Dodaj do ulubionych

Interes Jezusa Chrystusa

07.02.15, 10:03
Interes Jezusa Chrystusa
numer 6/2015
To, co najbardziej imponuje w ludziach wiary, to ich niepowtarzalna inwencja w wyciąganiu kasy od innych ludzi wiary.

Oczywiście nikt nie dorówna zawodowcom zwanym duchownymi, ale i amatorzy mają w tym sporcie niezłe osiągnięcia.

Oto moje najnowsze odkrycie: katolicki MBA na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Szczęśliwcom niewkręconym w tryby neoliberalnego korporacjonizmu tłumaczę:

MBA – Master of Business Administration – to stopień, powiedzmy, naukowy, będący Świętym Graalem dzieci kapitalizmu. To najczęściej 2-letnie, podyplomowe studia, adresowane specjalnie do menedżerów, którzy mają już pewne doświadczenie zawodowe i chcą piąć się w korpostrukturach. Na program studiów składają się wykłady z dziedzin związanych z gospodarką i zarządzaniem, zajęcia praktyczne symulujące grę rynkową, a także praktyki z prawdziwymi klientami. MBA to duża inwestycja o raczej pewnej stopie zwrotu. Najlepsze i najdroższe ze studiów MBA są w USA – w rankingach światowych Stanford walczy w tej kategorii z Harvardem – kosztują 200 tys. dolków. Za to średnie zarobki absolwentów osiągają 120 tys. dolarów rocznie, a 93 procent z nich od ręki znajduje pracę.

W Polsce pieniądze są nieco mniejsze, ale interes nadal jest niezły. Koszt może wynosić od 30 do 60 tys. zł, ale średnia zarobków absolwentów MBA w zeszłym roku to 15 tys. zł – czyli 3 razy tyle, co zwykłych magistrów – a co czwarty zarabiał powyżej 23 tys. zł.

W tym kontekście „nowa odmiana” studiów menedżerskich – Leadership MBA – utworzona na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, kosztująca zaledwie 23 280 zł zdaje się prawdziwą okazją. („Poprzez cenę weryfikujemy studentów, którym faktycznie zależy, którzy wierzą w nasze wartości z całego serca” – wyjaśniają organizatorzy).

Jej wada polega jednak na tym, że może nie wzbudzić należytego podziwu u potencjalnych pracodawców. „Oferta edukacyjna” UKSW w zakresie MBA zdaje się bowiem nieco odbiegać od konkurencji.

 

Menadżerowie dla Chrystusa

Po pierwsze: dyplom jest z UKSW – co już samo w sobie nie podnieca nadmiernie biznesu – ale prawdziwym organizatorem studiów jest coś, co się nazywa Chrześcijańską Szkołą Przywództwa i szczyci się credo brzmiącym: „Kształtujemy skutecznych liderów na chwałę Jezusa Chrystusa”. To już na wstępie musi budzić wątpliwość, albowiem bycie skutecznym w świecie biznesu zdaje się w rażącej sprzeczności z tym, co mogłoby przynosić chwałę Chrystusowi – przynajmniej jeśli wierzyć Ewangelii.

Z badań prof. Roberta Hare, psychologa z University of British Columbia, wynika, że liczba psychopatów wśród najwyższej kadry menedżerskiej czterokrotnie przekracza średnią całej populacji, a – według najnowszego studium „Harvard Business Review” – 6 na 10 najskuteczniejszych prezesów na świecie ma MBA. Jak pisze w swojej książce o psychopatach Jon Ronson, takie cechy jak bezwzględność, brak sumienia i empatii, umiejętność udawania emocji – klasyczne cechy osobowości psychopatycznej – znakomicie wspierają wspinaczkę po szczeblach korporacyjnej kariery. Inną kluczową cechą psychopatów jest tzw. deficyt lęku, czyli niezdolność do odczuwania strachu. Najprawdopodobniej obejmuje ona także „bojaźń bożą”.

Organizatorzy kato-MBA chyba zdają sobie sprawę z faktu, iż skuteczna działalność biznesowa w świecie zglobalizowanego kapitalizmu pozostaje w pewnej sprzeczności z postawą dobrego chrześcijanina, albowiem sięgają po dziwaczną figurę stylistyczną, która ma połączyć te niepołączalne postawy.

„Wizją naszą jest świat prowadzony przez przywódców postrzegających swoją rolę służebnie (…wink i kierujących się miłością do ludzi. Wierzymy, że taka rzeczywistość będzie lepszym miejscem do życia i miłości bliźniego. Więcej osób będzie wówczas zbawionych do życia wiecznego” – wykładają cokolwiek niezgodnie z nauką Kościoła, który obstaje przy twierdzeniu, że drogą do zbawienia nie jest dobrobyt, tylko cierpienie i wyrzeczenia. Chrześcijańscy twórcy przywódców radzą sobie z tą sprzecznością może niekoniecznie zręcznie, ale za to odważnie: „Pokazując taką stronę chrześcijaństwa, dajemy świadectwo o Chrystusie Królu, pełnym chwały i mądrości, który jest nie tylko Chrystusem cierpiącym na krzyżu, ale również Chrystusem triumfującym i władającym wszechświatem Pantokratorem”.

Całość:

nie.com.pl/test/interes-jezusa-chrystusa/#more-27405
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka