Witam,
zastanawia mnie kwestia podwyższonej ilości limfocytów we krwii.
Latem wyszło mi np.
Limfocyty 3,63 (Norma 1-3,5); 47,3% (N 20-45%)
Lekarz internista , który wtedy zdiagnozował u mnie Hashi (druga
taka diagnoza) bardzo się nad tym zastanawiał, prześledziliśmy
morfologię do 10 lat wstecz, i było tak we wszystkich badaniach.
Powiedział, że świadczy to o przewlekłej infekcji w organizmie, ale
z Hashi tego nie łączył. Później endo skomentowała moją morfologię
tak: "podwyższone limfocyty, no cóż, już tak będzie miała pani
zawsze". Nie drążyłam wtedy tego tematu, bo nie miałam na liście
pytań, a z refleksem nie najlepiej
A jak to jest u Was? Może to jest dodatkowy wskaźnik przy diagnozie?
?
Powtórzyłam niedawno morfologię, i po raz pierwszy od ponad 10 lat
limfocyty w normie. Czy to efekt 8 miesięcy na euthyroksie i
uśpienia tarczycy? Czy to wpływ selenu, regularnie od 3 miesięcy,
przedtem nieregularnie?