white.apple
17.05.11, 14:45
Witam,
wczoraj wybrałam się do endo, bo zeszłoroczne badania tarczycy przez lekarza rodzinnego były na granicach norm (TSH 3.89). Mam większość objawów typowych dla niedoczynności, dlatego postanowiłam się przebadać. Po długim wywiadzie, zmierzeniu ciśnienia (130/82), pobraniu sześciu próbek krwi na różne badania (m.in. hormony, przeciwciała, dokładny cholesterol, różne "cukry"), lekarz zrobił USG. Tarczyca była "zaciemniona" (lekarz pokazał mi na sobie jak powinna wyglądać), co wskazuje na zapalenie. Potem pomierzył ją i zdecydowanie zawyrokował "Hashimoto". Łupnęło mną tak, że nawet nie dopytałam więcej, co i jak, i jaka objętość, i na jakiej podstawie diagnoza. Możliwe, że jednak nie jestem chora i wyniki krwi pokażą coś innego?
Jestem strasznie dobita. W piątek idę jeszcze raz. W przeddzień mam wziąć 4 tabletki deksametazonu. Wyczytałam, że to tzw. "nocny test hamowania deksametazonem", stosowany w diagnostyce chorób nadnerczy. Od wczoraj cały czas czytam o Hashimoto. Nie pamiętam nawet wszystkich zleconych testów, mam jednak wrażenie, że lekarz rzetelnie się mną zajął. W piątek omówi na wizycie wyniki morfologii i tych badań piątkowych i najprawdopodobniej dobierze leki. Poradźcie mi, na co zwrócić uwagę, co warto wypytać. Mam mętlik w głowie i wielką nadzieję, że z pomocą endo w końcu uda mi się schudnąć.