IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.03, 20:00
Ciężkie dźwigał marzenie

Bo szukał perły w śmietnikach

Od rana do wieczora przetrząsał

Śmiecie na obrzeżu miasta



Tym sposobem jego marzenie

Z każdym dniem rosło

I stawało się coraz cięższe
Obserwuj wątek
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.03, 22:47
      Szukają wielkiej wiary kiedy rozpacz wielka
      szukają świętych co wiedzą na pewno
      jak daleko odbiegać od swojego ciała

      a ty góry przeniosłaś
      chodziłaś po morzu
      choć mówiłaś wierzącym
      tyle jeszcze nie wiem

      - wiaro malutka
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.03, 00:00
      Ty tak dziwnie wiersze czytasz.
      Tak dziwnie, tak...na głos.
      I pytasz, o czym wiersz był?
      To takie...
      Tak dziwne.

      Ty wyciągasz ręce mówiąc:
      Chowam je za siebie.
      W zamian nic, chowasz je...
      Za siebie

      Nic nie dajesz, w zamian...
      Czytasz wiersze.
      Na głos.
      Innym.
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.03, 09:25
      Ten wiersz jest żyłką słoneczną na ścianie
      jak fotografia wszystkich wiosen.
      Kantyczki deszczu wam przyniosę -
      wyblakłe nutki w nieba dzwon
      jak wody wiatrem oddychanie.
      Tańczą panowie niewidzialni
      "na moście w Awinion".
      Zielone, staroświeckie granie
      jak anemiczne pączki ciszy.
      Odetchnij drzewem, to usłyszysz
      jak promień - naprężony ton,
      jak na najcieńszej wiatru gamie
      tańczą liściaste suknie panien
      "na moście w Awinion".
      W drzewach, w zielonych okien ramie
      przez widma miast - srebrzysty gotyk.
      Wirują ptaki płowozłote
      jak lutnie, co uciekły z rąk.
      W lasach zielonych - białe łanie
      uchodzą w coraz cichszy taniec.
      Tańczą panowie, tańczą panie
      "na moście w Awinion".
      • Gość: Tell Re: Wiersze IP: *.dplanet.ch 31.05.03, 09:49
        Ladne:-)
        • Gość: Ciupazka Re: Wiersze IP: *.it-net.pl 31.05.03, 10:08
          Mnie tyz sie widzom...piekne do cudu..pis, pis, nie obzieroj sie na nikogo,
          ino pis...Telo.Pozdr.
          • Gość: Nu! Re: Wiersze IP: *.gce.gliwice.pl 31.05.03, 10:15
            Ale co z tym nickiem?
            Ja na wykrzyknik patrzeć nie mogę, (chociaż sam go w nicku mam :/)
            Dlaczego akurat taki nie inny nick (!!!) wybrales??
            "!" to nick zatruty [!].
            Pozdro.
            • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.03, 10:29
              Tylko mali grzesznicy spowiadaja sie dlugo
              w niepokoju goracych warg
              Ale wielcy grzesznicy na blysk maly przyklekna
              i wyplacza sie jednym tchem -
              potem noc maja cicha i jak dobry lotr swieta
              bylem z nimi, klekalem, wiem
              • Gość: Ciupazka Re: Wiersze IP: *.it-net.pl 31.05.03, 12:06
                Banujes... cierpis... wyziyro to z twoik wiersy... Pis...dej ulge dusy...i
                pis...dalyj pis... Telo.Pozdr.
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.03, 10:14
      Tysiąc myśli czystych,
      Reszta same brudne.
      Jak je ubrać w słowa?
      To łatwe i trudne.
      Łatwe, bo nie problem
      Ułożyć, zrymować.
      Trudniejsze, gdy trzeba
      Duszą obdarować.
      Bo bezdusznym wierszom
      I pieśniom bezdusznym
      Brakuje tej siły,
      By nie być czymś pustym.
      Ziarnem niepokoju
      W myśl się zakorzenić,
      Powoju oplotem
      Spojrzenie odmienić.
      I często myśl złotą
      Dostać mi się zdarzy,
      Mam ją tylko spisać
      I iskrą obdarzyć.
      Bo jak zezwłok martwy
      Jest bez duszy ciało.
      Bóg to wiedział w raju
      Człowieka stwarzając.
      A na ułomnego
      Ze wspaniałym duchem
      Mało kto popatrzy.
      Prawdziwe, choć smutne.
      Każdy ładu wyższość
      Uznać jest gotowy.
      Bo ważne by w ciele
      Był zdrowym duch zdrowy.
      Może nazwać siebie
      Każdy twórca Stwórcą,
      Ale o prawdziwą
      Harmonię jest trudno.

      Przy porannej kawie,
      Stworzony o świcie.
      Lecz nie mam recepty,
      By żył własnym życiem.

      • Gość: Rumcajs Re: Wiersze IP: 80.72.65.* 02.06.03, 07:00
        !!! Czy to TEZ ks.Twardowski? Piekne! Dzieki takim strofom czuje sie lepszy...
        • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 07:06
          Brawo!!!
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 11:30
      nie potrafię już nawet długopisu - w dłoni utrzymać
      ty mi muzo do powiek, żebracze kamienie przywiązujesz
      pod łóżkiem nie ma włosów twoich nawet
      i w trwaniu

      z nogami zwieszonymi - na światłem wschodzącym
      łodygi oczu w słońcach są:
      to oszustwo, tam cię szukają
      (samochód w harmider jechał tak powoli -

      aż łokciami dotykałem gładkiego nieba)
      teraz jestem z liści jesiennych jak każdy
      mogę szeleścić i wylewać winne grono
      wino to są moje zły

      one szarpią struny na policzkach
      plamią koszulkę na słono, czytam z niej napisy
      (na przedzie gdybyś mógł
      poczuć to co ja, z tyłu: zbyt wiele ról

      mamy do grania ) kończ już kończ
      żeby nie było światła - to nie jest kolejny
      wiersz o kawie papierosach i kacu -
      to jest wiersz bezsilność

      • Gość: Rumcajs Re: Wiersze IP: 80.72.65.* 02.06.03, 12:33
        !!! Czemu uciekles od nas? Beda karniaki! Przegonie Cie po houdah, ze Ci nogi w
        tralala wleza do kolan. I zadnego piwka po schroniskach. Hihihi! Pozdr.
        • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 12:52
          ?
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 12:56
      Napisalam dzisiaj wiersz
      - Taki zwykly, rymowany,
      Najpierw zdania rozmyl deszcz,
      Potem zostal podeptany,
      Pognieciony, wyrzucony,
      Przez samochod rozjechany,
      Napisalam dzisiaj wiersz
      - Taki... zwykly... - niekochany
      • Gość: Rumcajs Re: Wiersze IP: 80.72.65.* 02.06.03, 13:08
        To tez ks.T. w wolnej interpretacji! Albo Szymborska! Moj poprzedni post nadal
        aktualny!!!
        • Gość: !!! Re: Wiersze/Szymborska/ IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 13:27
          Muzo, nie byc bokserem to nie być w cale.
          Ryczącej publiczności poskąpiłaś nam.
          Dwanaście osób jest na sali,
          już czas, żebyśmy zaczynali.
          Połowa przyszła, bo deszcz pada,
          reszta to krewni. Muzo.

          Kobiety rade zemdleć w ten jesienny wieczór,
          zrobią to, ale tylko na bokserskim meczu.
          Dantejskie sceny tylko tam.
          I wniebobranie. Muzo.

