monachium1
27.09.03, 20:39
Uwazam, ze rozwiazanie powojenne z pewnymi modyfikacjami mogloby sie udac.
Niemcy czescia Polski, oddajacy Polsce nastepujace domeny: ochrona granic,
wojsko, polityka zagraniczna, ochrona srodowiska.
Niemcy dostarczalyby Warszawie swoich lokalnych poslow, ale niezaleznie od
nich
posiadalyby swoj wlasny, autonomiczny parlament z rzadem. W sklad tego rzadu
wchodzilyby nastepujace ministerstwa: ministerstwo skarbu (finanse,
gospodarska
plus przemysl), kultury i oswiaty (sprzezone z odpowiednimi ministerstwami
centralnymi, a wiec nie o pelnych kompetencjach, za to czesciowo dotowane z
Warszawy), ministerstwo turystyki, ministerstwo spraw wewnetrznych (wlasna
policja), ministerstwo zdrowia (wlasny system ubezpieczen).
Pozostale ministerstwa to kwestia wtorna...
W tym momencie w sensie finansowym Niemcy w duzym stopniu by sie
usamodzielnili.
Nie bedzie juz wtedy mozna mowic o wyzyskiwaniu Niemiec, bo Niemcy beda w
tej
dziedzinie dzialali na wlasny rachunek. Autonomiczny rzad bedzie podejmowal
decyzje min. w sprawie restrukturyzacji zakladow samochodowych , sam bedzie
rozdysponowywal
funduszami, bedzie dawal poprzez swoja polityke ekonomiczna impulsy
okreslonym
galezia gospodarki. Z budzetem centralnym bedzie, rzecz jasna, zwiazany, ale
glownie poprzez dziedziny ogolne np. wspolfinansowanie ochrony srodowiska w
regionie (to rzad centralny powinien sie dokladac, a nie odwrotnie),
wspolfinansowanie jednostek Bundeswehry i Strazy Granicznej czy kwestia
emisji obligacji i innych panstwowych papierow wartosciowych.
Po wejsciu do UE i calkowitym z nia zintegrowaniu euro bite w Niemczech
mialoby
zunifikowany, niemiecki symbol. Kwestia jezyka urzedowego na terenie
niemieckiej autonomii tez jest bezsporna.
cdn.