diabollo
03.01.14, 11:23
Dlaczego chcemy szaleć na drogach. Obłuda kierowców
Klaus Bachmann
Po wypadku w Kamieniu Pomorskim, gdzie pijany kierowca spowodował śmierć sześciu osób, działo się to, co zawsze, kiedy opinia publiczna jest wstrząśnięta okrutnym i silnie nagłośnionym przestępstwem: politycy wzywają do zaostrzenia prawa, eksperci do zachowania umiaru, vox populi woła o zemstę
Trwa licytacja, czy pijanych kierowców należy dożywotnio pozbawić prawa jazdy, karać za zabójstwo, a kary rozszerzyć nawet na pasażerów, jeśli wiedzieli, że kierowca jest pijany. Do umiaru wzywają rząd (minister Sienkiewicz) i eksperci (prof. Filar).
Po alkoholu i za szybko
W Polsce przeważają dwie przyczyny śmierci na drogach: alkohol i nadmierna prędkość. A recepta na przestępczość zazwyczaj jest jedna i ta sama: karać kierowców surowiej, aby ich odstraszyć. Kiedyś pewnie będziemy w Polsce karać dożywociem za nieprzepisowe parkowanie, a sędziowie będą wtedy wszystkich oskarżonych uniewinniać. Tak się dzieje zazwyczaj wtedy, kiedy kara jest nieadekwatna do przewinienia. Tylko kogo to wtedy będzie odstraszać?
Ale fotoradary wszyscy krytykują
Od tego powszechnego konsensusu, że ludzkim zachowaniem należy kierować za pomocą kar, jest jednak wyjątek: przekroczenie prędkości. Za to nikt kar nie chce. To szykany wobec uczciwych obywateli, nieżyciowe przepisy, sposób dojenia portfeli kierowców. Jak już kiedyś dowiodłem na tych łamach, w przypadku radarów zasada odstraszenia akurat ma szansę zadziałać. Kary odstraszają, kiedy są przewidywalne i nieuchronne - im więcej radarów, tym bardziej nieuchronna jest kara. Skuteczność tego mechanizmu na co dzień każdy może podziwiać, obserwując kierowców hamujących przed kamerami na drogach.
Ale jak wyższe kary mają szansę odstraszyć pijanych od zasiadania za kierownicą? Czy osoba tak pijana, że stanowi zagrożenie na drodze, myśli o Kodeksie karnym, kiedy przekręca kluczyk? Czy w jej oczach kara - nawet dożywotniej utraty prawa jazdy - jest "nieuchronna"?
Przecież taka osoba nie wsiadłaby do samochodu, gdyby obok stał policjant z alkomatem. Ona prowadzi w stanie nietrzeźwym, bo nie liczy się w ogóle z jakąkolwiek sankcją. Alkohol czyni agresywnym, bardziej pewnym siebie i redukuje poczucie niepewności i ryzyka. To sam alkohol powoduje, że logika odstraszania za pomocą kary nie może zadziałać.
Represje zamiast prewencji
Jaki wobec tego jest sens, aby żądać wyższych kar tam, gdzie to nie odstrasza od łamania prawa, a zwalczać kary tam, gdzie logika odstraszania działa niemal perfekcyjnie? Nie ma oczywiście żadnego.
Ta hipokryzja bierze się stąd, że i 25 lat po komunizmie nadal jesteśmy społeczeństwem, które myśli w kategoriach zemsty i represji. Dwie inne kategorie nie odgrywają w tym żadnej roli: prewencja i pragmatyzm. Pragmatyzm pyta nie o to, jakie postępowanie jest słuszne, lecz jakie skutki powoduje.
W Polsce raz po raz koncentrujemy się na tym, aby "czynić dobrze", nawet jeśli to spowoduje fatalne skutki, których nikt nie chciał (przykład: zakaz aborcji). Prewencja zaś zajmuje się tworzeniem mechanizmów, które zapobiegają niepożądanym zjawiskom, zamiast do nich dopuścić i potem sprawców surowo ukarać.
Chcą dalej szaleć na drogach
Dlatego w debacie o radarach wszyscy dyskutowali tylko o karaniu, a nie o prewencyjnych skutkach samego istnienia radarów. Dlatego obecnie wszyscy dyskutują o karaniu pijanych kierowców, a nie o tym, jak pijanych powstrzymać od jazdy samochodem. Można by na przykład tu stosować logikę radarową, masowo upowszechniać (w restauracjach, miejscach publicznych) podręczne alkomaty i wprowadzić zasadę, że kto chce wykonać pewne czynności (na przykład uczestniczyć w ruchu drogowym), musi na żądanie uprawnionej osoby dowieść swojej trzeźwości.
Dlaczego mamy w samochodach urządzenia uniemożliwiające odpalanie silnika przez nieuprawnionych, ale nie mamy urządzeń, które uniemożliwiają uruchomienie samochodu przez nietrzeźwych? Technicznie nie jest to żaden problem. Problem polega na tym, że my wcale nie chcemy zapobiec takim masakrom na drogach jak w Kamieniu Pomorskim - my chcemy dalej szaleć na drogach (na trzeźwo albo po pijaku), licząc na to, że nas kara za to nie spotka. Liczymy na to, że to inni zostaną przyłapani i że wtedy można będzie ich surowo i widowiskowo ukarać.
Dlatego ja chciałbym najpierw ukarać ten rodzaj hipokryzji. Chociaż oczywiście i tutaj lepsza byłaby prewencja, na przykład w postaci zakazu zwrotu "zaostrzenie kar" do dwóch tygodni po każdym takim przypadku jak w Kamieniu Pomorskim.
wyborcza.pl/1,75968,15216585,Dlaczego_chcemy_szalec_na_drogach__Obluda_kierowcow.html