          Nie być bokserem, być poetą,
          mieć wyrok skazujący na ciężkie norwidy,
          z braku muskulatury demonstrować światu
          przyszłą lekturę szkolną - w najszczęśliwszym razie -
          o Muzo. O Pegazie,
          aniele koński.

          W pierwszym rządku staruszek słodko sobie śni,
          że mu żona nieboszczka z grobu wstała i
          upiecze staruszkowi placek ze śliwkami.
          Z ogniem, ale niewielkim, bo placek sie spali,
          zaczynamy czytanie. Muzo.
          • willi2 Julian Tuwim 02.06.03, 17:19
            Moga sie tu wpisac ja ?
            ok

            Julian Tuwim - Wspomnienie
            "Mimozami jesien sie zaczyna,
            Zlotawa, krucha i mila.
            To ty, to ty jestes ta dziewczyna,
            Ktora do mnie na ulice wychodzila.
            Od twoich listow pachnialo w sieni,
            Gdym wracal zdyszany ze szkoly,
            A po ulicach w lekkiej jesieni
            Fruwaly za mną jasne anioly.
            Mimozami zwiedlosc przypomina
            Niesmiertelnik żolty - pazdziernik.
            To ty, to ty moja jedyna,
            Przychodzilaś wieczorem do cukierni.
            Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
            W parku plakalem szeptanymi słowy.
            Mlodzik z chmurek przeswitywal jesienny,
            Od mimozy zlotej - majowy.
            Ach, czulymi, przemilymi snami
            Zasypialem z nim gasnacym o poranku,
            W snach dawnymi bawiac się wiosnami,
            Jak ta zlota, jak ta wonna wiazanka... "
            • Gość: !!! Re: Julian Tuwim i Niemen IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 06:53
              A jeżeli nic? A jeżeli nie?
              Trułem ja się myślą złudną,
              Tobą jasną, tobą cudną,
              I zatruty śnię:
              A jeżeli nie?
              No to... trudno.

              A jeżeli coś? A jeżeli tak?
              Rozgołębią się zorze,
              Ogniem cały świat zagorze
              Jak czerwony mak,
              Bo jeżeli tak,
              No to... - Boże!!
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 13:37
      Kto pisał nasze twarze na pewno ospa
      kaligraficznym piórem znacząc swoje "o"
      lecz po kim mam podwójny podbródek
      po jakim żarłoku gdy cała moja dusza
      wzdychała do ascezy dlaczego oczy
      osadzone tak blisko wszak to on nie ja
      wypatrywał wśród chaszczy najazdu Wenedów
      uszy zbyt odstające dwie muszle ze skóry
      zapewne spadek po praszczurze który łowił echo
      dudniącego pochodu mamutów przez stepy
      czoło niezbyt wysokie myśli bardzo mało
      - kobiety złoto ziemia nie dać się strącić z konia -
      książę myślał za nich a wiatr niósł po drogach
      darli palcami mury i nagle z wielkim krzykiem
      spadali w próżnię by powrócić we mnie
      a przecież kupowałem w salonach sztuki
      pudry mikstury maście
      szminki na szlachetność
      przykładałem do oczu marmur zieleń Veronese'a
      Mozartem nacierałem uszy
      doskonaliłem nozdrza wonią starych książek
      przed lustrem twarz odziedziczoną
      worek gdzie fermentują dawne mięsa
      żądze i grzechy średniowieczne
      paleolityczny głód i strach
      jabłko upada przy jabłoni
      w łańcuch gatunków spięte ciało
      tak to przegrałem turniej z twarzą


      • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 13:51
        Jestem Nikim! A ty kto?
        Ty jestes -Nikim-O !
        Czyli jest para nas?
        Wiec sza! Bo by gruchnelo-wiesz !

        Jak nudno-byc-Osoba!
        Publicznie -Zabi styl-
        Imieniem pluc-w Czerwcowy czas-
        Spragnionym slow Bagniskom!

        • Gość: Rumcajs Re: Wiersze IP: 80.72.65.* 02.06.03, 14:23
          A jednak zycie jest poezja...
          • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 14:58
            zlapalem slowo za ogon
            i ciagne jak zwierze uparte
            celne, dosadne slowo
            ... lub funta klakow nie warte
            slowo na slowo sie zlowi
            i slow juz mnostwo sie mrowi
            a w srodku siedzi i placze
            sens nieboraczek

            • Gość: Rumcajs Re: Wiersze IP: 80.72.65.* 02.06.03, 15:08
              Czy u Ciebie !!! pada? Takis(as) nastrojowy(a)...Hihi! Mozna cos dorzucic?
              • Gość: !!! oczywiscie!!! IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 15:15
                Jeżelim, Stwórco, posiadł Słowo, dar twój świetny,
                Spraw, by mi serce biło gniewem oceanów,
                Bym, jak dawni poeci prosty i szlachetny,
                Wichurą krwi uderzał w możnych i tyranów.

                Nie natchnij mnie hymnami, bo nie hymnów trzeba
                Tym, którzy w zżartej piersi pod brudną koszulą
                Czcze serce noszą, krzycząc za kawałem chleba,
                A biegną za orkiestrą, co gra capstrzyk królom.

                Lecz słowom mego gniewu daj błysk ostrej stali,
                Brawurę i fantazję, rym celny i cienki,
                Aby ci, w których palnę, prosto w łeb dostali
                Kulą z sześciostrzałowej piosenki!
                • Gość: Rumcajs Re: Wiersze... IP: 80.72.65.* 02.06.03, 15:48
                  Srebrna grzechotka
                  Z gwiazdzista korona-
                  Jakiemuz dziecku
                  Ja przeznaczono?

                  Najubozszemu,
                  Dziecku rozpaczy,
                  Gdy w objeciach nedzy
                  Wybucha placzem.

                  Srebrna grzechotka
                  Z gwiazdzista korona,
                  Z marka pieknosci
                  Sennie zastrzezona...

                  - Przyjm z nia
                  W dzieciece serce otwarte,
                  To, co boskie na swiecie,
                  A grosza niewarte...
                  • Gość: !!! Re: Wiersze... IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 16:27
                    Mocniej scisnij mi reke, bo zasniesz
                    i wypadniesz z gry. Wroc do dziecinstwa.
                    Nie zostawiaj swych skarbow
                    ktores wyniosl z domu
                    Nadlamany scyzoryk
                    gwozdz piórko kogucie i pamietaj
                    nie zdradzaj sie nigdy nikomu
                    ze w kieszenie nabrales powietrza na droge
                    Teraz mozesz wedrowac i spiewac
                    do woli
                    • Gość: Rumcajs Re: Wiersze... IP: 80.72.65.* 02.06.03, 16:39
                      Ktos ma dzis serce chore
                      W te zimna, nocna pore...
                      Dyga sploszona swieca,
                      Wicher dmucha do pieca...

                      Jeczy, placze w kominie
                      Ten, co mu Nikt na imie...
                      Ktos jest zly, Ktos ma dosyc,
                      A Nikt placze po nocy...

                      Zle Komus, zle Nikomu
                      I w przestrzeni i w domu...
                      Nikt gra na smetnym flecie
                      I spiewa o zaswiecie...

