edziakrys
16.02.13, 21:55
Wybrałam sie do leroja po klematisa i z nadzieją, że coś jeszcze fajnego się trafi, a tam takie pitu pitu że nie było czym sie pocieszyć. Dopiero w teskaczu nabyłam agapant, moją irlandzką miłość do tego dzwonki irlandzkie na pocieszenie i arbuza. M zażyczył sobie pomarańczowe bratki, kupilim.
No i nie mam klematisa, muszę internetowo :(