Dodaj do ulubionych

polskich biskupów krucjata przeciw in vitro

18.10.10, 21:56
dwa punkty mnie rozłożyły na łopatki:

- że dzieci urodzone w wyniku in vitro są gorszej jakości ("mniejsza odporność, wcześniactwo, niedowaga, powikłania a także częstsza zapadalność na rozmaite schorzenia genetyczne")
- że "Tak poczęte dziecko może mieć trzy matki (...) [a] ojcostwo w tym przypadku jest jeszcze trudniejsze do ustalenia"

te twierdzenia podawane jako uzasadniające sprzeciw wobec in vitro są oparte - na czym? nie na etyce, i nie na nauce, bo te nie odmawiają nikomu posiadania dzieci przez wzgląd na ich "słabszą jakość" czy "trudne do ustalenia ojcostwo" - zatem opierają się na religii wyznawanej przez biskupów, zapewne - zastanawia mnie, jak je wywiedli z Ewangelii i Tradycji Kościoła? ta droga, którą podążyły ich umysły, zaiste, musi być niezwykła

zgłębiać ją? czy posłuchać bezrefleksyjnie? oto jest pytanie

źródło:
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,8530557,Biskupi_ostrzegaja_politykow_przed_in_vitro.html
Obserwuj wątek
    • fnoll ciekawe konsekwencje 18.10.10, 22:07
      pierwszym z wymienionych punktów episkopat uderza również w pary np. z ryzykiem przekazania choroby genetycznej potomstwu

      punktem drugim natomiast uderza np. w adopcję i odbieranie dzieci rodzinom patologicznym

      intrygujące - episkopat jest tym zjawiskom naprawdę przeciwny?
      • karafka_do_wina Re: ciekawe konsekwencje 18.10.10, 23:03
        fnoll napisał:

        > pierwszym z wymienionych punktów episkopat uderza również w pary np. z ryzykie
        > m przekazania choroby genetycznej potomstwu.

        oraz w pary osob generalnie slabych, ktore najprawdopodobniej urodza slabe dzieci. a slabe dziecko jest bardziej chorowite...

        oraz w pary po kuracji hormonalnej, ktore z tego powodu zachodza w ciaze mnoge, co tez sprawia, ze dzieci sa znacznie slabsze,

        oraz wszytskie pozostale pary, bo ryzyko wad genetycznych czy rozwojowych zawsze istnieje.
    • diabollo Miodzio... 18.10.10, 22:07
      Takie "argumenty" pokazują poziom intelektulny brzuchatych facetów, którzy kreują się na "Moralną Wyrocznię Narodu".

      Kłaniam się nisko.
      • witekjs Re: Miodzio... 19.10.10, 00:25
        Miodzio... że od kilku miesięcy, ten kwiat intelektu w sukienkach, tak często, z własnej i nieprzymuszonej woli, przedstawia nam swoje misterne i głębokie przemyślenia.
        Jak to miło, że grzmią na ciemny naród i równie nieoświeconych, Jego przywódców.
        Z pewnością będą mieli, nieoczekiwanie zaskakujące, z pomocą boską efekty.
        Już najwyższy czas.
        • fnoll nie fizolofowie rządzom tym światem 19.10.10, 00:33
          gadka może być nieskładna, ważny jest posłuch oraz to, kto komu co do czego przystawia, i w którym momencie, no!

          w wyborach samorządowych ten czy ów może okazać się związany z wrogami Kościoła, a ksiądz nie może tego faktu ukryć przed wiernymi podczas kazania

          a wierni, ponoć, głosują jak im ksiądz... nie wyklucza

          wink
          • gaika Re: nie fizolofowie rządzom tym światem 19.10.10, 00:40
            fnoll napisał:

            > w wyborach samorządowych ten czy ów może okazać się związany z wrogami Kościoła
            > , a ksiądz nie może tego faktu ukryć przed wiernymi podczas kazania

            A może by tak ktoś przed księżmi odkrył, że gwałcą...


            ...konstytucję.
            • fnoll Re: nie fizolofowie rządzom tym światem 19.10.10, 01:00
              gaiko, konstytucja jest już pełnoletnia

              to raz

              a dwa - czy ona stawia opór?
              • grzespelc Re: nie fizolofowie rządzom tym światem 19.10.10, 08:10
                No co Ty? Ma dopiero 13 lat! No i pewnie właśnie dlatego...
                • gaika Re: nie fizolofowie rządzom tym światem 19.10.10, 12:30
                  grzespelc napisał:

                  > No co Ty? Ma dopiero 13 lat!

                  Ale wygląda dojrzalej.
      • jurek_z_berlina Bzdety... 19.10.10, 10:33
        Drogi Diabollo,

        zaczynam powątpiewać w Twoje zdolności organoleptyczne. wink
        Zwykły, antyklerykalny, dialektyczny bzdet nazywać „miodzikiem“, to już nawet nie przesada, ale smakowo-zapachowa katastrofa.

        „Brzuchaci faceci“ zawsze opowiadali się po stronie małżeństw chcących mieć potomstwo, bez względu na to, jakie ono miałoby być udane. Zawsze też popierali adopcję jako formę uszczęśliwiania dzieci osieroconych, porzuconych, czasem nawet chorych i przez to niechcianych, jak i oczywiście ich potencjalnych zastępczych rodziców. Zawsze też opowiadali się po stronie tychże słabych, chorych i upośledzonych dzieci, nie godząc się na ich likwidację przed urodzeniem i krzywdzenie po przyjściu na świat. To właśnie nie kto inny jak osoby duchowne (zakonnice) opiekują się tymi najcięższymi przypadkami, strasznymi ludzkimi potworkami, którymi nie chcą zajmować się żadne inne, cywilne ośrodki opiekuńcze.

        Kościół nie widzi natomiast potrzeby stosowania sztucznych, niemalże „produkcyjnych“ metod wytwarzania ludzkich zarodków, które to metody obok faktu, że dla katolików są nie do pogodzenia z wyznawaną przez nich religią, mogą dodatkowo prowadzić do urodzeń dzieci slabszych niepełnosprawnych.

        Tak więc akceptacja Kościoła rodzenia się dzieci słabych czy wręcz chorych i jego późniejszy stosunek do tychże dzieci i ich rodziców, nie stoi w absolutnie ŻADNEJ sprzeczności z wskazywaniem na ryzyka związane z tzw. metodą in vitro.

        Bzdety Fnolla można sprowadzić do naigrawania się z aktywistów Greenpeace’u, że apelują o zaprzestanie chemicznego zanieczyszczania środowiska, które powoduje obumieranie lasów, a nie mają nic przeciwko temu, że dużo jest w lesie drzewek ułomnych i krzywych, bo w młodości poogryzały je sarenki czy leśne myszy…

        No to jak, Diabollo, „miodzik“ czy jednak bzdet???

        Pozdrowienia
        • gaika Re: Bzdety... 19.10.10, 12:38
          jurek_z_berlina napisał:

          > Tak więc akceptacja Kościoła rodzenia się dzieci słabych czy wręcz chorych i je
          > go późniejszy stosunek do tychże dzieci i ich rodziców, nie stoi w absolutnie Ż
          > ADNEJ sprzeczności z wskazywaniem na ryzyka związane z tzw. metodą in vitro.

          Mówisz zatem, że to troska płynąca z czysto naukowego punktu widzenia bo i tak wszystkie dzieci są nasze.

          Badania pokazują trzy sytuacje:

          1. dzieci z iv są bardziej podatne na niektóre schorzenia
          2. niczym nie różnią się od generalnej populacji
          3. są zdrowsze od generalnej populacji

          Skoro Kościół swoje teologiczne uzasadnienia wzmacnia ‘zastrzykiem’ naukowym, to dlaczego ten zastrzyk jest zmanipulowany?

