Zadziwiające było to szaleństwo rozbiegowe w Wiśle. Jury niby zawsze tak ostrożne, a tu w ogóle nie reagowało na przekraczanie HS przez kolejnych skoczków. Był w tym oczywiście głębszy sens, bo warunki panowały niestabilne, a rozbieg był i tak dość krótki. Gdyby go jeszcze zmniejszyć, a wiatr się nagle odwrócił (co mu się od czasu do czasu zdarzało), mielibyśmy lądowania czołówki na buli.
No ale wszystko dla nas dobrze się skończyło, Kamil na podium (ale był szczęśliwy!) - i tylko Prevca żal, bo on powinien to wygrać.