diabollo
09.05.14, 08:12
Wellman w szponach telefonii, jest jak Nokia Michał Boni, Puszkin zawsze się obroni, choć go Putin z kneblem goni
Tomasz Piątek
Dziewiąty maja. Hitler Kaput. A Kaputin? Mówiono, że w tym roku moskiewska Parada Zwycięstwa będzie dłuższa niż zwykle. Skończy się w Kijowie. A tu nagle Rosja oświadczyła, że wycofuje wojska.
Rasmussen, sekretarz NATO, zauważył, że żadnego wycofywania nie widać. Czy on ślepy, zapytała Rosja, naszego oświadczenia nie widział? Jak Rosja mówi, że wycofa, to mówi. Orwell, "Rok 1984": po długich, długich elektrowstrząsach towarzysz Smith nie tylko przyznał, że 2 razy 2 równa się 5, ale nawet zobaczył 5 palców, gdy towarzysz O'Brien pokazał mu 4. Po prostu Rasmussen nie dostał jeszcze odpowiedniej dawki prądu. Ale Rosja pewnie o to zadba. Lubi dostarczać Europejczykom energię.
A w Doniecku powstaje Noworosja. Coś jak Nowa Gwinea, powiedziałbym, gdyby nie to, że porównanie do ludożerców obraża. Obraża Nowogwinejczyków, oczywiście. Na Nowej Gwinei żyje plemię Kukukuku, które jeszcze niedawno rżnęło jeńców na części, potem trochę grillowało, wreszcie zjadało po kawałeczku. Czyli robiło z nimi to, co Rosja z Ukrainą. Ale nowogwinejscy Kukukuku przestali, a noworosyjscy ciągle robią kuku. Proponuję, żeby godłem tego nowotworu czy tam nowo-Tweru była dwugłowa kukułka.
Ciekawe, co by na to powiedział Mickiewicz. I wszyscy inni, co przez 200 lat zastanawiali się, kiedy wreszcie ze Starej Rosji narodzi się Nowa i "jakiż z powłoki tej owad wyleci, czy motyl jasny wzniesie się nad ziemię, czy ćma wypadnie, brudne nocy plemię". Dziady, Ustęp. Zgadza się co do słowa: Rosjanie ekonomicznie dziady, a Kreml etycznie wychodek. I nie ma Nowej Rosji, jest Noworosja. Góra nie urodziła myszy, tylko coś bardziej parszywego. Góra urodziła szczura.
Ale my w Polsce też mamy swój nowotwór. Nazi rak, przepraszam, nazi rock. Złośliwa narośl na muzyce, przepraszam, niezłośliwa. Do złośliwości potrzeba inteligencji. No więc pod Włoszczową odbędzie się festiwal rockowy Orle Gniazdo. Kiedyś widziałem takie w Alpach: mało jest rzeczy równie zasranych. Na koncercie zagra zespół o samokrytycznej nazwie Obłęd. Dawniej Konkwista 88, przy czym 88 znaczy Heil Hitler. Koncertowi patronuje Stowarzyszenie Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Powiedzą Państwo, że to jakiś Obłęd. Niekoniecznie. Po prostu duma z korzeni. Lewactwo mówi, że niektórzy Wyklęci byli jak naziści. A dziedzice Wyklętych, proszę, odważnie to przyznają. Nie chcą się Wyklęcać.
W takim razie dedykuję im fragment wspomnień Icka Lernera, któremu Wyklęci złożyli patriotyczną wizytę: "Zaczęli wykrawać kawałki mięsa z żyjącej siostry. Całą nożem pokrajali, aż umarła. Resztę rodziny z rewolwerów kolejno pozabijali, a ostatnią zabili mamusię moją".
No bo najwyższą formą patriotyzmu jest wypatrioszenie. W przypadku Rosjan - wymatrioszenie. A w przypadku amerykańskiej patrioszki-wydmuszki brakuje mi odpowiedniego słowa: Sarah Palin powiedziała, że chciałaby chrzcić muzułmanów przez podtapianie, tzw. waterboarding. Dowiedziałem się o tym z tygodnika "Wprost" (jest jeszcze taki). Redaktor Maciej Jarkowiec cytuje Sarę i chwali ją za jaja. Za wcześnie, panie Macieju. Za jaja ona się dopiero weźmie, jak waterboarding nie poskutkuje.
A skoro już jesteśmy przy tygodnikach, to w tym samym "Wprost" Dorota Wellman i Marcin Prokop ogłaszają, że chrzanią nasze państwo. Bo w Polsce panoszy się fiskalizm, który polega na tym, że duże firmy nie płacą podatków. A na domiar złego Dorota używa telefonu jako wibratora. Autorka wywiadu Magdalena Rigamonti chwali się, że została nominowana do Nagrody Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby. Powinna mierzyć wyżej. Proponuję Nagrodę Peyotlu.
Ale żaden halucynogenny kaktus czy fikus nie może równać się z publicystą "wSieci", Stanisławem Żarynem (z tych Żarynów: jest taka polska, tradycyjnie halucynogenna rodzina; jeden z nich przygotował kiedyś rozdawaną w naszych ambasadach książeczkę promującą Polskę i napisał w niej, że od 1992 roku rządzi u nas junta). No więc Żaryn junior ujawnia, że podczas wypadku Tupolewa w Smoleńsku słychać było huk. Ja bym się bardziej zdziwił, gdyby huku nie było słychać.
Niepotrzebnie jednak czepiam się Żaryna: nie każdy musi być Einsteinem. Ani nawet doktorem honoris causa. Przekonał się o tym Jose Barroso. Uniwersytet Jagielloński uroczyście przyznał honorowy doktorat przewodniczącemu Komisji Europejskiej, uroczyście go zaprosił, a potem uroczyście mu odmówił. To mędrcy. Odmówili, bo gender. Już miałem się naśmiewać, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że to zajebisty wynalazek. "Tomek, pożyczysz stówę?". "Nie". "Dlaczego?". "Bo gender". Profesor Legutko powiedział, że Barroso powinien całować profesorów z UJ po rękach. No pewnie, w ostatniej chwili ocalili go przed Złotą Maliną wśród doktoratów.
A co do Złotych Malin to kampania wyborcza do europarlamentu przyniosła pierwsze bilbordowe owoce. Michał Boni reklamuje się sloganem: "Łączę ludzi". Boni. Connecting people. Panie Michale, trzeba wiedzieć, od kogo zrzynać: Nokia niemal zbankrutowała, a łączy głównie Androidy. Lepszy jest Kurski: "Uczciwa i bezpieczna Polska". Hasło trzeba rozwinąć, oczywiście. Bezpieczna jak 109 km na godzinę przy ograniczeniu do 70. Uczciwa jak romans z asystentką. Ciemny lud to kupi.
Interesującym tekstem popisał się też Edward Baraniecki, adwokat siostry Bernadetty z kato-sierocińca: "Wsadzanie 60-letniej kobiety uważam za niehumanitarne". Wsadzanie 10-letnim chłopcom, jak rozumiem, jest humanitarne. Kato-adwokato powiedziało jeszcze: "Przecież gdy pójdzie za kraty, nie zabierze tam problemów dzisiejszej trudnej młodzieży". No to ja np. zgwałcę pana mecenasa, a potem niech mnie broni przed więzieniem. Przecież gdy pójdę za kraty, nie zabiorę tam jego problemów.
I już miałem kończyć ten felieton, gdy dowiedziałem się, że Putin cenzuruje Puszkina. Nie dziwię się. "Mój dziadek placków nie roznosił" - napisał kiedyś Puszkin. Jak to Puszkin, nieostrożnie: wybitny historyk Montefiore podaje, że dziadek Putina przez ćwierć wieku był kucharzem na Kremlu. Placuszki dziadka Putina cieszyły wujka Stalina. Jak również wcześniej Lenina, cara i Rasputina, żeby już tak do końca zrymować.
Niech tak przynajmniej zwycięży poezja.
wyborcza.pl/1,75968,15928680,Wellman_w_szponach_telefonii__jest_jak_Nokia_Michal.html