          Dla uproszczenia przekazu, prawda?
        • diabollo Re: Bzdety... 19.10.10, 18:15
          Czcigodny Jurku,

          Pozwoliłem się odnieść do następującego fragmentu:

          *************
          - że dzieci urodzone w wyniku in vitro są gorszej jakości ("mniejsza odporność, wcześniactwo, niedowaga, powikłania a także częstsza zapadalność na rozmaite schorzenia genetyczne")
          - że "Tak poczęte dziecko może mieć trzy matki (...) [a] ojcostwo w tym przypadku jest jeszcze trudniejsze do ustalenia"
          *************

          Są to punkty, które panowie brzuchacze-bisupi wysłali w liście do posłów jako jedne z licznych "argumentów" - lobbując tym samym za rozwiązaniem skrajnym, czyli wsadzaniem do pierdla za zabieg in vitro.

          Owe punkty, chyba nawet dla Ciebie, bo się do nich akurat się bezpośrednio nie odniosłeś - zdradzają mizerię intelektualną i etyczną brzuchatych biskupów.
          Wygładzanie przez Ciebie owych biskupich bzdur - rzeczywistości nie zaczaruje.

          Biskupi łżą jak bure suki. Czcigodna Gaika już uzasadniła dlaczego.

          Kłaniam się nisko.
    • stephen_s Re: polskich biskupów krucjata przeciw in vitro 19.10.10, 08:17
      > - że dzieci urodzone w wyniku in vitro są gorszej jakości ("mniejsza odporność,
      > wcześniactwo, niedowaga, powikłania a także częstsza zapadalność na rozmaite s
      > chorzenia genetyczne")

      Ugh. No to dopiero argument...

      Wiecie, ja nie rozumiem: Kościół ma w sumie dość rozsądne zastrzeżenie wobec in vitro - kwestię nadliczbowych zarodków. To jest coś, o czym warto rozmawiać, bo wg mnie kwestia mrożenia zarodków faktycznie jest etycznie dwuznaczna.

      Czemu więc KK pozbawia się wiarygodności, prezentując dodatkowe argumenty, jak ten o "dzieciach gorszej jakości"..?
    • oby.watel Re: polskich biskupów krucjata przeciw in vitro 19.10.10, 12:17
      fnoll napisał:

      > te twierdzenia podawane jako uzasadniające sprzeciw wobec in vitro są oparte -
      > na czym?

      Jak to na czym? Na kłamstwie. Bo nawet nie na niewiedzy, bo wiedzę w dobie internetu można zdobyć w pięć minut.

      > - że "Tak poczęte dziecko może mieć trzy matki (...) [a] ojcostwo w tym przypad
      > ku jest jeszcze trudniejsze do ustalenia"

      Matka może urodzić dzieci swojego partnera i niezidentyfikowanej kobiety. Dzieci, których testy genetyczne bez żadnych wątpliwości potwierdzają ojcostwo, lecz zarazem wskazują, że kobieta, która je urodziła nie jest ich matką. Innymi słowy - pobrane do badań DNA matki może różnić się od DNA jej dzieci. I nie chodzi tu o jakieś sztuczne zapłodnienia, tylko dzieci poczęte w wyniku "normalnego" współżycia.

      Czy p. ksiądz, choćby nawet i biskup znajdzie w biblii takie informacje? Czy przyjmie do wiadomości, że aż 3% ludzkiego DNA to materiał pochodzący od wirusów? A od szympansów różnimy się zaledwie czteroprocentową sekwencja genomu?

      Na czym kościół się opiera? Na Biblii powiadacie? Czyżby? Biblia tysiąclecia:

      Biskup bowiem winien być, jako włodarz Boży, człowiekiem nienagannym, niezarozumiałym, nieskłonnym do gniewu, nieskorym do pijaństwa i awantur, nie chciwym brudnego zysku, lecz gościnnym, miłującym dobro, rozsądnym, sprawiedliwym, pobożnym, powściągliwym, przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać opornych.

      jurek_z_berlina napisał:

      > Tak więc akceptacja Kościoła rodzenia się dzieci słabych czy wręcz chorych i jego
      > późniejszy stosunek do tychże dzieci i ich rodziców, nie stoi w absolutnie ŻADNEJ
      > sprzeczności z wskazywaniem na ryzyka związane z tzw. metodą in vitro.

      Co kilka sekund na świecie umiera z głodu dziecko. Aktywność kościoła w tej materii jest ujemna - nie tylko o tym nie mówią, ale nawet udają, że nie wiedzą. Piszesz, że „Brzuchaci faceci“ zawsze opowiadali się po stronie małżeństw chcących mieć potomstwo. ... Zawsze też popierali adopcję jako formę uszczęśliwiania dzieci. ... Zawsze też opowiadali się po stronie tychże słabych, chorych i upośledzonych dzieci, nie godząc się na ich likwidację przed urodzeniem i krzywdzenie po przyjściu na świat. Za to NIGDY nie zająknęli się na temat dzieci poczętych, urodzonych, które umierają z głodu. I gdzie się podział ten niemiłosiernie miłosierny Bóg, wszystkomogący, wszystkowiedzący? Też podkulił swój boski ogonek pod siebie i udał się w ważnych sprawach nie cierpiących zwłok do Galaktyki Andromedy chronić naród wybrany i rżnąć pierworodnych w ościennym kraju?
      • jurek_z_berlina Re: polskich biskupów krucjata przeciw in vitro 19.10.10, 15:13
        Oby.watel napisał:

        “Matka może urodzić dzieci swojego partnera i niezidentyfikowanej kobiety. Dzieci, których testy genetyczne bez żadnych wątpliwości potwierdzają ojcostwo, lecz zarazem wskazują, że kobieta, która je urodziła nie jest ich matką. Innymi słowy - pobrane do badań DNA matki może różnić się od DNA jej dzieci. I nie chodzi tu o jakieś sztuczne zapłodnienia, tylko dzieci poczęte w wyniku "normalnego" współżycia.”

        Nawet gdyby tak było (powiedzmy, że wierzę Ci na słowo), to gdzie jest tutaj moment ludzkiej celowej manipulacji? Gdzie moment jakiejś zamierzonej “podmiany” DNA, różniącej potem matkę i dziecko? No, chyba że manipulacją nazwiesz już to Twoje "normalne" współżycie wink “Brzuchaci faceci” mieli co innego na myśli.

        “Czy p. ksiądz, choćby nawet i biskup znajdzie w biblii takie informacje? Czy przyjmie do wiadomości, że aż 3% ludzkiego DNA to materiał pochodzący od wirusów? A od szympansów różnimy się zaledwie czteroprocentową sekwencja genomu?“

        A po co mu one? Po co musi o tym wszystkim wiedzieć? No i czy myślisz, że gdyby to nawet wiedział, to pod wpływem tych „sensacyjnych” wiadomości zaakceptowałby od zaraz wszystkie możliwe technicznie zapłodnienia, klonowania, in vitro, aborcję, eutanazję itd.?

        Pismo Św. mówi – “nie zabijaj”. Kropka. Więc jak ksiądz czy biskup widzi, że przy okazji manipulacji in vitro człowiek bawi się w Stwórcę decydującego o życiu i uśmiercaniu, a ludzki zarodek jest traktowany jak przydatny “materiał genetyczny” lub też odpad i niszczony, albo dokonuje się na nim jakichś bliżej nieokreślonych eksperymentów, to przypomina, ze katolik nie może się na to zgodzić. Tak trudno to pojąć?

        „Na czym kościół się opiera? Na Biblii powiadacie? Czyżby? Biblia tysiąclecia:

        Biskup bowiem winien być, jako włodarz Boży, człowiekiem nienagannym, niezarozumiałym, nieskłonnym do gniewu, nieskorym do pijaństwa i awantur, nie chciwym brudnego zysku, lecz gościnnym, miłującym dobro, rozsądnym, sprawiedliwym, pobożnym, powściągliwym, przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać opornych.”

