diabollo
31.07.11, 10:36
Reklama W
Tomasz Piątek
Hania zwróciła moją uwagę na wiadomość z warszawskiej edycji „Gazety Wyborczej” pt. Wielki Herkules przeleci nad miastem. Zrzuci ulotki. „100 tys. ulotek przypominających o uczczeniu minutą ciszy godziny, w której wybuchło Powstanie Warszawskie, zostanie 1 sierpnia o godz. 17 zrzuconych nad stolicą z pokładu amerykańskiego transportowca C-130 Herkules. Warto będzie zadrzeć głowę do góry, bo to największy samolot w polskiej armii. Kwadrans przed Godziną W przeleci nad dachami domów z Okęcia, nad pl. Konstytucji, do pl. Krasińskich. Zaś kilka minut po godz. 17 siedem samolotów TS-11 Iskra z zespołu akrobacyjnego Biało-Czerwone Iskry wykona lot trasą pl. Zbawiciela - Marszałkowska - pl. Krasińskich z włączonymi smugaczami w barwach narodowych. Projekt „Godzina W - lot pamięci” organizują wspólnie Muzeum Powstania Warszawskiego i Siły Powietrzne RP. - Chcemy oddać hołd powstańcom i przypomnieć warszawiakom, by o godz. 17, kiedy zawyją syreny, zatrzymali się i minutą ciszy uczcili tych, którzy 67 lat temu walczyli o wolną stolicę. To lot pilotów wolnej Polski w hołdzie tym, którzy o nią walczyli - podkreśla Jan Ołdakowski, dyrektor muzeum. Na ulotkach, które rozrzuci Herkules, będzie też mowa o roli sił powietrznych w Powstaniu Warszawskim“.
No więc kolejna celebracja absurdalnej masakry, świętowanie jeszcze jednej narodowej rzeźni, w której Polacy dali się wymordować. No więc kolejne wymuszanie, szantażowanie moralne warszawiaków, żeby wzięli udział w tej makabrycznej uroczystości. Ale przede wszystkim – kolejne reklamowe zaśmiecanie miasta, kolejne ulotkowe marnotrawstwo papieru. A może w tym roku, dla odmiany, zamiast znowu użalać się nad Warszawą, pożałujemy Amazonii?
OK, załóżmy że jestem konserwatywnym polskim patriotą i czczę pamięć Powstania Warszawskiego. Czy jednak w takim razie nie powinienem czuć się urażony, że ktoś reklamuje Powstanie w ten sam sposób, co agencje towarzyskie? Ulotki: „Pamiętajcie o Powstaniu“, „Uczcijcie bohaterów minutą ciszy“ będą leżeć na bruku obok ulotek: „Amanda daje“ i „Wyuzdane panienki“.
Idąc dalej tym tropem, czy nie należałoby wysłać na ulice hostess w minispódniczkach (ale z biało-czerwoną opaską na ramieniu) rozdających bezpłatne próbki Powstania. Na przykład: szczypta pyłu ze zwęglonych zwłok powstańca. Albo, żeby być bardziej w klimacie agencji towarzyskich: porcja spermy własowca gwałcącego polskie łączniczki. Własowiec w ogóle byłby dobry, bo pogarda dla Iwana to stara polska tradycja i dobrze jest o niej przypominać przy każdej okazji.
Jest też nowa tradycja, jaką jest upiększanie polskich miast przy pomocy balonowatych reklam-dmuchańców, wydętych powietrzem albo helem ogromnych pałub. Dlatego 1 sierpnia nad Starówką powinien unosić się Wielki Mały Powstaniec, gigantyczny balon w kształcie chłopczyka z hełmem na głowie. Najlepiej strzelający ognistymi iskrami do turystów na staromiejskim Rynku.
W artykule z „Wyborczej“ najbardziej jednak poraziła mnie wiadomość, że pierwszego sierpnia w godzinę W odbędzie się parada kajaków. To rzeczywiście wspaniały sposób, żeby uczcić Powstanie Warszawskie, które jak wiadomo, miało niezwykle wiele wspólnego z kajakarstwem. Powstańcy nic innego nie robili, jak tylko kajakowali przez Wisłę do Armii Czerwonej i z powrotem. Tylko jak te kajaki mają paradować, jeśli o godzinie W mają się zatrzymać i stać w milczeniu? Nie dość, że już sama parada kajaków jest pomysłem karkołomnym (no bo gdzie ta parada? Na Wiśle? Na jakiejś ulicy? Kajaki będą płynąć po betonie? Czy może kajakarze będą maszerować z kajakami na głowach?) – to jeszcze dodatkowo ma to być parada stojąco-milcząca. Czy mam przez to rozumieć, że gdzieś na mieście pojawi się tłum cichych, nieruchomych ludzi z kajakami na głowach?
Biedni powstańcy.
www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/ReklamaW/menuid-215.html