diabollo
14.10.13, 08:35
Czy Polacy są narodem straconym
Paweł Wroński
Polaków na przemian wysławiano jako bojowników wolności i potępiano jako reakcjonistów. Nie są ani jednym, ani drugim
''Im więcej myślę o tej sprawie, tym jest dla mnie jaśniejsze, że Polacy są une nation foutue [narodem popieprzonym]'' - pisał w liście do Karola Marksa Fryderyk Engels. I dalej: ''W historii niczego nigdy nie zrobili oprócz zajmowania się dzielnymi, oczywistymi głupotami >>Nieśmiertelne<< w Polakach jest tylko ich bezpodstawne tromtadractwo...''.
Ten list z 1851 r. przytacza w swoim eseju ''1848. Rewolucja intelektualistów'' brytyjski historyk Lewis Bernstein Namier, dodając, że Engels napisał go pomiędzy ''propolskimi uniesieniami''. Engels argumentuje, że jedna czwarta ''Polaków'' mówi po litewsku, jedna czwarta po rusińsku [ukraińsku], część na wpół po rosyjsku, a z Polski właściwej jedna trzecia jest zgermanizowana. Konstatuje, że naród, który w najlepszym razie jest w stanie zmobilizować 20-30 tys. ludzi, ''nie ma żadnego głosu''.
Namier nie cenił wysoko twórców naukowego socjalizmu. Uważał ich za słabych historyków i niedouczonych ekonomistów. Jednak sąd Engelsa o Polakach uznał najwyraźniej za rzadki moment jasności umysłu.
Koszmar Dmowskiego
Esej ''1848'' nie jest analizą polskiego narodowego ducha, choć Namier, znawca dziejów Europy Środkowej i entuzjasta Freuda, mógłby być znakomitym autorem takich rozważań. Jest głęboką analizą tego nurtu ogólnoeuropejskiej rewolucji, w którym rodziła się lingwistyczna i historyczna koncepcja narodu wiodąca ku nieuchronnej sprzeczności. To właśnie w niej widział praprzyczynę największych nieszczęść kontynentu - I i II wojny światowej.
Nowy ład Europy ''narodowej'', tworzony przez liberalnych szermierzy wolności, był zdaniem Namiera od początku sztuczny i oparty na fałszywych koncepcjach. Niemcy dzielili się na Niemców i Austriaków, a mówiąca po francusku i niemiecku czeska szlachta odmawiała udziału w obradach ogólnoniemieckiego, powołanego w wyniku Wiosny Ludów parlamentu frankfurckiego (Czechy w odróżnieniu np. od Prus Wschodnich należały do Rzeszy Niemieckiej), podkreślając swoją ''słowiańskość''.
O ówczesnych demokratach wolności Namier pisze nie bez sympatii, a nawet z cieniem wyrozumiałości. Zwłaszcza gdy próbują rozwiązać podstawowy problem Europy wynikający z przyjęcia kryterium narodowości. Uznanie bowiem praw i wolności jednego narodu często automatycznie sankcjonowało bezprawie i ograniczenie wolności drugiego. Zapewne idealiści owi budzili sympatię poprzez porównanie z tymi, którzy ten dylemat rozwiązywali poprzez eksterminację narodów stojących im na drodze i koncepcję nadczłowieka.
Uwagi na temat Polski nie mają w eseju ''1848'' charakteru pierwszoplanowego. ''Sprawa polska'' była bowiem nierozwiązywalnym problemem, z którym borykały się rządy zrewolucjonizowanej Francji czy reformującej się w duchu słowianofilstwa Austrii. Namier pisze jednak dużo o Polsce i Polakach. Czasem są to dygresje, czasem rozbudowane erudycyjne przypisy. Te ostatnie są godne szczególnej uwagi.
W Wielkiej Brytanii Namier był przez lata traktowany jako najwybitniejszy znawca Polski i Europy Środkowej. W 1919 r. był głównym ekspertem delegacji brytyjskiej do spraw tych obszarów w czasie konferencji wersalskiej. Przyczynił się do ostatecznego upadku Austro-Węgier, współkształtował granice II RP.
Stał się koszmarem Romana Dmowskiego, polskiego delegata na konferencję; to działania Namiera - twierdził historyk Roman Wapiński - stały się jedną z przyczyn pogłębienia się antysemityzmu przywódcy endecji. Dla Dmowskiego był żyjącym dowodem istnienia żydowskiej mafii, która chce zniszczyć Polskę.
Jest pierwszym podejrzanym o to, że w 1920 r. sfałszował słynną linię Curzona, przeprowadzając ją nie na wschód, ale na zachód od Lwowa (właśnie tą linią graniczną z brytyjskiej noty dyplomatycznej posługiwał się Stalin w Teheranie, Jałcie i Poczdamie). Dowodów na fałszerstwo brak, ale jeden z przypisów do eseju świadczy o tym, że Namier, gdyby mógł, chętnie by tak tę linię poprowadził. Przypomina bowiem w przypisie o ''histerycznej propagandzie polskiej na temat Lwowa, gdzie niewielka większość polska, w skład której wchodzili sprowadzeni z zewnątrz urzędnicy oraz ochrzczeni Żydzi, miała uzasadnić aneksję terytorium z dziesięciokrotnie większą liczbą autochtonicznych chłopów ukraińskich''.
CDN...