U nas wczoraj wieczorem około 21,30 przeszedł normalnie tajfun. Nagle z jasnego nieba zrobiła się czarna dupa - stanęłam w oknie i strach mnie ogarnął. Dzwonię do mojej mamy i mówię co się u nas dzieje, a ona na to, że siedzą sobie z tatą na balkonie i popijają piwko - ptaszki ćwierkają i jest pięknie - 10 km ode mnie.
Zdążyłam tylko zlecieć na dół, zebrałam krzesła i parasol i jak nie pierdyknęło, ulewa, pioruny - kurna normalnie się bałam - moje dziecko wpadło w panikę widząc co się dzieje - jakiś koszmar. Co się dzieje z tą pogodą?