Witam,
Wlasnie zrobilam badanie kontrolne, samo tsh i wyszlo troche podwyzszone.
Zastanawiam sie nad przyczyna:
wiosna 2009: tsh 3,5
listopad 2009: tsh 4,09 (poniewaz bylo podniesione, endokrynylog dal mi
euthyrox 50)
styczen 2010: tsh 3,12 (spadlo, wiec euthyrox odstawilam)
i mialam powtorzyc badania na poczatku marca, ale zapomnialam...a ze ostatnio
zle sie czuje (klopoty z koncentracja, czasami kolatanie serca, brak apetytu -
jem bardzo malo ale waga nie spada i przede wszystkim 2 ostatnie cykle mialy
po 21 dni) to zaczelam szukac czy nie mam czasami w domu skierowania i czy nie
powinnam zrobic badan... Skierowanie znalazlam i wczoraj zrobilam badanie.
Dzisiaj zadzwonili, ze mam sie pilnie skontaktowac z lekarzem, bo tsh wyszlo
7,5. Nigdy nie mialam tak wysokiego poziomu, a leczylam sie troche na
niedoczynnosc w okresie dojrzewania (mam 26 lat). Teraz badalam samo tsh,
wczesniej rowniez ft3 i ft4, nie pamietam wynikow ale wiem ze byly w normie.
Lekarz dal mi euthyrox, bo mowil, ze to subkliniczna niedoczynnosc (nie mialam
zadnych objawow) i tsh jest w normie, ale poniewaz od wiosny do listopada 2009
troche wzroslo to powinnam brac hormony. Poza tym jesienia mialam usg
tarczycy, mam kilka guzkow, ale nie sa duze (byla tez biopsja i jest ok).
Martwi mnie ten nagly skok tsh, zwlaszcza ze jego poziom podobno zmienia sie
wolno. nie wiem czy to moze byc reakcja na odstawienie hormonow? ten skok jest
chyba jednak za duzy. nigdy wczesniej nie dochodzilo nawet do 4,5. Wizyte u
lekarza mam dopiero za tydzien

. Czy jest sie czym martwic?