lampka_witoszowska
12.04.12, 13:32
zechciało mi się odciąć kuchnię od much, wymierzyłam okno i pojechałam po siatkę do oklejenia, na własną zgubę, do castoramy
"siłom i przemocom" nie kupiłam beczki do zbierania deszczówki, walka wewnętrzna trwała 15 minut, dziecię w tym czasie wąchało wszystko dookoła
potem walczyłam z migdałkiem, udało się, nie kupiłam, kalina czeka na wsadzenie - dziecko odkryło, że zioła pachną, wszystkie
kupiłam za to tradycyjnie lawendę - kiedyś mi się uda uprawić dłużej niż kilka miesięcy - obumierające stokrotki (zdarza mi się kupować to z roślin, czego nikt już nei kupi, najczęściej te do ratowania, co czasem się udaje, czasem nie) (hehe, zdarza mi się za to płacić normalną cenę, po prostu wystarczy szukać najbardziej mizernej roślinki z wystawionych) (ale te stokrotki zdecydowanie są z przeceny)
wapno do bielenia drzewek,
obraz z oliwkami, żeby pamiętać, że zawsze gdzieś na świecie naprawdę w tej chwili świeci słońce
a, jeszcze żwirek, kolejne 5 kg, czuję, że się może przydać
siatki nie kupiłam
zebrałam dziś wszystkie torebki z nasionkami, pochowane po kątach - o, zestaw imponujący
zamierzam poprosić sąsiadów o udostępnienie ziemi, a w castoramie o wywieszenie mojego zdjęcia z zakazem wpuszczania
taki mam właśnie patent na siebie