        Znowu jakiś “zmyślony” urywek Biblii bez podania dokładnego źródła? wink Ja wiem, że gardzisz tą świętą Księgą, ale dla pewnej systematyki dobrze byłoby, gdybyś podawał, na kogo i na co się powołujesz. Wykażesz tym szacunek dla czytających, bo będą mogli szybko sprawdzić, czy czegoś przypadkowo nie zmanipulowałeś. Jako gorącemu zwolennikowi manipulacji na ludzkich zarodkach, nie bardzo można Ci ufać, że nie postąpisz tak samo z Pismem Św.. Nota bene, ten tłusty druk też był w Biblii? A jeśli nie był, to dlaczego fałszujesz święty tekst? ? Tak przy okazji, Apostoł mówi o nauce o Jezusie Chrystusie, którą on przekazał wiernym, a którą muszą przestrzegać biskupi, a nie o nauce Arystotelesa, Pitagorasa czy Talesa, więc całkiem opacznie ten fragment interpretujesz.

        To po pierwsze.

        Po drugie, co ma praktyczne, wypowiedziane w zamierzchłych czasach zalecenie apostolskie w sprawie JAKI powinien być biskup, do zgodności nauki Kościoła Katolickiego opartej na Dekalogu z metodą in vitro!? Jak się nie ma sensownych argumentów przeciwko czyjejś wypowiedzi, najlepiej powiedzieć mu, że jest brzydki i śmierdzą mu nogi, prawda?

        Co kilka sekund na świecie umiera z głodu dziecko. Aktywność kościoła w tej materii jest ujemna - nie tylko o tym nie mówią, ale nawet udają, że nie wiedzą. ( ... )

        Nooo, skoro tak dobrze obeznany w dokumentach Kościoła, w jego charytatywnej działalności w na świecie, znający na wyrywki wszystkie encykliki papieskie dotyczące dzieci, biedy i niesprawiedliwości, a także całą działalność misyjną Kościoła, z pewnością prenumerujący także regularnie katolickie pisma, słuchający codziennie Radia Watykan, Oby.watel twierdzi, że Kościół ma „ujemną aktywność w tej materii” (urocze powiedzonko, coś jak „ujemne wypróżnieniebig_grin ), ba, "nawet o tym nie mówi i udaje że nie wie", a biskupi „NIGDY nie zająknęli się na temat dzieci poczętych, urodzonych, które umierają z głodu”, to jest to przecież cała prawda, nic, tylko prawda, święta prawda, nieomylna prawda, a już na pewno nie „gówno prawda”, prawda?

        Na dalszy, ateistyczny bełkot nie będę już odpowiadał bo NIGDY nie dyskutuję o Panu Bogu z opluwającymi Go bluźniercami. W tej konwencji możesz sobie pobełkotać z „logikiem” Grgkh czy innym ateistycznym oszołomem, nie ze mną.

        Zwykle taki stek bluźnierstw, które mają mnie sprowokować do „dyskusji” na temat Pana Boga kwituję cytatem ze św. Mateusza:

        „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.” Mt 7;6

        Ps. Kiedy doczekam się odpowiedzi na moje pytania w tym wątku?
        • oby.watel Re: polskich biskupów krucjata przeciw in vitro 19.10.10, 17:02
          Ok. Najpierw zaległości, które przegapiłem.

          1. Co takiego złego uczynili „ci kretyni“ – w domyśle nasz (mój i żony) Kościół Katolicki – w naszym przypadku?

          Nie wiem.

          2. W czym objawiło się unieszczęśliwienie mojej żony lub mnie ze strony naszego Kościoła Katolickiego?

          Nie wiem.

          3. W czym mógłby nam jeszcze pomóc seksuolog? Co jeszcze bardziej ekscytującego mógłby nam zalecić np. taki pan Izdebski? Wibrator? Kajdanki? A może pejczyk? Czy uważasz, Oby.watelu, że uczyniłoby to nas szczęśliwszymi? Że dałoby jeszcze większą gwarancję trwałości naszego związku? Być może po takich "poradach", siedzielibyśmy dzisiaj przed monitorami zupełnie samotni i rozpisywali się o „bólu pękającej błony dziewiczej“?

          Nie wiem. Być może siedzielibyście dzisiaj oboje przed monitorami. A tak siedzisz tylko Ty i zabierasz głos w imieniu swoim i swojej żony. Czy Ona o tym wie?

          > Nawet gdyby tak było (powiedzmy, że wierzę Ci na słowo), to gdzie jest tutaj mo
          > ment ludzkiej celowej manipulacji? Gdzie moment jakiejś zamierzonej
          > “podmiany” DNA, różniącej potem matkę i dziecko? No, chyba że m
          > anipulacją nazwiesz już to Twoje "normalne" współżycie wink “Brzu
          > chaci faceci”
          mieli co innego na myśli.

          Nie musisz mi wierzyć na słowo. Nawet nie podlinkuję Ci artykułu, który ten fenomen opisuje, bo mnie nie interesuje ani w co wierzysz, ani co wiesz. Natomiast wiem, że nie zadasz sobie trudu poszukać potwierdzenia tego co mówię. Bo mógłby Ci się skrzywi c kręgosłup moralny. Bóg i nauka to oksymoron.

          > A po co mu one? Po co musi o tym wszystkim wiedzieć? No i czy myś
          > lisz, że gdyby to nawet wiedział, to pod wpływem tych „sensacyjnych”
          > ; wiadomości zaakceptowałby od zaraz wszystkie możliwe technicznie zapłodnienia
          > , klonowania, in vitro, aborcję, eutanazję itd.?

          Masz rację. Jemu te informacje są kompletnie niepotrzebne. Gdyby nie celibat wystarczyłaby mu wiedza jak trzymać grabie i jak dogodzić babie. W tym wypadku wystarczy wiedzieć jak klepać paciorki i co wmawiać parafianom, żeby nie przestawali wierzyć w bajki.

          > Pismo Św. mówi – “nie zabijaj”. Kropka.

          No i? Drgnęła Ci powieka gdy zabijałeś muchę, karalucha, mrówkę czy dowolne inne, bezbronne stworzenie stworzone przez Boga? Wzdragasz się pochłaniając poćwiartowane świnie i krowy, które ktoś musiał zabić, żebyś mógł zaspokoić głód? Wzdragasz się spożywając ciało i krew swojego Boga, którego wcześniej ktoś musiał zabić, bo inaczej - jako Bóg nieśmiertelny - żyłby do tej pory? A może nie zabijaj, przecinek i baaardzo długa lista wyjątków?

          > Znowu jakiś “zmyślony” urywek Biblii bez podania dokładnego źródła?

          Tyt 1:7 i n. Biblia Tysiąclecia. Nie znasz Biblii? To w co Ty wierzysz? Że wystarczy, że ateiści znają?

          > Na dalszy, ateistyczny bełkot nie będę już odpowiadał bo NIGDY nie dyskutuję o
          > Panu Bogu z opluwającymi Go bluźniercami. W tej konwencji możesz sobie pobełkot
          > ać z „logikiem” Grgkh czy innym ateistycznym oszołomem, nie ze mną.

          Twoja wola. Jeśli Bóg jest taki supermocny jak opowiadają wzmiankowani na początku, to takich jak ja dopadnie kara. I pewnie dopadnie, jak Abimeleka (Księga Sędziów 9). Nota bene warto poczytać o Abimeleku. Łatwiej bowiem wtedy zrozumieć sens cierpień zgotowanych przez na przykład II Wojnę czy stalinizm. Jak wynika z przykładu biblijnego, każdego zbrodniarza dopadnie kara boska. A co to za sprawiedliwość, która dopada, zanim ktoś dopuści się morderstw i innych zbrodniczych czynów? Więc Pan nasz srodze ukarał zarówno Hitlera, jak i Stalina już po dokonaniu przez nich czynów (jak wiadomo obaj nie żyją).

          „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed
          > świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.̶
          > 1; Mt 7;6


          Udziałem łatwowiernych - głupota, umiejętność wieńczy rozumnych. Prz. 14:18
          • jurek_z_berlina Odpowiedź Oby.watelowi 20.10.10, 11:29
            Oby.watel napisał:

            Nie wiem.
            ( ... )
            Nie wiem.
            ( ... )
            Nie wiem. Być może siedzielibyście dzisiaj oboje przed monitorami. A tak siedzisz tylko Ty i zabierasz głos w imieniu swoim i swojej żony. Czy Ona o tym wie?

