orbit12
03.01.14, 10:20
Wczoraj około 18:00, samochód potrącił kota, huk był niesamowity, ale kierowca nawet nie zwolnił nie mówiąc o zatrzymaniu się. Stety lub niestety kot przeżył (strasznie cierpiał) miał napewno złamaną tylną łapkę i pogruchotaną miednicę. Po wielu telefonach wreszczie przyjechał samochód z ochrony zwierząt...... i go zabrał do Marek poniewaz tam lekarz ma podpisaną z gminą umowę na takie przypadki ( tak mi powiedział pan który kotka zabrał. Piszę to wszystko ponieważ może kot miał właściciela, kotek wybiegł z osiedla na Powstańców 15 (ile to nie wiem, budynek przy Różanej).