diabollo
09.07.10, 19:59
Ogary poszły w las
Monika Olejnik
W piątek - Monika Olejnik, "Kropka nad i" TVN 24, "Gość Radia Zet"
10 kwietnia zmieniliśmy się, staliśmy się innymi ludźmi, inaczej patrzymy na
świat i na politykę - takie kity wciskali nam posłowie Prawa i
Sprawiedliwości, co można było naocznie zobaczyć podczas pożegnania marszałka
Komorowskiego z Sejmem. Posłowie nie raczyli podnieść się z foteli sejmowych,
obrazili się na tę część Polski, która głosowała na Komorowskiego, bo przecież
najważniejsza jest ich Polska.
Takiego despektu nigdy nie doznał prezydent Lech Kaczyński, o którym mówi się,
że po 10 kwietnia został pokazany w innym świetle, bo to przecież był dobry
ojciec, mąż i wspaniały polityk.
Nikt nigdy nie kwestionował dobrego charakteru Lecha Kaczyńskiego poza tym, że
mówiło się o nim, że jest kłótliwy. Ale dziennikarze zawsze podkreślali, że ma
poczucie humoru i jest sympatyczny. Potrafił się obrażać na swoich
przeciwników politycznych. Nie jest też prawdą, że przez pięć lat Lech
Kaczyński był bezpardonowo atakowany, nie jest prawdą, że wyzywano go
kloacznym językiem, i nie jest prawdą, że podważano jego patriotyzm.
Natomiast to, co przez te ostatnie dni dostaje Komorowski, w głowie się nie
mieści. Ulubiony organ Jarosława Kaczyńskiego zamieszcza na pierwszej stronie
zdjęcie Komorowskiego z podpisem "4 lipca, Warszawa i hurra" po rosyjsku, a na
górze tytuł: "Szpiedzy są nie tylko nad Potomakiem". "Gazeta Polska" wpisuje
się w nurt tych, którzy uważają, że prezydent Kaczyński zginął, bo zamordowali
go Rosjanie. O tym słychać też wśród księży, z których większość 4 lipca
poniosła klęskę, bo Polacy wybrali sobie nie tego katolika, którego oni sobie
życzyli.
Co mają zrobić ze swoim grzechem ci, którzy głosowali na Komorowskiego? Co
mają zrobić wierni, którzy słyszeli, że Komorowski to szatan? Szkoda, że
zabrakło głosu szefa Episkopatu, abp. Michalika, który by potrząsnął swoimi
podwładnymi. A było tak pięknie na placu Piłsudskiego, kiedy mówił o ofiarach
katastrofy. Teraz biskupi gratulują elektowi i polecają Bogu osobę pana
prezydenta, jego rodzinę i wszystkich współpracowników. Życzą obfitości bożych
darów na lata szczególnej odpowiedzialności za ojczyznę i wszystkich jej
obywateli. Szkoda, że tak późno, choć lepiej późno niż wcale.
Prezydent nie ma majestatu boskiego i powinien być krytykowany, ale takiego
szczucia ze strony niektórych publicystów należy się wstydzić. Oczywiście
wstydzić też się można za zbyt ostre słowa Palikota, który mówi, że Lech
Kaczyński ma krew na rękach. Pytania są zawsze potrzebne, mogą być tylko
głupie odpowiedzi, ale wszystko ma swoje granice. Czy tym razem przekroczył je
Palikot, czy zostanie wyrzucony z Platformy?
Granice przekraczał Antoni Macierewicz, mówiąc o byłych ministrach
zagranicznych, że są wśród nich szpiedzy. Nie przypominam sobie oburzenia
braci Kaczyńskich. Palikot jest ostry, ale kiedy odejdzie, stworzy własną
partię i PO będzie miało kłopot. Po co go wyrzucać, skoro nikt inny tak
zgrabnie i ładnie nie odpowie posłom PiS-u?
wyborcza.pl/1,75968,8117438,Ogary_poszly_w_las.html