            Migasz się od odpowiedzi na niewygodne pytania, ale niczego innego się nie spodziewałem. Pytania są zresztą retoryczne, zmierzające ku tezie, że to nie takie czy inne, mniej lub bardziej surowe nakazy i gorące zalecenia Kościoła Katolickiego unieszczęśliwiają katolików, ale stopień dostosowania się do nich. Im większa wierność nakazom i wskazówkom, tym większe szanse szczęśliwego, udanego katolickiego pożycia małżeńskiego. Oczywiście Kościół prezentuje ideały, które w 100 %-ach nie daje się nigdy zrealizować, ale już chociażby tylko zbliżenie się do nich gwarantuje akurat odwrotność tego, o czym pozwoliłeś sobie wspomnieć.

            Zresztą ja wcale nie dziwię się twoim wypowiedziom; ktoś szydzący z Pana Boga i pełen pogardy wobec Jego wyznawców oraz ich Wspólnoty ZAWSZE zwykle gorączkowo szuka uzasadnienia swoich zapatrywań. Im nędzniejszy wytworzy sobie obraz „wroga“, tym większe odczuwa samozadowolenie. Jest jednak pewien aspekt, który ludzie Twojego pokroju nie biorą pod uwagę, a mianowicie, że ich sądy skażone są skrajnym subiektywizmem, a przez to zupełnie niewiarygodne. O takich „szczegółach“ jak niemożliwość udowodnienia zarzutów nawet nie wspominam…

            Co do tego mojego „siedzenia przed monitorem“, to łatwo zauważyć, że 99 % moich wpisów dokonuję w godzinach pracy; mam takie stanowisko i takiego wspaniałomyślnego pracodawcę, że mogę sobie na to pozwolić. To po pierwsze. Po drugie, forum nigdy nie było i nie jest dla mnie żadnym antidotum na samotność czy nudę związaną z brakiem realnej rodziny czy realnych przyjaciół, a właśnie to zasugerowałem moją uwagą o biednych w sumie stworzeniach, wypisujących tasiemcowe, trudne do odczytania elaboraty o bólu przy utracie błony dziewiczej…

            Moja wspaniała małżonka towarzyszy mi czasem w prowadzonych dyskusjach (pracujemy w tym samym instytucie, więc i żona może „pobuszować“ sobie w godzinach pracy w internecie), ale w odróżnieniu ode mnie, uważa czynny udział w dyskusjach za mało ekscytujący i zgoła bezproduktywny, więc się raczej nie udziela.

            Nie musisz mi wierzyć na słowo. Nawet nie podlinkuję Ci artykułu, który ten fenomen opisuje, bo mnie nie interesuje ani w co wierzysz, ani co wiesz. Natomiast wiem, że nie zadasz sobie trudu poszukać potwierdzenia tego co mówię. Bo mógłby Ci się skrzywi c kręgosłup moralny.

            Ależ ja Ci wierzę!
            Zresztą moja wiara czy niewiara w tej kwestii nie ma żadnego znaczenia, a Ty dalszą argumentację po prostu zignorowałeś. Pytałem w jaki sposób taki fenomen można porównywać do problemów z in vitro, skoro dzieje się on samoczynnie, BEZ manipulatorskiego udziału człowieka? Jeśli takie rzeczy dzieją się w sposób naturalny, to ani katolicy, ani ich Kościół nie mają żadnych obiekcji. Poza tym takie przypadki z całą pewnością nie są aż tak częste (bo nie byłyby wtedy fenomenem).

            O mój moralny kręgosłup się nie zamartwiaj, w moim wieku skrzywienie mu już raczej nie grozi, zwłaszcza pod wpływem jakichś „sensacyjnie naturalnych“ (oksymoron?) fenomenów. wink

            Bóg i nauka to oksymoron.

            Wiem, wiem, podoba Ci się ten termin i często go powtarzasz. Nie zapominaj jednakże, że nawet w naszym ludzkim języku niektóre oksymorony wchodzą z czasem do powszechnego użycia, tracąc sprzeczne znaczenie. Tak się stało np. z “zimnymi ogniami” czy “wirtualną rzeczywistością” wink

            My katolicy wierzymy, że przyjdzie kiedyś taki dzień, w którym wszyscy ludzie (wyobraź sobie, że Ty też! ) “przejrzą na oczy” i okaże się, iż nigdy nie było żadnych sprzeczności między nauką a Absolutem… Na dzisiaj musi nam wystarczyć “ zupełnie realnie istniejąca nieoksymoronowa “nauka o Bogu” czyli teologia… wink

            Masz rację. (Księdzu) te informacje są kompletnie niepotrzebne. Gdyby nie celibat wystarczyłaby mu wiedza jak trzymać grabie i jak dogodzić babie.

            No, bo przecież warunkiem poznania chorób psychicznych jest bycie czubkiem. A facet-ginekolog, który opowiada przyszłym matkom, co ich czeka w sali porodowej, to sprzeczność sama w sobie, prawda? wink Więcej fantazji, Oby.watelu!

            W tym wypadku wystarczy wiedzieć jak klepać paciorki i co wmawiać parafianom, żeby nie przestawali wierzyć w bajki.

            Tak to widzi stojący z boku, pogardzający panem Bogiem, Jego wyznawcami i Jego Kościołem ateista. Dlaczego tego typu stwierdzenia są gówno warte, wyjaśniłem powyżej.

            cdn.
            • jurek_z_berlina Odpowiedź Oby.watelowi (2) 20.10.10, 11:47
              > Pismo Św. mówi – “nie zabijaj”. Kropka.
              No i? Drgnęła Ci powieka gdy zabijałeś muchę, karalucha, mrówkę czy dowolne inne, bezbronne stworzenie stworzone przez Boga? Wzdragasz się pochłaniając poćwiartowane świnie i krowy, które ktoś musiał zabić, żebyś mógł zaspokoić głód?


              W tym przykazaniu chodzi o zabicie drugiego człowieka, także w stadium zarodkowym. Zabijanie krów, świń, much, bakterii czy wirusów nie ma z nim NIC wspólnego.

              Wzdragasz się spożywając ciało i krew swojego Boga, którego wcześniej ktoś musiał zabić, bo inaczej - jako Bóg nieśmiertelny - żyłby do tej pory? A może nie zabijaj, przecinek i baaardzo długa lista wyjątków?

              Chamskie bluźnierstwa, więc – zgodnie z moją zasadą – pozostawiam je bez komentarza. Omów to z Diabollem, Fnollem czy Gajką. Na pewno nieźle się ubawicie. wink

              > Znowu jakiś “zmyślony” urywek Biblii bez podania dokładnego źródła?
              Tyt 1:7 i n. Biblia Tysiąclecia. Nie znasz Biblii?


              Oj, nawet nie wiesz JAK znam! wink
              Ale widzisz, przez szacunek dla ludzi wierzących (no, chyba, że się jest chamem, albo się go nie ma) po każdym cytacie z ich Pisma Św. należy podawać dokładne źródło. Taki jest zwyczaj i tylko o to mi chodziło. Ten zwyczaj, poza aspektem grzecznościowym, ma jeszcze bardzo ważne znaczenie merytoryczne, a mianowicie ułatwia szybkie odszukanie cytowanej perykopy i sprawdzenie, czy cytat jest wierny i w jakim kontekście został umieszczony. A kontekst z kolei, jest niezwykle istotny, dla właściwej interpretacji.

              Zauważ, że zwróciłem Ci np. uwagę, że w zacytowanym przez Ciebie urywku listu nie chodzi o 'naukę' w znaczeniu nauk ścisłych czy humanistycznych, ale o naukę apostolską o Jezusie Chrystusie. Bez możliwości przeczytania perykop poprzednich i następnych, a nawet całego Listu do Tytusa, adresat, któremu cytujesz perykopę, nie jest w stanie się o tym całościowym kontekście dowiedzieć i opacznie zrozumie zacytowany tekst. A to, mój drogi, wyczulony na kłamstwo innych Oby.watelu, jest manipulacja, która również jest rodzajem perfidnego kłamstwa.

              To w co Ty wierzysz?

              Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi.
              I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego;
              który się począł z Ducha Świętego;
              narodził się z Maryi Panny;
              umęczon pod pontskim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;
              zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał:
              wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca wszechmogącego;
              stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

              Wierzę w Ducha Świętego;
              święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie;
              grzechów odpuszczenie;
              ciała zmartwychwstanie;
              żywot wieczny. Amen.

              Wiesz już teraz w co JA wierzę?

              Że wystarczy, że ateiści znają?

              Ateiści zajmują się Pismem Św. wyłącznie dla celów bluźnierczych i manipulacyjnych, co sam powyżej udowodniłeś.

              Twoja wola. Jeśli Bóg… ( … i dalsze bluźnierstwa )

              No comments. wink

              Udziałem łatwowiernych - głupota, umiejętność wieńczy rozumnych. Prz. 14:18

              O widzisz! Podałeś źródło i już jest fajnie, bo bardzo szybko można zdemaskować następną próbę MANIPULACJI świętego tekstu, polegającą na tym, że autor Księgi Przysłów “rozumnymi” nazywa ludzi wiernych Panu, a głupotę utożsamia z bezbożnością, a Ty sugerujesz odwrotność.

              Świadczy o tym wiele poprzednich i następnych przysłów, od choćby takie:

              “W prawości żyje, kto boi się Pana,
              człowiek dróg krętych Nim gardzi.”
              (2)

              “ W bojaźni Pana jest pewna nadzieja,
              dla synów swoich jest On ucieczką.”
              (26)

              “źródłem życia jest bojaźń Pańska,
              by sideł śmierci uniknąć."
              (27)

              A za najbardziej trafne w stosunku do Ciebie, drogi Oby.watelu, uważam to przysłowie:

              “Szyderca próżno szuka mądrości,
              rozumny łatwo nabędzie wiedzę.”
              (6)

              Nawet bez Wikipedii, drogi Oby.watelu, bez Wikipedii….

              wink
            • oby.watel Re: Odpowiedź Oby.watelowi 20.10.10, 12:31
              jurek_z_berlina napisał:

              > Migasz się od odpowiedzi na niewygodne pytania, ale niczego innego się nie spod
              > ziewałem. Pytania są zresztą retoryczne

              ....

              > Zresztą ja wcale nie dziwię się twoim wypowiedziom; ktoś ... pełen pogardy ....
              > ZAWSZE zwykle gorączkowo szuka uzasadnienia swoich zapatrywań. Im nędzniejszy
              > wytworzy sobie obraz "wroga", tym większe odczuwa samozadowolenie. Jest jednak
              > pewien aspekt, który ludzie Twojego pokroju nie biorą pod uwagę, a mianowicie, że
              > ich sądy skażone są skrajnym subiektywizmem, a przez to zupełnie niewiarygodne.
              > O takich „szczegółach“ jak niemożliwość udowodnienia zarzutów nawet nie wspominam…

              Bardzo trafna definicja parafianina.

              > Co do tego mojego „siedzenia przed monitorem“, to łatwo zauważyć, ż
              > e 99 % moich wpisów dokonuję w godzinach pracy; mam takie stanowisko i takiego
              > wspaniałomyślnego pracodawcę, że mogę sobie na to pozwolić.

              Trudno uwierzyć, że pracownik robiąc w pracy nie to, co powinien okrada pracodawcę. Bo Kali nigdy nie ma nic przeciwko okradaniu innych. Nie życzy sobie tylko, żeby okradano jego. Każdy pracodawca z radością płaci pracownikowi, który ciężko pracuje dając odpór niewiernym na forach albo wynosi papier toaletowy czy inne drobiazgi.


              > Po drugie, forum nigdy nie było i nie jest dla mnie żadnym antidotum na samotność
              > czy nudę związaną z brakiem realnej rodziny czy realnych przyjaciół, a właśnie
              > to zasugerowałem moją uwagą o biednych w sumie stworzeniach, wypisujących tasie
              > mcowe, trudne do odczytania elaboraty o bólu przy utracie błony dziewiczej̷

              Przykład zwięzłości bije w oczy.

              > Jeśli takie rzeczy dzieją się w sposób naturalny, to ani katolicy, ani ich Kościół nie
              > mają żadnych obiekcji. Poza tym takie przypadki z całą pewnością nie są aż tak
              > częste (bo nie byłyby wtedy fenomenem).

              Nic się nie dzieje w sposób naturalny. Krojenie człowieka i wszczepianie mu organu innego człowieka, zwierzęcia z naturą nie ma nic wspólnego, a mimo to katabasy nie protestują. Przykładów jest tysiące. Wystarczy się rozejrzeć.

              > My katolicy wierzymy, że przyjdzie kiedyś taki dzień, w którym wszyscy ludzie (
              > wyobraź sobie, że Ty też! ) “przejrzą na oczy” i okaże się, iż nig
              > dy nie było żadnych sprzeczności między nauką a Absolutem… Na dzisiaj mus
              > i nam wystarczyć “ zupełnie realnie istniejąca nieoksymoronowa “nau
              > ka o Bogu” czyli teologia… wink

              Wy katolicy wierzycie w o wiele większe cuda. Gdybyście nie chcieli uszczęśliwiać swoimi imaginacjami tych, którzy tego sobie nie życzą wszyscy byliby szczęśliwsi. Problem w tym, że nie tylko wierzycie, ale czynicie. A tragedia w tym, że kompletnie się do swoich nauk nie stosujecie. Pod tym względem nie różnicie się ani na jotę od komunistów.

              > Tak to widzi stojący z boku, pogardzający panem Bogiem, Jego wyznawcami i Jego
              > Kościołem ateista. Dlaczego tego typu stwierdzenia są gówno warte, wyjaśniłem p
              > owyżej.

              Tobie się najwidoczniej w pale nie może pomieścić, że nie da się gardzić czymś, czego nie ma? Nie chcę Ci zadawać trudnych pytań, bo Cię może główka rozboleć. Więc poproszę Cię tylko o jakąś zgrabną filipikę na temat umierających pod nosem Boga z głodu dzieci.
              • jurek_z_berlina Re: Odpowiedź Oby.watelowi 20.10.10, 18:17
                Oby.watel napisal:

                „Bardzo trafna definicja parafianina.”

                Tylko, że ja, parafianin, nie natrząsam się z Twego ateizmu, nie kpię z Ciebie, że nie wierzysz w Boga, nie próbuję Cię wciągać w dyskusję o bezsensowności ateizmu, a Ty to nieustannie robisz w stosunku do moich przekonań. Sypiesz przykładami, cytujesz manipulacyjnie MOJĄ Świętą Księgę, drwisz z MOICH kapłanów, MOJEGO Kościoła. Mała różnica, a jednak.

                „Trudno uwierzyć, że pracownik robiąc w pracy nie to, co powinien okrada pracodawcę. Bo Kali nigdy nie ma nic przeciwko okradaniu innych. Nie życzy sobie tylko, żeby okradano jego. Każdy pracodawca z radością płaci pracownikowi, który ciężko pracuje dając odpór niewiernym na forach”

                A skąd Ty możesz wiedzieć, CZYM ja się zajmuję? Może właśnie badam odporność ateistycznych forumowych „pał” na sensowne argumenty i ZA TO biorę pieniądze? wink Może mój pracodawca nie tylko z radością mi płaci za moją pracę, ale się jeszcze boi, żebym broń Boże mu jej nie wypowiedział? O ślużbowych obiadkach w drogich restauracjach słyszałeś? A o służbowych, używanych także prywatnie autach? Komórkach? Masz luku w wiedzy o funkcjonowaniu kapitalizmu... wink

                „albo wynosi papier toaletowy czy inne drobiazgi.”

                Popatrz, jak Ty doskonale wiesz, CO można wynieść z zakładu pracy wink Robisz to? Wiesz, u nas w instytucie papier jest zbyt szorstki, więc ja nawet do toalety rzadko chadzam. No, ale o tym też przecież nie możesz wiedzieć, prawda? Więc tak sobie tylko spekulujesz dla jaj... A’propops, papier toaletowy wciąż jest w Polsce artykułem deficytowym? big_grin

                „Przykład zwięzłości bije w oczy.”

                Więc jak siadasz przed monitorem, zakładaj okulary ochronne wink

                „Nic się nie dzieje w sposób naturalny. Krojenie człowieka i wszczepianie mu organu innego człowieka, zwierzęcia z naturą nie ma nic wspólnego, a mimo to katabasy nie protestują. Przykładów jest tysiące. Wystarczy się rozejrzeć.”

                Przykład ścisłości myśli i siły argumentów bije w oczy... Na prawdę „głemboke”!

                „Wy katolicy wierzycie w o wiele większe cuda. Gdybyście nie chcieli uszczęśliwiać swoimi imaginacjami tych, którzy tego sobie nie życzą wszyscy byliby szczęśliwsi. Problem w tym, że nie tylko wierzycie, ale czynicie. A tragedia w tym, że kompletnie się do swoich nauk nie stosujecie. Pod tym względem nie różnicie się ani na jotę od komunistów.”

                Wy ateiści nie wierzycie w cuda. Gdybście nie chcieli tą swoją pustką duchową "uszczęśliwiać" tych, którzy sobie tego nie życzą, wszyscy bylibyśmy szczęśliwsi. Problem w tym, że z uporem maniaków to nieustannie i wszędzie czynicie. A tragedia w tym, że w skuteczność tych zabiegów wcale sami nie wierzycie. Pod tym względem nie różnicie się ani na jotę od komunistów.

                „Tobie się najwidoczniej w pale nie może pomieścić, że nie da się gardzić czymś, czego nie ma?”

                No tak, zapomiałem, że Twoja ateistyczna pała działa po prostu inaczej i w powiązaniu z antyboską alerią, nie jesteś w stanie pojąć, że to był taki skrót myślowy. Powinienem był napisać o pogardzie dla idei Boga... Przepraszam, naprawdę.

                „Nie chcę Ci zadawać trudnych pytań, bo Cię może główka rozboleć.”

                Eee, chyba nie dlatego. Od czego mamy proszki od bólu głowy? Ty nie zadajesz mi „trudnych” pytań, bo wiesz już, że je zignoruję, bo z zasady nie dyskutuje z ateizjantami o Kimś, którego dla nich „nie ma”. Proste?

                „Więc poproszę Cię tylko o jakąś zgrabną filipikę na temat umierających pod nosem Boga z głodu dzieci.”

                A więc Bóg, którego w/g Ciebie nie ma, ma jednak nos? Ciekawe... A może cały jest nosem? Dalsze spekulacje pozostawiam Tobie na długie zimowe wieczory...

                wink
                • oby.watel Re: Odpowiedź Oby.watelowi 20.10.10, 20:32
                  jurek_z_berlina napisał:

                  > Tylko, że ja, parafianin, nie natrząsam się z Twego ateizmu, nie kpię z Ciebie,
                  > że nie wierzysz w Boga, nie próbuję Cię wciągać w dyskusję o bezsensowności at
                  > eizmu, a Ty to nieustannie robisz w stosunku do moich przekonań. Sypiesz przykł
                  > adami, cytujesz manipulacyjnie MOJĄ Świętą Księgę, drwisz z MOICH kapłanów, MOJ
                  > EGO Kościoła. Mała różnica, a jednak.

                  Nie? No to spróbuj się ponatrząsać. Myslę, że nawet Gajka nie będzie miała nic przeciwko temu. A ja - wierz mi - będę się śmiał razem z Tobą. Do dzieła!

                  > A skąd Ty możesz wiedzieć, CZYM ja się zajmuję? Może właśnie badam odporność at
                  > eistycznych forumowych „pał” na sensowne argumenty i ZA TO biorę pie ...

                  > Popatrz, jak Ty doskonale wiesz, CO można wynieść z zakładu pracy wink Robisz to?

                  Pracownik. Nie wiem czym Ty się zajmujesz. Ale wiem co wynosili z pracy wierzący. Ja się nie zaliczam do tej kategorii, jak to byłeś łaskaw zauważyć.

                  > Więc jak siadasz przed monitorem, zakładaj okulary ochronne wink

                  Błyskotliwe.

                  > Przykład ścisłości myśli i siły argumentów bije w oczy... Na prawdę „głem
                  > boke”!

                  Niebotycznie błyskotliwe.

                  > Wy ateiści nie wierzycie w cuda. Gdybście nie chcieli tą swoją pustką duchową "
                  > uszczęśliwiać" tych, którzy sobie tego nie życzą, wszyscy bylibyśmy szczęśliwsi
                  > . Problem w tym, że z uporem maniaków to nieustannie i wszędzie czynicie. A tra
                  > gedia w tym, że w skuteczność tych zabiegów wcale sami nie wierzycie. Pod tym w
                  > zględem nie różnicie się ani na jotę od komunistów.

                  Nic podobnego. Nikogo nie chcemy uszczęśliwiać. Chcemy po prostu, żebyście swoje gusła i jasełka celebrowali w miejscach do tego przeznaczonych i nie rozwlekali wszędzie swoich symboli. Za drogo państwo kosztują wasi szamani. Zabierajcie ich za szkół, a swoje dzieci indoktrynujcie na swój koszt poza szkołą.

                  > No tak, zapomiałem, że Twoja ateistyczna pała działa po prostu inaczej i
                  > w powiązaniu z antyboską alerią, nie jesteś w stanie pojąć, że to był taki sk
                  > rót myślowy. Powinienem był napisać o pogardzie dla idei Boga... Przepraszam, n
                  > aprawdę.

                  Nie ma za co. Istnienie idei Boga jestem w stanie się zrozumieć.

                  > Eee, chyba nie dlatego. Od czego mamy proszki od bólu głowy? Ty nie zadajesz mi
                  > „trudnych” pytań, bo wiesz już, że je zignoruję, bo z zasady nie d
                  > yskutuje z ateizjantami o Kimś, którego dla nich „nie ma”. Proste?

                  Właśnie dlatego nie zadaję Ci trudnych pytań. Bo zrejterujesz. Nie da się racjonalnie wyjaśnić dlaczego wilk połknął babcię, wnuczkę, a myśliweczka bardzo śwarnego nie.

                  > A więc Bóg, którego w/g Ciebie nie ma, ma jednak nos? Ciekawe... A może cały je
                  > st nosem? Dalsze spekulacje pozostawiam Tobie na długie zimowe wieczory...

                  Cbdo.
            • oby.watel Re: Odpowiedź Oby.watelowi 2 20.10.10, 13:27
              > Po drugie, forum nigdy nie było i nie jest dla mnie żadnym antidotum na samotność
              > czy nudę związaną z brakiem realnej rodziny czy realnych przyjaciół, a właśnie
              > to zasugerowałem moją uwagą o biednych w sumie stworzeniach, wypisujących tasie
              > mcowe, trudne do odczytania elaboraty o bólu przy utracie błony dziewiczej̷

              No tak. Pytanie zasadnicze - czy słowa Jezusa dotyczą katolików, czy raczej są zakłócaniem spokoju jadącej karawany? Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czy katolik czasem zastanawia się nad sobą? Chyba nie, skoro Jezus musi go pytać: Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?

              > W tym przykazaniu chodzi o zabicie drugiego człowieka, także w stadium zarodkow
              > ym. Zabijanie krów, świń, much, bakterii czy wirusów nie ma z nim NIC wspólnego

              Doprawdy? To Twoja własna interpretacja? Czyli wystarczy jakąś grupę ludzi nazwać zwierzętami, jak na przykład Murzynów czy Żydów, żeby ich można było rżnąć z pieśnią sławiącą Pana na ustach. Bóg czegoś zakazał? No i co z tego? My, katoliki, wiemy lepiej od Niego o co Mu chodziło.

              > Chamskie bluźnierstwa, więc – zgodnie z moją zasadą – pozostawiam j
              > e bez komentarza. Omów to z Diabollem, Fnollem czy Gajką.
              > Na pewno nieźle się ubawicie. wink

              Bardzo wygodny sposób pomijania niewygodnych pytań - zdemaskować wymowę pytania lub intencje autora. Jeśli jednak mam omawiać problemy z wymienionymi, to po kiego czorta Ty się wyrywasz podkulając ogonek przy co trudniejszym pytaniu? Oni nie boja się wyzwań. Ich tak łatwo nie da się zagiąć jak Ciebie i twoich towarzyszy w wierze.

              > Ale widzisz, przez szacunek dla ludzi wierzących (no, chyba, że się jest chamem ...
              > ... perykopę, nie jest w stanie się o tym całościowym kontekście dowiedzieć i opacznie
              > zrozumie zacytowany tekst. A to, mój drogi, wyczulony na kłamstwo innych Oby.wa
              > telu, jest manipulacja, która również jest rodzajem perfidnego kłamstwa.

              Oczywiście. Gdy ktoś wdrapie się na balkon i czyta perykopę, a potem z mozołem tłumaczy co autor chciał powiedzieć i dlaczego nie chciał tego powiedzieć co powiedział, tylko chciał powiedzieć to, co należy rozumieć, to to nie jest manipulacja. Perykopa bez wskazówek zaś to manipulacja czystej wody. No bo to co najmniej bezczelność oczekiwać od biskupa choćby skromności. Czy uczciwości.

              > Wierzę w Ducha Świętego;
              > święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie;

              Czy mógłbyś mi, laikowi, wyjaśnić to świętych obcowanie? Bo to pachnie rozpustą. Czy to chodzi o synów bożych, którzy lubili zabawiać się ze stworzonymi przez tatusia wcześniej na swój obraz i podobieństwo niewiastami? Jesteś pewny, że to nie oni z Maryją obcowali bez zabezpieczeń? Bo jeśli tak, to mamy aferę i należałoby rozważyć komisję sejmową, by to zbadała. Nie wolno ukrywać przed społeczeństwem prawdy! Nawet bolesnej!

              > Ateiści zajmują się Pismem Św. wyłącznie dla celów bluźnierczych i manipulacyjn
              > ych, co sam powyżej udowodniłeś.

              Niezależnie od celów jakie im przyświecają znają Biblię lepiej od wierzących. Bo nie boją się czytać i pytać.

              > O widzisz! Podałeś źródło i już jest fajnie, bo bardzo szybko można zdemaskować
              > następną próbę MANIPULACJI świętego tekstu, polegającą na tym, że autor
              > Księgi Przysłów “rozumnymi” nazywa ludzi wiernych Panu, a głupotę
              > utożsamia z bezbożnością, a Ty sugerujesz odwrotność.

              Kłamiesz i manipulujesz. Dla wykazania swoich racji jesteś w stanie uznać zarówno Boga jak i autorów Biblii za durniów, którzy nie wiedzieli co mówią i piszą. Nikt tak nie bluźni i nie ubliża swojemu w trójnasób pojedynczemu Bogu jak katolik. Powiedział Jezus: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. I wszystko jasne. A jeśli katolik zna Biblię, to nie potrzebuje źródła cytatu, bo zna Biblię. Chyba, że kłamie...
              • jurek_z_berlina Re: Odpowiedź Oby.watelowi 2 20.10.10, 20:31
                Oby.watel napisał:

                “No tak. Pytanie zasadnicze - czy słowa Jezusa dotyczą katolików, czy raczej są zakłócaniem spokoju jadącej karawany?“

                No wiesz, jako katolik nie wzidzę niczego zdrożnego w litowaniu się nad bliźnimi, których życiem jest forum internetowe i tworzenie setek elaboratów w rodzaju tego o bólu pękania błony dziewiczej.

                Doprawdy? To Twoja własna interpretacja?

                Nie, nie moja. Bo tu nie ma czego interpretować.

                Czyli wystarczy jakąś grupę ludzi nazwać zwierzętami, jak na przykład Murzynów czy Żydów, żeby ich można było rżnąć z pieśnią sławiącą Pana na ustach. Bóg czegoś zakazał? No i co z tego? My, katoliki, wiemy lepiej od Niego o co Mu chodziło.

                „Nie zabijaj“ znaczy „nie zabijaj“. Ale przykazanie byłoby bez sensu, gdyby Bóg miał na myśli także tysiące bakterii, które „zabijasz“ oddychajac, stukajac w tastaturę komputera, chodząc po ulicy itd. Nie miał na myśli także zwierząt pasterskiego Narodu Wybranego, bo ten wymarłby z głodu, gdyby nie spożywał mięsa tychże hodowanych przez siebie zwierząt.

                Poza tym, w dawnych czasach WSZYSCY rżnęli się nawzajem z pieśniami na ustach, nie tylko katolicy. Jakby tak policzyć ile róznych „żydów“ i „zeków“ wyrżnęli lódobójcy-ateiści, to być może wierzący katolicy nie wypadliby w tej statystyce aż tak tragicznie. Co oczywiście nie znaczy, żeby te zbrodnie bagatelizować. Kościół Katolicki niejednokrotnie przepraszał za nie ustami swoich najwyższych dostojników. Ateiści-ludobójcy albo nie widzieli takiej potrzeby, albo nie zdążyli przed samobójstewm czy rozstrzelaniem…

                "Bardzo wygodny sposób pomijania niewygodnych pytań - zdemaskować wymowę pytania lub intencje autora. Jeśli jednak mam omawiać problemy z wymienionymi, to po kiego czorta Ty się wyrywasz podkulając ogonek przy co trudniejszym pytaniu?"

                O, przepraszam, kolego Oby.watelu, to nie ja się „wyrwałem“, ale Ty. Ty mnie zaczepiłeś w tym wątku, ja Ci cały czas tylko odpowiadam. Zwróciłem się do mego starego, dobrego przyjaciela Diabollo, a Ty uznałeś za stosowne „przysrać“ katolowi. Więc teraz nie narzekaj.

                "Oczywiście. Gdy ktoś wdrapie się na balkon i czyta perykopę, a potem z mozołem tłumaczy co autor chciał powiedzieć i dlaczego nie chciał tego powiedzieć co powiedział, tylko chciał powiedzieć to, co należy rozumieć, to to nie jest manipulacja."

                Nie jest. Bo ten ktoś wdrapujący się na balkon wie o przeczytanej perykopie o wiele więcej niż obecni „pod balkonem“ WIERZACY w Boga ludzie. On nie uczył się przez sześć lat „jak trzymać grabie i dogadzać babie“, ale studiował Pismo Św., właśnie po to, aby objaśniać je takim od baby i grabii. Studiował historię starożytną, języki starożytne, poznawał epoki i sposób myślenia natchnionych Autorów, uczył się symboliki i znaczenia różnych używanych przez nich zwrotów, słów i liczb. Bez tej wiedzy, wyobraź sobie, nie można zrozumieć Pisma Św. jako Słowa Bożego skierowanego do człowieka. Bez tej wiedzy można sobie przeczytać tekst, ale go nie zrozumieć lub opacznie zrozumieć. Tak jak Ty.

                "Perykopa bez wskazówek zaś to manipulacja czystej wody."

                Nie, perykopa bez wskazówek jest jak pismo egipskie, w którym „czytający“ widzi rybki, ptaszki, postacie ludzkie, krzyżyki i kreseczki i wydaje mu się, że WIE o co chodzi, no bo ryba to ryba, ptak to ptak, a postać ludzka to czowiek… Oczywiście porównanie jest celowo przesadzone, żebyś zrozumiał o co mi chodzi.

                "Czy mógłbyś mi, laikowi, wyjaśnić to świętych obcowanie? Bo... (i dalsze bluźnierstwa)"

                No właśnie. Z takim nastawieniem do MOICH świętości, w które wierze, Ty chcesz mi „tłumaczyć“ Pismo Św. czyli Słowo Boże… I zapewniasz mnie, że jesteś i wiarygodny i kompetentny to czynić. Opanuj się, człowieku!

