Dodaj do ulubionych

Jarosław Kaczyński o KOD

08.03.16, 07:32
- Dziś ci, którzy z nami walczą, przybierają barwy ochronne. Próbują być biało-czerwoni. Dlaczego mówię, że "próbują"? Przecież to ci sami, którzy mówili, że Polska to anachronizm. Którzy deptali wszystko, co w naszej kulturze jest święte. To oni się dzisiaj organizują, to oni tworzą KOD. Oni Polską gardzą, oni chcą być kimś innym - mówił dziś na konwencji PiS prezes tej partii Jarosław Kaczyński.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości wygłosił dziś w Łomży przemówienie do swych działaczy z okazji wygranej kandydatki jego partii Anny Marii Anders w wyborach uzupełniających do Senatu. Jak podała dziś oficjalnie Okręgowa Komisja Wyborcza w Białymstoku, w wyborach obejmujących część województwa podlaskiego Anders zdobyła ponad 30,5 tys. głosów, co dało jej 47,26 proc. głosów. Na drugim miejscu był Mieczysław Bagiński - kandydat PSL popierany też przez PO i Nowoczesną, który zdobył ponad 26,5 tys. głosów (41,03 proc.).

- Mamy naprawdę wielkie zwycięstwo, bo pokonaliśmy wielką koalicję antypisowską. To Platforma, to ta partia "N", to oczywiście PSL, to KOD, to różni inni. Wygraliśmy - mówił nagradzany oklaskami prezes PiS. Życzył swoim oponentom podobnego wyniku w przyszłych wyborach do europarlamentu i samorządowych i podziękował samej kandydatce, która "przybyła, zobaczyła i zwyciężyła". Wybory nazwał "referendum" poparcia dla rządu.

Kaczyński: "Oni Polską gardzą, chcą ją odrzucić"

Jednak wygrana Anders posłużyła mu przede wszystkim do wysunięcia oskarżeń pod adresem swoich przeciwników: tych, którzy nie chcą przyłączyć się do "wielkiego projektu dla przyszłości", tylko z nim "walczą". - Dziś ci, którzy z nami walczą, przybierają barwy ochronne. To te barwy, które dziś widać na sali: biało-czerwone. Oni próbują być biało-czerwoni - ocenił Kaczyński. I wytłumaczył, dlaczego powiedział, że "próbują".

- Przecież to ci sami, którzy mówili, że Polska to anachronizm, ludzie od Palikota, przecież Palikot tak mówił. To ci sami, którzy chodzili do rosyjskiej ambasady ze skargami na Polaków, na PiS. To ci sami, którzy nie chcieli uznać, że masowe zabijanie Polaków w Katyniu i innych miejscach to masowe ludobójstwo. To ci sami, którzy uprawiali tzw. pedagogikę wstydu, próbując wmówić Polakom, że są w zasadzie winni wszystkiego, co się stało w tej części Europy w ciągu ostatniego wieku. To ci sami, którzy ograniczali lekcje historii po to, by młodzi Polacy nie znali historii Polski. To ci sami, którzy na każdym kroku wyśmiewali to, co głosiliśmy w sprawie jedności Polaków, patriotyzmu - wyliczał Kaczyński.

- To ci sami, którzy złamali reguły wszelkiej przyzwoitości po Smoleńsku, po śmierci prezydenta RP i tylu innych polskich obywateli. Którzy lżyli tych, którzy zginęli, którzy deptali wszystko, co w naszej kulturze jest święte. To oni się dzisiaj organizują, to oni tworzą KOD. Podobno tu są KOD-owcy. Jak są, to niech się pokażą. Niech zaprzeczą temu. Dzisiaj idą pod biało-czerwonymi sztandarami i to jest wielkie oszustwo. Oni Polską gardzą, oni chcą być kimś innym. Często mówią, że chcą być Europejczykami, tak jakby byli jacyś Europejczycy, którzy nie mają narodowej przynależności. Polacy są Europejczykami, każdy z nas jest Europejczykiem, bo jest Polakiem. Ale oni to inaczej rozumieją, oni chcą odrzucić Polskę - mówił prezes PiS, a sala nagrodziła go oklaskami.

"Niech nikt nie liczy na to, że my się cofniemy"

Według Kaczyńskiego jego wrogowie "nie działają bezinteresownie". - Za tą szeroką koalicją, która przeciw nam jest tworzona, stoją siły, które chcą utrzymać Polskę jak najniżej, po to, by służyła innym, by Polacy na innych pracowali, by Polska była swego rodzaju kolonią. Nie będziemy kolonią, i niech nikt się nie spodziewa od tej władzy, od PiS, że się na taki status zgodzi - zapowiadał Kaczyński. I dodał:

- Powtarzam jeszcze raz, i chciałbym, by to było słyszane we wszelkiego rodzaju instytucjach, także tych zagranicznych, które są w Warszawie. Polska pod naszymi rządami na to się nie zgodzi. Nie zgodzimy się na upokarzanie Polaków. Sami będziemy rozwiązywali polskie sprawy i polskie spory. Potrafimy i chcemy to zrobić, ale bez obcej interwencji. I niech nikt tu się nie powołuje na przyjaźń - mówił.

Jego zdaniem właśnie na "prawo przyjaciół" powoływało się ZSRR, kiedy próbowało wymusić na Polsce niekorzystne dla niej decyzje, jak kolektywizację wsi czy walkę z Kościołem. - Otóż nawet te komunistyczne władze, całkowicie podporządkowane ZSRR, tych zaleceń nie wykonywały. I niech nikt nie liczy na to, że my się cofniemy. Będziemy Polskę zmieniać! Bo chcemy, by Polacy mogli być rzeczywiście Europejczykami, ale godnymi, mającymi poczucie godności pod każdym względem - zapowiadał wśród burzy oklasków.

wyborcza.pl/1,75478,19732404,jaroslaw-kaczynski-o-kod-oni-polska-gardza-oni-chca-byc-kims.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Jarosław Kaczyński o KOD 08.03.16, 07:33
      Tyle oszczerstw na raz?
      PISSda-Prezes chyba naprawdę przestraszył się KODu!

      Kłaniam się nisko.
      • grzespelc Re: Jarosław Kaczyński o KOD 08.03.16, 23:16
        Mam nadzieję, że skurwiel budzi się zlany potem, bo mu się śni, jak idziemy po niego. Tak jak mnie niedawno się przyśnił Macierewicz. Chyba do lekarza pójdę...
        • oby.watel Re: Jarosław Kaczyński o KOD 08.03.16, 23:19
          Nikt po niego nie pójdzie. Raczej on przyjdzie po nas. Po prokuraturze i policji na tapecie są sądy.
        • grgkh Re: Jarosław Kaczyński o KOD 09.03.16, 03:35
          Nie podzielam Twojej nadziei.

          Prezes to typowy psychopata. Jego mózg działa inaczej niż nasz. Jego mózg przekonstruował się na walkę i władzę. Bez tej pożywki jego mózg zacząłby umierać.

          Był taki przypadek niejakiego Gagea

          Zmiany w osobowości[edytuj | edytuj kod]
          Według doktora J.M. Harlowa, który opiekował się poszkodowanym, po wypadku doszło do istotnych zmian w osobowości Phineasa: stał się on ponoć porywczy, wulgarny, i niezdolny do konsekwentnego dążenia do celów - podczas kiedy wcześniej miał być osobą pracowitą i zrównoważoną.
          A teraz spróbujmy to przełożyć na Kaczyńskiego. Jest jasne, przynajmniej dla mnie, że jego myślenie jest pozbawione pewnych bardzo istotnych dla życia społecznego funkcjonalności. Nie ma on WCALE empatii - ludzi traktuje jak obiekty, którymi można prowadzić rozgrywki. Czy przejmuje się tym, że ktoś z jego powodu może cierpieć? To wykluczone, takie są fakty, obserwacje.