                      Ktos, co chce zostac Nikim,
                      Slucha jego muzyki...
                      Slucha... potrzasa glowa...
                      Odklada bron gotowa...
                      • Gość: !!! Re: Wiersze... IP: *.dip.t-dialin.net 02.06.03, 16:44
                        Przed ścianą dźwięku stoją głusi
                        Modlą się do muzyki
                        Kiedy nie pragniesz, kiedy musisz
                        Lepiej być nikim

                        Przed ścianą płaczu stoją błazny
                        Śmieszą ich cieni własne podrygi
                        A śmiech ich pusty, śmiech ich straszny
                        Lepiej być nikim

                        Przed ścianą światła stoją ślepi
                        I patrzą bez zmrużenia powiek
                        O tym co świeci wiedzą lepiej
                        Niż zwykły człowiek

                        Pod ścianą straceń stoi heros
                        Patrzy oprawcom w oczy
                        Pali ostatni swój papieros
                        Na skraju nocy

                        Jest świat ze ścian
                        Rosnących w górę
                        W nim traci wartość słowo
                        Ja stoję przed zwyczajnym murem
                        I walę w niego głową

                        • Gość: Ciupazka Re: Wiersze..."Dokąd idziesz?..." IP: *.it-net.pl 03.06.03, 09:13
                          Dokąd idziesz?...-

                          Z życia, przez życie
                          w szarość dnia, co tworzą trud
                          szerokością dłoni, rozdwojem rąk -
                          przy ołtarzu pracy sączę kielich potu
                          by
                          przeistoczyć go w chleb.

                          Dokad idziesz?...-

                          Z bólu, przez ból
                          w utracie zmysłów, rozpaczy
                          zasęp usiadł na twarzy nocą
                          okolony woalem smutku;
                          przy bladym świetle księżyca
                          wypatruje swojej gwiazdy.

                          Dokąd idziesz?...-

                          Z radości, przez radość
                          poprzedzany uśmiechem,
                          stąpam muśnięciem motyla po zapyle kwiatów
                          promienny, beztroski;
                          oglądać świat przez pryzmat tęczy.

                          Dokąd idziesz?...-

                          Z miłości przez miłość
                          stłumionym, darmo, żarem namiętności
                          powstrzymać oddech,
                          oglądać jędrność falujących piersi;
                          uwikłać zmysły w puszystość włosów sieci,
                          ulec pocałunkowi szczęścia
                          zastygnąć
                          rzeźbą rozkoszy.

                          Dokąd idziesz?...-

                          Z siebie
                          dla innych
                          przeniknąć w niezbywalną serdeczność,
                          w dobroć słów
                          pozbawioną
                          goryczy...


                          w: "Góralskie paciorki" Fr.Łojas-Kośla

                          Telo.Pozdr.dlo zadumanyk...
                          • Gość: !!! Re: Wiersze...'Dokąd idziesz?...' IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 12:17
                            Przez ogród idą pełen cudnych kwiatów,

                            na piersi twarze zadumane kłonią,

                            nie upajają się czarowną wonią

                            ani wieńcami stroją się szkarłatów.



                            Pojmują rozkosz barw i aromatów,

                            nęci ich ona, lecz nie sięgną po nią;

                            chwytają ciernie pokrwawioną dłonią

                            i liczą ślady bolesnych stygmatów.



                            Aż przed bramami stanąwszy ogrodu,

                            rzekną: "Otośmy, zaufani w Słowie,

                            drogę żywota przecierpieli całą,



                            wściekłego naszych żądz nie sycąc głodu -

                            otocz nas nagród obiecanych chwałą

                            Panie!..." Lecz jeśli nikt im nie odpowie?...





                            I cos specjalnego na rozlznienie:

                            LIST HANUSI


                            Kochany Jerzy mój! Pisę tu stela

                            ten list do tobie, a pisęcy płacę.

                            Świat mię calućki nic nie uwesela,

                            kie w lesie pasę, hnet krowy potracę,

                            bo syćko myślę, kielo nas ozdziela

                            kraju i cy cię tyz jesce zobacę?

                            Kiebyś ty wiedział, jakoś mię zasmucił,

                            mój złociusieńki, to byś się haw wrócił.



                            Głowa mię boli, serdecka nie cuję,

                            łzy ino syćko z ocy mi się lejom,

                            nik tego nie wié, za kim jo banuję,

                            ale się ludzie nascy se mnie śmiejom.

                            Żal mię za tobom wciągle w serce kłuje

                            i nie wiem, ka się me ocy podziejom

                            od tyk łez. Widzi się, co mnie powiezom

                            wnetki hań w trumnie, ka ojcowie lezom.



                            I juzbyk héba jo sama wolała

                            leżeć hań, niźli tak płakać daremno,

                            a kie spać legnę, to poduska cała

                            mokra, kie wspomnę, jakeś ty spał se mną.

                            Kwilo jedyna, kaześ się podziała,

                            kies ty przychodził ku mnie w nockę ciemną

                            i kies mię objon tak serdecnie w rence,

                            jakbyś przy miejskiej leżał ka panience.



                            Jo znam, ze biédna jo sprosta dziéwcyna

                            góralska, o mój ty najsłodsy, złoty,

                            to nie lo tobie, lo pańskiego syna,

                            ale już ledwie wytrwam od tęsknoty.

                            Dusa cię ino syćko przypomina,

                            nijakiej nie mam do jadła ohoty

                            ani do tańca. Hłopcyska się śmiejom,

                            a moje siwe ocy wciąż łzy lejom.



                            Kie na odwiecerz przed hałupom stanę,

                            pojźrę, jak słonko za wiérchy się kryje,

                            wspomnę, jak my się pod ten samą ścianę

                            kryli: to zol mię mało nie zabije,

                            a serce moje, jakoby pijane,

                            tłuce się w piersiak. Tęca wodę pije

                            z rzeki, ale tyk łez wypić nie musi,

                            co ocy twojej wypłacom Hanusi.



                            Jasiek tu fciał mnie brać, a mama z tatą

                            straśnie go radzi widzom, ale ja nie.

                            Powiedziałak mu, ze się przódziej lato

                            zimom, a zima przódziej latem stanie,

                            niźli ja bedem jego. Więc się na to

                            ozgniewał i rzók, co on mnie dostanie,

                            hebaby w niebie miesioncek zaginon

                            abo Dónajec w górę się przewinon.



                            Miałoś tu do nas przyjechać na Gody,

                            tagek cię ino syćko wyglondała,

                            a tak mi było, jak rybce do wody,

                            jazek się sama do się głośno śmiała.

                            Ale już wsendyl potajały lody

                            i śnieg już w turniak wyginon bez mała,

                            a tobie nie mas jednako nikany,

                            mój złociusieńki i umiélowany.



                            Aniś nie pisał do mnie dawno. Może

                            jaka cię chorość nasła, mój jedyny,

                            abo co inse, od cego broń Boże!

                            Nie zabacujze tak swojej dziewcyny.

                            U nas som zdrowi w hałupie, niemoze

                            ino Jagnieska Bartkowej Maryny.