                > Ateiści zajmują się Pismem Św. wyłącznie dla celów bluźnierczych i manipulacyjnych, co sam powyżej udowodniłeś.
                “Niezależnie od celów jakie im przyświecają znają Biblię lepiej od wierzących. Bo nie boją się czytać i pytać.“

                A wiesz kto najlepiej zna się na kodeksie karnym? Siedzący w więzieniu przestępcy. Każdy z nich jest ekspertem od paragrafów. Zwłaszcza tych, na podstawie których siedzi. Znać Biblię, a ją z nabożeństwem przyjąć i traktować jako Słowo Boże ( a PO TO właśnie została napisana!), to dwie różne sprawy. Dla odsiadującego dożywocie mordercy znajomość wszystkich paragrafów dotyczących zabójstw nie ma ŻADNEGO znaczenia. W niczym nie zmienia ona jego statusu - i tak będzie siedział aż do śmierci w celi więziennej. Podobnie rzecz ma się z "obeznanymi w Biblii" ateistami…

                “Kłamiesz i manipulujesz. Dla wykazania swoich racji jesteś w stanie uznać zarówno Boga jak i autorów Biblii za durniów, którzy nie wiedzieli co mówią i piszą. Nikt tak nie bluźni i nie ubliża swojemu w trójnasób pojedynczemu Bogu jak katolik.“

                Kłamiesz i manipulujesz. Dla wykazania swoich racji jesteś w stanie uznać Boga za nieistniejącego, a autorów Biblii za durniów, którzy napisali bajki, od których Ty jesteś oczywiście „ekspertem“. Tak więc nikt tak nie bluźni i urąga Bogu i Jego wyznawcom, jak zaperzony ateista.

                „A jeśli katolik zna Biblię, to nie potrzebuje źródła cytatu, bo zna Biblię. Chyba, że kłamie...“

                Podawanie źródła cytowanych perykop, to nie jest kwestia znajomości czy nieznajomości Biblii, ale wyraz szacunku tak wobec Pisma Św., jak wobec osób, do których się te perykopy kieruje. Zwłaszcza jeśli są to osoby, dla których Pismo Św. to ciągle żywe Słowo Boże. Tego wymaga KULTURA poważnych dyskusji z wierzącymi. No chyba, że ateistyczny bluźnierca, kpiasz i manipulator biblijny ma w dupie te „starożytne bajki“ (tak zwykle mówicie o doskonale Wam „znanym“ Piśmie Św.) oraz swoich wierzących adwersarzy, a cytaty skopiował z internetu po to tylko, aby się z głupich katoli ponaigrawać i przywalać im ich własnymi świętościami… Tak dla jaj! A co? Niech wiedzą, ćmoki jedne, no nie, panie Oby.watelu?

                Ok. Pora skończyć już tą „ owocną“ obywatelską dyskusję, bo czasu szkoda, a i nudnawo się robi. Poza tym jedna z Twych „sióstr w ateizmie“ się obraziła i zaczyna mi przyganiać za to, że poważnie potraktowałem motto administratora tego forum, który napisał, że dla niego „najlepszą kontrolą jest całkowita wolność“. Chyba miał na myśli „wolność słowa“, ale mogę się mylić...

                Więc pokornie, po katolicku milknę…

                wink
                • oby.watel Re: Odpowiedź Oby.watelowi 2 20.10.10, 21:39
                  urek_z_berlina napisał:

                  > No wiesz, jako katolik nie wzidzę niczego zdrożnego w litowaniu się nad bliźnim
                  > i, których życiem jest forum internetowe i tworzenie setek elaboratów w rodzaju
                  > tego o bólu pękania błony dziewiczej.

                  Wiesz, człowiek pisze, a pan Bóg słowa nosi. Tak mnie zaintrygowałeś tym elaboratem o błonie dziewiczej, że poproszę Cię o link. Bo widzę, że wryła Ci się szczególnie w pamięć.

                  > „Nie zabijaj“ znaczy „nie zabijaj“. Ale przykazanie byłoby bez sensu, gdyby Bóg miał
                  > na myśli także tysiące bakterii, które „zabijasz“ oddychajac, stukajac w tastaturę
                  > komputera, chodząc po ulicy itd.

                  Dbam o higienę, więc na pewno oddechem nie zabijam. Podobnie ma się rzecz z tastaturą komputera. Poza tym mówiłem o nieco większych żyjątkach, ponieważ bakterii i wirusa nie da się zabić nawet krucyfiksem.

                  Fragment o ateistach wyrzynających w pień Bogu ducha winnych katolików robi wrażenie. Problem w tym, że nawet jeśli wszczynał wojnę ateista, to jako człowiek wierzący. Chwali się kościołowi, że przeprosił za swe zbrodnie. Niemcom tak łatwo nie poszło. Znalazłem coś w Piśmie, co będzie dobrym podsumowaniem (Ex 12:29, 30)

                  O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od pierworodnego syna faraona, który siedzi na swym tronie, aż do pierworodnego tego, który był zamknięty w więzieniu, a także wszelkie pierworodne z bydła. I wstał faraon jeszcze w nocy, a z nim wszyscy jego dworzanie i wszyscy Egipcjanie. I podniósł się wielki krzyk w Egipcie, gdyż nie było domu, w którym nie byłoby umarłego.

                  Miłościwemu Bogu niech będą dzięki.

                  > .... Studiował historię starożytną, języki starożytne, poznawał epoki i sposób
                  > myślenia natchnionych Autorów, uczył się symboliki i znaczenia różnych
                  > używanych przez nich zwrotów, słów i liczb. Bez tej wiedzy, wyobraź sobie, n
                  > ie można zrozumieć Pisma Św. jako Słowa Bożego skierowanego do człowieka. Bez t
                  > ej wiedzy można sobie przeczytać tekst, ale go nie zrozumieć lub opacznie zrozu
                  > mieć. Tak jak Ty.

                  Jakich autorów, skoro to - jak piszesz linijkę niżej - "słowo boże"? Poza tym, jak już się nauczyli, to to słowo boże wzięli i przetłumaczyli. Skrewili? Uczyli się, uczyli, ale nie nauczyli, więc źle przetłumaczyli i teraz trzeba tłumaczyć tłumaczenie? Ty poważnie, czy sobie jaja robisz?

                  > Nie, perykopa bez wskazówek jest jak pismo egipskie, w którym „czytający&
                  > #8220; widzi rybki, ptaszki, postacie ludzkie, krzyżyki i kreseczki i wydaje mu
                  > się, że WIE o co chodzi, no bo ryba to ryba, ptak to ptak, a postać ludzka to
                  > czowiek… Oczywiście porównanie jest celowo przesadzone, żebyś zrozumiał o
                  > co mi chodzi.

                  Biblia została przetłumaczona na języki nowożytne. Więc każdy może ją czytać. Tłumaczeń zaś jest tyle, że każdy znajdzie takie, które mu najbardziej leży.

                  > Kłamiesz i manipulujesz. Dla wykazania swoich racji jesteś w stanie uznać Boga
                  > za nieistniejącego, a autorów Biblii za durniów, którzy napisali bajki, od których
                  > Ty jesteś oczywiście „ekspertem“. Tak więc nikt tak nie bluźni i urąga Bogu
                  > i Jego wyznawcom, jak zaperzony ateista.

                  Nieprawda. Jeśli moje słowa przepiszesz nawet sto razy, to nie zmieni to ich wymowy ani adresata.

                  > Podawanie źródła cytowanych perykop, to nie jest kwestia znajomości czy nieznaj
                  > omości Biblii, ale wyraz szacunku tak wobec Pisma Św., jak wobec osób, do który
                  > ch się te perykopy kieruje. Zwłaszcza jeśli są to osoby, dla których Pismo Św.
                  > to ciągle żywe Słowo Boże. Tego wymaga KULTURA poważnych dyskusji z wierzącymi.

                  Wiem. Nie spotkałem wierzącego, który znałby Biblię. Może poza Świadkami Jehowy. Na dalszy ciąg wywodu miłosiernie spuszczę zasłonę milczenia.
            • gaika Jurek_z_berlina 20.10.10, 17:24
              Uprzejmie Cię proszę, abyś w swoich zwięzłych wypowiedziach nie robił wobec piszących wycieczek personalnych(mniej lub bardziej zawoalowanych). Nie odpowiada Ci co tu piszemy- Twoje święte prawo, ale nie wracaj do starej, zgubnej tradycji prób obrażania innych i prowokowania jatki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka