Będzie długo i pewnie zacznę od zadniej strony ale chcę wszystko przedstawić w miarę chronologicznie.
Mam swoje podejrzenia co mi jest ale bez badań mogę jedynie zgadywać, może zauważycie coś czego ja nie zauważyłam, może coś zaproponujecie?
W ciążę zaszłam w wieku 29 lat, z wagą startowa 68 kg w wieku 30 lat w lipcu 2005 r. 2 tygodnie przed wyznaczonym terminem urodziłam pierwszą córcię. W ciąży przybrałam 17,5 kg ale początek przeleżałam a potem z powodu silnych skurczy macicy ograniczałam się jedynie do niebyt intensywnych spacerów.
Nie wiem ile ważyłam tuż po porodzie ale na pierwszej kontroli było to ok 75 kg, po ok miesiącu spadło do 73 kg i tak sobie stało do 5 m-cy po porodzie, kiedy to zaczęłam czuć się inaczej niż zwykle: zimne poty, drżenie rąk, kołatanie serca, jakieś takie pobudzenie fizyczne, niepokój.
Mój ojczym ma nadczynność tarczycy, więc skojarzyłam objawy ale bardzo się nie przejęłam bo wiedziałam, że po ciąży występują różne zawirowania hormonalne a te objawy ustąpiły po około 3-4 tygodniach w czasie których schudłam ok 5 kg i wróciłam do wagi przedciążowej a nawet ciut poniżej.
Nie byłam pewna czy to samopoczucie nie wynika czasem z przyjmowania pigułek antykoncepcyjnych więc je odstawiłam. W wyniku tego po pierwszej miesiączce po porodzie zaszłam w drugą ciążę (dokładnie w dniu kiedy córcia skończyła 9 m-cy).
W drugiej ciąży czułam się lepiej niż w pierwszej, choć mdłości również były przeokropne ale musiałam zajmować się córcią więc jakoś z rozpędu to szło. Dałam nawet radę kontynuować treningi do 20tc kiedy to brzuch był już za duży i bardzo mi przeszkadzał

Dalej byłam jednak aktywna, codziennie dwa spacery z córcią, zakupy, sprzątanie itp. Odżywiałam się zdrowo a wraz z rosnącym brzuchem mieściłam coraz mniejsze porcje, jednak od 26tc zaczął mi przybywać kilogram co tydzień. Ciążę zakończyłam ( styczeń 2007r.) z wagą o 23,5 kg większą niż zaczęłam.
Sam poród odjał 10,5 kg, 2 miesiące po porodzie kiedy w jakiś sposób zaczęłam przejmować się wagą a raczej wyglądem zostało z tego 8 kg, zaczęłam treningi i ok 5 miesięcy po porodzie ważyłam znowu tyle co przed ciążą.
No i wszystko fajnie ale na przełomie sierpnia i września 2007r zaczęłam się czuć jakoś dziwnie zmęczona, rano nie mogłam się dobudzić, do przytomności dochodziłam mniej więcej w południe. Rano miałam zapuchnięte oczy i spuchnięte dłonie, potem to przechodziło. Trwało to jakieś 3-4 tygodnie w trakcie których przytyłam ok 5 kg.
Następnie udało mi się zrzucić jakieś 2kg z tego kiedy na przełomie listopada i grudnia 2007 sytuacja się powtórzyła i znów zmęczenie, problemy z koncentracją i +5 kg na liczniku.
Pod koniec grudnia pojechaliśmy do PL więc mogłam porobić badania. Zaczęłam od ginekologa, zbadał, zrobił cytologię, USG które pokazało bardzo grubą śluzówkę więc zapowiedział pierwszą po porodzie miesiączkę lada dzień. Miesiączkę dostałam chyba po ok 10 dniach, trwała 11 dni no ale pomyślałam, że po tak długiej przerwie ma prawo, że pewnie za kilka miesięcy wszystko się unormuje.
W międzyczasie trochę w ślepo zrobiłam badania, wszystkich nie wrzucę, tylko te co wydają mi się istotne, morfologia zawsze była prawidłowa:
04.01.2008
Hemoglobina 14 (norma 12-16) 50%
Cholesterol całkowity 203 mg/dl (131-200) 104.35%
HDL 58,50 (30-90)
LDL 133 (50-150)
Triglicerydy 59,0 (0-200)
VLDL 11,8 (0-45)
HDL/Cholesterolu 28,8% (20-100)
Magnez 1,52 (1,54-2,06) -3.85%
Żelazo 110,0 (50-150) 60%
TSH 1,82 (0,4-4)
FT3 2,67 (1,9-4,5) 29.62%
OM-CA (C-125) 22,9 (0-21) 109.05%
W tym czasie zaczynałam czuć się już nieco lepiej, ciuchy powoli zaczynały robić się mniej opięte.
W cytologii i w badaniu wyszła nadżerka, która została wypalona po zakończeniu miesiączki.
Lekarka rodzinna kazała brac potrójna dawkę Magne B6 i zasugerowała, że podwyższony marker może być w wyniku nadżerki, żeby skontrolować ponownie w którą stronę ruszyło.
6 dni po zakończniu 11 dniowej miesiaczki zaczęło się ponowne krwawienie ale że było to chyba dzień czy dwa po wypalaniu nadżerki, początkowo wzięłam to za krwawienie po zabiegu, jakieś pękniete większe naczynko czy coś podobnego. Nie mogłam się ponownie zbadać bo już wyjeżdzaliśmy z PL.
Krwawienie nie ustępowało, więc poszłam już do miejscowego lekarza, który przepisał pigułkę jednoskładnikową (ciągle jeszcze karmiłam piersią). Krwawienie trwało 18 dni.
I potem było tak przez następne 3 lata – w miesiącu około 20 dni krwawień albo ciągiem albo 4-5 razy po 4-5 dni. Nie pomogła 3 krotna zmiana pigułek a konkretnych badań też się nie doczekałam.
Po powrocie z Pl czułam się coraz lepiej jeśli chodzi o zmęczenie i zamulenie, przyłożyłam się do treningów i zrzuciłam nadprogramowe kilogramy i czułam się świetnie. Zaraz po powrocie wywaliłam kompletnie z diety kurczaki a postawiłam na indyka, wołowinę i jajka (których zjadałam 3 codziennie na śniadanie).
Niestety zmarła moja Ciocia więc pojechaliśmy na pogrzeb do PL. Przy okazji tego krótkiego pobytu zrobiłam szybkie badania krwi:
2008.08.12
Hemoglobina 13,1 (12-16)
Cholesterol całkowity 148 (131-200) 24.64% (czyli znaczna poprawa przy minimum 3 jajkach codziennie i czerwonym mięsie 3-4 x w tygodniu)
Magnez 1,68 (1,54-2,06) 26.92%
Żelazo 49,0 (50-150) -1%
TSH 0.988 (0,4-4) FT3 11.15%
OM-MA (CA-125) 6.86 (0-21) czyli przypuszczenia rodzinnej się potwierdziły
Przez następny rok czułam się dobrze, jedynie dolegały mi te okropne krwawienia, zmiany pigułek nie pomagały anie trochę. Przyłożyłam się więc jeszcze bardziej do jedzenia zielska, czerwonego mięcha i jajek żeby uniknąć anemii.
W sierpniu 2009 r. spontanicznie udaliśmy się do Pl na kilka dni więc nieco na ślepo zrobiłam znowu badania próbując ustalić przyczynę krwawień i żeby mieć z czym pójść do lekarza.
2009-08-10
Hemoglobina 13,4 (12-16)
Żelazo 167,0 (50-150) 119%
Magnez 2,0 (1,54-2,06)
Cholesterol 186,0 ( 131-200)
OM-MA (CA-125) 9,78 (0-21)
TSH 1,19 (0,4-4)
FT3 3,68 (1,9-4,5) 68.46%
FT4 1,33 (0,8-1,9) 48.18%
FSH 4,97 (ok 10 dnia cyklu na pigułkach norma dla fazy folikularnej 2,8-11,3)
Estriadol 677 (faza folikularna 20-160, norma dla pigułek 0-102,0) czyli jak by nie patrzeć dużo za dużo
Prolaktyna 3.63 (1,2-25) 5 miesięcy przed zakończeniem karmienia piersią
P.ciała anty-TPO <10 (0-35)
Kilka dni po powrocie z PL wypadł mi dysk. Przez tydzień nie byłam w stanie ani usiąść ani stanąć, mogłam tylko leżeć. Moje dzieci (4 i 2,5) nauczyły się zalewać sobie na śniadanie płatki mlekiem owsianym albo ryżowym oraz nalewać wodę z filtra i przynosiły mi słoiczki do otwarcia.
Ja jadłam i piłam coś rano jak mąż zrobił kanapkę albo wieczorem jak wrócił z pracy, schudłam więc z braku możliwości jedzenia.
Potem jak już byłam w stanie przez chwilę utrzymać się pozycji pionowej poszłam do lekarza z plecami. Przy okazji pokazałam mu wyniki z PL (zwłaszcza markera) i wspomniałam o złym samopoczuciu i przybieraniu na wadze od czasu do czasu ale zaznaczyłam, że obecnie pod tym względem czuję się bardzo dobrze.
I to był błąd, bo pan doktor owszem dał mi skierowanie na badania (morfologia i TSH) ale potem jak zaczęłam czuć się źle to już nie chciał ich powtórzyć, bo przecież poprzednie wyszły dobrze.
10.09.2009
Hemoglobina 12,9 (11,5-15,7)
TSH 1,2 (0,6-4.20)
Jakieś 2 tygodnie po wypadnięciu dysku zaczęłam już w miarę chodzić ale nie mogłam siedzieć, nie byłam w stanie usiąść za kierownicą. Córcia (4lata) zaczęła chodzić do szkoły oddalonej o ok 2 km więc początkowo 2x dziennie a potem 3x dziennie (jak zaczęła chodzić również po lunchu) zasuwałam do tej szkoły na piechotę pchając wózek z młodszą.
Pot z bólu leciał po tyłku i do końca roku schudłam do nieestetycznych 62 kg.