          No więc wiadomo, że to, co czyni nas istotami społecznymi, czującymi, jego nie dotyczy. Pewne fragmenty jego mózgu są uszkodzone.

          Inne fragmenty wskazują na "przerosty" - np. żądza władzy, o której bez zahamowań opowiadał nieraz. To coś jakby u nałogowego hazardzisty lub innego, uzależnionego od pewnych zachowań człowieka.

          I tak dalej. Nie jestem specjalistą od tych spraw ale chyba dużo się nie mylę.

          Mamy, my Polacy, potwornego pecha. Zdarzyło się nam w ciężkich dla świata i naszej krainy czasach dopuścić do swobodnego działania kilku mocno oszołomionych gości, którzy "mieli duży zasób charyzmy" a w swej działalności okazali się szkodnikami dużego kalibru: JP2, Rydzyk, Kaczyński J. W swej ogromnej naiwności pozwoliliśmy im na długie i silne oddziaływanie na ludzkie masy. Oddaliśmy im, po dobroci, władzę, która ich bardzo kręciła i której nie było lub nie ma jak im odebrać. Przygotowaliśmy na własne szyje elegancki powróz.

          Moim, prywatnym zdaniem sytuacja jest beznadziejna. Najprawdziwszy wariat, szaleniec dorwał się do władzy i jej NA PEWNO nie odda. Nie dlatego że to niemożliwe w ogóle, tylko dlatego że to niemożliwe ze względu na naszą konstrukcję psychiczną - nie jesteśmy wariatami zdolnymi do nieszablonowego, absolutnie zdeterminowanego, bez oglądania się na "skutki dla nas", działania. Boimy się tego działania. A nawet nie potrafimy sobie go realnie zdefiniować. Stoimy z rozdziawionymi gębami i przyglądamy się temu zadziwieni, jak jacyś gapie, których to nie dotyczy ale widowisko jest tak ciekawe, że nie możemy się doczekać na następny odcinek serialu.

          Walka toczy się na poziomie propagandy. Kaczyński zmienia nią umysły Polaków. W większości NIEODWRACALNIE. Przykre jest to, że zmienia to KŁAMSTWAMI a my, choć znamy prawdę, na nie w ogóle nie reagujemy. Czasem, w zaciszu domowym coś tam sobie pomarudzimy. Ale nikt, o czyją duszę moglibyśmy powalczyć, tego nie słyszy. I dlatego musimy przegrać. Jak przegrali już np. Węgrzy.

          JK o KOD kłamie. Obrzuca nas, sympatyzujących z KODem, błotem. A my nic. W międzyczasie dobiera się do jednej, z bardzo nielicznych, gazety, która zalazła mu za skórę (FiM), na podstawie sfingowanych pomówień i zeznań byłego kryminalisty, "świadka koronnego", zamyka w więzieniu jej redaktora naczelnego. Czy ktoś coś w tej sprawie robi? Nie. Nikt i nic.

          Z takim zapałem do obrony to my nie mamy ŻADNYCH szans.

          Bo teraz pozostałe "wolne media" będą przez dłuższy czas, jak tego sobie zażyczy strateg JK, powtarzać jego pomówienia. Ale niemal bez słowa komentarza. Bez sprostowań. Będą zapraszać światłych mężów "prosząc ich o interpretację" tekstów mesjasza, a w tym towarzystwie na pewno zawsze znajdzie się ktoś z PiS ale bardzo rzadko ktoś z KOD. I z ekranów i głośników będzie płynął dalszy ciąg strumienia edukacji dla narodu, który, jak to Jacek K. określił, kupi to.

          Gdzie jest nasza, Polaków odpowiedź na propagandę PiS? Nie ma jej.

          No to wynik tego spotkania jest na sto procent pewny.

          Ale przecież istnieje pewna szansa na taką odpowiedź. Tyle że trzeba umieć ją sformułować. Przecież oni kłamią. Odpowiedzią na kłamstwa jest prawda. Dlaczego nie umiemy tej prawdy mówić?

          Zostało bardzo mało czasu. Jeśli tego NATYCHMIAST się nie nauczymy, to już niedługo będzie za późno. Pozostanie tylko pokornie się pogodzić z losem lub wyemigrować.

          Czy w ogóle warto ratować kraj, którego obywatele są tak mało sprawni umysłowo, że nie umieją o siebie zadbać? Ewolucja jest bezlitosna i kasuje wszystko, co jest mniej sprawne. Nikt tej zasadzie nie umknie. Jeśli wariat jest sprytniejszy od ludzi mądrych, to chyba ci ludzie nie są mądrzy i może nie warto ich żałować. A więc, kto zaradny, ten się zdąży ewakuować. I znajdzie dla siebie miejsce w innym zakątku świata. A reszta? Zapewne zasłużyła na los, który sobie właśnie teraz gotuje.

          I na koniec... Bardzo przykra jest bezsilność. Choć z grubsza wiadomo, co trzeba by zrobić, nie ma do tego ludzi, z którymi dałoby się spróbować takiego działania...
          • grgkh Re: Jarosław Kaczyński o KOD 09.03.16, 03:41
            Dlaczego nie możemy być dobrze uzbrojoną (umysłowo) owcą, która podważy wynik "demokratycznego" głosowania?
    • diabollo Re: Jarosław Kaczyński o KOD 08.03.16, 07:51
      Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas triumfalnego przemówienia w Łomży raczył wczoraj stwierdzić, że ta władza nie zgodzi się na to, "by Polska była kolonią, by Polacy pracowali na innych".
      Któż taki chce ją przekształcić w kolonię? Komitet Obrony Demokracji, który przebiera się w "barwy ochronne", czyli barwy biało-czerwone. Ale tak naprawdę - uważa prezes - ci ludzie z KOD Polską gardzą, bo są to "ci sami ludzie, którzy uważali Polskę za anachronizm, ci sami, którzy chodzili do ambasadora Rosji ze skargami na Polaków, ci sami, którzy nie uważali Katynia za ludobójstwo".

      Mam odmienne zdanie na temat KOD. Przyznaję jednak - też nie zgadzam się, by Polska była kolonią. Chciałbym jednak wcześniej dowiedzieć się od prezesa, gdzie jest metropolia tej kolonii. Kto taki z zewnątrz chciałby nas skolonizować i uczynić niewolnikami? Śmiało, panie prezesie, po nazwiskach.

      Kaczyński stwierdził, że Polska "nie zgodzi się na upokorzenie, na obcą interwencję". Któż taki chce interweniować? Na pewno nie Komisja Wenecka, bo to organizacja starająca się, by państwa przestrzegały prawa, które same ustanowiły.

      Przy okazji owej interwencji prezes Kaczyński przywołał I sekretarza KC KPZR Leonida Breżniewa, który zwracając się do towarzyszy z PZPR na kolejnych zjazdach, powtarzał, że Polska powinna się "wyrzec indywidualnego rolnictwa, by były tu kołchozy, że trzeba tu ograniczyć wpływy Kościoła i wprowadzić marksizm jako ideologię dominującą". Prezes pochwalił patriotyzm działaczy PZPR, którzy wówczas tych zaleceń nie wykonywali.

      Co to ma znaczyć? Któż taki chce jak Breżniew interweniować w Polsce? Zapewne nie Breżniew, bo nie żyje. Chyba nie Moskwa Putina, bo została przedstawiona jako przykład interwencji nieudanej. Unia Europejska? Rada Europy? Chyba prezes Kaczyński nie miał na myśli tych instytucji? Przez głowę nie może mi przejść, że liczący się polityk nawet w retorycznym uniesieniu porównywał Unię Europejską do wiecznie pijanego komunistycznego dzierżymordy.

