tomkrt
19.05.08, 00:45
Powiesił psa w lesie
Katarzyna Wójtowicz
2008-05-19, ostatnia aktualizacja 2008-05-18 20:47
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5224451.html
Mieszkaniec Ząbek znalazł w lesie powieszonego owczarka niemieckiego. - Wygląda na to, że jego oprawca patrzył na konające zwierzę - opowiada wstrząśnięty
Dominik wybrał się na spacer do lasu ze swoją dziewczyną. Zawędrowali aż koło elektrociepłowni Kawęczyn. - Doszliśmy leśną dróżką do końca i nagle dziewczyna rzuciła mi się z płaczem w ramiona. Spojrzałem na koniec ścieżki i zobaczyłem wiszącego na drzewie psa - opowiada Dominik.
Duży owczarek niemiecki dotykał tylnymi łapami ziemi. - Straszne jest to, że sznur, na którym wisiał, był przerzucony przez konar sąsiedniego drzewa. Oznacza to, że ten, kto zabił psa, musiał pociągać za sznur i patrzeć na jego śmierć - mówi mężczyzna.
Niezwłocznie zadzwonił pod numer 997, ale ten był stale zajęty. Powiadomił więc komisariat w Ząbkach. - Gdy zreferowałem dyżurnemu, co znalazłem w lesie, powiedział tylko: "No i co?". Potem dodał, że może kogoś wyślą - relacjonuje Dominik.
Jednak gdy poszedł do lasu następnego dnia, pies nadal wisiał na drzewie. Powiadomił o tym sąsiadkę, która zaalarmowała straż miejską. Najpierw usłyszała, że strażnicy nie mogą interweniować poza granicami Warszawy. W końcu jednak na miejsce przyjechała i straż, i policja. Psa odcięto. - Zrobiliśmy zdjęcia. Są przerażające - mówi Agnieszka Kubicka, rzeczniczka straży miejskiej.
Na razie nie wiadomo, kto zabił wilczura. Śledztwo prowadzi policja w Rembertowie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna