Dodaj do ulubionych

Będę głosował na J.Boksznajdera!

17.03.06, 11:31
W poprzednich wyborach nie głosowałem na Boksznajdera. Wystarczyło jednak
abym ostatnio uczestniczył w kilku sesjach rady i w tym roku zmienił zdanie.
Nie dlatego, że nagle zapałałem wielką sympatią do wyżej wymienionego ale
dlatego, że nie lubię braku kultury i chamstwa. Niestety tym antagoniści
obecnego burmistrza zastępują argumenty. Ponadto spór toczący się na
łamach "Co słychać" już dawno wykroczył poza ramy konstruktywnej polemiki i
jest moim zdaniem marnowaniem papieru a co za tym idzie wspólnego dobra jakim
są lasy na tak bezproduktywną dyskusję.
Obserwuj wątek
    • tijufit Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 17.03.06, 11:38
      > jest moim zdaniem marnowaniem papieru a co za tym idzie wspólnego dobra jakim
      > są lasy na tak bezproduktywną dyskusję.

      To fakt, ważniejsze są walki i wzajemne ataki niż zaangażowanie z sercem się w
      sprawy miasta. Nie przypuszczam, aby się to zmieniło po wyborach...
    • gooroo2 A ja analogicznie do ciebie zagłosuje na raf212 17.03.06, 11:58
      Idąc tropem twojej logiki analogicznie zagłosuje na tego gościa co to sie
      ujawnił na forum, ze chce najbardziej zostać burmistrzem niejaki raf212 - na to
      samo wyjdzie. Stawiam jednak na młodość - niech też ma coś chłopaczyna od
      życia. Miałem mały dylemat, bo w sumie ten co jest już syty mniej zeżre, a
      głodny będzie żarł wszystko, no ale cóż, jest ryzyko jest zabawa :) Młodości
      dodaj mi skrzydeł :) Bedzie jak było.
      • gooroo2 Re: A ja analogicznie do ciebie zagłosuje na raf2 17.03.06, 12:01
        Musi tylko obiecać, że nie zeżre "naszych świetych jabłek" hahahahah będziemy
        wtedy szczesliwa społecznością.
      • rembert Re: A ja analogicznie do ciebie zagłosuje na raf2 17.03.06, 12:21
        Gooroo2 proponuję kupić sobie deprim.
        Myślałem, że stać Cię na wyższy poziom wypowiedzi.
    • gooroo2 Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 17.03.06, 12:37
      Rembert a ty umiesz odróznic ironię od załamania nerwowego :) Ja jestem w super
      nastroju dzisiaj spotykam się z piękną koleżanką, której nie widziałem od kilku
      miesiecy. Jadę odebrać ja z Okęcia a później kolacyjka uroczysta i cała noc
      przed nami :) Czy mozna chcieć więcej od życia. Poza tym już mnie nie
      ineteresują losy tego miasta - nie chce się angażować. Angazowałem się w wybory
      do parlamentu i niestety cemna masa postawiła na socjalizm i gruszki na
      wierzbie. Za młody jeszce jestem zeby przeżywac ta całą polityke. Zamierzam
      korzystać z życia i w ogole nie przejmować się co się dziej tu i teraz.
      Głosujcie sobie, pchajcie sie do koryta, wyżerajcie sobie kartofle - co mnie ta
      wasza polityka obchodzi. Ale ironizował bedę - moze ktoś w końcu zauważy, ze od
      lat to co pozornie nazywamy demokrachją służy tylko tym co siedza przy korycie.
      A kto sprytniejszy radzić musi sobie sam, jak sobie nie radzi jego problem. To
      na tyle - najwazniejsze rembercie, ze stać mie jeszce na dobrą zabawę, i życie
      bez stresu, ze zabraknie mi na rate kredytową albo co, bo nie korzystam z usług
      lichwiarskich i nie musze z nich korzystać na szcęście. Życie jest piękne
      niedawno to dostrzegłem, zdecydowanie lepsze bez tej całej polityki. Jak co
      pakuje manaty i lecę z tej dziury na Hawaje :) Milego weekendu wszystkim.
      • rembert Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 17.03.06, 12:55
        To powiem Ci tylko, że ta ironia jest wkurzająca. Pewno najlepiej napisać
        olewam was. To bardzo twórcze. Całe życie będziesz uciekać przed problemami na
        Hawaje? Ze wszystkim tak robisz? Jak się Ci nie podoba to zabierasz zabawki i
        idziesz do drugiej piaskownicy?
        Myślałem, że stać Cię na więcej niż pisanie o "wyżeraniu kartofili z koryta".

        Pogratulować Koleżance takiego przyjaciela.
        • gooroo2 Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 17.03.06, 13:12
          Po co mam cokolwiek robić skoro tego nie muszę. Zrozum,ja nie wierzę już w tą
          całą szopkę. Chyba jestem starszy od ciebie i wystarczająco długo obserwowałem
          i podniecałem się takimi sprawami, zeby dojśc do wniosku, że tak naprawdę
          chodzi tu o całiem coś innego. Mój dziedek walczył w wojnie dostał ordery,
          zaszczyty a jak umierał Państwo nawet mu nie chciało zrefundować ważnej
          podstawowej operacji - później olało go totalnie. Smutna prawda o człowieku
          co? Jestes młody wielu rzeczy nie zauważasz - poczekaj jak ci powiedza w wieku
          50 lat że pracy to nie za bardzo dla ciebie jest, a emeryturą słabo bo nie ma
          kto pracować, będa jakieś zapomogi itd., MOże zrozumiesz, ze całe zycie
          walczyłeś o jakąś swoją wizje swiata, która nigdy się wypełnić nie mogła bo
          każdy jest inny. Głosuj, zmieniaj rzeczywisttość, zachowaj pozory, że cos
          mozesz, ze się liczysz - za kilka lat odpowiesz mi czy było warto. Jesli było
          to ok uścisne ci rękę, jesli nie to trudno. Niemniej zrozum, ja mam inną wizje
          swojego szcescia i zycia na ziemi, to jest moja sprawa i jestem szcęśliwy mam
          czas na wiele ciekawych rzeczy. Ty masz inna wizje i ok, jeśli to cię pasjonuje
          czemu nie działaj. A ja sobie będę olewał wszystko i wszystkich i sie z tym
          czuję zdrowo. A moce twórcze poświęcę na podróze np. albo rozwijanie
          zainteresowań. A co do wyżerania kartofli jak to nazwiesz tak nazywaj ja
          bynajmiej nie będę brał udziału w tej szopce i waszych kartofli nie ruszę.
          Wspomnicie moje słowa tylko - tak jak wszyscy omamieni PIS - ze IV
          RZeczpospolita itd. , tak i omamieni wyborami w Zabkach niektórzy - w szybkim
          czasie sie przekonacie, ze jedyneym, którym sie po wszystkim polepszyło to
          rządzacym, burmistrzom i ich rodzinom etatystyczny system wygrał
          ostatecznie :) Tyle w temacie rembert nie ciągnijmy tego. Ja sznuje twoją
          postawę ty uszanuj moją, nie oceniaj pochopnie. Pogadamy na ten temat za 5 lat
          kiedy w Ząbkach będziemy mieli piękne ulice, duże osiedla, czysto pięlknie
          cudownie i w ogóle ach i ech :) A jak nie to powiemy, że dzieci będą miały
          nasze lepiej a one to przekaża swoim dzieciom i tak to nasze zycie się kręci -
          wizja nasdzieji :) Co za życia masz za zycia bierz :)ufff
          • dandar2 Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 17.03.06, 20:54
            Ależ się napisałeś..Mi się sie podobała 1 i 2 wypowiedź. Ważne żeby
            naszych "świętych jabłek" nie zeżarł choć takich "psiar" nie ma co żałować. I
            dobrze byłoby aby był z Ząbek południowych, mi to pasuje z ul.Powstańców. W
            myśl zasady, o której już wczesniej pisałam. W ciągu 4 lat mielibysmy droge,
            chodniki, szkołę, duża salę gimnastyczną najlepiej z basenem po co mam jeździć
            na Poloneza, może dałoby sie załatwić z Wa-wa droge na Targówek Fabryczny na
            skróty. A po 4 latach niech sobie wybiorą z innej części miasta.
          • clara2 Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 24.03.06, 11:08
            Tak a propos dziadka: z moim było tak samo. Tylko że oni walczyli o inne
            Państwo i tu cały ich (a potem i nasz) dramat, czego konsekwencje odczuwamy do
            dziś. Kurczę, ale przecież są zadbane podwarszawskie gminy! Ja w każdym razie
            będę stawiać na kogoś zupełnie świeżego.
    • katmandu4 Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 19.03.06, 16:06
      Wiesz Twoje argumenty, są bez sensu (w interencie częściej pisze się: bes
      sęsu). Mam nadzieje, że Boksznajder to nie będzie jedyna alternatywa wobec
      dzisiejszej jego opozycji w Radzie. Inaczej będzie z deszczu pod rynnę.
      Boksznajder już się kończy, nic nowego nie wniesie dla miasta. Ja z chęcią
      pożegnam i jego i "opozycję".

      Nie głosuj na Jerzego B.!
      I nie głosuj na Waldemara S.!
      • ziomal59 Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 19.03.06, 16:27
        Według mnie wszystkie argumenty (nawet te wydające się dla innych mało istotne)
        które powodują, że ktoś zostaje przekonany do tej czy innej kandydatury mają
        sens dla tej osoby. Twierdzenie, że są "bez sensu" jest bez sensu, ponieważ
        właśnie to nie jest argumentem. Bardziej odpowiada ktoś kto stara się coś
        zrobić niż ten, który krytykuje to w sposób nieobiektywny czy wręcz chamski.
        • katmandu4 Re: (nie) Będę głosował na J.Boksznajdera! 20.03.06, 10:38
          Zgadzam się, że sposób krytykowania Jerzego B. downo stracił choćby pozory
          obiektywności. Wiele osób to dostrzega i zraża się do wszelkich form
          krytykowania burmistrza. Tymczasem jego jest za co krytykować, lista jest
          długa, ale robienie to w taki sposób jak to robi Stachera i Laskowski,
          powoduje, że grono zwolenników Boksznajdera nie maleje.

          Ja próbuję Cię przekonać, że jak chcesz zrobić na złość Stacherze i
          Laskowskiemu, to nie wybieraj głupiego rozwiązania pt. głosuję na Boksznajdera,
          tylko wybierz jakąś trzecią drogę. Nie wiem czy ona się objawi, ale ufam, że
          tak.
          • wstachera Pokaż jak to trzeba robić dobrze 20.03.06, 17:12
            Katmandu4,

            skoro moje krytyczne oceny nie są obiektywne, to napisz tu na necie swoją
            krytykę Boksznajdera. Obiektywną, uczciwą i rzeczową.

            pozdrawiam
            Waldemar Stachera
            • monic18 Re: Pokaż jak to trzeba robić dobrze 21.03.06, 09:21
              To, że podczas sesji Rady Miejskiej dzieją się dantejskie sceny, wcale nie
              oznacza, że Boksznajder jest kompetentnym kandydatem na burmistrza następnej
              kadencji. Widzę w mieście marazm, stagnację i słabość zarządzania służb
              komunalnych. Brak poszanowania prawa przez obecnego burmistrza, bałagan w
              rejestrach i nieefektywność prowadzonych windykacji.

              Jednym słowem nie będę głosować na Boksznajdera.
            • katmandu4 Re: Pokaż jak to trzeba robić dobrze 21.03.06, 10:29
              Panie Waldku, problem tkwi w tym, że żaden spór, zwłaszcza polityka, nie
              powinien schodzić do kwestii osobistych. Jeżeli chce Pan uchodzić za osobę
              konstruktywną, to Pana krytyka NIGDY nie może obrażać politycznego przeciwnika.
              Na Boksznajdera jest mnóstwo "kwitów". Ale jeśli wyciąga Pan jakąś sprawę, to
              niech Pan unika stwierdzeń opisujących burmistrza (niekompetenty, złodziejski,
              itp.). Proszę mi wierzyć, że wyborcy nie są idiotami i sami potrafią sobie
              wiele dopowiedzieć. Wystarczy podawać, że coś jest nie tak i prosić o
              wytłumaczenia. Ale robić to z taktem, nie narzucać nachalnie tezy, że za tym
              stoi jakaś zła wola Burmistrza. I wystarczy. Resztę sobie wszyscy dopowiedzą.
              Niech Pan sam powie, czy woli Pan kobiety jawnie demonstrujące swoje
              zamiłowanie do seksu (Renata Beger), czy raczej takie które emanują tajemniczym
              seksapilem (Kazimiera Szczuka)? No dobra, to nie najlepszy przykład ;-))

              No więc mi chodzi o więcej seksapilu w krytyce burmistrza ;-)

              Moja praktyka (w biznesie, nie polityce) pokazuje, że odwoływanie się do
              osobistej niechęci i okazywanie jawnej wrogości powoduje efekt odwrotny do
              zamierzonego: argumenty stają się jakby mniej przekonujące.

              Jaka jest moja propozycja krytyki Jerzego B.? Wziąść Pana teksty (albo
              Laskowskiego) i zostawić z nich 1/5 tekstu. Ograniczyć się do pytań i
              wątpliwości, darować sobie wnioski, nie robić żadnej nagonki, nawet słowem nie
              odpowiadać na oskarżenia (w razie potrzeby kierować do Sądu wnioski o
              zniesławienie, naruszenie dóbr osobistych). Postępując inaczej wpisuje się Pan
              idealnie w image oszołoma, który burmistrzowi jest bardzo na rękę. Nie można
              dać się sprowokować!

              P.S.
              Kiedyś czytałem opracowanie, że najgłębiej dotykającym "ego" stwierdzeniem jest
              oskarżenie o niekompetencję. Podobno nie ma bardziej dotkliwszego obrażenia
              uczuć. Publiczne użycie tego stwierdzenia wobec kogoś czyni z tej osoby wroga
              do grobowej deski.
          • ziomal59 Re: (nie) Będę głosował na J.Boksznajdera! 21.03.06, 12:38
            Parafrazując pewien tekst: "..i może to prawda, że ma JB jakieś plusy, ale
            rzecz polega na tym aby te plusy nie zasłoniły nam minusów..". Jeden jest tylko
            D. Copperfield (sorry za ewentualne błędy), który wyczaruje wszystko z niczego.
            J.B nie ma czarodziejskiej różdżki i nie przeforsuje w radzie niczego co mija
            się z celami większości skoro "jaka jest większość, każdy widzi". Ząbki chyba
            nie odbiegają w sposób negatywny od obrazu innych miejscowości w pierścieniu
            wokól Warszawy. Ja przynajmniej tego nie zauważam. A elementarnego braku
            kultury oraz totalnego rozgrzeszania siebie i oczerniania innych niestety nie
            mogę znieść. Piszesz o długiej liście błędów obecnego burmistrza ja, przyznam
            się też zauważam błędy ale chyba nie długą listę. Myślę, że w Jego przypadku
            można też mówić o pewnych osiągnięciach ale "sukces ma wielu ojców".
            • katmandu4 Re: (nie) Będę głosował na J.Boksznajdera! 21.03.06, 13:08
              Rzeczywiście JB ma parę sukcesów na koncie, chociażby gimnazja. Czytałem
              artykuł na necie p.Słomki sprzed 4 lat. Powątpiewał (delikatnie mówiąc) że
              wogóle coś się zacznie budować. A tu proszę. A potem wszyscy radni miejscy,
              powiatowi i burmistrz uważają się za ojców tego sukcesu. Mimo braku zgody udało
              się coś zrobić. A jak się coś nie uda, to się mówi że jest winny JB. Ja już
              pisałem na grupie do p.Stachery: WY WSZYSCY jesteście razem odpowiedzialni za
              nasze miasto. I porażki miasta (np. brak funduszy unijnych) są też waszymi
              porażkami. Umywanie rąk od tego - znalezienie sobie takiej prostej wymówki "bo
              to burmistrz", mnie jako wyborcę nie przekonuje. Dlatego do wymiany jest
              większość z nich.
              • wstachera Wyjątkowa bezczelność 21.03.06, 14:38
                J.Boksznajder był przeciwnikiem budowy Gimnazjum nr 1.
                Nie chciał i nie wprowadził jej do budżetu.
                To Rada Miasta na wniosek Komisji Rewizyjnej wpisała do budżetu 2003 roku i
                WYMUSIŁA budowę tej szkoły.
                Nie obyło się na Sesji bez ataków na naszą komisję. Ogólnie była mało
                sympatyczna przepychanka.
                Ale było warto, bo gimnazjum jest. Dzisiaj zrobiłbym to samo, chociaż, dla
                niektórych to zadymiarstwo. ALE INACZEJ Z JB SIĘ NIE DA.

                Kto załatwił fundusze zewnętrzne na budowę sali gimnastycznej przy tej szkole?
                JB? Niestety nie. Pan Ryszard Walczak pomógł przeforsować sprawę u marszałka
                (już po terminie), bo JB nie złożył wniosku, kiedy wnioski można było składać.

                Pisanie dzisiaj przez Katmandu4, że to sukces JB to wyjątkowa beszczelność.
                Jak można być tak zakłamanym!!!!

                pzdr
                Waldemar Stachera

                PS Obecnie analogiczną sprawę mamy z autobusem 170. JB nie chce i nic nie robi
                w tej kwestii. Bez "zadymy" się nie obejdzie.

                Ale jak nie zrobię zadymy, to przeczytam, że jestem tak samo jak JB winny, że
                autobusu nie ma (ogólnie marazm), bo razem rządzimy miastem. Jak zrobię zadymę,
                to jestem oszołom.

                Oczekuję na mądrą podpowiedź co zrobić.
                • katmandu4 Re: Wyjątkowa bezczelność 21.03.06, 15:27
                  Czy burmistrz był faktycznie przeciwnikiem budowy - to jedno, a czy odpowiadał
                  za realizację przedsięwzięcia - to drugie. Kiedyś Pan pisał, że Wy nie możecie
                  zmusić JB do wybudowania Powstańców. To jak wymuszono budowę gimnazjum? Jednak
                  się da! Proszę napisać, może tymi samymi metodami da się coś innego też zrobić.

                  Jeżeli chodzi o 170, to niech Pan nakłania burmistrza do publicznego
                  wypowiedzenia się, co do jego planów odnośnie tego pomysłu. Generalnie
                  polecałbym na łamach "Co słychać" formę opisu problemów na zasadzie: temat -
                  autobus 170; opinie - za (i tu argumenty popierających ten pomysł); opinie -
                  przeciw (argumenty Burmistrza); decyzja Rady; decyzja Burmistrza. Konkrety. Nie
                  wszyscy są zachwyceni pomysłem 170, ale prowadźmy otwartą dyskusję na
                  argumenty, zamiast ataków personalnych. Czy ktoś był na spotkaniu Burmistrzów w
                  Piasecznie (?) w ostatnim tygodniu dot. m.in. tej afery z autobusami w
                  Jabłonnej? Może ZTM da się jeszcze skłonić do obniżki ceny?

                  Proszę mi wierzyć, że takie konkrety dobrze by zrobiły "żelaznemu" elektoratowi
                  JB. Takich tematów jest kilka. Droga na Powstańców, szkoła na Powstańców,
                  zlewnia ścieków, sala gimnastyczna, zresztą sam Pan wie. Dotychczasowa forma
                  dyskusji w "Co słychać" na zasadzie: oskarżenie, riposta, kontrriposta,
                  kontrkontrriposta... nie sprawdza się. Proszę zadeklarować burmistrzowi, że
                  wypiszecie sobie taką listę najpilniejszych spraw i ustosunkujecie się do nich
                  (on i opozycja) na łamach gazety. Tak, żeby każdy mógł się wypowiedzieć, bez
                  oskarżeń, pomówień, itp. Potem każdy będzie mógł sobie sprawdzić, czy uważa że
                  Burmistrz nie ma argumentów, a mimo to podejmuje głupią decyzję, czy podejmuje
                  decyzję i ją konsekwentnie realizuje, itd. I Pan będzie mógł go punktować, z
                  tego co obiecał, a niezrealizował. Owszem JB też może Pana punktować, że
                  argumenty ma Pan słabe, a mimo to robi dym. Więcej dyplomacji, a prawda sama
                  się obroni.

                  BTW: Ja odnoszę się do Pana z dużą dozą nieufności, ale jednocześnie Panu
                  kibicuję. Bo chcę żeby było lepiej. Jeśli plączę fakty, to wynika to tylko z
                  mojego niedoinformowania.
                  • netgate Re: Wyjątkowa bezczelność 21.03.06, 15:38
                    Świetny pomysł z tym opisem za i przeciw. Może nawet się okazać (aż strach
                    pomyśleć!), że macie z sumie podobne zdanie, ale Wasza wzajemna niechęć
                    zasłania Wam najprostsze rozwiązania. Kto kiedykolwiek się kłócił z żoną, ten
                    wie o czym mówię. Na końcu zawsze się okazuje, że mamy podobne zdanie i tak
                    właściwie kłócimy się dla samego pokazania kto tu jest górą...

                    Wogóle niech burmistrz zadeklaruje się na początku roku co zamierza kiedy
                    robić. Proszę go do tego namawiać, niech to będzie taka deklaracja dla
                    wyborców, żeby wiedzieli czego mają się spodziewać i z czego go rozliczać.

                    Netgater
                    • monic18 Re: Wyjątkowa bezczelność 22.03.06, 08:59
                      Ma wrażenie że burmistrz Boksznajder nie zna nowoczesnych metod zarządzania,
                      zasad marketingu i gospodarki rynkowej. Choć urząd miasta to nie
                      przedsiębiorstwo produkcyjne to jednak pewne zasady mają też i tutaj
                      zastosowanie. Brak wniosków o dofinansowanie inwestycji ze środków unijnych
                      uważam za skandal. Z pewnością nikt nie robiłby burmistrzowi zarzuty gdyby
                      wnioski przepadły w urzędzie marszałkowskim, lecz On zawet nie podjął rękawicy
                      i przyjął niedopuszczalne założenie że i tak nic nie dostanie. Jak pokazuje
                      przykład Zielonki - był w wielkim błędzie.



                    • wstachera Jak dzieci 22.03.06, 11:35
                      Panowie netgater i katmandu4,
                      nie bądźcie naiwni.

                      Obserwujecie ząbkowski samorząd.
                      Jesteście lepiej od przeciętnych zorientowani w tym co się dzieje, a dajecie
                      się JB wodzic za nos.

                      JB nie jest zainteresowany żadną merytoryczną konfrontacją.
                      Przed wyborami w 2002 r. nie zgodził się ani na chat, ani na swpólne spotkanie
                      z K.Słomką. Teraz też. Na każdy tekst, który merytorycznie drąży jakiś temat,
                      odpowiada w stylu "I znowu mnie obrzydliwie atakują...".
                      W numerze listopadowym 2004 r. były opublikowane protokoły z kontroli jakie
                      przeprowadziła nasza komisja. Mimo, że do protokołu bez mała miał obowiązek się
                      odnieść (brak odpowiedzi jest akceptacją ustaleń z protokołu) też tego nie
                      zrobił. Za to w numerze grudniowym 2004 napisał (cytuje w całości):
                      -----------------------------------
                      Informacja
                      W związku z informacjami przekazywanymi Czytelnikom gazety "Co Słychać?" przez
                      Komisję Rewizyjną Rady Miasta w Ząbkach w artykułach sygnowanych np.
                      W.Stachera, K.LAskowski, A.Szarubko uprzejmie informuje, że w numerze
                      styczniowym odniosę się do podanych w sposób tendencyjnych liczb.
                      Okres przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia , Pplska tradycja spędzania tych
                      Świąt, a także nadzieje, jakie pokładamy w zbliżającym się Nowym 2005 Roku
                      nakazują mi uwolnienie Czytelników i siebie od wszelkich polemin zakłócających
                      radość i powagę tego świątecznego czasu.
                      Pozdrawiam Czytelników i przesyłam najlepsze życzenia dobrych, radosnych Swiąt
                      Bożego Narodzenia i pomyślności w Nowym 2005 Roku.
                      Jerzy Boksznajder Burmistrz Miasta Ząbki
                      ------------------------------------------

                      Prawda, że piękne i szlachetne. Tyle. że minął już styczeń 2005 i styczeń 2006,
                      a żadnego odniesienia się JB nie było. Bo nie może być. W zdecydowanej
                      większości merytorycznych dyskusji nie ma argumentów. Dlatego nie wdaje się w
                      merytoryczne polemiki. Sprzedaje tylko "kit", że na wszystko ma odpowiedź
                      (napiętnuje te tendencyjne liczby), tylko te Święta.....

                      A Panowie jak dzieci kupujecie to. JB działa był szkolony w pewnych kwestiach i
                      wie jak manipulowac ludźmi. I robi to skutecznie, bo skoro Wam wmówił pewne
                      rzeczy, to cóż mówić o ludziach starszych, nie mających wiedzy. Stąd jego nadal
                      spory elektorat.

                      Możecie mnie nie lubić. Możecie uważać, że popełniam błędy, ale proszę nie
                      powtarzajcie teorii, że nie chcę merytorycznie dyskutować. Prześledźcie moje
                      artykuły w CS i odpowiedzi JB. Z pierwszą informacją, jaką miałem o korupcji w
                      Zarządzie Miejskim (jeszcze w 1995 r.), poszedłem do JB. Wyśmiał mnie. W 1995
                      roku też chodziłem do JB dyskutować o tym co zrobić z dziurawą kanalizacją i
                      długami do MPWiK. Proponowałem rozsądne rozwiązania. Nie skorzystał z nich,
                      tylko brnął w długi, byle nie przyznać się, że spartolił kanalizację.

                      TO NIE JEST CZŁOWIEK, KTÓRYCH CHCE Z TOBĄ DYSKUTOWAĆ.

                      Trochę przez analogię.
                      Stoi dówch ludzi jeden czysty, drugi w błocie. Ten czysty mówi: porozmawiajmy
                      co zrobić, aby było czysto. Ten brudny, zamiast rozmawiać, obejmuje tego
                      czystego, brudzi go i mówi: sam jesteś brudny.

                      JB ponieważ nie może dyskutowac merytorycznie, próbuje ściągać dyskusję na tory
                      opluwania. I choć jemu to notowań nie poprawi, to trochę błota na adwersarzu
                      zostanie. W ten sposób wyrabia mi łatkę oszołoma. A Panowie to kupujecie.

                      pzdr
                      Waldemar Stachera



                      • katmandu4 Re: Jak dzieci (wojny) 22.03.06, 12:51
                        Dziękuję za obszerne i rzeczowe wyłożenie sprawy. Ale...

                        Doskonale zdaję sobie sprawę, że burmistrz unika jasnych odpowiedzi i
                        deklaracji. Wystarczy czytać CS. I namówienie go na to nie będzie łatwe. Ale
                        nie musi tego robić Pan, może to zaproponować ktoś z Rady uchodzący w oczach JB
                        za w miarę obiektywnego. Proszę o trochę dyplomacji, bo jak będzie to wyglądać
                        tak, że uchwałą Rady będziecie starać się go do tego zmusić, to nic z tego nie
                        wyniknie.
                        Politycy są wtedy dobrzy, gdy są skuteczni. Co z tego że mają rację? NIC.

                        Jeżeli JB przypina Panu łatkę oszołoma, to na Boga, niech Pan walczy z takim
                        image'em! Proszę sobie trochę poczytać o tym, nie wiem, spotkać się z
                        Tymochowiczem czy co. On pierwsze co by doradził, to publiczne zadeklarowanie,
                        że jest Pan otwarty na współpracę z burmistrzem i nie bedzie oceniał _jego_,
                        tylko jego _działania_, wykonać pojednawcze gesty, że tu nie chodzi o waszą
                        wojnę, że dla dobra miasta, to Pan gotów jest honor do kieszeni schować. Taki
                        gest przed wyborami - to jest coś. Jeśli nie nauczy się Pan łagodzić
                        przeciwnych opinii, być mediatorem, rozjemcą - to nie nadaje się Pan ani na
                        burmistrza, ani na jakiegokolwiek szefa. Ale jakby Pan trochę popracował nad
                        tym, to wygrałby Pan w cuglach.

                        Nigdzie nie pisałem chyba, że Pan nie chce dyskutować. Problem jest w formie.
                        Można o problemach mówić jak Giertych, ale przynosi to efekt naprawdę
                        krótkotrwały. Proszę mi wierzyć, nawet babcie mają trochę inteligencji i
                        wyczucia wyborczego.

                        Aha, mówiłem już, że ma Pan taki sposób dyskutowania, że musi Pan trochę
                        poniżyć rozmówcę ("dzieci", "bezczelność")? Ja tam jestem wodoszczelny, ale nie
                        jest to najlepsza metoda rozmowy, też wpływająca na Pana wizerunek.

                        Z wyrazami szacunku
                        Katmandu4
                        • wstachera Re: Jak dzieci (wojny) 22.03.06, 13:43
                          Katmandu4, kto pierwszy zaczął pisać bez owijania w bawełnę o drugim?
                          Ty o mnie, czy ja o Tobie?

                          To przecież Twoje posty o mnie:

                          > Ambitny, ma dużo wiedzy o samorządności, ale przemądrzały i zarozumiały.

                          > Zrozum, że tu chodzi o to, że Stachera nie jest lepszy od
                          pana B. W Ząbkach trzebaby przewietrzyć i pozbyć się ich obu!

                          > I ja wcale nie jestem pewnien że to tylko pomysł burmistrza, a r.Stchera to w
                          tym palców nie maczał.

                          Czy one nie poniżają rozmówcy?

                          Łatwo Ci przychodzi pisać o innych bardzo negatywnie. Więc inni piszą też o
                          Tobie.
                          Dla mnie ta wymiana nie przekroczyła granicy kultury.
                          Jestem osobą publiczną i liczę się z tym, że na mój temat są najróżniejsze
                          opinie, czasem skrajne.
                          Poczytanie sobie tych złych też dobrze robi, bo pozwala na niepopadanie w
                          samouwielbienie.

                          Denerwują mnie jednak opinie, które tworzone są na podstawie nieprawdziwych
                          faktów.
                          Kilka razy, od czasu kiedy zaglądam na forum, pisałeś negatywnie o mnie,
                          Radzie, podpierając się takimi pseudo faktami. Nie dziw się, że nie jestem dla
                          Ciebie zbyt sympatyczny, ale chcę Tobą trochę potrząsnąć. Zbyt łatwo przychodzi
                          Ci bezpodstawne krytykowanie ludzi. Zanim skrytykujesz, zapytaj się, poproś o
                          wyjaśnienie, o informację. Chętnie odpowiem.

                          Co zaś się tyczy mojego PR. Mam różny. Wiele osób mnie ceni, wiele uważa za
                          oszołoma.
                          Kiedy przez 2 kadencję, praktycznie jako jedyny odważnie krytykowałem JB, a
                          mnie przegłosowywano (bo takie to były Rady), przylepiono do mnie taką opinię.
                          Mam tego świadomość. Nie miałbym tej łatki tylko wtedy, gdybym przez te lata
                          SIEDZIAŁ CICHO I PRZYTAKIWAŁ JB. Zresztą być może pojawią się tacy, którzy tak
                          robili, a nagle okażą się wielkimi przeciwnikami JB. Trzeba będzie wybrać, kto
                          jest bardziej wiarygodny.

                          Ale spróbujmy na chwilę odrzucić PR i popatrzeć na efekty działalności. Czy
                          jakieś są, czy ich nie ma?
                          Czy dla rządzenia miastem ważniejsza jest wiarygodność czy PR?

                          pzdr
                          Waldemar Stachera
                          • katmandu4 Re: Jak dzieci (wojny) 24.03.06, 10:08
                            Rozróżnij krytykę od obrażania. To granica cienka, więc rozumiem, że można mieć
                            inne zdanie.

                            > Poczytanie sobie tych złych też dobrze robi, bo pozwala na niepopadanie w
                            > samouwielbienie.

                            Cieszy mnie, że mam swój udział w Twoim samodoskonaleniu ;-)

                            > Nie dziw się, że nie jestem dla
                            > Ciebie zbyt sympatyczny, ale chcę Tobą trochę potrząsnąć.

                            I vice versa...

                            > Zresztą być może pojawią się tacy, którzy tak robili (popierali JB),
                            > a nagle okażą się wielkimi przeciwnikami JB. Trzeba będzie wybrać,
                            > kto jest bardziej wiarygodny.

                            Tylko osioł nie zmienia zdania. Dla mnie to słaba miara wiarygodności. Już nie
                            raz pisałem że dla liczą się konkrety, nie deklaracje. Ja nie oczekuję, że
                            nagle Pan zapała miłością do JB, ale że mimo różnic, Rada będzie pracować
                            efektywnie, a nie tracić czas i energię na przepychanki.

                            > Czy dla rządzenia miastem ważniejsza jest wiarygodność czy PR?

                            Jedno bez drugiego nie funkcjonuje w rzeczywistości.

                            Czy Pan kiedyś analizował, co zrobił źle przez te wszystkie lata, że w sumie
                            tak nieskutecznie walczył z JB? Przydałaby się taka retrospekcja. I to niech
                            Pan nie patrzy na czynniki zewnętrzne, tylko na siebie. Trzeba przekonać
                            wyborców, że się mylili głosując na JB. Ale nie można tego robić tak: "ja wam
                            już to mówiłem przed poprzednimi wyborami, że JB to (...), a wy jednak
                            zagłosowaliście. Teraz Wam mówię to ponownie. Nie bądźcie barany i teraz jak
                            mówię, to mnie posłuchajcie". Twój styl do tego się spowadza. Tu trzeba
                            bardziej wyrafinowanych środków niż walenie prawdą po oczach. Jak można
                            stosować tą samą metodę zdobywania twierdzy, skoro od lat nie przynosiła ona
                            efektów?! Jeden z moich największych zarzutów do Pana, to ta siermiężność
                            dyskusji z JB, która utwierdza jego wyborców, że mieli rację, bo to taki
                            zrównoważony i poważny człowiek, w przeciwieństwie do jego opozycji.
                            Dlatego wyborcy prędzej będą skłonni zagłosować na kogoś "umiarkowanego", niż
                            takie wyraźne przeciwieństwo. Nikt z wyborców nie przyzna się przecież w tak
                            jawny sposób do tego, że popełnił 4 i 8 lat temu wyborczy błąd. I tu właśnie
                            kłania się PR.

                            Do usług :-)
                            Katmandu
                            • wstachera Re: Jak dzieci (wojny) 24.03.06, 16:54
                              A pro po PR.
                              Rzeczywiście najlepiej jakby Burmistrz był i mądry, i uczciwy, i piękny.
                              Skąd jednak takiego wziąć?

                              Ze swej strony obiecuję, że będę pracować nad swoim wizerunkiem. Zresztą moja
                              kochana żona męczy mnie w tej materii już od dawna. I nie chodzi tu tylko o
                              kwestie wyborów. Ciągle trzeba nad tym pracować.

                              Jest sprawą oczywistą, że lepiej mieć dobry wizerunek niż zły. Zarówno Pan jak
                              i ja zgadzamy sie w tej materii. Różnica polega tylko na ocenie, czy można
                              zrobić daną rzecz, nie ponosząc przy tym uszczerbku, takiego, czy innego. Ja
                              twierdzę, że czasami nie da się tak.
                              Jak chcesz naprawić samochód, czy rurę kanalizacyjną, to zapewne się
                              wybrudzisz. Jak chcesz wygrać mecz w piłkę, to też pewnie czysty po meczu nie
                              będziesz. Trzeba się liczyć z negatywami. Jeżeli jednak pozytywy przeważą, to
                              warto to robić.

                              Przy telefonizacji przez ponad rok było mniej więcej tak:
                              - codziennie rano do mojego biura przychodziła grupa kilkunastu osób, która
                              dość często mało sympatycznie wyzywała mnie od różnych takich np. złodziei;
                              - mozolne i cierpliwe tłumaczenie, wyjasnianie czasami przynosiło efekt, czasmi
                              nie - np. Henryka N ps. "Dziad" nie udało mi się przekonać;
                              Po skończeniu telefonizacji i jej rozliczeniu, jedna z gazet powiatowych
                              przeprowadzała badanie opinii publicznej, z którego wyszło, że (było 5
                              możliwości odpowiedzi) telefonizacja była realizowana:
                              - fachowo i uczciwie - 68%
                              - fachowo i nieuczciwie - 6%
                              - niefachowo i uczciwie - 6%
                              - niefachowo i nieuczciwie - 0%
                              - nie mam zdania 20%
                              Zapytano 150 osób.
                              Dla porównania w Zielonce było: fachowo i uczciwie 30%.
                              Dla mnie to był wynik, który zrekompensował mi wszelkie wcześniejsze przykre
                              sytuację.

                              > Nikt z wyborców nie przyzna się przecież w tak
                              > jawny sposób do tego, że popełnił 4 i 8 lat temu wyborczy błąd. I tu właśnie
                              > kłania się PR.

                              Ponieważ wybory są tajne, nikt jawnie nie musi się przyznawać do błędu. Wogóle
                              nie musi przyznawać się do błędu. Ważniejsze, czy nowy wybór będzie lepszy od
                              poprzedniego.

                              Miłego, pierwszego wiosennego weekendu.
                              Waldemar Stachera


                              • katmandu4 Re: Jak dzieci (wojny) 27.03.06, 13:54
                                Cieszę, że ostatecznie Pan przyznał, że musi nad tym popracować.

                                > Ponieważ wybory są tajne, nikt jawnie nie musi się przyznawać do błędu.
                                > Wogóle nie musi przyznawać się do błędu.

                                Mówię o przyznawaniu się przed samym sobą. Zasada konsekwencji obowiązuje nas
                                zarówno w kontaktach zewnętrznych ale i determinuje nasz sposób myślenia i
                                podejmowania decyzji nawet gdy nie są one widoczne bezpośrednio.

                                > Ważniejsze, czy nowy wybór będzie lepszy od poprzedniego.

                                O tak. Szkoda tylko że nie mamy czarodziejskiej kuli. Pożyjemy zobaczymy co się
                                zmieni na lepsze, a co nie.
                                • wstachera Wywieszam białą flagę 27.03.06, 23:15
                                  Katmandu4 poddaję się.

                                  Skoro moja ukochana żona i mój internetowy oponent mówią to samo, to musi to
                                  być prawda. Obiecuję poprawę w zakresie PR.
                                  Czy moje ostatnie (z marca) artykuły w "Co Słychać?" dają jakąś nadzieję na
                                  taką poprawę?

                                  A jak się poprawię, to mogę liczyć na Pana głos, czy może już wszystko stracone?

                                  pzdr
                                  WS
                                  • katmandu4 Re: Wywieszam białą flagę 28.03.06, 09:11
                                    brawo.

                                    NIC nie jest stracone panie Waldku. Pana artykuły w CS idą w dobrym kierunku.
                                    Im mniej osobistych przytyków do burmistrza - tym lepiej, bo wytrąca mu Pan
                                    argumenty, że Pan się na niego zawziął. Proszę tak trzymać dalej: konkretne
                                    problemy, suche fakty, jak najmniej "opinii". Już mówiłem, że mimo wszystko
                                    Panu kibicuję.
                                    • monic18 Re: Wywieszam białą flagę 28.03.06, 13:13
                                      Panie Waldku, czy to prawdą, że pomimo swoich sympatii z PIS wystartuje Pan w
                                      nadchodzących wyborach jako kandydat niezależny? Podobno PIS ma innego
                                      kandydata na urząd burmistrza, podobno mniej wyrazistego, lecz jednocześnie
                                      mnie kontrowersyjnego, mniej skłóconego z lokalnym środowiskiem politycznym
                                      oraz co tu mówić młodszego. Może Pan wie kto bedzie Pana kontkandydatem w
                                      październikowych wyborach.
                                      • wstachera Re: Wywieszam białą flagę 28.03.06, 13:50
                                        Po pierwsze nie wiem jeszcze czy wystartuje. Zależy to od wielu czynników.
                                        Przede wszystkim chciałbym, aby powstało maksymalnie szerokie ugrupowanie,
                                        przeciwników obecnego stylu rządzenia.
                                        Co zaś się tyczy PiS. Rzeczywiście jest współzałożycielem koła PiS w Ząbkach.
                                        Ponieważ jednak, póki co, PiS zamierza wystawić własną listę, ze względu na
                                        pewną czystość gry, nie uczestniczę w pracach PiSu i nie wiem jaka jest
                                        oficjalna decyzja władz PiSu. Pozwoli więc Pani, że uchylę się od powiedzenia,
                                        jaka jest najbardziej prawdopodobna kandydatura PiSu. Znam ją, ale jednak dobry
                                        obyczaj nakazuje, aby tę kandydaturę przedstawił oficjalnie pełnomocnik PiSu,
                                        czyli Piotr Uściński.
                                        • katmandu4 Re: Wywieszam białą flagę 28.03.06, 14:33
                                          Pan Uściński podał już chyba, że to będzie Robert Perkowski, lat 30, obecnie
                                          radny powiatowy.
                                          robertperkowski.netstrefa.pl/

                                          chyba że coś się zmieniło, albo nadinterpretowałem coś.
                      • netgate Re: Jak dzieci 22.03.06, 13:24
                        Nie bardzo rozumiem na podstawie czego Pan wnosi, że kupuję to co mi burmistrz
                        wciska? W czym jestem naiwny?

                        Katmandu, trochę mentorsko, ale w sumie dobrze Panu radzi. Zresztą ciekaw jest
                        co na to inni forumowicze. Proszę piszcie, jak Wy to widzicie, bo rozmowa
                        zaczyna niebezpiecznie zawężać się tylko do kilku osób...

                        • wstachera Re: Jak dzieci 22.03.06, 14:27
                          Netgater, napisałeś:

                          >Świetny pomysł z tym opisem za i przeciw. Może nawet się okazać (aż strach
                          pomyśleć!), że macie z sumie podobne zdanie, ale Wasza wzajemna niechęć
                          zasłania Wam najprostsze rozwiązania. Kto kiedykolwiek się kłócił z żoną, ten
                          wie o czym mówię. Na końcu zawsze się okazuje, że mamy podobne zdanie i tak
                          właściwie kłócimy się dla samego pokazania kto tu jest górą...

                          >Wogóle niech burmistrz zadeklaruje się na początku roku co zamierza kiedy
                          robić. Proszę go do tego namawiać, niech to będzie taka deklaracja dla
                          wyborców, żeby wiedzieli czego mają się spodziewać i z czego go rozliczać.

                          Uważam, że naiwnością jest myślenie, iż JB zrobi coś takiego.
                          Ale możesz spróbować. Napisz do Co Słychać? list otwarty z kilkoma pytaniami,
                          na które chcesz, abyśmy z JB odpowiedzieli. Ja na pewno odpowiem.

                          Naiwnością jest też, według mnie, przekonanie, że ja i JB mamy podobne zdanie
                          (kłócimy się z ambicjonalnych pobudek), idąc dalej – mamy ten sam cel.
                          Może to zabrzmi brutalnie, ale… trudno liczyć, że policjant i złodziej mają
                          wspólny cel.

                          Był czas, kiedy zacisnąłem zęby i mimo moich obiekcji do JB współpracowałem na
                          polu telefonizacji.
                          Zrezygnowałem wtedy z Zarządu Miasta, a potem z bycia radnym, aby spory na
                          forum Rady, nie zaszkodziły telefonizacji, którą prowadziłem wtedy dla miasta
                          (na zlecenie Zarządu Miasta).
                          Starałem się nie wnikać nawet w działalność Zarządu i Rady.
                          Telefonizację skończyłem. Jednak, jak ponownie zostałem radnym, to zastałem
                          samorząd ząbkowski zmieniony, radnych uwikłanych (praca w Urzędzie), mieszkanie
                          komunalne za głos, itp. Degeneracja szybko postępowała.
                          Motorem zmian był JB.

                          pozdrowienia
                          Waldemar Stachera

                          PS. Co do rad w temacie PR. Panowie, jeżeli mam być wybrany, to nie dlatego,
                          że "wyprodukowano" mnie, takim jakiego potrzebuje statystyczny wyborca. Ja
                          jestem autentyczny, zdecydowany, jednoznaczny, szczery w swoich działaniach i
                          wypowiedziach, rzadko coś obiecuję - chyba, że mam pewność, że to zrealizuję.
                          Oczywiście nie chcę powiedzieć, że jakikolwiek przejaw braku kultury jest
                          dopuszczalny. Nie jest.
                          • netgate Re: Jak dzieci 23.03.06, 12:01
                            Fajnie że Pan wogóle z nami rozmawia. Myślę, że już tym zdobywa Pan pozytywny
                            PR. A czy jest on potrzebny, niech Pan spojrzy na PiS, L.Kaczyńskiego w
                            wyborach, oraz Marcinkiewicza po. To jest siła dzięki której można zrobić dużo
                            i ugrać więcej. Oczywiście potem musi za tym iść konkret, bo inaczej to
                            pustosłowie.

                            Proszę zorganizować publiczną akcję, zbiórkę podpisów pod petycją. Nie wiem nie
                            jestem politykiem.
    • wstachera Wybory samorządowe to nie wybory Miss Polonia. 22.03.06, 16:08
      W wyborach samorządowych nie wybiera się tego kto nam się podoba, ale tego
      (tych), którzy będą najlepiej zarządzać naszymi pieniędzmi. Wyborcy nie robią
      nikomu łaski, że głosują. Głosują, żeby ich pieniądze (podatki) były dobrze
      wydatkowane. Możesz nie lubić danego kandydata, ale…. jeżeli gwarantuje (nie
      mylić z obiecuje) najwięcej? To co zrobisz sobie na złość i wybierzesz tego, co
      do którego masz wątpliwości, czy się w ogóle nadaje.

      To tak jak z wyborem banku. Masz kasę i chcesz ją zainwestować. Wybierzesz ten
      bank, który ma ładne logo i biuro, czy ten, który zagwarantuje Ci lepsze
      warunki?

      Jak mówią w reklamie: „Bank nie musi być fajny, byle pieniądze dawał.”
      Można też powiedzieć: „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.”

      pzdr
      Waldemar Stachera
      • ziomal59 Re: Wybory samorządowe to nie wybory Miss Polonia 23.03.06, 11:04
        Dużo w tym racji, ale... Myślę, że pewna nić sympatii do kandydata nie
        zaszkodzi (kandydatowi ani wyborcy). A propos pieniędzy i telefonizacji, którą
        tak efektywnie Pan przeprowadzał. Otóż, proszę mi powiedzieć jaki cel miała
        zbiórka pieniędzy w bodajże 1994 roku w wysokości chyba 800 pln od znacznej
        ilości gospodarstw ząbkowskich, przeprowadzona przez Pana w celu budowy linii
        telefonicznej. Kilkanaście miesięcy potem zwrócono te pieniądze zaś sama
        telefonizacja wtedy nie powiodła się.
        • wstachera Odpowiadam 23.03.06, 11:34
          To nie były pieniądze na telefonizację, ale na telewizję kablową.
          Rozpoczynając budowę sieci telefonicznej w Ząbkach w 1991 roku zdecydowaliśmy,
          że będzie to sieć w całości podziemna w kanalizacji (rurach). Chcieliśmy przy
          okazji (i na koszt TP SA) wykonać część prac związanaych z telewizją kablową.
          Dzięki temu wszystkie przyłącza realizowane w pierwszej turze telefonizacji
          składały się z dwóch rur - jedna na telefon, druga na inne rzeczy (np TV). Za
          to zaplaciła TP SA. Oczywiście nie chciała partycypować w budowie instalacji
          telewizyjnej w mieszkaniach. Każdy mieszkaniec, który przewidywał podłączenie
          się w przyszłości do TV kablowej, mógł dopłacić te (o ile pamiętam) ówczesne
          800 tys. zł i mieć taką instalację wykonaną równocześnie z przyłączem
          telefonicznym (żeby dwa razy nie brudzić mieszkania). Kto chciał się zdecydował.

          Przy ostatecznym rozliczeniu inwestycji (TP SA zapłaciła po kosztorysach, nie
          po naszych kosztach) zostały pieniądze i podjęliśmy decyzję, że oddamy
          mieszkańcom:
          1. odsetki jakie wtedy narosły od wpłat mieszkańców(proporcjonalnie do terminów
          wpłat) - a wtedy to były kwoty dośc znaczące;
          2.

          wykonanie przy okazji prac instalacyjnych
          • wstachera Odpowiadam ciąg dalszy 23.03.06, 11:38
            Sorry, przerwało mi post i muszę go tu kontynuować.

            2. Wpłaty z tytułu instalacji TV kablowej.

            Telewizji kablowej nie było od razu. Chyba z rok musiał minąć, jak się w końcu
            znalazł chętny na budowę sieci TV dla całego miasta. Ostatecznie sieć powstała.
            Mieszkańcy do dzisiaj z niej korzystają. Proszę pamiętać, że początek lat
            90tych to okres rozkwitu telewizji kablowych, ale.... w blokach, osiedlach.
            Budowa sieci dla miasta to zupełnie inna skala problemu. Nie wiem, czy Ząbki
            nie były jedną z pierwszych gmin w Polsce z taką siecią.

            pzdr
            Waldemar Stachera
          • ziomal59 Re: Odpowiadam 23.03.06, 11:47
            Sznowny Panie. Odpowiedź Pańska nie satysfakcjonuje mnie, ponieważ bez wglądu w
            dokumentację nie jestem w stanie zweryfikować jej. Zresztą pytanie moje miało
            raczej charakter retoryczny i chciałem by wpisywało się klimat Pańskich
            zarzutów wobec przeciwników w samorządzie. Pragnąłem pokazać, że "kij zawsze
            się znajdzie" i do tego "ma dwa końce". A wracając do wysokości zwrotu to o ile
            sobie przypominam to ja otrzymałem tyle ile wpłaciłem, bez żadych odsetek.
            • wstachera Re: Odpowiadam 23.03.06, 13:13
              Rozumiem, że byłby Pan usatysfakcjonowany, gdybym nie był w stanie racjonalnie
              wytłumaczyć Pana zarzutów.

              Napisał Pan:
              > Zresztą pytanie moje miało
              > raczej charakter retoryczny i chciałem by wpisywało się klimat Pańskich
              > zarzutów wobec przeciwników w samorządzie.

              Czyli tak naprawdę nie chodziło Panu o wyjaśnienie, ale o znalezienie argumentu
              przeciwko mnie.

              Co zaś się tyczy konkretnie Pana przypadku, jak się Pan przedstawi, to przekaże
              pełną informację na temat Pana wpłat i wypłat.

              Odsetki nie były wypłacane od owych 800 tys.zł, ale od wpłat na telefonizację,
              które wynosiły 7,5 mln albo więcej.

              A tak wogóle to popatrzmy na to z innej strony.
              Proszę wskazać mi inny przykład, gdzie:
              1. zapłacił Pan za coś dobrowolnie;
              2. otrzymał Pan to (wykonano to Panu);
              3. zwrócono wszystkie pobrane pieniądze.
              I to nie chodzi o przykład jakiejś promocji, gdzie jeden na x wygrywa, ale O
              WSZYSTKICH.
              A Pan jeszcze pisze, że otrzymał owe 800 tys. zł bez odsetek.

              pzdr i życzę miłego popołudnia
              W.Stachera

              • ziomal59 Re: Odpowiadam 23.03.06, 13:49
                Ależ, Drogi Panie. Właśnie JEST tak, że nie potrafi Pan racjonalnie wyjaśnić
                owej sprawy bez przedstawienia konkretnych argumentów i dowodów. Napisałem o
                retoryczności mojego pytania ponieważ nie spodziwam się od Pana
                satysfakcjonującej odpowiedzi i przedstawienia na forum publicznym dokumentów.
                Gdyby chciał Pan to zrobić to odpowiedni moment na to był kilkanaście lat temu.
                A argumentu przeciwko Panu nie szukam. Już go mam. Pozwoli też Pan, że jako
                wyborca pozostanę anonimowy, wszak mam do tego prawo. Doskonale też pamiętam,
                że nominalnie tyle otrzymałem pieniędzy ile wpłaciłem tylko, że inflacja w owym
                czsie sięgała kilkuset %.
                A z ostatnich słów w Pana poście wynika, że:
                1. Pobrał Pan od ludzi pieniądze.
                2. Wykonał Pan pracę, do której się Pan zobowiązał.
                3. Zwrócił Ząbkowianom wszystkie pieniądze wraz z odsetkami.
                Czy tak? Zaprawdę, Filantropia przez duże "F".
                Tylko, że ja jakoś tego nie pomnę!
                Również pozdrawiam. I gratuluję dobrego samopoczucia.
                • gosia1976 Re: Odpowiadam 23.03.06, 14:36
                  Panie Stachera,
                  Jak to było z tą telefonizacją. Starzy mieszkańcy powiadają, że dorobił się Pan
                  jako samorządowiec i właściciel firmy Prosystem na telefonizacji. Ja w Ząbkach
                  nie mieszkałam w tamtym czasie i nie potrafię tego zweryfikować. Pytałam
                  jednego radnego, on też to słyszał, twierdzi, że Panu ufa, ale przyznaje, że
                  nie zapytał Pana o to nigdy, a też słyszał te plotki.
                  A więc ja spytam, nie o to czy był Pan uczciwy, bo odpowiedź na takie pytanie
                  nic nie znaczy. Proszę odpowiedzieć na kilka pytań o informacje, z których mam
                  nadzieję sama wyciągnę wnioski:
                  1. Czy Pan był w tym czasie pracownikiem urzędu, ile Pan zarobił z tego tytułu?
                  2. Czy Pan/ Pana firma zarobiła na telefonizacji Ząbek? Ile?
                  3. Czy były jakies konflikty interesów Pana jako radnego/członka zarządu (nie
                  wiem jaką Pan miał funkcję) oraz Pana jako wykonawcy telefonizacji?

                  Proszę nie odbierać tego jako jakikolwiek atak, ale próbę rozwiania wątpliwości
                  wyborcy, który chce mieć pewność, że przyszły burmistrz nie ma skłonności do
                  pewnych zachowań.

                  Małgorzata
                  • wstachera W kwestii telefonizacji 23.03.06, 15:49
                    Spróbuję pokrótce wyjaśnić pewne kwestie.
                    Na forum rzeczywiście trudno przedstawić pewne dokumenty.
                    Uważam jednak, że można zweryfikować moje słowa.

                    Pierwszy etap:

                    Nigdy nie byłem pracownikiem Urzędu Miasta. Tym bardziej nie pobierałem z tego
                    tytułu żadnego wynagrodzenia. Od czerwca 1990 r. do chyba września 1991 r.
                    byłem członkiem Zarządu Miejskiego i z tego tytułu pobierałem dietę w wysokości
                    bodajże 1/4 średniej pensji (naprawdę nie pamiętam ile to było). We wrześniu
                    (chyba) ze względu na moją ocenę działań tamtego Zarządu (i burmistrzów
                    Zabłudowskiego i Boksznajdera) zrezygnowałem z pracy w Zarządzie. Burmistrzowie
                    proponowali mi pracę w Urzędzie Miasta na etacie prowadzącego inwestycje
                    telefonizacji. Odmówiłem i zaproponowałem, że telefonizację może jako Generalny
                    Wykonawca prowadzić moja firma PRO-SYSTEM RP sp. z o.o. Żeby była jasność, za
                    tę usługę firma miała nie pobierać żadnego wynagrodzenia. Burmistrzowie nie
                    zgodzili się. Poprosiłem o wyznaczenie innej osoby, której przekażę całość
                    spraw związanych z tą inwestycją. Po kilku dniach Burmistrzowie zmienili zdanie
                    i jednak zgodzili się na moją propozycję. Umowa gwarantowała Zarządowi Miasta
                    pełen wpływ na finanse, to Zarząd Miasta nie moja firma dysponował kontem
                    telefonizacji, każda moja decyzja mogła być zakwestionowana przez Burmistrzów.
                    Tak to mniej więcej przez rok czasu funkcjonowało. Przez ten rok ani ja, ani
                    firma nie otrzymaliśmy ani złotówki. Pracowaliśmy na reklamę w branży.
                    Robiliśmy to najtaniej w okolicy, sposób organizowania przetargów był szeroko
                    komentowany w środowisku i gminach. W międzyczasie zrezygnowałem z bycia radnym
                    (trudno było pogodzić konieczność dobrej współpracy z Burmistrzami w zakresie
                    telefonizacji z moją negatywną opinią na temat ich sposobu zarządzania
                    miastem).

                    Kiedy zaczęliśmy się przymierzać do rozliczenia pierwszego etapu budowy (sieci
                    magistralnej) Dyrekcja TP S.A., wbrew wcześniejszej umowie zażyczyła sobie, aby
                    inwestycje rozliczać po kosztorysach, a nie po naszych faktycznych kosztach.
                    Dyrekcja TP S.A. zwyczajnie wystraszyła się, że PRO-SYSTEM RP zrobi inwestycję
                    dużo taniej, niż oni sami robią i domagała się rozliczania według ich zasad
                    tzn. dużo drożej.

                    W tym momencie pojawił się poważny problem. Dla miasta i mieszkańców takie
                    rozliczenie było absolutnie korzystne (co potem wyszło w rozliczeniu i zwrotach
                    pieniędzy i dodatkowych 5 tys. darmowych impulsów), dla mojej firmy NIE. Bo
                    skoro wyszłoby, że robię tak samo drogo jak inni, to jaka to dla mnie reklama.
                    Wtedy zaproponowałem następujące rozwiązanie:
                    - sprzedamy inwestycje tak, jak chce TP S.A.
                    - PRO-SYSTEM RP sp. z o.o. dostanie od miasta 15% różnicy pomiędzy tym co uzna
                    TP S.A., a naszymi faktycznymi kosztami.
                    Zarząd miał dylemat. Niektórzy członkowie Zarządu nie chcieli takiego
                    rozwiązania. Uważali, że nie należy mi nic płacić, a ktoś inny też może
                    rozliczyć tę inwestycję. Wtedy p. Boksznajder zdecydował, że na wybrany etap
                    robót kosztorysy przygotuje firma PRO-SYSTEM RP i inni kosztorysanci. Taki
                    konkurs, kto lepiej rozliczy inwestycje. Wygrałem ten konkurs zdecydowanie.
                    Moja znajomość tej inwestycji pozwoliła sporządzić najlepsze kosztorysy (na
                    większą kwotę niż innych). Żeby nie było niejasności – potem te kosztorysy TP
                    S.A. zatwierdziło bez problemów. Różnica pomiędzy moją kwotą z kosztorysu a
                    konkurentem wyniosła ponad 15%. Można więc powiedzieć, że płacąc mi za
                    rozliczenie miasto i tak dostało więcej pieniędzy niż gdyby rozliczał to ktoś
                    inny za darmo.

                    W toku negocjacji zgodziłem się zmniejszyć prowizję mojej firmy do 10% różnicy.
                    Dało to kwotę około 500 mln zł (obecnie 50 tys. zł). Przeliczając na czas
                    trwania inwestycji (jesień 2001 - jesień 2003) dało to trochę ponad 2 tys. zł
                    miesięcznie.

                    Drugi etap:

                    Drugi etap rozpoczął się jesienią 2004 r. Ponownie byłem wtedy radnym.
                    Realizację tej tury inwestycji zaproponowało mi TP S.A. i z TP S.A. podpisałem
                    umowę. Aby mieszkańcy mieli gwarancje, że TP S.A. i moja firma ich nie oszuka
                    (było wtedy kilka spektakularnych spraw np. bank Grobelnego), pieniądze były
                    wpłacane na konto Urzędu Miasta i Urząd Miasta przekazywał mi, sukcesywnie do
                    realizowanych prac. Na drugiej turze moja firma zarobiła też około 50 tys. zł,
                    przy czym czas realizacji był krótszy, około roku. Konfliktu interesów nie było
                    pomimo, że byłem radnym ponieważ umowa moje firmy była z TP S.A.

                    Starałem się maksymalnie rzetelnie odpowiedzieć na Pani pytania.

                    Waldemar Stachera
                    PS. Spece od PR powiedzieliby na początku tej wypowiedzi: „Właśnie czekałem na
                    takie pytania. Dziękuje bardzo za te pytania.”


                • wstachera Zagadka 24.03.06, 16:19
                  Nie podał Pan przykładu, o który prosiłem.
                  To rzeczywiście dość trudne zadanie.
                  Dlatego mam dla Pana łatwiejsze, taką zagadkę
                  na poprawę humoru.

                  Kto to taki:
                  1. w 2000 roku podpisał z mieszkancami umowę, że coś dla nich zrobi;
                  2. mieszkancy wpłacili pieniądze;
                  3. do dzisiaj nie zrobił tego co obiecał;
                  4. jak mieszkancy złożą pismo, to ewentualnie odda im ich pieniądze.
                  Dla ułatwienia powiem, że jest to znana Panu osoba.

                  Miłego weekendu
                  Waldemar Stachera

                  • ziomal59 Re: Zagadka 27.03.06, 10:32
                    Szanowny Panie. Od firmowanej przez Pana pamiętnej zbiórki na telewizję kablową
                    i (moim zdaniem) brak prawidłowego rozliczenia i wyjaśnień w tej sprawie, nie
                    uczestniczę w jakichkolwiek zbiórkach pieniężnych (oprócz charytatywnych i
                    kościelnych) przeprowadzanych w Ząbkach. Pozwoli Pan, że pominę również w
                    odpowiedzi śmieszne zagadki, którymi Pan mnie uraczył ponieważ wydaje mi się,
                    że polemika ta przybiera formę może jeszcze nie dyskursów na sesjach Rady
                    Miejskiej w Ząbkach, ale powoli staje się podobna do dyskusji na łamach "Co
                    słychać", w których ma Pan znaczący udział. Nie chcę również, aby mimo tego,
                    iż konwencja forum pozwala mi na anonimowość, jakakolwiek wypowiedź narażała
                    mnie na śmiesznośc w oczach innych uczestników forum. Chcę mieć taki komfort.
                    Mogę? Również pozdrawiam i życzę wiosny.
                    • wstachera Telewizja kablowa 27.03.06, 12:55
                      Panie ziomal59,

                      Pana obawy, co do prawidłowości rozliczenia zbiórki za WYKONANIE INSTALACJI
                      KABLOWEJ W 1993 ROKU są nieuzasadnione. Z dwóch bardzo prostych powodów:

                      1. wszystkie wpłacone pieniądze zostały zwrócone, a instalacje kablowe wykonane;
                      przez 13 lat nikt nie zgłosił się do mnie z pretensją czy uwagą, że wpłacił
                      pieniądze i nie otrzymał ich zwrotu. Potwierdzeniem moich słów jest fakt
                      istnienia u wielu osób tych instalacji, z których zresztą do dzisiaj korzysta
                      UPC.

                      2. wszelkie wpłaty (również owe 800 tys. zł) były TYLKO I WYŁĄCZNIE na konto
                      Urzędu Miasta, którym ja nie dysponowałem, tylko Burmistrzowie. Wszelkie
                      decyzje finansowe, w tym o instalacji TV kablowej MUSIAŁY uzyskać akceptację
                      Burmistrzów. Burmistrzom i całemu Zarządowi (w którego składzie był wówczas np.
                      p. Połomski) składałem również wszelkie sprawozdania i rozliczenia.

                      Rozumiem, że mojej osoby nie darzy Pan zaufaniem. Ale, skoro zamierza Pan
                      głosowac na p. Boksznajdera, to musi mieć Pan do niego zaufanie. Czyli
                      akceptacja kwestii telewizji kablowej i związanych z tym rozliczeń przez p.
                      Boksznajdera powinna Pana uspokoić.

                      pzdr
                      Waldemar Stachera
    • holyy Re: Będę głosował na J.Boksznajdera! 27.03.06, 18:03
      Z mojego punktu widzenia jako w miare nowego (od 2 lat) mieszkańca Ząbek stan
      zarządzania miastem ocenił bym jako słaby w kierunku do bardzo słaby. Ja napewno
      na obecnego P. Burmistrza głosowac nie bede. Zarządzanie urbanistyczne pod psem,
      inwestycje w infrastrukture zero, gmachy użyteczności publicznej, aktywizacja
      społeczeństwa zero. A tak naprawde zstanawia mnie jedno jesli to gmina wydaje
      pozwolenia na zagospodarowanie przestrzenne to jak mogła dac kolejne zgody na
      budowe osiedli w okolicach Powstańców a nie zmusic inwestorów do wybudowania
      drogi, tylko z naszych podatków budowac. Pomijam sprawe ubiegania sie o dotacje,
      która dla mnie jest kary godna, a moze Zabki sa na tyle bogatez ze im nie trzeba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka