Witajcie.
Pozwalam sobie otworzyc nowy watek, poniewaz pojawil sie u mnie nowy problem i obawiam sie, ze moze on nie miec nawet niczego wspolnego z hashimoto, tylko z czyms nowym... i tego sie obawiam.
Tydzien temu zaczela bolec mnie lewa reka, nie bardzo bylam w stanie zlokalizowac zrodla bolu, poniewaz nie moglam reka w ogole ruszac. Przy kazdej probie poruszania reka w ktorakolwiek strone przeszywal mnie po prostu okropny bol. Smarowalam staw ramienny voltarenem (masc) i bol troche przeszedl. Dzieki temu doszlam, ze zrodlo bolu znajduje sie jednak w stawie ramiennym, teraz reka juz ruszam, moge wykonac kazdy ruch, czuje jednak lekki bol w stawie ramiennym.
Myslalam, ze po prostu cos mi tam przeskoczylo, "zapalilo" i przejdzie. Zaniepokoil mnie jednak fakt, ze w tym samym czasie zaczal mnie lekko bolec staw biodrowy prawy. Najpierw podczas siadania i w pozycji lezacej, kiedy chcialam sie przekrecic z boku na bok, potem tez podczas chodzenia. Wczoraj bol byl na tyle mocny, ze nie moglam chodzic - taki przeszywajacy bol przy kazdym kroku. Podobny do tego bolu reki sprzed tygodnia. Przestraszylam sie nie na zarty, bo o ile bez reki moge funkcjonowac, bez nogi juz nie

Przestalam tez wierzyc w przypadkowosc bolu, bo w jednym miejscu ok, moze byc przypadek ale w dwoch roznych?
Co to moze byc? Do jakiego lekarza sie udac - do ortopedy? I jakich badan od niego wymagac? Rentgena, MRT, badan na jakies przeciwciala? Wybrac sie z tym do reumatologa?
Bede wdzieczna za jakies wskazowki