Dodaj do ulubionych

Pychofinka i batalia z lekarzem

09.02.10, 19:46
Założyłam nowy wątek, ponieważ Twój poprzedni spuchł strasznie smile

Przykro, że tak się męczysz.

"Iść do ogólnej i żreć się z nią? "

Uważam, że tak. Może idź z osobą towarzyszącą, która potwierdzi, że Twoje samopoczucie to nie tylko problemy duszy. Pokaż listę objawów, powiedz, że nie możesz pracować. Wskaż konkretnie czego nie możesz robić. Kłóć się. Gróź, krzycz.

Nie wiem, co jeszcze można Ci poradzić. Nie powinno tak być: nie powinnaś się tak męczyć.
Obserwuj wątek
    • psychofinka Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 09.02.10, 21:47
      Ano, spuchł...
      Jak tak myślę o całej sytuacji, to jakaś farsa. Aż nowy wątek trzeba zakładać...
      Zarejestrowałam się na czwartek ponownie. Jest "nadzieja", że weźmie mnie
      porządne przeziębienie do tej pory.
      Jutro może mi się uda pogadać ze znajomym psychiatrą, zwolnienia nie da, ale
      może coś poradzi.
      Chodzi mi też po głowie tel. do rzecznika praw pacjentów...
    • psychofinka Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 10.02.10, 19:25
      Dziś podjęłam pewne kroki i uruchomiłam znajomości - pracuję w wydawnictwie
      medycznym.
      Psychiatra stwierdził, że moje objawy z depresją niewiele mają wspólnego.
      Dzwoniłam też do Rzecznika Praw Pacjentów...
      Jutro idę na badania z samego rana, a potem, mam nadzieję, do lekarza - innego
      niż moja słynna pani doktor.
      Trzymajcie kciuki za mnie...
      • stapelia Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 10.02.10, 19:48
        trzymamy mocno - dostaniesz indiańskie imię Psychofinka Waleczna smile
      • szafirowa_burza Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 10.02.10, 20:37
        Oczywiscie, że trzymamy kciuki, Waleczna Psychofinko smile
        Napisz jutro co wywalczylaś! Howgh wink
        • anka.83 Pychofinka na wojennej ścieżce 11.02.10, 11:27
          Waleczna Psychofinka przyniesie skalp beznadziejnej pani doktor.
          I skończą się jej problemy oraz innych pacjentów.
    • psychofinka Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 11.02.10, 13:04
      Najnowsze wieści z pola bitwy.
      Jest zwolnienie do końca miesiąca!!! To bardzo dobra wiadomość smile
      Lekarka mnie wysłuchała - to też dobra wiadomość.
      Stwierdziła jednak, że objawy mają podłoże depresjogenne - to już średnia
      wiadomość. Jednak była na tyle miła, że upewniła się, w jaki sposób może to
      oznaczyć na zwolnieniu, abym nie miała problemów.
      I najgorsza wieść - na informację, że właśnie wracam z badań TSH, fT3 i
      fT4, stwierdziła, że zbędny wydatek, że te dwa ostatnie to całkiem
      niepotrzebnie! Że hormony nic nie wnoszą, jeszcze fT4 to może, ale fT3...
      Oraz stwierdziła, że jak TSH wzrosło mi w ciągu kilku miesięcy z 0,87 do 2,5 to
      wcale nie tak źle...
      Coś próbowałam jej klarować w tym temacie, ale wstałam o 5.30 i nie byłam w
      nastroju edukacyjnym.
      Jeśli bym się źle czuła nadal, to dr zaleca wizytę u psychiatry i wtedy z chęcią
      zwolnienie mi przedłuży.
      Wnioski są następujące:
      1. Lekarka okazała się w miarę komunikatywna, zbadała mnie wnikliwie i nie miała
      kompletnych klapek na oczach. Mniejsza o diagnozę.
      2. Poziom wiedzy lekarzy ogólnych nt. tarczycy jest tragiczny.
      3. Można stwierdzić, że batalia o zwolnienie wygrana, pytanie tylko, co
      by zrobiła ta pierwsza przemiła pani dr... I co by było, gdyby mnie koleżanka
      nie zarekomendowała.
      Na razie udaję się spać.
      HOWGH!
      • psychofinka Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków i wsparcie 11.02.10, 13:05
        smile
      • harmoniak Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 11.02.10, 13:15
        WOW, gratulacje!

        A tym wątkiem psychiatrycznym to mam nadzieję, że się nie przejmujesz wink
        • junkersica Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 11.02.10, 20:58
          Gratuluję! Mam nadzieję, że wyczekany "leń" pomoże Ci doprowadzić się do stanu używalności smile Życzę największego, słodkiego nieróbstwa na świecie! Chyba, że wolisz aktywny wypoczynek, ale to raczej nie teraz, prawda? Pozdrawiam.
          • psychofinka Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 12.02.10, 10:04
            Żadnego aktywnego wypoczynku.
            Broń Boże.
            Mnóstwo filmów i czytania.
            Niedługo jadę po wyniki.
            Pewnie będą W NORMIE.
            Może ja naprawdę mam po prostu depresję? Wczoraj miałam doła maksymalnego, choć
            powinnam się cieszyć.
            • junkersica Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 12.02.10, 10:36
              Depresji po takich przeżyciach wykluczyć się nie da - w końcu i ona jest objawem niedoczynności, chociaż myślę że Ciebie akurat zjadł stres i nerwy, które wczoraj zwyczajnie zaczęły odpuszczać. Teraz masz z górki. Pozdrawiam!
            • szafirowa_burza Re: Pychofinka i batalia z lekarzem 13.02.10, 09:27
              No to życzę słodkiego lenistwa, byłaś bardzo dzielna! big_grin big_grin big_grin
    • psychofinka jak tu odpoczywać? 15.02.10, 13:04
      Dziś szefowa do mnie dzwoniła, na szczęście miałam ściszony telefon.
      Potem odezwała się moja przyjaciółka, z którą pracuję, że szefowa nie może się
      do mnie dodzwonić - a dzwoniła też na telefon służbowy! Wyobrażacie sobie?
      Czegóż szefowa chciała? Ano spytać, czy nie porobiłabym czegoś w domu.
      Fajną mam szefową?
      Ciekawe, czy nie uważa, że tel. służbowy powinnam mieć przy sobie i teraz.
      To taka dygresja, wybaczcie.
      • harmoniak Re: jak tu odpoczywać? 15.02.10, 15:56
        Żal.

        Nie daj się.

        smile
      • bubster Re: jak tu odpoczywać? 15.02.10, 16:19
        Nie fajną, ale niesteety - często spotykaną.

        _____________________________________
        Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
        • evk.a Re: jak tu odpoczywać? 15.02.10, 19:11
          psychofinko może poprawie Ci trochę nastrój smile
          mój szef kiedyś życzył sobie żebym w trakcie chorobowego przyszła do
          pracy bo "ma pilne zamówienie"
          • psychofinka Re: jak tu odpoczywać? 15.02.10, 23:24
            To jest raczej dołujące sad
            I pachnie Sądem Pracy.
            Jakże powszechne jest mniemanie, że jak komuś nie cieknie z nosa czy nie
            przechodzi zabiegu chirurgicznego, to jest ZDROWY.
            Jak miałam zabieg usuwania pęcherzyka czy ospę, to było wiadomo, że jestem
            CHORA. A teraz?
            Jeszcze kobieta w ciąży może się liczyć (ale nie musi) z szerszym podejściem do
            jej problemów. U nas akurat w pracy jak ktoś jest w ciąży, to ma wieeelką taryfę
            ulgową.
            A taka tam tarczyca? Szefowa też miała niedoczynność, pobrała Euthyrox i jej się
            polepszyło. Zatem każdy powinien tak mieć...
            O Hashimoto nawet nie słyszała, więc pewnie myśli, że coś ściemniam.
            • evk.a Re: jak tu odpoczywać? 15.02.10, 23:59
              psychofinko nie będę Cię dołować opisem przypadków do Sądu Pracy ale to zdarzenie o którym wspomniałam to pikuś w porównaniu z tym z czym mogłabym tam pójść
              wiesz,u mnie w pracy to wszyscy ściemniają a choruje tylko szef i jego rodzina
              Twoja szefowa niech sobie myśli co chce,a Ty się tym nie przejmuj bo szkoda zdrowia
              pozdrawiam i życzę miłego odpoczynku smile
            • hashinetka Re: Psychofinka 16.02.10, 00:26
              Psychofinko

