wallenrod-7
27.12.13, 21:34
Chciwy wiecznie potępiony
Dla jednego z największych greckich filozofów - Arystotelesa - sam pomysł, że obracanie kapitałem może przynosić dochód, zakrawał na sprzeczny z naturą. W dziele pt. "Polityka" określał rzemiosło lichwiarza mianem jednego z najbardziej godnych pogardy, ponieważ jego adepci ciągnęli zysk z samego pieniądza. A on "stworzony został do celów wymiany, a tymczasem przez pobieranie procentów sam się pomnaża" - ubolewał filozof.
Starożytni Grecy wiele wycierpieli z powodu nadmiernie oprocentowanych pożyczek, które wpędziły w niewolę ogromną liczbę mieszkańców Aten. Kiedy bowiem dłużnik bankrutował, wierzyciel mógł go sprzedać wraz z całą rodziną. Podobnie egzekwowano zaległe należności w większości państw starożytnego świata. Czasami, jak w Republice Rzymskiej, próbowano tworzyć prawa chroniące zwykłych obywateli przed chciwością finansistów. Jednak nawet najbardziej ryzykowne inwestycje zawsze ściągały wystarczająco dużo naiwnych lub zdesperowanych osób pragnących podjąć ryzyko. Potem zaludniały one targi niewolników.
Nic dziwnego, że gdy rodziły się pierwsze religie monoteistyczne, drobiazgowo porządkujące świat wedle kryteriów tego, co dobre lub złe, zarabianie kosztem bliźnich osądzano bardzo surowo. Wchodzące w skład Starego Testamentu Księga Wyjścia oraz Księga Kapłańska potępiały lichwę jeszcze dość oględnie. Ale w Księdze Powtórzonego Prawa przekazano już jednoznacznie: "Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, żywności, ani odsetek z czegokolwiek, co pożycza się na procent".
Takich zastrzeżeń Stary Testament nie czynił jednak wobec udzielania pożyczek przedstawicielom innych nacji. Żydzi wprawdzie uznawali się za naród wybrany przez Boga, jednak w praktyce najczęściej znajdowali się na wygnaniu lub pod czyjąś okupacją. Aby przetrwać, wykształcili silne poczucie solidarności grupowej, co oznaczało stosowanie innych standardów finansowych wobec swoich, a innych wobec obcych. Judaizm nakazywał nawet co siedem lat, przy okazji roku szabatowego, umarzać biednym współbraciom niedające się spłacić kredyty. O sprzedaniu innego Żyda w niewolę w ramach
egzekucji zadłużenia nie mogło być mowy.
Te humanitarne zwyczaje na cały rodzaj ludzki zamierzali rozciągnąć chrześcijanie. Chrystus nie cenił sobie bogactw doczesnych, ani też osób usilnie je gromadzących. W Ewangelii św. Marka swoim uczniom oświadczył: "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego". Choć potem dodał: "U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe". Wszelako bogacenie się nie mogło następować kosztem bliźniego. W Ewangelii św. Łukasza zapisano: "Jeżeli pożyczek użyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając". Brzmiało to bardziej jak zachęta do udzielania jałmużny, ale w późniejszych interpretacjach teologicznych uznano owe wersy za jednoznaczny zakaz ciągnięcia zysków z kredytów.
Jeszcze surowiej wypowiadał się w tym względzie Mahomet. W czasach, gdy rozpoczynał swoją działalność na Półwyspie Arabskim, błyskawicznie rozwijał się handel, co sprzyjało bogaceniu się lichwiarzy, kupców i plemiennych władców. Nierówności społeczne stawały się coraz boleśniejsze. Do problemu lichwy Koran odnosi się wielokrotnie. Obiecując: "Bóg zniweczy lichwę, pomnoży dawanie jałmużny" lub grożąc: "A to, co dajecie na lichwę, by powiększyło się kosztem majątku innych ludzi, powiększy się u Boga". Teoretycznie prawowierny muzułmanin nie powinien mieć szansy zostania prawdziwym kapitalistą.