zulu2000
22.11.06, 11:06
Za kilka dni decydująca dogrywka, której wyniki rzutować będą zasadniczo na
całe kolejne 4 lata rozwoju, albo zwoju naszego miasta. Zdawać by się mogło,
że walka o cieplutką posadkę burmistrza wywoła, jeśli już nie burzę mózgów,
intelektualnych dysput, przerzucania się przez kandydatów i ich zauszników
pomysłami i obietnicami, to przynajmniej rozgrzewać będzie do czerwoności
zapiekłych wrogów jednego, bądź drugiego kandydata.
A tu po wielkiemu cichu...
Sza.
Umilkli gdzieś niezaangażowani szermierze słusznych idei, demaskatorzy
obłudy, dalekowidze dostrzegający z odległości kilometra źdźbło w oku
bliźniego, przenikliwi analitycy, co to im wyniki zawsze się prawie zgadzały.
I, co dziwne, niemal zawsze dotyczyły przewidywanej klęski,
przywar, „kłutliwości” i wszelkich ohydztw p. Stachery. Stado
psychoanalityków domowego chowu i tuczu przenicowało jego portret
charakterologiczny w te i z powrotem. Wytknęli najtajniejsze, wstydliwie
skrywane myśli, słowa uczynki i zaniedbania. Histeria sięgała zenitu
śmieszności.
A teraz? Nie zostało ni śladu po tej rozgorączkowanej menażerii.
Dziwne.
Normalnie, to zwolennicy obydwu rywalizujących kandydatów, powinni sobie do
oczu skakać. Serwer powinien siwym dymem pachnieć od przegrzanych łączy.
A tu cisza.
Pewnie znane na tym forum tuzy „entelektu” rozwiązałyby tę zagadkę w 5 minut.
Oczywiście w jedynie słuszny i poprawny sposób.
Dyć i ja, nie tak oczywiście potężny w słowie, ośmieliłem się ukuć swoją
spiskową, jak się okazało, teorię, którą w punktach przedstawię.
1. Zastanawiający był ten frontalny atak na p. Stacherę. Owszem, inni
podgryzali się po kostkach, ale całe odium miłosierdzia skrupiło się właśnie
na nim. Nawet p. Boksznajdera oszczędzano. Jak się okazało, wielce przezornie.
2. Wiadomo było, że p. Boksznajder może nie wystartować w wyborach. Tak
też się stało. I fakt ten znowu posłużył wielu szczerym hipokrytom, do ataku
na p. Stacherę.
3. Przy całej tej nagonce p. Stachera minimalnie przegrywa z p.
Chibowskim. Cel krytyków został osiągnięty. Do drugiej tury przechodzą
kandydaci partyjni PiS i PO.
4. Od tego momentu „kampania siadła”.
Pytania i wnioski:
1. Czy te ataki na p. Stacherę były wynikiem li tylko jego obecności
(jako jedynego z grona kandydatów) na tym forum? Czy były przypadkowe?
Przypuszczam nieśmiało, że NIE. Systematyczne, wyłącznie krytyczne i
obraźliwe posty niektórych forumowiczów, deklarujących się jako niby
bezpartyjni. Zdemaskowani kilkakrotnie forumowicze, piszący pod kilkoma
nickami. Bezprecedensowa nagonka w czasie ciszy wyborczej. Te i inne fakty
wskazywałyby na przemyślany i systematycznie realizowany plan „wycięcia” jego
kandydatury już w pierwszej rundzie. Do tego dodać trzeba bezwstydną i
kłamliwą odedzwę p. Boksznajdera w ostatnim dniu kampanii. Metaoda stara i
sprawdzona w poprzednich kampaniach wyborczych. Zdziwiać mogło również
poparcie przez byłego, podkreślającego swoją bezpartyjność burmistrza,
partyjnych kandydatów.
2. Obecna cisza i brak jakiejkolwiek merytorycznej czy nie merytorycznej
dysputy, świadczy, w moim głębokim przeświadczeniu, o cichym porozumieniu
obydwu sztabów, którego to gwarantem jest, nie kto inny, jak były burmistrz.
3. Jedynym naprawdę niebezpiecznym dla obecnego układu w Ząbkach był
wyłącznie p. Stachera i jako taki, został, przy połączonych siłach
bezpardonowo wyeliminowany.
Jest taki powiedzenie, że wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po
staremu.
PS. Uprzedzając podejrzenia i wątpliwości Towarzystwa Wolnego Magla
oświadczam, że nie jestem żoną, konkubiną, kochankiem, zaginionym bratem
bliźniakiem, nałożnicą ani zausznicą p. Stachery. Ponadto nie jestem kosmitą,
niemcem, żydem ni ukraińcem.
Pozdrawiam