      Kaczyński wykrzyczał, że "Polska idzie ku realizacji wielkiego projektu". Niestety nie powiedział, czym ów "wielki projekt" ma być. Mam podejrzenie, że "wielki projekt" - czyli Polska pod rządami Jarosława Kaczyńskiego - idzie ku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej rządzonej przez partyjną pisowską nomenklaturę. Różnica w owym "wielkim projekcie" będzie polegała jedynie na tym, że nie będzie już owego "Breżniewa", który by towarzyszom z PiS w czymkolwiek przeszkadzał.

      wyborcza.pl/1,75968,19732863,dla-kaczynskiego-unia-europejska-jak-brezniew.html
    • oby.watel Re: Jarosław Kaczyński o KOD 08.03.16, 10:30
      Pan prezes do perfekcji opanował mowę turbokomunistów. Przecież wszyscy, którzy nie byli z nimi byli przeciw nim. Wszyscy, którzy protestowali, wychodzili na ulice to byli odszczepieńcy sterowani przez zachód, ogłupieni, którzy działali na własną niekorzyść. Na szczęście p. prezes nie tylko w sferze ideologicznej wyznaje wartości turbokomunistyczne. Ekonomicznie również jest turbokomunistą. Pierwsze efekty już są. Oczywiście podwyżek oprocentowania kredytów nie wolno łączyć z podatkiem bankowym, bo są skutkiem spowolnienia w Chinach i kiepskich wyników finansowych gospodarki Gabonu.
      • diabollo Re: Jarosław Kaczyński o KOD 08.03.16, 13:24
        Czcigodny Oby.watelu, z jednym pozwolę się nie zgodzić: pan PISda Prezes w ekonomii działa jak rasowy turbokapitalista! A jego podatki bankowe to potwierdzają; to podatki typu obrotowego (jak uwielbiany przez turbokapitalistów VAT), który relatywnie obciąży najmnocniej najniższe klasy społeczne. Karzeł jak rasowy turbokapitalista nawet nie wspomina o podatkach DOCHODOWYCH od nabogatszych.
        W ogóle Karzeł (jak każdy faszysta) działa w interesie kapitalizmu i kapitalistów. Albowiem wmawia katolikom, że ich u źródeł ich problemów i frustracji nie leżą patologie kapitalizmu (dzikiego), ale że winny jest układ ( nieistniejący), komuniści (nieistniejący), byli TW, lewacy, pedały, ateiści, zdrajcy nie mający prawa do białoczerwonej flagi oraz UE i RE z Komisją Wenecką.

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Jarosław Kaczyński o KOD 08.03.16, 14:31
          Wybacz wtręt osobisty, ale nie jesteś obiektywny, ponieważ z rozmów wcześniejszych wynika, że turbokapitalizm jest nawet w Korei Północnej. Więc szczerze powiedziawszy nie wiadomo ani kiedy, ani gdzie nie ma turbokapitalizmu. Oczywiście można sobie wyobrazić sytuację, że prezes zarabia tyle, co sprzątaczka i firma kwitnie, ponieważ wyobrazić sobie można wszystko. Kuszące jest skubanie tych, co mają. Skubią ich złodzieje, naciągacze, oszuści, skubać powinno państwo. Problem w tym, że na państwie ciąży odpowiedzialność. Państwo nie może zachowywać się jak bandyta ściągający haracz.

          Co do podatków, owszem, są niesprawiedliwe. Ale dlatego, że sprawiedliwe, czyli liniowe są według ideologów niesprawiedliwe. Bo im bardziej zagmatwany system, tym łatwiej unikać płacenia. Przy liniowym systemie im więcej zarabiasz, tym więcej płacisz. Przy skomplikowanym systemie pełnym ulg, zwolnień i wyjątków im więcej zarabiasz, tym - relatywnie - mniej płacisz.

          PiS powinno wprowadzić 10 progów. Ciemny lud cieszyłby się jak to ciemny lud, że jest prawo i sprawiedliwie, a dla bogatych nic by się nie zmieniło. Wystarczy bowiem wprowadzić kilka sprytnych furtek. Na początku były 3 progi. I ci, którzy zarabiali najmniej płacili najwięcej. Wiem z autopsji, bo gdy na krótko wskoczyłem w drugi próg było tyle ulg i zwolnień, że przez następne pięć lat nie płaciłem ani grosza podatku.

          Zupełnie na odwrót jest z programem 500+. Próg dochodowy ustawiony jest tak nisko, że samotna patka zarabiająca płacę minimalną już się nie łapie.
    • podjadek57 Boję się Andrzeja Dudy 09.03.16, 00:04
      Prezydent Duda wygłosił dziś w Otwocku przerażające przemówienie. Nie wiem, czy sam wierzy w bzdury, które wygadywał i czy zdaje sobie sprawę, jak wysoce niestosowne z dyplomatycznego punktu widzenia i szkodliwe dla interesów Polski były jego słowa.

      Mam nadzieję, że służby prezydenckie przeczytają ten wpis i zastanowią się, czy nie poradzić prezydentowi, aby zmienił niszczącą wizerunek Polski retorykę. Tak nie wolno – proszę o opamiętanie!
      Ale do rzeczy. Oto Andrzej Duda jednoznacznie wskazał na sfałszowanie zeszłorocznych wyborów samorządowych, twierdząc w dodatku, że „wszyscy o tym wiedzą”. Prowokacyjnie pyta, gdzie były wtedy „wszystkie Komisje Weneckie? Gdzie była Komisja Europejska?”.
      Otóż prezydentowi nie wolno bez żadnych dowodów stwierdzać, że sfałszowano wybory w jego kraju. To absurdalne i żenujące. Oświadczenia prezydenta mają moc stanowiska państwa – czy odtąd RP uważa swoje samorządy za nieprawomocnie wybrane? Natomiast co do instytucji międzynarodowych, to mogą one interweniować wyłącznie w wypadku powzięcia umotywowanych podejrzeń, iż doszło do poważnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu procedur demokratycznych. Zaskakująco dobry wynik jednej z partii sam w sobie nie może być pobudką do żadnej interwencji tego rodzaju. Gdyby takową się stał, byłaby to bezprawna ingerencja w sprawy wewnętrzne Polski. Obrażając publicznie Komisję Wenecką (której opinia nie mogła być inna, o czym Duda doskonale wie, tak jak wie, że łamie prawo, nie zaprzysięgając legalnie wybranych sędziów) oraz Komisję Europejską, prezydent RP stawia się w rzędzie arogantów, których świat polityki i dyplomacji musi po prostu tolerować i przeczekać – przestaje zaś być partnerem.
      Następnie usłyszeliśmy, że w Polsce „to my jesteśmy ludźmi pierwszej kategorii”. Nie wiem, jakie „my”, lecz z pewnością jeśli istnieje powód do wyróżniania ludzi pierwszej kategorii, to mocą tego samego kryterium definiuje się również ludzi kategorii drugiej. Pytam więc: kto należy do „drugiej kategorii”? I to już nie „Polaków” (jak był łaskaw wyrazić się naczelnik Kaczyński), lecz „ludzi”! Czy prezydent Duda jest rasistą, czy tylko bezmyślnie jątrzy, robiąc aluzje do żałosnej wypowiedzi Kaczyńskiego, o której dla dobra PiS należałoby milczeć aż po grób? A może po prostu z nawyku podlizuje się swojemu szefowi?
      Prezydent powiedział też, że „mamy prawo decydować, kto jest dla nas gościem, a kto jest dla nas wrogiem”. Jak dotąd w doktrynie państwowej RP nie występowała kategoria wroga. Rad bym się dowiedział, kto jest dla Polski wrogiem? Ostatnio były nim NRF oraz NATO, Izrael i USA. Ale coś koło połowy lat 80. jakoś to się zmieniło. Czyżbym coś przegapił? Tylko że to wcale nie jest śmieszne. Gdy o „wrogach” mówi zwykły polityk, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Gdy mówi prezydent państwa – znaczy to, że jego państwo faktycznie uważa, że ma wrogów. Pytam więc – jakich? Wyznawców Mahometa? Syryjczyków? Amerykańską Akademię Filmową? Rosję? Żydów? Cyklistów? Panie w futrach z norek?
      Prezydent po raz kolejny podniósł argument na rzecz tezy, że demokracja ma się dobrze. Argument to tyleż idiotyczny, co złowrogi: oto dowodem na kwitnąca demokrację jest fakt, że KOD organizuje swoje demonstracje. Pomijając już prowokacyjny absurd tezy, że masowe demonstracje przeciwko łamaniu zasad demokracji są dowodem, że nie są one łamane, wypowiedzi Szydło, Dudy i innych podwładnych Kaczyńskiego najwyraźniej wskazują, że oni na poważnie wyobrażają sobie, iż demokracja zagrożona jest dopiero wtedy, gdy demonstrantów się pałuje. Wszystko, co jest „poniżej pałowania”, jest więc w porządku. Otóż byłoby dobrze, gdyby prezydent RP wiedział, że demokracja to coś więcej niż prawo do demonstrowania. Ale ten prezydent chyba naprawdę tego nie wie. Tak po prostu – ma taki deficyt i już.
      Na koniec usłyszeliśmy o „pseudoeuropejskiej poprawności politycznej, wiodącej do staczania się cywilizacyjnego”. Jeśli głowa europejskiego państwa ma tyle kultury, co goście z FOX TV i tak jak oni wyobraża sobie, że poprawność polityczna to jakiś kaganiec wolności słowa, bo nie można mówić „czarnuch” albo publicznie krytykować zachowania takiej czy innej mniejszości narodowej, to znaczy, że kompletnie odstaje od elit społecznych cywilizowanego świata. Te elity dbają o język wypowiedzi publicznych, tworząc normy poprawności politycznej dyskursu publicznego właśnie po to, by wszystko dało się powiedzieć w sposób zrozumiały, a jednocześnie nieobraźliwy.
      Także to, że problem uchodźców jest problemem kulturowym i niesie z sobą różne zagrożenia, ale i to, że Polska nie spełnia oczekiwań odnośnie do solidarnego ponoszenia ciężarów związanych z napływem migrantów, a prezydent Polski swoim postępowaniem budzi wątpliwości odnośnie do właściwego rozumienia przepisów konstytucji RP. Oj da się, da się powiedzieć politycznie poprawnie całe mnóstwo rzeczy, i to takich, których funkcjonariusze PiS nawet w przy wódce nie śmieliby dotknąć. To strasznie smutne, że doktor prawa UJ i prezydent RP nie wie, co znaczy zwrot „poprawność polityczna” i powtarza głupstwa i pomówienia rodem z magla.
      Magiel jest zresztą ulubionym miejscem kształtowania się dyskursu politycznego PiS. W imieniu Komitetu Oborny Demokracji pragnę złożyć niniejszym serdeczne podziękowanie na ręce Pana Prezydenta, a zwłaszcza Pana Naczelnika, za wszystkie absurdalne kalumnie, potwarze i oszczerstwa, którymi zarzucają nas każdego dnia, zohydzając samych siebie w oczach społeczeństwa i przysparzając nam całych rzesz zwolenników. Słowa Pana Naczelnika na temat KOD: „Deptali wszystko, co w naszej kulturze jest święte – oto oni się dzisiaj organizują” przynoszą nam zaszczyt. Tak jak żołnierzom AK przynosiły zaszczyt słowa stalinistów, iż są „zaplutymi karłami reakcji”, a prawicowej inteligencji, że są „pogrobowcami sanacji”. Dziękujemy i prosimy o więcej!
      Ale tak na serio. Ja się was boję. Nie dlatego, że możecie mnie wsadzić. Ja po porostu boję się ludzi nieprzemakalnych, owładniętych obsesją, kompleksami i chorobliwym poczuciem wyższości, nieznających świata, a uważających się za sprytnych i obytych, niedouczonych, a pouczających wszystkich wokół, miotających bez żadnej kontroli szyderstwa i kalumnie, nieznających wstydu ani granic, zachłannych i bezczelnych, upojonych władzą, nieodróżniających prawdy od własnych urojeń, uprzedzeń i ideologicznych dogmatów. Boję się, bo z takimi ludźmi nie ma kontaktu, nie ma rozmowy.
      Tacy ludzie, pyszałkowaci i narcystyczni, a jednocześnie zakompleksieni i niedojrzali – zamykają się we własnym gronie, odtwarzając w kółko rytuały własnej chwały i wspierając się wzajemnie w pielęgnowaniu niezachwianej własnej racji i gaszeniu wszelkich wątpliwości, jakie mogłyby się rodzić w ich głowach i sumieniach. Sumienia zaś najchętniej oddają w pacht swojemu naczelnikowi – niechaj nimi rządzi, bo żołnierz jest od tego, by wykonywać rozkazy, a nie od dyskutowania. Tak, ja się was boję, panowie Kaczyński, Dudo, Macierewiczu, Ziobro… Ja się was boję, ale się was nie ulęknę.
      hartman.blog.polityka.pl/2016/03/08/boje-sie-andrzeja-dudy/
      ---------------------------
      Zalecono mi długie spacery, trzeba zacząć maszerować, chyba już za późno ale co tam. 3mcie się.
      • grgkh Re: Boję się Andrzeja Dudy 09.03.16, 03:46
        A co za różnica, czy JK wierzy w to, co powiedział, czy nie wierzy?

        Przecież to jest WARIAT, człowiek niespełna rozumu. A da się to udowodnić tysiącami przykładów jego wypowiedzi i działań.

        Chodzi o to, czy my umiemy dać na ten precyzyjnie zaplanowany strumień propagandy odpowiedź? O to zapytajmy siebie.
        • diabollo Re: Boję się Andrzeja Dudy 09.03.16, 07:50
          Moim zdaniem PISSda-Prezes nie jest wariatem.
          Napewno drążą go resentymenty i poczucie wielkiego choć wyimaginowanego skrzywdzenia (o co mu chodzi z tymi strasznymi atakami po wypadku lotniczym pod Smoleńskim? Wawel dla słabego prezydenta to za mało?), ale napewno odwet za swoje "krzywdy" planuje i realizuje na zimno.

          A propos, może te jego resentymenty przeprojektowały się w nienawiść do Polski? I bardzo chce państwo polskie zniszczyć?
          To by pasowało: "krzyczący Prawda- zwykle kłamią, krzycący wierność, bo zdradzali, krzyczący wielkość - tacy mali", itd,
          Krzyczący patriotyzm nienawidzą kraju.

          Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Boję się Andrzeja Dudy 09.03.16, 11:01
            Nie jest wariatem, ale drążą go resentymenty i poczucie wielkiego choć wyimaginowanego skrzywdzenia? Ciekawa diagnoza. Idąca pod prąd faktom.

            Fascynujące jest co innego. To mianowicie, czy on i jego świta wierzą, że Zachód potulnie przełknie bezczelność i hucpę? Podobno to Ziobro podpowiedział Waszczykowskiemu Komisje Wenecką. Znając fachowość min. sprawiedliwości trudno podejrzewać, że nie był pewny swoich racji.

            Zagadka. Kogo prosi Szydło, żeby pozwolił jej rządzić?

            W moim rządzie został powołany pełnomocnik ds. społeczeństwa obywatelskiego, bo bardzo poważnie traktujemy te kwestie. Pozwólcie nam państwo zrealizować nasz program, pozwólcie nam rządzić, pozwólcie nam pokazać, że Polska jest krajem, który poważnie traktuje prawo, konstytucję i Unię Europejską.
          • grzespelc Re: Boję się Andrzeja Dudy 09.03.16, 17:03
            "ale napewno odwet za swoje "krzywdy" planuje i realizuje na zimno.

            To jest jeden z objawów niektórych zaburzeń psychicznych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka