - sprowadzać
film czy nie - toczą się np. w ratuszu w Policach i Hajnówce. - Film jest dość
kontrowersyjny, dlatego nie wiemy, czy go pokażemy. Może przecież nikt na
niego nie przyjść - obawia się Grażyna z kina w Hajnówce w Podlaskiem.
serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3396964.html.
no nieeee! naprawdę coś w tym musi być! czy w normalnym kraju religijny palmus
może piastować wysokie stanowisko publiczne? u nas może, ale to chyba jakiś
cud... :)))