              Masz rację pisząc:

              "Jakże powszechne jest mniemanie, że jak komuś nie cieknie z nosa czy nie
              przechodzi zabiegu chirurgicznego, to jest ZDROWY."

              To mniemanie jest tak powszechne, że nie zabrakło go i tutaj. Zadałam na forum
              konkretne pytanie i oczekiwałam na nie konkretnej odpowiedzi. Co z tego wyszło
              możesz przeczytać w obydwóch moich wątkach, bo niestety, ale forumowiczki
              wykazały się podejściem podobnym do podejścia Twojej szefowej - "skoro mam
              Hashimoto i czuję się źle, to i każdy, kto ma Hashimoto powinien się tak czuć".

              Pozdrawiam i zdrowia życzę.
              • stapelia Re: Psychofinka 16.02.10, 09:21
                hashinetka - ty się uśmiechnij co? i wyluzuj odrobinkę - jesteśmy w sieci. smile
                psychofinka - skoro szefowa nie wie nic o hashi to zrób sobie dobry marketing na
                bazie jej niewiedzy. egzotyczna nazwa hashimoto, wielość objawów - wmów jej że
                to jakaś egzotyka! smile
                • hashinetka Re: stapelia 16.02.10, 12:09

                  Stapelia - toć z mojej twarzy uśmiech nie schodzi i wyluzowana
                  jestem smile

                  Przeczytaj moje oba wątki, ale tak dokładnie - od deski do deski i
                  zobacz, kto do kogo pierwszy miał pretensję i komu luzu brakuje.

                  Pozdrawiam uśmiechając się od ucha do ucha smile
              • psychofinka Re: Psychofinka 16.02.10, 14:36
                Ale właśnie moja szefowa należy do całkiem innego typu osób sad - ona uważa, że
                skoro ona sama miała niedoczynność i czuła się nieźle oraz szybko pomógł jej
                Euthyrox, to każdy powinien tak samo odczuwać tę dolegliwość - i wg niej
                wyolbrzymiam swoje problemy zdrowotne...
                Na forum jest wiele osób, które były lub są odsyłane od Annasza do Kajfasza i
                mają złe doświadczenia dotyczące uznania swojej choroby.
                Owszem, zadałaś pytanie, a potem nagle rozwinął się wątek
                leczenia-nieleczenia... Ale sądzę, że nikt Cię tu nie ocenia, zrobisz, co
                zechcesz, czekasz na konsultację - ok, ale wiesz? Masz sporo szczęścia, że Hashi
                rozpoznano u Ciebie jeszcze w czasie, gdy się dobrze czujesz. Warto to
                wykorzystać i nie dopuszczać do załamania stanu zdrowia - na razie tylko gardło
                (mnie endo też mówiła, że może pobolewać), a potem? To tylko takie
                życzliwe rady - moim zdaniem warto zacząć leczenie jak najszybciej. Ja
                się teraz czuję wrakiem, mam żal do lekarzy, że nikt wcześniej nie zajął się
                moją tarczycą, mimo że kilku lekarzy ją obmacywało i zlecało TSH.
                Ale zrobisz, jak zechcesz smile
                Również pozdrawiam smile
                • hashinetka Re: Psychofinka 16.02.10, 17:53
                  Oj, troszkę mnie nie zrozumiałaś.

                  Twoja szefowa miała niedoczynność i czuła się dobrze, więc uważa, że każdy powinien odczuwać tak samo tę dolegliwość.

                  I przez analogię:

                  Dobrze radzące mi forumowiczki czują się źle, więc uważają, że każdy powinien odczuwać tak samo tę dolegliwość.

                  O to mi chodziło.

                  Jeśli masz ochotę, to przeczytaj proszę oba moje wątki, uwagę zwróć zwłaszcza na wpisy, w których wymieniam objawy i sama zobaczysz, że to nie tylko gardło.

                  Pozdrawiam i już miejsca w Twoim wątku nie zajmuję. Jeśli masz ochotę, to zapraszam do mojego tutaj tnij.org/fvyz.
                  • psychofinka Re: Psychofinka 16.02.10, 19:15
                    Tak później myślałam, że chyba miałaś na myśli taką odwróconą analogię.
                    Coś w tym może jest, bo na forum jest sporo wymęczonych przez liczne
                    dolegliwości osób, łącznie ze mną.
                    W każdym razie lepiej z troski zalecać leczenie, jeśli ma się jakieś
                    doświadczenie (ja mam jeszcze niewielkie), niż bagatelizować sprawę, jak moja
                    szefowa, inne szefowe i większość lekarzy.
                    • hashinetka Re: Psychofinka 17.02.10, 11:24
                      Psychofinko

                      Też jestem wymęczona - przez bolesne miesiączki. A mimo to nie
                      wpieram kobietom, którym "te" dni nie sprawiają takich kłopotów jak
                      mi, że to nie możliwe, żeby w czasie okresu czuły się dobrze tylko
                      dlatego, że ja czuję się wtedy bardzo źle. W dodatku tak bardzo źle,
                      że tylko resztkami rozsądku powstrzymuję się przed tym, żeby nie
                      rozciąć sobie nożem brzucha i nie wyrwać z niego przyczyny bólu.

                      Mdleję, wymiotuję, mam biegunkę na zmianę z zaparciami, boli mnie
                      krzyż, a osłabiona jestem tak, że nawet oddychanie sprawia ból, a
                      kołdra pod którą leżę wydaje się być ciężka jak głaz narzutowy,
                      podobnie jak powieki, których nie mam siły podnieść. Wściekła nie
                      chodzę, bo po prostu nie mam siły się wściekać.

                      Gdy mam okres najchętniej nie wychodziłabym wtedy z łóżka, a tu
                      trzeba wstać, iść do pracy, zrobić zakupy, ugotować jakieś jedzenie,
                      choć apetytu wcale wtedy nie mam, ale zjeść coś trzeba, choćby po
                      to, żeby mieć czym wymiotować.

                      Ginekologicznie jest wszystko OK. Być może za te moje bóle odpowiada
                      tarczyca. A może po prostu mam to "szczęście", że należę do odsetka
                      tych kobiet, które cierpią tak bez wyraźnej przyczyny. Powodów
                      takiego stanu rzeczy jest mnóstwo.

                      Jak sobie z tym radzę? Biorę pigułki antykoncepcyjne, obecnie Yasmin
                      i jest OK. Wcześniej brałam Cilest, Diane-35 i jeszcze coś, czego
                      nazwy nie pamiętam, bo brałam to krótko. I też toczyłam o nie z
                      lekarzami batalię, bo nie chcieli ich mi przepisać, gdyż jestem
                      sama, więc po co mi antykoncepcja? Lekarze bagatelizowali moje
                      objawy, a ból kazali łagodzić dostępnymi bez recepty środkami
                      przeciwbólowymi, które w ogóle mi nie pomagały. Jedyne co mi pomaga,
                      gdy nie biorę pigułek to Ketonal Forte 100 mg lub Apo-Naproxen 250
                      mg, ale te leki z kolei uzależniają, więc lekarze przepisują je
                      niezbyt chętnie i też musiałam się sporo nagimnastykować, żeby mi je
                      przepisywali.

