Drogie Panie (i Panowie, choc niewielu Was tu widac

Bardzo proszę o poradę czy dalej diagnozować się w kierunku chorób tarczycy czy odpuścić.
Mam 23 lata, pierwszy za wysoki wynik TSH mialam okolo 18 r.ż. Było to ok 5,5 przy normie 4,7.
DOstałam skierowanie do endokrynologa, który stwierdził, że mam lekka niedoczynność, ale nic nie trzeba z tym robić.
Ostatnio, z powodu gorszego samopoczucia (koszmarne wypadanie wlosow, czeste bole glowy, oslabienie, niskie RR, sucha skóra, częsta opuchlizna kostek, uczucie zimna, stany depresyjne) ponownie zbadałam TSH. Wynik to 3.22 (0.27-4.2) - 31.10.2012. Internistka stwierdziła, że to zbyt wysoki wynik ja na mój wiek i wszystkie objawy pasują, wiec ponownie wyslala mnie do endokrynologa.
Nowa endo zlecila USG tarczycy, wg którego wszystko jest ok i kolejne badania krwi:
FT4 64.09% [ wynik 16.24, norma (10.6 - 19.4)]
FT3 69.17% [ wynik 3.66, norma (2 - 4.4)]
TSH 3,56 (0,25-5,0)
anty TPO 8,47 (<34)
Po zapoznaniu sie z wynikami powiedziala, ze wszytsko jest ok i kontrola TSH za rok.
Czy faktycznie te wyniki są ok? Zaufac endokrynologowi, czy intuicji interniski i szukać nowego endo?
z góry dziękuję za pomoc

))