                            Niek cię Bóg strzeże i Najświętsa Panna

                            Ludźmirska. Twoja tu ostaję - Anna

                            • Gość: Ciupazka Re: Wiersze...'Dokąd idziesz?...' IP: *.it-net.pl 03.06.03, 14:15
                              Som ześ tego fcioł: chlip, chlip, kap, kap, kapu kap , swiercki spod powały
                              same sie sujom, cemu...? jo sie pytom cemu...? Ka jako smata, dyć przecie
                              jesce kawał drogi trza nom przejść, nie cas na banowanie... Telo.Pozdr.
                              • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 14:34
                                A w placzu wrazliwych
                                lacza sie serca swiata.
                                Lecz ani lzy ani serca
                                nic im nie pomoga
                                • Gość: Rumcajs Re: Wiersze IP: 80.72.65.* 03.06.03, 15:32
                                  Ach, nie szukajmy zapomnienia, pociech,
                                  Zebow nie szczerzmy przekornie, wbrew fali,
                                  W smiechu nad sily. Zmeczenismy w locie,
                                  I najweselsi krzyzem na swiat padli,
                                  I co najzywsi, dzisiaj sa umarli,
                                  A najbarwniejsi, jak roze, przemarzli.
                                  Byl czas radosci. A jest chwila taka,
                                  Ze Bog nakazal placz. Wiec lepiej plakac.
                                  • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 15:59
                                    Nic to, nic. Dusza zniesie wszystko, co znieść trzeba.
                                    Wiemy to, od dzieciństwa się tego uczymy,
                                    Że nie na to są gwiazdy, aby brać je z nieba.

                                    O smutki ocieramy się, które jak dymy
                                    W krąg się kładą; o boleść, co się chyłkiem czai
                                    Za węgłem - żałobniki my i dróg pielgrzymy.

                                    I już w końcu nie dziwne łzy i nikt nie tai,
                                    Że nawet nie tak ciężkie, by go znieść nie można,
                                    Jest życie. Przyzwyczai się myśl, przyzwyczai.

                                    Jak rodzące się dziecię odbiera położna
                                    Na świat przezorną dłonią, tak każdy dzień nowy
                                    Cichymi dłońmi dusza przyjmuje ostrożna:

                                    Wiedząc, że tu nie wieniec go czeka godowy,
                                    Że rodzi się na boleść, znoje i znużenie,
                                    Że go otoczą inne dnie smutne jak wdowy.

                                    A jednak nie poskąpią mu słońca promienie
                                    Złota swego ni łąka kwiecia, ni las śpiewu
                                    Ptaków, ani tęcz cudnych chmury i marzenie.

                                    Znoje, pot i tęsknota rodzą z swego siewu
                                    Znoje, pot i tęsknotę wieczystą za zmianą,
                                    Ale sen koi serce tchnieniem swego wiewu.

                                    Wiemy to, od dzieciństwa uczym się co rano...
                                    Aż w noc jakąś poczujesz, żeś się nagle o wiek
                                    Postarzał i na głowie włosy ci powstaną...

                                    Jeno w tej chwili jednej nie otwieraj powiek,
                                    Nie patrz, nie pytaj: "czemu?", i niech Bóg cię strzeże
                                    Pomyśleć jedno słowo, jedno słowo: Człowiek.

                                    Bo zawrót głowy chwyci cię jak dzikie zwierzę
                                    I zatoczysz się niby wariat-pijanica,
                                    Rozszerzając źrenice w okropnej niewierze!

                                    Bo w słowie tym ci błyśnie, jakby tajemnica
                                    Dostojna i straszliwa, że na moc, wesele
                                    I szczęście urodziła syna ziem-rodzica.

                                    I że straszliwa, ślepa krzywda... - O, za wiele
                                    Słów niebezpiecznych zna język ludzki! Zbyt łatwa
                                    Jest mowa, chociaż iskry w niej śpią jak w popiele.

                                    Uczym się wciąż i nawet drobna wie już dziatwa,
                                    Że nie tak ciężkie życie, a łzy nie dziwota...
                                    Jeno dzień dziś tak cudny i myśl mi się gmatwa...

                                    Dzień ten nazbyt ma w sobie rozkoszy i złota,
                                    Zbyt szczęśliwe się zdają dzisiaj drzewa w sadzie,
                                    Wiatr, ptaki, dal i stare psy śpiące u płota.

                                    I niebiosa, i fale z brzegami w naradzie -
                                    ...A może winne temu nocne oczy moje
                                    Lub to, żem się urodził późno; w listopadzie.

                                    Łzy są zbyt częste, aby rodzić niepokoje
                                    W serću. Dusza przywyknie. Nie tak ciężkie życie...
                                    Lecz czemuż na gościńcu tu stoję i stoję?...

                                    Na przydrożnym kamieniu tym zaszedłem skrycie
                                    Człowieka, co ukrytą miał twarz w dłonie obie.
                                    Gdy odjął je, widziałem: łzy ciekły obficie.

                                    W niejednym miejscu-m widział i w niejednej dobie
                                    Płaczących. Dolę ludzką znieść można, choć smutna.
                                    Łzy płyną w dzień narodzin, łzy płyną w żałobie.

                                    Pieluchy niemowlęce i śmiertelne płótna
                                    Z jednego lnu utkali niewiadomi tkacze.
                                    Lecz nigdy mnie, jak dzisiaj, zgroza tak okrutna

                                    Nie chwyciła na prostą tę myśl: człowiek płacze!
                            • meg_s Re: Wiersze...'Dokąd idziesz?...' 03.06.03, 16:03
                              > I cos specjalnego na rozlznienie:
                              >
                              > LIST HANUSI...


                              nareszcie mój ukochany Tetmajer - a już myślalam że tylko ja czytuję takie
                              niemodne kawałki
                              • willi2 Baudelaire/Zwłoki 03.06.03, 17:34

                                Czy pomnisz, moja luba, cośmy to widzieli
                                W ów letni ranek tak strojny w promienie?
                                Na zakręcie drożyny trup się ścieli;
                                A łożem jemu żwir i kamienie.

                                Nogi wznosząc do góry, jak w rozpusty szale,
                                Ziejące jadem to ścierwo gorące
                                Otwierało cynicznie i niby niedbale
                                Brzuch swój, skąd biły wyziewy trujące.

                                Słońce ciskało żarem na ową zgniliznę,
                                Jakby w płomieniach zgotować ją chciało
                                I naturze dać stokroć zwiększoną spuściznę
                                Materii niegdyś włożonej w to ciało.

                                Niebo patrzało w szkielet, co z ciała wyzierał,
                                Jak na rozkwitły kwiat w słońca promieniu;
                                Smród zasię tak cuchnący stamtąd się wydzierał,
                                Żeś się zachwiała jakoby w zemdleniu.

                                Roje much nad tym brzuchem brzęczały zmurszałym,
                                Skąd wylegały wciąż czarne gromady
                                Robactwa płynącego potokiem zgęstniałym
                                Wzdłuż tych żyjących łachmanów szkarady.

                                Wszystko to się jak fala pięło, zstępowało
                                Lub się miotało iskrzące od słońca,
                                Rzekłbyś, że tchnieniem wiatru nadęte to ciało
                                Ożyło znowu mnożąc się bez końca.

                                I muzyka płynęła jakaś stamtąd gwarna,
                                Jak wiatr szumiący pośród liści drzewa
                                Lub jak ruchem rytmicznym kołysane ziarna,
                                Które rolnik w przetaku swym przesiewa.

                                Formy się rozpływały, były jak sen mglisty,
                                Jak na sztaludze w pracowni malarza
                                Szkic jeszcze nie skończony, by pamięć artysty
                                Niepewna z trudem tylko go odtwarza.

                                Za skałami ukrytej, niespokojnej suki
                                Wzrok w nas utkwiony spoglądał straszliwie,
                                Bo czekała tej chwili, kiedy cielska sztuki,
                                Rzucone teraz, znów pochwyci chciwie.

                                - A jednak będziesz do tej ohydy ponurej
                                I ty podobna i pełna zarazy,
                                O gwiazdo oczu moich, słońce mej natury,
                                Kochanie moje, Aniele bez zmazy!

                                Zaprawdę będziesz taką, o wdzięków królowo,
                                Gdy już ostatnie wziąwszy sakramenta,
                                Pod bujnym legniesz kwieciem i trawą grobową,
                                By gnić, gdzie kości kryje ziemia święta.

                                Mów natenczas robactwu, moja piękna, blada,
                                Gdy pocałunki będzie wyżerać ci w grobie,
                                Że ja miłości mojej, która się rozkłada,
                                Treść i kształt boski wiernie chowam w sobie!

                                • willi2 Wojaczek/Musisz Się Zawsze Róży Bać 03.06.03, 17:35

                                  Musisz się zawsze róży bać, która ustami
                                  Jest rany, co się wewnątrz ciebie wciąż rozkrwawia

                                  Bo, choć szukam, językiem cię nie umiem, naga:
                                  Powiedz mi, że się boisz, uwierzę, że jesteś.

                                  Że jesteś w sobie, ciału swojemu przytomna
                                  - ciało jest okiennicą, skąd wiatr płochym gestem

                                  bezwiednej dłoni wypchnąć może szybę krwi
                                  - już w sąsiednim powiecie opadnie zamiecią

                                  ognia, co noworodkom wypala oczy,
                                  a oślepłe z rozpaczy matki wyłysieją.

                                  Więc powiedz, żebym chociaż włosami usłyszał.
                                  Niech chociaż skóra prędkim szeptem dreszczu powie

                                  Wargom, czy jeszcze mieszkasz w tej grząskiej osobie;
                                  Nim jeszcze nie przeciekłem przez nią całkiem, powiedz.



                                  • Gość: !!! Re: Wojaczek IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 20:48
                                    Gdy wam o pewnym szczęściu opowiadam
                                    szeptem oddechu w ciekłe ucho krwi
                                    wy mi krwią na to wybuchacie z gardła
                                    przepalonego przez połknięty list

                                    łzy, który do was posyłają straże
                                    najdalej naprzód wysunięte: ócz
                                    czujki, które się nie zdążyły zaprzeć
                                    w okopie powiek za zasłoną snu.

                                    I krew się z tlenem wiąże w rdzawą rdzę
                                    na czarnej skórze porośniętej mchem
                                    zrogowaciałej umyślnie szczeciny.

                                    Linneusz idzie pod prąd czasu, aby
                                    znów się urodzić i między owady,
                                    ryby i słowa wpisać wasze imię.

                                • willi2 Re: Baudelaire/Pieśń jesienna 03.06.03, 17:37
                                  I

                                  Niebawem nas ogarnie wstrętny mrok i plucha.
                                  Żegnaj, żywa jasności zbyt krótkiego lata!
                                  Już jak przeczucie końca do mojego ucha
                                  Łoskot zrzucanych polan z podwórza dolata.

                                  Duszę spowija zima: gniew dyszący wściekle,
                                  Dreszcze, trwoga, nienawiść i trud wymuszony,
                                  I niczym słońce w swoim biegunowym piekle,
                                  Serce się w blok zamienia zimy i czerwony.

                                  Drżąc nasłuchuję stuku każdego polana:
                                  Szafot wznoszony nie brzmi echem tak niemiłym.
                                  Mózg mój jest niczym wieża, która od tarana
                                  Niezliczonych uderzeń opada bez siły.

                                  Ten monotonny łoskot coś mi przypomina...
                                  Tak - to jest gwoździ w trumnę pośpieszne wbijanie.
                                  Dla kogo? Wczoraj - lato, lecz niedługo - zima...
                                  Ten tajemniczy hałas dźwięczy jak rozstanie.

                                  II

                                  Lubię twych długich oczu światło zielonkawe,
                                  Dziś jednak nic mnie pocieszyć nie może,
                                  I ani blask kominka, ani miłość nawet
                                  Nie zastąpi mi słońca, co świeci nad morzem.

                                  Lecz mimo to mnie kochaj! Miej serce matczyne
                                  Nawet dla niewdzięcznika, nawet dla nędznika.
                                  Kochanko-siostro, daj mi ciepła odrobinę -
                                  Ciepła złotej jesieni lub słońca, co znika.

                                  Na krótko! Już mogiła czeka lodowata!
                                  Pozwól u twoich kolan, nim się czas odmieni,
                                  Napawać się, żałując gorącego lata,
                                  Ostatnim ciepłem żółtych łagodnych promieni.


    • willi2 William Blake 03.06.03, 15:18

      Tygrys

      Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
      Jakiemuż nieziemskiemu oku
      Przyśniło się, że noc rozświetli
      Skupiona groza twej symetrii?

      Jakaż to otchłań nieb odległa
      Ogień w źrenicach twych zażegła?
      Czyje to skrzydła, czyje dłonie
      Wznieciły to, co w tobie płonie?

      Skąd prężna krew, co życie wwierca
      W skręcony supeł twego serca?
      Czemu w nim straszne tętno bije?
      Czyje w tym moce? kunszty czyje?

      Jakim to młotem kuł zajadle
      Twój mózg, na jakim kładł kowadle
      Z jakich palenisk go wyjmował
      Cęgami wszechpotężny kowal?

      Gdy rój gwiazd ciskał swe włócznie
      Na ziemię, łzami wilżąc jutrznię,
      Czy się swym dziełem Ten nie strwożył,
      Kto Jagnię lecz i ciebie stworzył

      Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
      W jakim to nieśmiertelnym oku
      Śmiał wszcząć się sen, że noc rozświetli
      Skupiona groza twej symetrii?

      (tłum. Stanisław Barańczak)


      Tygrys

      Tygrys, tygrys w puszczach nocy
      Świeci blaskiem pełnym mocy.
      Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
      Grozę tę w symetrię ciała?

      W jakiej głębi i przeźroczu
      Płonął ogień twoich oczu?
      Czy moc Jego w skrzydłach grała,
      Że dłoń płomień porwać śmiała?

      Co za ramię kunsztem siły
      Sercu twemu sprzęgło żyły?
      I gdy serce bić poczęło,
      Czyich stóp i rąk to dzieło?

      Co za łańcuch, co za młoty,
      Jaki piec lał mózgu sploty?
      Na kowadle - czyj chwyt twardy
      Śmiał ujarzmić twój gniew hardy?

      Gdy gwiazd włócznie spadły z góry
      I łzy trysły z każdej chmury,
      Powiedz, czy ten sam Stworzyciel
      W ciebie tchnął i w Jagnię życie?

      Tygrys, tygrys w puszczach nocy
      Świeci blaskiem pełnym mocy.
      Czyj wzrok, czyja dłoń przelała
      Grozę tę w symetrię ciała?

      • Gość: !!! Re: William Blake IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 15:31
        Świat zobaczyć w Ziarenku Piasku,
        Niebo w Dzikiej Roślinie,
        Nieskończoność uchwycić w ręku,
        A Wieczność' w godzinie.
        Rudzika w klatce uwięzienie,
        Wprawia Niebiosa w oburzenie.
        Gołębnik pełen gołębi,
        Wstrząsa Piekłami do głębi.
        Pies, który zdycha z głodu, s1użąc panu,
        Jest zapowiedzią upadłości Stanu.
        Koń cięty batem, kiedy w błocie tkwi,
        Niebiosa wzywa, ząda Ludzkiej krwi.
        Zająca upolowanego głośna skarga,
        Włóknami Mózgu targa.
        Gdy Skowronkowi skrzydło martwo zwisa,
        Śpiew Cherubinów się ucisza.
        Koguta do walki sposobienie,
        W Słońcu wschodzącym budzi przerażenie.
        Kiedy Lwy ryczą Wilki ujadają,
        Dusze się z Piekieł wyrywają.
        Błąkająca się Sarna po lesie,
        Ludzkiej Duszy niepokój niesie.
        Jagnięcia rzeź braterstwo wśród ludzi wypacza,
        Lecz ono rzeźnickiemu nożowi wybacza.
        Nietoperz cicho w Wigilię wyleciał
        Z Mózgu człowieka, który Wierzyć nie chciał.
        Sowy ponocny krzyk wyraża
        Niewierzącego strach, co go poraża.
        Kto skaleczy małego Strzyżyka,
        Miłości Ludzi nigdy nie doczeka.
        Kto Wołu rozmyślnie rozjuszy,
        Serca Kobiety nigdy nie wzruszy.
        Beztroski Chłopiec, gdy muchę zabije,
        Przed zawiścią Pająka się nie skryje.
        Kto dręczy elfa w Chrabąszcza postaci,
        Ten w nieskończonej nocy się zatraci.
        Gąsienicy na liściu, gdy widzisz pełzanie,
        Matczyne nad sobą wspomnij zatroskanie.
        Nie zabijaj Ćmy ani Motyla,
        Bo bliska Sądu chwila.
        Kto ćwiczy Konia w wojennym zaprzęgu,
        Ten nigdy nie opuści Polarnego Kręgu.
        Pies Żebrakowi, Wdowie kot pozostał,
        Tyś z tłustym brzuchem się nie rozstał.
        Komar, Co 1etnią swą piosenkę bzyczy,
        By zebrać truciznę, na złą ślinę liczy.
        Węża i traszki jady,
        Są to spoconej Nienawiści ślady.
        Trucizna żądła Pszczelego,
        Od Artysty jest i Zazdrości jego.
        Księcia Suknie, Żebraka Lachy zgrzebne,
        Skąpcowi będą na worki potrzebne.
        Prawda z intencją złą rzeczona,
        Wśród kłamstw najgorszych będzie policzona.
        Słuszna człowiecza Dola,
        W której zawarta Radość i Niedola;
        Jeżeli należycie to pojmiemy,
        Bezpiecznie przez świat przejdziemy.
        Radość z Cierpieniem dobrze są splecione,
        Jako Odzienie dla Duszy natchnionej;
        Pomiędzy każdym nieszczęściem i bólem,
        Radość przewija się czule.
        Od powijaków cenniejsze jest Dziecię
        We wszystkich Ludzkich Krajach na tym świecie.
        Razem narzędzia i ręce Zrodzone
        Przez Umysł Rolnika złączone.
        Ze Wszystkich Oczu Każda z Łez,
        Później w Wieczności Dzieckiem jest;
        Matka je tuli z miłością,
        Obdarza napowrót radością.
        Beczenie, Wycie, Ryk, Szczekanie,
        To jak Skrzydłami w Niebo Uderzanie.
        Gdy Łachmanom Żebraka Wiatr poniewiera,
        Niebo na Szmaty się rozdziera.
        Karabin lub Miecz w ręku Żołnierza,
        Bezwładem w Letnie Słonce uderza.
        Więcej jest wart Tułaczy Los Nędznika,
        Niżeli Złota ma w ziemi Afryka.
        Z rąk Robotnika Grosz wydarty,
        Kupi i sprzeda Skąpca Grunty;
        Jeśli dostanie wsparcie z nieba
        To cały Naród kupi i sprzeda.
        Kto z Wiary Dziecka robi pośmiewisko,
        Z tego Starość i śmierć uczynią swe igrzysko.
        Kto Dziecko do Wątpienia skłania,
        Nad stęchłym Grobem wnet się słania.
        Kto wiarę Dziecka ma w swej pieczy,
        Triumfy Piekieł i Śmierci zniweczy.
        Zabawy Dzieci, Dorosłych Rozsądek,
        Dwu różnych Czasów to porządek.
        Wypytujący z chytrą miną siedzi,
        Sam jednak nigdy nie zna Odpowiedzi.
        Kto odpowiada słowami Zwątpienia,
        Ten Światło Wiedzy w mrok zamienia.
        Najsilniejsza Trucizna kiedykolwiek znana,
        Lauru Korona na skroniach Cezara.
        Nic tak nie zdoła wykrzywić Człowieka,
        Jak Pancerz, który go obleka.
        Gdy Złoto i Klejnoty ozdabiają Pług,
        Zazdrosna Sztuka niech się kłania w pół.
        Rzeszota Grzechot lub Cykada Świerszcza,
        Zwątpienie czyjeś wszem obwieszcza.
        Znikomość Mrówki, Orla okazałość,
        Objawia mętnej Filozofii małość
        Kto Wątpi w to Co widzi,
        Prośby twoje też wyszydzi.
        Słonce i Księżyc, gdyby tak wątpiły,
        Z nieba by zaraz ustąpiły
        I w Namiętności możesz czynić Dobro;
        Źle, gdy Namiętność rządzi tobą.
        Kurwa i Kanciarz z Rządu przyzwoleniem,
        Tworzą Narodu Przeznaczenie.
        Krzycząca po ulicach Prostytutka
        Dla ciebie, Stara Anglio, całun utka.
        Zwycięzca Krzyczy, Pokonany Złorzeczy,
        Anglii Karawanie, to jest taniec śmierci.
        Każdej Nocy, Dnia każdego,
        Ktoś Rodzi Się dla Życia Nędznego.
        Każdego Dnia i każdej Nocy,
        Ktoś Rodzi Się dla słodkiej radości.
        Jeden dla słodkiej Rodzi Się radości,
        Inny Się Rodzi dla Nieskończonej Nocy.
        Łatwo w Kłamstwo Uwierzymy,
        Gdy miast Przez Oko, okiem patrzymy.
        Kto Urodzi Się w Nocy, tego Noc pochionie,
        Choć Śpiąca Dusza we Światłości płonie.
        Bóg Się Objawia,Bóg jest Światłością
        Dla Dusz nieszczęsnych spowitych Ciemnością,
        Ale Ludzki Przybiera Kształt,
        Dla Mieszkających w Realności Dnia.

        • willi2 Re: William Blake 05.06.03, 09:36

          Londyn

          Wśród ulic, które rój lichwiarzy
          Wykupił wraz z Tamizą mętną,
          Błądzę ? i widzę w każdej twarzy
          Słabości i niedoli piętno.
          Każdy głos, klątwa, krzyk urwany,
          Płacz, którym Dziecko trwogę głuszy,
          Dźwięczy w mym uchu jak kajdany
          Wykute w kuźni ludzkiej duszy.
          Gdy Kominiarczyk płacze z cicha,
          Blednš kościołów ciemne ściany;
          Kiedy żebrzący Żołnierz wzdycha,
          Krwią spływa Pałac pozłacany.
          Lecz w nocy słyszę też, jak z dala
          Klnie młodociana Nierzšdnica:
          Zarazą ślubne Łoże kala,
          Jadem dziecięcą Łzę nasyca.
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.03, 21:00
      Echo z dna serce, nieuchwytne,
      Woła mi: "Schwyć mnie, nim przepadnę,
      Nim zblednę, stanę się błękine,
      Srebrzyste, przezroczyste, żadne!"

      Łowię je spiesznie jak motyla,
      Nie, abym świat dziwnością zdumiał,
      Lecz by się kształtem stała chwila
      I abyś, bracie, mnie zrozumiał.

      I niech wiersz, co ze strun się toczy,
      Będzie, przybrawszy rytm i dźwięki,
      Taj jasny jak spojrzenie w oczy
      I prosty jak podanie ręki.
      • Gość: Ciupazka Re: "Orle!" IP: *.it-net.pl 03.06.03, 23:26
        Kaś orle mój?
        w ozmgle siklaw wtulony
        moze w myślach zrodzony
        witos sie se mnom
        hań w Holach.

        Cy w kraśni dziwacnych chwil
        kłanios sie dniom
        i
        cempis
        jako pieron
        co na ostrze turni
        przysiod
        wracos
        by
        zlecieć hań
        pram
        w dół
        ku mnie.

        Nazod wzbić sie w góre
        skrzydłem obtrzeć o słonko
        na ziem prasnąć
        cień
        wiatrem lecieć nad płaśniom pół
        z dujawom w zapasy iść
        gibkościom ramion.

        Lecis
        nie wiada ka...
        tracis pióro
        na znak
        coby jo wiedzioł - ka
        lot twój
        ka ślak.
        • Gość: !!! Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.03, 06:30
          Poezja jest po pierwsze
          Powietrza swiezego oddechem
          Zapyleniem wiersza-kwiata
          Pocieszeniem dla smutnego swiata
          Dnia kazdego tworzeniem
          Przemijajacym cichym wspomnieniem
          Poezja jest po drugie
          Tym krotkim wierszem w noce dlugie
          Sloncem duchowym i ogrzewaniem marzen
          Zrodlem niebianskich nadzwyczajnych zdarzen
          Poezja jest po trzecie
          Potrzebna ludziom na tym swiecie
          Madrosci jest zrozumieniem
          W kazdym zycia odruchu
          W kazdym mysli wzlocie
          I w odpoczynku
          I w czola pocie
          Zawsze i wszedzie
          Teraz i gdy nas nie bedzie
          • Gość: Rumcajs Re: Wiersze IP: 80.72.65.* 05.06.03, 20:41
            Jan Dlugosz "SZCZESCIE"

            Szczescie? To promyk slonca,
            to babie lato na wietrze,
            szczescie - krokus blekitny,
            Szczescie? Zadko zakwita...
            Szczescie - pomornik zloty,
            dojrzale klosy zboza,
            pedzona wiatrem chmurka,
            Morze - gdy cicho szepce,
            smigla w locie jaskolka,
            woda w ustach spragnionych.
            Usmiech drogiej dziewczyny
            i swiatek pochylony.
            • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.03, 20:58
              "Cyganska Dziewczyna"

              Twoje wlosy sa strunami wiatru,
              sniada skora pachnie ognisk dymem.
              Gdy po pracy rzucasz buty w kat pokoju,
              dokad biec chcesz Cyganska Dziewczyno?
              W Twoim sercu jest tesknota drog bezkresnych,
              mocny smak ma Twego ciala wino,
              dzien za dniem sie budzi w oczu Twoich rosie.
              O czym snilas Cyganska Dziewczyno?
              W Twoich ustach krzyk bezglosnej skargi
              na marzenia, ktore nie chca zginac.
              Zagubiona wsrod znajomych twarzy,
              kogo szukasz Cyganska Dziewczyno?
              Kola zycia i cyganskich wozow
              wciaz sie kreca w szarym pyle ludzkich zdarzen.
              Czego trzeba szczescia czy odwagi,
              by odjechac karawana marzen?
              • Gość: Rumcajs Drogi "!!!" IP: 80.72.65.* 05.06.03, 21:33
                Wielka radosc i zadume wywoluje w sercu naszym ow poetycki konterfekt.
                Obligujemy do Waszmosc Pana(i) o eksponowanie tytulow i nazwisk ich tworcow,
                gwoli wiekszey ekscytacji ducha i umyslow naszych. Rumcays von Cyperstein
                • Gość: Rumcajs Re: Drogi '!!!' IP: 80.72.65.* 05.06.03, 22:10
                  P.S. W duchu prosby naszey! Moje dotychczasowe ekshibicje sa autorstwa Marii
                  Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej + J.Dlugosz (wspanialy taternik, alpinista i
                  pisarz - niestety dawno Go nie ma miedzy zywymi)... Pozdr.Rumcajs
                  • Gość: Ciupazka Re:Kwiotki, kwiotecki, kwiotuski... IP: *.it-net.pl 06.06.03, 00:02
                    ...X X X ...

                    Autor: Fr. Bachleda-Ksiedzulorz w : Kocham Cię POLSKO!

                    Kwiotki,kwiotecki, kwiotuski
                    ozsypoł ktosi po trowie -
                    a one wesołe główki
                    zwyrtły ku mojim ocom:
                    tyn sie kołyse, tyn smieje,
                    hańtemu płatki migocom.

                    Kwiotki,kwiotecki, kwiotuski
                    to wej gazdówka honorno!
                    Z kwiotkami cłekowi nie zolno
                    ni w jednym dniu zywobycio...
                    Ten sie kolebie, ten kwieje,
                    tamten mi świercki osuso.

                    Kwiotki, kwiotecki, kwiotuski -
                    ba! - powiem więcej - kwiotusie!
                    Jakiez byłoby bez wos
                    naskie okpiśne zycie?!

                    Hej! - sarotki, leluje,
                    krokusy...

                    Hej! Telo. Pozdr.
    • Gość: !!! Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.03, 07:07
      Come So Far For Beauty - Za pięknem wędrowałem
      (L.Cohen)


      Za pięknem wędrowałem niejedną tracąc rzecz
      Cierpliwość i rodzinę, nie podpisany wiersz

      Myślałem, że sowita nagroda czeka mnie
      Że piękno wnet odpowie na rozpaczliwy zew

      Ćwiczyłem się w świętości na biednych łożąc wciąż
      Lecz wieści o mych cnotach nie poruszyły go

      Zmieniłem styl na srebrny, przywdziałem czarny strój
      Tam gdzie się poddawałem, dziś pierwszy ruszam w bój

      Napadłem na kasyno, syciłem żądze swe
      I sam decydowałem co dobre, a co złe

      Dziś słucha mnie niejeden, z porażek uczę się
      Znam wartość przebaczenia i własnych zasług cień

      Lecz piękna nie dotknąłem, zbyt ciężką rękę mam
      Nie słucha mnie ta gwiazda, tę nagość ledwie znam

      Za pięknem wędrowałem niejedną tracą rzecz
      Cierpliwość i rodzinę, nie podpisany wiersz

      tłum. Maciej Zembaty

      • hanys_hans Re: Wiersze 10.06.03, 06:51
        Pan Hilary"
        Loto,tyro pan Hilary
        Do dekla mu piere
        Bo kaja ten boroczek posioł swoi brele.
        Szuko w galotach, kabot obmacuje,
        Przewraco szczewiki, psińco znajduje.
        Bajzel w szranku i w byfyju
        Tera leci do antryju.
        "kurde" -woła-"kurde bele!
        Ktoś mi rombnoł moi brele!"
        Wywraco leżanka i pod nia filuje,
        Borok sie wnerwio, gnatow już nie czuje.
        Sztucho w kachloku, kopie w kredynsie,
        Glaca spocona, caly się trzynsie.
        Pieroński brele na amyn kajś wcisnyło
        Za oknym już downo blank sie sciymniło
        Do zrzadla oroz zaglondo Hilary-
        Aż mu po puklu przefurgły ciary.
        Spoziyro na kichol, po łepie sie puko,
        Bo znejdly sie brele - te, co tak ich szukoł.
        Czy to ni ma gańba? -Powiydzcie sami,
        Mieć brele na nosie a szukać pod ryczkami.
        • meg_s Re: Wiersze 10.06.03, 07:12
          hanys_hans napisał:

          > "kurde" -woła-"kurde bele!
          > Ktoś mi rombnoł moi brele!"

          1. nasze zdjęcia zginęły Ci jak Hilaremu brele
          2. nie dostałeś żadnych zdjęć
          3. nie chcesz od nas żadnych zdjęć
          4. ...

          mógłbyś raz odpowiedzieć konkretnie?
          • Gość: """ Re: Wiersze IP: *.dip.t-dialin.net 10.06.03, 10:01
            czy to chodzi o zdjecia kota?
            • meg_s Re: Wiersze 10.06.03, 10:44
              Gość portalu: """ napisał(a):

              > czy to chodzi o zdjecia kota?

              nie - piękny herb Gliwic do kolekcji herbów i zdjęcie ilustracyjne do wątku o
              Deventerze, a trzecie razem z herbem było tak daaaaaawno, że już zapomniałam co
              na nim było
          • hanys_hans Re: Wiersze 10.06.03, 11:04
            meg_s napisała:

            > hanys_hans napisał:
            >
            > > "kurde" -woła-"kurde bele!
            > > Ktoś mi rombnoł moi brele!"
            >
            > 1. nasze zdjęcia zginęły Ci jak Hilaremu brele
            > 2. nie dostałeś żadnych zdjęć
            > 3. nie chcesz od nas żadnych zdjęć
            > 4. ...
            >
            > mógłbyś raz odpowiedzieć konkretnie?

            Odpowiadoom koon´kretnie: od ciebie dostouech kartka na Ostern za kero piyknie
            dziynkuja. Noo i Szwager pszisuou mi jedyn twooj uobrozek z herbym

            mitglied.lycos.de/hanyshans/kolejny_herb.jpg
            ale nic niyspoominou czy go moga opublikowac´.

            pyrsk_hanys_hans
            • meg_s Re: Wiersze 10.06.03, 11:25
              hanys_hans napisał:

              > Noo i Szwager pszisuou mi jedyn twooj uobrozek z herbym
              > ale nic niyspoominou czy go moga opublikowac´.

              hihi - to mamy na kogo zwalić
              dzięki za konkretną odpowiedź
              oczywiście, że posłałam ten herb głównie w celu zamieszczenia w "kolekcji"
              herbów - a jak byłam z siebie zadowolona, że go wypatrzyłam - co drugi dzień
              zaglądam do galerii "Herby" i "Fotki M" - a tu nic
              pozostaje kwestia zdjęcia Emersona - może posłał na zły adres?
              • hanys_hans Re: Wiersze 10.06.03, 12:34
                meg_s napisała:

                > hanys_hans napisał:
                >
                > > Noo i Szwager pszisuou mi jedyn twooj uobrozek z herbym
                > > ale nic niyspoominou czy go moga opublikowac´.
                >
                > hihi - to mamy na kogo zwalić
                > dzięki za konkretną odpowiedź
                > oczywiście, że posłałam ten herb głównie w celu zamieszczenia w "kolekcji"
                > herbów - a jak byłam z siebie zadowolona, że go wypatrzyłam - co drugi dzień
                > zaglądam do galerii "Herby" i "Fotki M" - a tu nic
                > pozostaje kwestia zdjęcia Emersona - może posłał na zły adres?

                Galerjo uzupeunioono! A teroski wiersyk bo nachytoomy!

                "Murzinek Bambo"
                W Africe miyszko Bambo, Murzinek,
                Blank czorny, mały lokaty synek.
                Czorno mo matka, łojca czornego,
                Ujka i ciotka, dziadka i ...kozdego.
                Mo piykno chałpa - by ja zbudować
                trza mieć patyki, deski i trowa.
                Bo przeca lepszyj chałpy nie trzeba
                Jak sie rok caly hyc leje z nieba.
                Bestoż to sagie sa Afrykony
                I mało kery je łobleczony.
                Bestoż fest dużo se uszporuja
                Bo czopek, mantli...nic niy kupuja.
                Bambo Murzinek to madry synek....

                • Gość: Bronek Re: Wiersze IP: *.elsat.net.pl / 10.1.0.* 12.06.03, 16:08
                  No i z piyknych wierszy zrobiyły sie fraszki
                  Bestoż tyż zaproszom na take igraszki.

                  www.echoslonska.com/forum2
                  • hanys_hans Re: Wiersze 12.06.03, 18:09
                    Gość portalu: Bronek napisał(a):

                    > No i z piyknych wierszy zrobiyły sie fraszki
                    > Bestoż tyż zaproszom na take igraszki.
                    >
                    > www.echoslonska.com/forum2

                    "Zuoty pierscioonek zakosiyu Broonek z wystawy,
                    za tyn pierscioonek posiedzi teros do sprawy..."

                    • Gość: Bronek Re: Wiersze IP: *.elsat.net.pl / 10.1.0.* 12.06.03, 19:45
                      Stare szlagry durś som piykne
                      Ale zowdy to niy styknie
                      Trza zrymować coś nowego
                      Chyć sie za to tyż kolego.
    • elias21 Re: Wiersze 12.06.03, 23:55
      GRY PANA COGITO

      Wezwany do spłacenia długu duszy
      Pan Cogito idzie na cmentarz

      Właściwie idzie powoli czasem zatoczy nim wiatr
      Jest tak delikatny tak uśmiechnięty bezradny
      Dzieci stojące przy bramie rzucają w niego patykami
      Bawiąc się w berka sprawdzają jak głębokie ma kieszenie
      Pan Cogito lubi dzieci i daje im anyżowe cukierki

      Patrząc w oczy
      Zaciska pięści
      Mówi: Wybierz

      Choć wie że w każdej ma cukierka
      Dziecko robi kółko z ust i sapie
      Pan Cogito lubi skupienie
      I samotne wędrówki po pustyniach rozumu
      Mówi po cichu o swoich grach:

      Gra we Freuda stała się patologią
      Dokładanie kostek do słów umarłych - rubikiem
      Gra w cierpienie i odwagę przypomina tunel wąską ścieżkę
      Znudzona nadzieja zabrała swoją sześcioramienną gwiazdkę
      Zamieszkała na giełdzie minerałów konkretnych

      Po jałowych grach Pana Cogito zostały zasady:
      Po pierwsze - ciemnym błękitem sklepione niebo
      Poi drugie - szerszenie lecące nad skoszoną trawą łąki
      Po trzecie - zmęczone Słońce w czarnych gałęziach
      Wreszcie rytm oddechu

      W końcu została mu jedna gra
      Podglądanie - ma proste reguły
      Wystarcza pamięć i doświadczenie
      W parującym od wilgoci cmentarzyku
      Pan Cogito podgląda cienie pijących grabarzy

      • hanys_hans Re: Wiersze 21.06.03, 09:12
        Auf dem Berge Kriwowatschich
        großes Baum gewachsen chat sich
        grin und blau von Aangesicht
        und sich cheißt Vergießmeinnicht

        (FELIX KONDZIOLKA)
        • hanys_hans Re: Wiersze 21.06.03, 09:17
          Wenn sich Antek mal besauft,
          gleich kommt seine Frau gelauft,
          nimmt sich Paplik von dem Hoslik
          und verhaut das arme Joslik.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka