Pełnia

01.02.10, 16:11
Dziewczyny, zastanówcie się i powiedzcie, jakie było Wasze samopoczucie w ubiegłą sobotę i niedzielę. Mi osobiście waliło serducho, moje nerwy dały popalić całej rodzinie, roznosiło mnie od środka i skończyło się niezłą awanturą...
Ciekawa jestem, czy Wy też odczuwacie skutki księżycowej pełni smile
Pozdrawiam.
    • stapelia Re: Pełnia 01.02.10, 16:16
      ja zdecydowanie gorzej śpię i też lekko podk.... jestem smile
    • psychofinka Re: Pełnia 01.02.10, 19:55
      Fatalnie spałam z soboty na niedzielę, a w sobotę wpadłam w depresyjny dół.
      Nawet nie wiem, że wtedy była pełnia?... W każdym razie weekend do bani.
    • junkersica Re: Pełnia 27.02.10, 18:19
      Wrażliwym przypominam, że jutro kolejna pełnia smile
      • psychofinka Re: Pełnia 27.02.10, 19:19
        No, nie, a ja właśnie się zastanawiam, co we mnie wlazło, że mam takiego doła.
        Chyba że to ma związek z powrotem do pracy...
        • junkersica Re: Pełnia 27.02.10, 19:33
          Heh, no właśnie nerwy i dół mnie skłoniły do tego, żeby popatrzeć dziś w niebo.
          A ta praca to na własne życzenie pracoholiku tongue_out smile
          • eli_1 Re: Pełnia 27.02.10, 21:20
            Rzeczywiście, umnie tak samo jak miesiąc temu: walenie serducha i
            bezsenność. Zaczęłam już myśleć: nadczynnośc polekowa/rzut choroby,
            chyba trzeba jednak po prostu przeczekać.
            • stapelia Re: Pełnia 01.03.10, 08:50
              kurcze albo sobie wmówiłam albo faktycznie tak jestsmile od wczoraj telepanie,
              lęki, jakieś ogólne poddenerwowanie. A halny w Tatrach hulał aż miło.
            • szafirowa_burza Re: Pełnia 01.03.10, 09:40
              Ja,przy tej pełni, wyjatkowo nie miałam żadnych okołopełniowych
              sensacji smile no, może troche gorzej spałam. Zwykle przy pełnym
              księżycu cierpię na bezsenność.
    • eutyreoza Re: Pełnia 01.03.10, 09:43
      Dobrze mi się spało, chociaż czasem zdarza się, że przy pełni nie
      mogę zasnąć.

      Jednak moich problemów ze snem nie wiązałabym z tarczycą, lecz ze
      stresem.

      Przełom roku 2006 i 2007 miałam bardzo stresujący i wtedy
      rzeczywiście miałam ogromne problemy ze snem. Spałam po dwie-trzy
      godziny i doszło nawet do tego, że bałam się kłaść spać, bo przecież
      i tak za chwilę się obudzę i nie zasnę już do rana. Stres minął -
      skończyły się problemy ze snem. Wracają czasem, zwłaszcza po
      nerwowym dniu, ale w porównaniu z tamtymi to pikuś. Pan Pikuś.
Pełna wersja