                      Po kilkunastu latach wiem, że mój organizm przyzwyczaja się do dawki
                      hormonów i wtedy trzeba zmienić pigułki na inne. Na początku było
                      tak, że brałam je tylko wtedy, dopóki dokuczały mi wyżej wymienione
                      objawy. Gdy one znikały pigułki odstawiałam i zaczynałam brać
                      dopiero wtedy, gdy objawy wracały, czyli mniej więcej po roku. Z
                      biegiem czasu zauważyłam, że ten czas bezbólowy coraz bardziej się
                      skraca, a wydłuża czas mijania objawów, więc zadecydowałam, że nie
                      będę już robić żadnych przerw.

                      Sama więc widzisz, że złe samopoczucie i batalie z lekarzami nie są
                      mi obce. Podobnie jak o pigułki antykoncepcyje musiałam walczyć też
                      o skierowanie do alergologa, bo zatkany nos tak mi utrudnił życie,
                      że nie mogłam jeść. I być może dlatego do Hashimoto i dolegliwości z
                      nim związanych mam podejście, jakie mam, co nie znaczy, że chorobę
                      bagatelizuję i nie chcę się leczyć.

                      Pozdrawiam cieplutko smile
                      • psychofinka Re: Psychofinka 17.02.10, 11:39
                        Hashinetko, takie bóle NIE SĄ normalne.
                        Nie wierz konowałom (tak, to są konowały), którzy wmawiają Ci, że taka Twoja
                        uroda i że np. minie z urodzeniem dziecka.
                        Czy nie przychodzi Ci na myśl endometrioza? Często współistnieje z Hashi. Sporo
                        czytałam o tej chorobie i rozmawiałam z chorymi dziewczynami.
                        Tylko laparoskopia może ją wykryć.
                        Ja nie chcę u siebie wyszukiwać chorób, ale wiesz co? Całe lata słyszałam, ze
                        JUŻ TAK MAM. I mam tego dość. Może się za dużo House'a naoglądałam. A może
                        dlatego, że mam 34 lata i mam dość czucia się jak stara babcia.
                        Tarczyca wyszła przy okazji, jak szukałam wyjaśnienia spraw ginekologicznych...
                        Ale nie jestem przekonana, czy Hashi samo z siebie może powodować takie
                        cierpienia ginekologiczne.
                        Mam zamiar to sprawdzić, żeby przynajmniej wykluczyć endometriozę.
                        • hashinetka Re: Psychofinka 17.02.10, 12:29
                          Psychofinko

                          Wiem, że takie bóle nie są normalne, dlatego "coś" z nimi zrobiłam.

                          Być może i mam endometriozę - już kiedyś rozmawiałam o niej z
                          ginekologiem, ale żadnych badań w jej kierunku mi nie zlecił.
                          Pytałam go również o to, czy Hashimoto może powodować taki ból -
                          może, ale nie musi. Podczas kolejnej wizyty napomknę mu o
                          laparoskopii - o ile będzie mnie chciał w ogóle słuchać, bo ostatnio
                          interesuje go tylko to, kiedy mam zamiar mieć dziecko i o niczym
                          innym nie chce ze mną rozmawiać.

                          Ja akurat jak stara babcia się nie czuję. Poczuję się tak dopiero
                          wtedy, gdy do Alericu i Yasmin będę musiała dołączyć kolejne leki.

                          Byłabym ostrożna w nazywaniu lekarzy konowałami, bo zazwyczaj
                          nazywamy tak tych, którzy nam nie potrafią pomóc, a nie tych, którzy
                          nam pomogli - tych wychwalamy pod niebiosa.

                          W moim mieście, dodam, że byłym wojewódzkim, żeby nie było, że z
                          jakiejś zabitej dechami dziury jestem, jest taka jedna pani
                          gienkolog, którą dokładnie tyle samo osób chwali co i krytykuje
                          (między innymi ja), ale to, że akurat mi nie potrafiła pomóc wcale
                          nie znaczy, że jest złą lekarką.
                          • psychofinka Re: Psychofinka 17.02.10, 13:50
                            Hashinetko
                            Moim zdaniem:
                            LEKARZ - leczy, szuka wyjaśnienia, stara się poznać problem, nie bagatelizuje
                            objawów, pogłębia swoją wiedzę, rozmawia z pacjentem, a nie wygłasza prawdy
                            tonem mentora
                            KONOWAŁ - bagatelizuje, odsyła do psychiatry, opiera się na suchych normach, nie
                            dokształca, twierdzi, że złe samopoczucie jest czymś naturalnym, zleca drogie
                            leki firm, które sponsorują mu to i owo, nie kieruje na badania, nie rozwija
                            się, pracuje na akord
                            Znam kilku lekarzy i wielu konowałów.
                            Dlaczego lekarz rozmawiał o endometriozie, a nie zlecił badań? Tego nie
                            rozumiem. Dlaczego rozmawia tylko o dziecku?
                            A może ktoś nie planuje wcale mieć dzieci? Dziecko nie może być lekiem na ból.
                            Ja bym bardzo chciała, żeby moje dolegliwości były spowodowane Hashi, ale
                            sprawdzę to u gin-endo.
                            • hashinetka Re: Psychofinka 17.02.10, 14:30
                              Psychofinko smile

                              Definicje jak najbardziej trafne.

                              "Dlaczego lekarz rozmawiał o endometriozie, a nie zlecił badań?"

                              Być może uznał, że skoro pomagają mi pigułki antykoncepcyjne, to
                              więcej nic robić nie trzeba, tym bardziej, że:
                              - nie jest znana dokładna przyczyna tej choroby i z tego powodu
                              leczenie ma charakter objawowy,
                              - nie ma metod, które dawałyby gwarancje na pełne wyleczenie,
                              - endometrioza to choroba, która często powraca i usunięcie
                              wszystkich ognisk endometrialnych, torbieli i zrostów nie gwarantuje
                              całkowitego wyleczenia.

                              "Dlaczego rozmawia tylko o dziecku?"
                              - bo ból może, ale nie musi, ustąpić po urodzeniu dziecka,
                              - bo mam już, choć według mnie dopiero, 33 lata, a po trzydziestce z
                              każdym rokiem zmniejsza się szansa na zajście w ciążę, gdyż jajniki
                              spowalniają obroty,
                              - być może ma staroświeckie poglądy i uważa, że przeznaczeniem
                              każdej kobiety jest urodzić dziecko.
    • psychofinka Pozytywny aspekt walki 05.03.10, 22:17
      Moja znajoma poleciła mi lekarkę rodzinną, z którą znalazłam nić porozumienia i
      która ze zrozumieniem odniosła się ostatecznie do moich tarczycowych problemów.
      Istotne znaczenie miało tu na pewno zaświadczenie od endo. Czyli lekarka
      rodzinna poddana edukacji z pozytywnym skutkiem smile
      Znajoma natomiast jest również lekarzem medycyny rodzinnej i po uzyskaniu ode
      mnie relacji z przebiegu wizyty u endo zażądała namiarów do niej, stwierdzając,
      że musi skierować do niej niektórych swoich pacjentów, bo ma z nimi ogromny kłopot.
      Wiedząc, że trudno się dostać od ręki do dr MG, podałam też kontakt do dr GT.
      Czyli powyżej mamy dwa przykłady lekarzy rodzinnych, którym coś się chce smile
      • jurmik Re: Pozytywny aspekt walki 06.03.10, 10:40
        To się cieszę, że moje poprzednie propozycje, byśmy w różnej formie
        edukowały naszych lekarzy choć trochę sprawdzają się.
        • psychofinka Re: Pozytywny aspekt walki 06.03.10, 14:16
          Cóż, moja zasługa w tym niewielka, bo jak kiedyś pisałam, nie czuję się
          upoważniona krzewić wiedzę wśród rodzinnych i ochotę na to średnią mam,
          natomiast chcę tylko podkreślić, że SĄ tacy rodzinni, którym się coś chce -
          przynajmniej skierować pacjenta do dobrego specjalisty albo wysłuchać wskazówek
          dobrego specjalisty. smile
          • jurmik Re: Pozytywny aspekt walki 06.03.10, 16:04
            O.k., dobre i to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka