Dodaj do ulubionych

Samobójczy retroizm

30.11.15, 07:54

Samobójczy retroizm

Jacek Żakowski (Tygodnik "Polityka")

Od dawna nic mnie tak nie zmartwiło jak wywiad Ryszarda Petru oraz głosy przedstawicieli elit, które sobotnia "Wyborcza" zamieściła pod hasłem "Rzeczpospolita Demokratów".


Bo wszyscy koncentrują się na tym, jak się przeciwstawić dyktaturze PiS i przywrócić sytuację sprzed tegorocznych wyborów, nie zastanawiając się nad przyczyną kryzysu polskiej demokracji. Nie ma sensownej refleksji dotyczącej tego, co sprawiło, że zakończenie obchodów ćwierćwiecza odzyskania wolności stało się początkiem walki o wolność zagrożoną przez nową władzę.

Akcja determinuje reakcję. Jeśli Jarosław Kaczyński, cesarz IV RP, sprawi, że za cztery lata wyborcy poprą powrót do niedawnej przeszłości, będzie to zapowiedź kolejnej "dobrej zmiany" w kolejnych wyborach. Gdyby zaś rząd demokratów, jak chce Petru, oznaczał powrót przeszłości w bardziej neoliberalnej formie, także ta kolejna "dobra zmiana" będzie bardziej radykalna. Kaczyńskiego zastąpią Ziobro z prokuratorami, niby-liberalny Kukiz z narodowcami, ultraliberalny i antydemokratyczny Korwin lub ktoś mający jeszcze mniej skrupułów. PiS-owską "nieliberalną demokrację" z dużym prawdopodobieństwem zastąpi ultraliberalna (w sensie ekonomicznym) "niedemokracja". Zyskamy kilka lat ekonomicznej swawoli za cenę późniejszej wieloletniej niewoli. Jak w Rosji, gdzie autorytarnego Putina stworzył ultraliberalny Gajdar.

Nie wiem, czy Petru by taki obrót spraw zmartwił. Podobnie jak Kaczyński nie uznaje on roli Trybunału. Wciąż np. pomawia PO, że dokonała "skoku na nasze oszczędności w OFE", choć TK orzekł, że były to "środki publiczne", a nie prywatne oszczędności. Kaczyński kwestionuje demokratyczny trójpodział w imię nieskrępowanej władzy politycznej, a Petru w imię nieskrępowanej władzy ekonomicznej.

Trwałe demokracje opierają się na równowadze władz i równowadze społecznej. Gdy władza polityczna albo ekonomiczna nie chce i nie musi się samoograniczać, skutkiem jest kryzys demokracji.

Wśród prezentowanych w "Wyborczej" opinii dziesięciu "demokratów" tylko Marcin Król wspomina, że "demokracja jest bardzo krucha, jeśli zwykli ludzie nie widzą powodów, by jej bronić", a Sławomir Sierakowski - że "ludzi przekupić za 500 zł można szczególnie wtedy, gdy naprawdę im brakuje". Proporcja 2:8 fatalnie nam wróży. Ryszard Petru mówi, że "rywalizuje z PO o to, kto przejmie władzę po rządach PiS". Zachęcam do patrzenia na Węgry. Po latach rządów Orbána nie liberałowie są jego głównym konkurentem, lecz bliski Kukizowi faszyzujący Jobbik. Jeśli nasi demokraci nie zrozumieją, że stracili władzę, bo nie przekonali wyborców, że liberalna demokracja im służy, i dalej będą marzyli o status quo ante, podzielimy los Węgrów. Czego Polsce nie życzę.

wyborcza.pl/1,75968,19266428,samobojczy-retroizm.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Samobójczy retroizm 30.11.15, 08:01
      Mnie też martwi ten całkowity brak refleksji i to, że tym razem to Pierdu ma zastąpić Peło jako alternatywa dla PISSdy.

      Peło jaka była taka była, jednak pewnie zmiękczenie w ideologii turbo-kapitalizmu wymusiła na niej rzeczywistość rządzenia. Co jest moim zdaniem bezcenne w polskich warunkach politycznych bez lewicy.

      A Pierdu to zwykły Korwin, tylko że sympatyczniejszy, młodszy i ładniejszy.
      Jeżeli Pierdu zstąpi Peło i kiedyś wygra z PISSem, to po nim do władzy dojdzie już nie PISSda lecz Czarna Sotnia.

      Kłaniam się nisko.
    • podjadek57 Poradnik opornika 30.11.15, 12:19
      Co może i co powinien/powinna czynić w tych trudnych czasach każdy/każda z nas?
      Po pierwsze, musimy rozpowszechniać informacje. Na szczęście w dobie internetu jest to bardzo łatwe. Wystarczy chcieć. Dzielenie się informacją i powielanie komunikatów w dużym stopniu zastąpi media publiczne, które już za parę miesięcy staną się tylko smętną tubą propagandową rządu i Kościoła. Kilka kliknięć każdego dnia robi swoje. Nie zaniedbujmy tego.
      Po drugie, musimy patrzeć władzy na ręce – na każdym szczeblu – notując wszystkie przypadki nadużywania stanowisk, łamania prawa, stosowania represji, dyskryminacji itp. Niektórzy będą to robić profesjonalnie – jako dziennikarze i działacze opozycji. My powinniśmy to robić po amatorsku, na swoją miarę – tam, gdzie dziennikarz nie dotrze. Gdy coś nas zaniepokoi – przekazujmy informację do wolnych mediów.
      Po trzecie, musimy reagować na wszelkie prześladowania o podłożu ideologicznym i politycznym w środowisku każdej i każdego z nas. Na miarę swej odwagi (a tej przybywa w miarę jej „używania”!) zaznaczajmy swój sprzeciw. Głosujmy na „nie” bądź przynajmniej wstrzymujmy się od głosu, gdy władza chce zniszczyć kogoś „demokratycznie”. Zabierajmy głos, choćby ugodowo i kompromisowo, gdy widzimy nagonki i prześladowania koleżanek i kolegów. O represjonowanych nigdy nie zapominajmy i wspierajmy ich razem z ich rodzinami. Nie korzystajmy z przywilejów, które proponowane będą posłusznym i usłużnym. Honor, odwaga cywilna i solidarność z represjonowanymi to moralny fundament oporu.
      Po czwarte, musimy być widoczni na ulicy. Akcje, happeningi, pikiety, demonstracje i marsze muszą się powtarzać i nie ustawać. To nic, że przyjdzie 50 osób, a wokół będzie stu faszystów i tyluż niechętnych nam policjantów. To nic, że nas spiszą, że w pracy będzie wiadomo, że „poparliśmy pornografię” albo „osiedlanie terrorystów w Polsce”. Trzeba być gotowym na nieprzyjemności, gdy w grę wchodzi przyszłość kraju. W końcu ci najlepsi pośród nas nie bali się protestować w gorszych znacznie czasach i nie bali się iść do więzienia. Bądźmy ich „braćmi mniejszymi”.
      Po piąte, musimy wspierać tę opozycję, jaką mamy – zarówno parlamentarną, jak i pozaparlamentarną. Nie wolno nam się brzydzić polityką, bo obrona wolności to właśnie jest polityka, i to wielka polityka. Reżim będzie się odrobinę liczyć z opozycją tylko wtedy, gdy będzie ona miała poparcie społeczne większe, niż wynika z jej wątłej reprezentacji sejmowej. Demokratyczni politycy muszą czuć, że stoi za nimi więcej ludzi niż tylko grupki osobistych wielbicieli i asystentów.
      A więc mamy oto pięć filarów małego oporu:
      – obserwacja (nadużyć)
      – informacja (internet)
      – interwencja (represjonowani)
      – demonstracja (ulica)
      – wspieranie (demokratyczni politycy).

      hartman.blog.polityka.pl/2015/11/27/musimy-pomoc-kaczynskiemu/
    • gaika Re: Samobójczy retroizm 30.11.15, 22:59
      diabollo napisał:

      > Nie wiem, czy Petru by taki obrót spraw zmartwił. Podobnie jak Kaczyński nie u
      > znaje on roli Trybunału. Wciąż np. pomawia PO, że dokonała "skoku na nasze oszc
      > zędności w OFE", choć TK orzekł, że były to "środki publiczne", a nie prywatne
      > oszczędności. Kaczyński kwestionuje demokratyczny trójpodział w imię nieskrępow
      > anej władzy politycznej, a Petru w imię nieskrępowanej władzy ekonomicznej.

      Tu się Żakowski posunął daleko za daleko, a nie powinien. Nie tylko Petru przed lewicą i PO (żeby nie powiedzieć samotnie) stanął w obronie fundamentów- właśnie TK- ale i Żakowski krytykował (jak my wszyscy ) niejedno orzeczenie trybunalskie. Z tego nie wynikało, że Żakowski, czy ktokolwiek z nas, nie uznawał roli TK. To nieuczciwa i rozczarowująca zagrywka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka