kl-2
25.09.07, 14:39
Czy Euro 2012 zburzy chorzowską estakadę?
Za kilka dni władze Chorzowa rozstrzygną przetarg na wybór firmy,
która zaprojektuje nową obwodnicę miasta.
Wybudowana w latach 70. estakada to ewenement na skalę europejską.
Przecina miasto na pół, powodując, że cały ruch samochodów osobowych
i ciężarówek biegnie przez centrum Chorzowa. Rocznie przejeżdża tędy
ponad milion aut. Nic dziwnego, że brzydka betonowa konstrukcja już
się sypie i wymaga remontu, ale być może wcale nie będzie on
potrzebny. Jest szansa, że estakada zostanie rozebrana.
Trzy lata temu władze Chorzowa wpadły na pomysł budowy obwodnicy
miasta, która biegłaby od Stadionu Śląskiego do granic Bytomia.
Projekt tak naprawdę miał nikłe szanse powodzenia aż do kwietnia
zeszłego roku, gdy Polsce i Ukrainie przyznano organizację Euro 2012.
Okazało się, że nowa droga znacznie ułatwiłaby dojazd do Stadionu
Śląskiego, więc znalazła się we wszystkich śląskich projektach
związanych z tą imprezą. - Jeżeli mecze odbędą się na Śląskim, to
musi powstać obwodnica - przekonuje Joachim Otte, wiceprezydent
Chorzowa.
Pierwszy krok został już zrobiony. Znalazły się pieniądze - 4 mln
zł - na projekt. Za kilka dni władze Chorzowa rozstrzygną przetarg
na wybór projektanta. Obwodnica ma biec od Stadionu Śląskiego, ulicą
Parkową w górę, i dalej tunelem pod ulicą Kościuszki aż do dawnej
kopalni Prezydent i granic Bytomia. Koszt pięciokilometrowej trasy
oszacowano na 250-300 mln zł. Plany nowej drogi przygotowali
eksperci z Drogowej Trasy Średnicowej.
- Obwodnica przejęłaby 70 proc. samochodów, które dziś jeżdżą
estakadą - mówi wiceprezydent Otte i dodaje: - A to dałoby nam już
pole do popisu. Można by rozebrać estakadę i pomyśleć o stworzeniu
całkiem nowego rynku.
Zdaniem wiceprezydenta estakada nie tylko blokuje dziś rozbudowę
śródmieścia, ale i psuje chorzowski klimat.
Jacek Stumpf, dyrektor Wydziału Transport Urzędu Marszałkowskiego w
Katowicach, przyznaje, że szanse na budowę chorzowskiej obwodnicy, a
w konsekwencji likwidację estakady, są większe niż kiedykolwiek. -
Wszystko zależy jednak od decyzji w sprawie Euro 2012 - przekonuje.
Tomasz Głogowski
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,4517299.html?nltxx=1077751&nltdt=2007-09-25-03-06