Dodaj do ulubionych

Licz siły na zamiary

18.02.12, 11:50
Historia mrozi krew w żyłach i jest prawdziwa
Dziedzina: ogrodnictwo :)

Mam w pracy kolegę. Kolega nie ma zielonego pojęcia o kwiatach, a do tego posiada wybitne zdolności unicestwiania roślinności wszelakiej i olbrzymią ambicję, żeby wyprowadzić mnie z błędu i udowodnić, ze jednak uda mu się utrzymać roslinkę przy życiu, ba - nawet sprawić, ze urosnie i będzie szczęśliwa. Do tej pory, kierowana odruchem serca (wobec roslinek, rzecz jasna) po jakimś czasie zabierałam mu każdą doniczkę i odratowywałam. Tym sposobem uratowałam m.in. zasuszoną nolinę i wyłysiałą dracenę.
Jednak tym razem ma być inaczej. Kolega zapowiedział z zacięciem, że kupi żelazną roślinę do której mam się nie wtrącać i że - uwaga - roslina przeżyje. Ok.
Przytargał zamiokulkasa.
Kupionego w supermarkecie. Oczywiście kwiat został posadzony w czystym torfie, w ładnej ceramicznej osłonce bez żadnego odpływu. Nie powiedziałam ani słowa, przeciez miałam się nie wtrącać. Na liściach podejrzane plamy, podejrzewam, że od przelania. Lub sadzonka pochodzi z kiepskiej partii masowej produkcji, jak to rosliny z supermarketów.
Zamiokulkas stoi od 2 tygodni przy pólnocnym oknie. Kolega nie zmienił jednak swoich przyzwyczajeń i jak co dzień przez cały dzień ma na oknie zasunięte szczelnie żaluzje. Do tego jest zima, a jak jest zima to jest zimno - w ruchu jest więc olbrzymi klimatyzator na suficie, wiejący kilka godzin dziennie roślinie prosto w twarz powietrzem o temperaturze 28 stopni. Co jeszcze? W ciągu 2 tygodni widziałam kolegę podlewającego nieszczęśnika już co najmniej 3 razy. Kilka dni temu dyskretnie usunął kilka liści - zwiędłych i poplamionych :)

Czekam an rozwój wydarzeń, jeśli chcecie, będe was informować :P

Obserwuj wątek
    • yoma Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:09
      Konwencja genewska nie wchodzi tu czasem w grę? Zakaz torturowania jeńców?
      • bakali Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:14
        Tym razem zamierzam poświęcić jeńca dla dobra ogółu.
        Myślę, że po sromotnej porażce przestanie bawić się w hodowcę.
      • se_nka0 Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:19
        Obserwuj dalej i donoś nam. Koledze zaś, podrzuć na biurko ,,instrukcję obsługi,, rośliny. Lepiej by było, gdyby zapominał podlewać, może by trochę zamioculcas pożył.
        • asta6265 Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:22
          Niezły as. Czekamy na dalszy rozwój sytuacji:)
          • dorkasz1 Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:32
            Do zamiokulkasów nie pałam miłością gorącą ani namiętną. Jak dla mnie może robić za królika doświadczalnego. Sprawozdawaj jak sytuacja się rozwija. Może zaczniemy stawiać zakłady ile czasu mu zajmie całkowite unicestwienie? Dałabym mu maksymalnie 3 miesiące. Zamiokulkas jako roślina typowo "supermarketowa" jest dosyć odporna.
            • bakali Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:44
              Owszem, możemy robić zakłady :)
              Przyjrzałam się roślince: po usunięciu brzydkich liście wygląda dość przyzwoicie. Jednak widzę na liściach chyba jakiegoś grzyba, na moje oko rdza. Ziemia w doniczce mokra. Liście jeszcze się nie wyciągnęły z braku światła, ale wszystko przed nami.
              Będe informować.
              • dorkasz1 Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:51
                Zamiokulkas na brak światła jest bardzo odporny. Miałam go przez 3 lata w łazience, której okienko nie dosyć, że wychodzi na północ, to 1,5 metra od okienka jest ściana garażu (taki kącik, wynikający z załamania bryły domu). Dość powiedzieć, że mimo okienka w tej łazience w dzień trzeba zapalać światło. Ale nadmiar wody go wykończy, lepszy byłby niedobór.
                • bakali Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 12:59
                  Roslina w ogóle wygląda tak:
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/fh/ed/vhwc/SjkDTPsRxu8sBuDxuB.jpg
                  a tak w szczególe:
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/fh/ed/vhwc/tLrJ5WgKoqu4DIW8uB.jpg
                  • hesperia1 Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 14:20
                    Szkoda rośliny:(Tak coś czuję że kolega nie zniechęci się szybko i będą kolejne ofiary.
                    • lellapolella Re: Licz siły na zamiary 18.02.12, 15:00
                      trochę mu zajmie, żeby te jedną wykończyć- może akurat coś zajarzy? choć jakoś wątpię- o zalaniu nie musi wiedzieć ale, jakby choć trochę myślał, doszedłby do tego, ze światło jest potrzebne.
    • bakali Re: Licz siły na zamiary 01.03.12, 10:26
      Ponieważ akcja jest rozwojowa, nie mogę sobie darować relacjonowania obserwacji.
      A więc:
      Tydzień 1 (obserwacji)
      Zamiokulkas jest w biurze już miesiąc. Warunki hodowli bez zmian: mało światła, wysoka temperatura, suche powietrze, brak znajomości podstaw pielęgnacji roślin hodowcy.
      Obserwacje: Schnące liście są na bieżaco dyskretnie usuwane. Pozostałe wyglądają zdrowo, ale uważne oko dojrzy na nich slady choroby grzybowej. Jeden liść zmiękł u podstawy i gnije. Dziś na pewno zniknie jak jego uschnięci poprzednicy :)
      Ziemia lekko wilgotna.
      Moje rokowania: niestety złe. Daję mu 2 miesiące, chyba że cudownie odżyje na wiosnę - pod warunkiem, ze hodowca przestanie obficie go podlewać.
      • bakali Re: Licz siły na zamiary 01.03.12, 10:39
        i zdjęcie
        liśc po lewej zgnił u podstawy, małe liście po prawej mają rdzę

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/fh/ed/vhwc/ZtzHbRxH4T4q7a7pPX.jpg
        • yoma Re: Licz siły na zamiary 01.03.12, 10:43
          Bakali, a nie możesz dyskretnie podmienić tego kwiota na plastikowego? Jak kolega taki znawca, to nie zauważy, a tego mi szkoda jak cholera.
          • bakali Re: Licz siły na zamiary 01.03.12, 10:56
            Ćwiczę silną wolę, bo tez mi go szkoda. Ale ten egzemplarz trzeba poświęcić dla dobra ogółu, jak kolega go wykończy to łatwiej zrozumie, ze pipa z niego a nie hodowca i albo w ogóle przestanie się wygłupiac z nowymi roślinami, albo poprosi mnie o nadzór nad ich pielegnacją.
            • yoma Re: Licz siły na zamiary 01.03.12, 11:07
              Niestety przypuszczam, że wątpię. Kolega uzna, że winien jest caly świat, tylko nie on, a najpewniej kwiaciarnia, w której mu kwiota sprzedali...
              • bakali Re: Licz siły na zamiary 13.03.12, 09:55
                Tydzień 2
                Duże liście u nasady zrobiły się pomarszczone i gąbczaste.
                Małe liście nadal zjada rdza.
                Funkcje życiowe: obecne, dla laika roslina wygląda dość dobrze.
                • bei Re: Licz siły na zamiary 13.03.12, 10:02
                  aż ciężko czytac jak ta biedna roslina umiera:(
                  • yoma Re: Licz siły na zamiary 13.03.12, 10:24
                    No nie?
                • hesperia1 Re: Licz siły na zamiary 13.03.12, 10:02
                  Bakali,porwij ta biedna roślinę.facet nawet gdyby uśmiercił całą masę kwiatków to i tak się nie podda.
                  • bakali Re: Licz siły na zamiary 13.03.12, 15:17
                    Dziewczyny, ten kwiat jest raczej nie do uratowania. Od początku był słabym egzemplarzem, chorym, efektem masowej produkcji jakiejś azjatyckiej fabryki. Nie żałujmy go, nawet gdybym go przejęła, zjadłaby go rdza i choroby autoimmunologiczne :)
                    • dorkasz1 Re: Licz siły na zamiary 14.03.12, 19:48
                      I jeszcze jakieś świństwo byś sobie zawlekła do domu...
    • bakali Re: Licz siły na zamiary 26.03.12, 11:34
      Sytuacja na dziś
      Co wam będę opisywać. Jest źle, liści coraz mniej, został jeden duży i też gnije u nasady, a małe jakieś takie bez chęci do życia, podsuszone i zardzewione. Myslę, że to najwyżej kwestia kilku tygodni kiedy donica zostanie całkiem pusta.
      • yoma Re: Licz siły na zamiary 26.03.12, 14:35
        Nóż w kieszeni i takie tam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka