13.01.04, 10:42
Czy fakt, ze jestem doroslym dzieckiem alkoholika wplywa na to, ze mam
depresje, czy tylko staram sie szukac wymowek na to, ze jestem leniwa i nic
mi sie nie chce?
To tak troche teoretycznie, bo robie wszystko, zeby myslec o sobie
pozytywnie./chociaz to nielatwe/
Czy ktos z Was jest DDA? i jak sobie z tym radzi?
Obserwuj wątek
    • katara Re: DDA 13.01.04, 10:55
      Ja też jestem dda, wpadłam w narkotyki, teraz jestem czysta od 5 lat, ale
      przechodzę depresję, i martwię się czy przez to wszystko sama w końcu nie
      ucieknę w alkohol. Trudno się znależć. Cały czas próbuję ale kiepsko mi to
      wychodzi. Co o tym myślisz?
      • hella100 Re: DDA 13.01.04, 11:04
        Podobno jest gen, ktory odpowiada za to,ze ktos latwo wpada w uzaleznienia. Ja
        chyba nie posiadam tego genu, chociaz nie jestem wrogiem alkoholu. Nigdy nie
        bylam od niczego uzalezniona, nawet papierosy, ktore pale, moge w kazdej chwili
        rzucic /sa dni, ze nie pale w ogole/
        Wydaje mi sie, ze nasze dziecinstwo ma wplyw na to, jacy jestesmy pozniej i
        moze nie powinnismy byc dla siebie za bardzo surowi? Tiaa, latwo mowic.
        Lecze sie na depresje i mam nadzieje, ze kiedys z tego wyjde /chociaz troche/
        Wiem, ze trudno sie znalezc ale nie szukaj ucieczki w alkoholu lub narkotykach,
        bo to juz rownia pochyla, prowadzi to tylko w dol.
    • znajduszek Re: DDA 13.01.04, 13:14
      Tez jestem DDA, i jestem przekonana, ze tu przede wszystkim lezy zrodlo mojego
      leku i niskiej samooceny. Ciezko to pokonywac, a w niesprzyjajacych warunkach
      na tym podlozu bardzo ladnie kielkuje depresja. Ostatnio radze sobie srednio :)

      Hellu, czytalas moze artykuly na temat DDA w "Charakterach"? Sporo mi
      wyjasnily... wiele tez przypomnialy, niestety, ale przez to w jakis
      sposob "oczyscily".
      • hella100 Re: DDA 13.01.04, 13:41
        znajduszek napisała:

        > Tez jestem DDA, i jestem przekonana, ze tu przede wszystkim lezy zrodlo
        mojego
        > leku i niskiej samooceny. Ciezko to pokonywac, a w niesprzyjajacych warunkach
        > na tym podlozu bardzo ladnie kielkuje depresja. Ostatnio radze sobie
        srednio :)
        >

        To tak jak ja, niestety:( ale staram sie z tego wyjsc. Biore antydepresanty,
        ktore na razie nie wiele mi pomagaja, ale moze musze trafic na takie, ktore
        pomoga? Powinnam chodzic na psychoterapie, tylko nie moge jeszcze rozmawiac
        spokojnie o tym, co mnie dreczy. A moze powinnam chodzic na spotkania dda?
        Przez wiele lat chcialam sie odciac od mojej przeszlosci, ale wyglada na to, ze
        ona nie chce sie odciac ode mnie. Pewnie najpierw musze stawic jej czola, zeby
        wyzwolic sie i zyc, nie patrzac za siebie...


        > Hellu, czytalas moze artykuly na temat DDA w "Charakterach"? Sporo mi
        > wyjasnily... wiele tez przypomnialy, niestety, ale przez to w jakis
        > sposob "oczyscily".


        Tak, czytalam i chyba w koncu zrozumialam, w pewnym stopniu, sama siebie.
        ps. Znajduszku, czy my sie nie znamy z innego forum:)))
        • znajduszek Re: DDA 13.01.04, 14:26
          hella100 napisała:

          > To tak jak ja, niestety:( ale staram sie z tego wyjsc. Biore antydepresanty,
          > ktore na razie nie wiele mi pomagaja, ale moze musze trafic na takie, ktore
          > pomoga?

          Pewnie tak, w koncu trafisz na odpowiednie :)

          > Powinnam chodzic na psychoterapie, tylko nie moge jeszcze rozmawiac
          > spokojnie o tym, co mnie dreczy. A moze powinnam chodzic na spotkania dda?
          > Przez wiele lat chcialam sie odciac od mojej przeszlosci, ale wyglada na to,
          ze ona nie chce sie odciac ode mnie. Pewnie najpierw musze stawic jej czola,
          zeby wyzwolic sie i zyc, nie patrzac za siebie...

          Droga Hellu, jak jak to rozumiem :)
          Wydaje mi sie, ze ten moment, gdy poczujesz gotowosc zeby sie z tym zmierzyc,
          przyjdzie sam. I wtedy wybierzesz najlepsza dla siebie forme pomocy, zgodnie
          z tym, co podpowiada intuicja. Moja mowi mi: psychoterapia indywidualna - tak,
          grupowa czy spotkania dda - raczej nie... (i dopiero niedawno dojrzalam do
          tego, zeby szukac pomocy)

          > ps. Znajduszku, czy my sie nie znamy z innego forum:)))

          Znamy sie, troszeczke :))) Bywam tam w jasniejszych chwilach, a czasem jest
          tez tak, ze chcialabym cos napisac, ale jakos paru sensownych zdan nie moge
          sklecic.

          Pozdrawiam!
          • hella100 Re: DDA 13.01.04, 14:37
            znajduszek napisała:

            >
            > Znamy sie, troszeczke :))) Bywam tam w jasniejszych chwilach, a czasem jest
            > tez tak, ze chcialabym cos napisac, ale jakos paru sensownych zdan nie moge
            > sklecic.
            >

            Mnie sie tez czesto wydaje, ze to co pisze, jest bez ladu i skladu, ale dzieki
            tamtemu forum, poznalam naprawde zyczliwe osoby. Chociaz uwierz, ze i na tym
            forum sa swietni ludzie, a poza tym nie chce tam pisac o swoich problemach, bo
            nie wiem, czy ktos by zrozumial...a czasami potrzebuje sie tak po prostu
            wygadac przed kims, kto ma podobne problemy.

            > Pozdrawiam!

            Ja rowniez:)))
            ps.jestes moze z Warszawy?
            • znajduszek Re: DDA 13.01.04, 15:44
              Tak, sa wspaniali ludzie i na tym, i na tamtym forum...

              > ps.jestes moze z Warszawy?

              Tak :)))
        • hyubi Re: DDA 24.01.04, 16:43
          "A moze powinnam chodzic na spotkania dda?"
          Co prawda nie jestem DDA tylko AA, ale myślę, że skoro na grupach DDA nie
          gryzą, nie biją, do niczego nie zmuszają, no i do niczego nie zobowiązują, to
          czego się bać? :) Zaszkodzić nie zaszkodzą, zawsze można wyjść i
          powiedzieć "nie, to nie dla mnie". Zyskać można dużo. Można dowiedzieć się
          jakie inni mieli problemy w życiu związane alkoholizmem rodziców i jak sobie z
          nimi poradzili. Można zyskać nowych przyjaciół, nowe znajomości i
          doświadczenia. W chwilach beznadziejnych zawsze będzie ktoś, kto pomoże. No i
          zawsze można podzielić się swoimi doświadczeniami i osiągnięciami, co może
          pomóc komuś innemu.
          • hella100 Re: DDA 24.01.04, 21:52
            hyubi napisał:


            > czego się bać? :)


            Czego sie bac????
            Boje sie dzwoniacego telefonu!
            a czasami wydaje sie zupelnie normalna osoba, ktora swietnie sie bawi i jest
            rozrywkowa, fajna babka...
            • hyubi Re: DDA 25.01.04, 20:00
              Nie wiem, co w takiej sytuacji Ci poradzić, ale jestem pewien, że na takich
              grupach jest wiele osób z podobnymi problemami. Ja również mam lęki. Boję się w
              ogóle wychodzić z domu, szczególnie późnym popołudniem i wieczorem. Jeszcze nie
              byłem u lekarza, bo jeszcze do niedawna myślałem, że te lęki mam od picia oraz
              po zażywaniu leków psychotropowych, i że muszą same przejść. (Ale teraz już
              niczego nie jestem pewien.) Chodzę na grupę i to jest jedyne miejsce, gdzie
              mogę pójść, gdzie czuję się w miarę bezpiecznie i często nawet lepiej niż w
              domu. Umawiam się z kolegami, żeby mnie zawieźli na grupę i odwieźli do domu.
              Często spotykamy się u mnie i idziemy razem. Jakoś leci...
              Pozdrawiam.
              • hella100 Re: DDA 26.01.04, 10:09
                U mnie wieczory sa zdecydowanie lepsze od dnia. Wczoraj wieczorem bylam nawet
                na babskim spotkaniu i bylo naprawde swietnie, a dzisiaj od rana znowu dopadl
                mnie lek i cala sie trzese w srodku. Najgorsze jest to, ze nie potrafie
                odpowiedziec na pytanie - czego sie boje? bo niby nie mam powodu sie bac, a
                jednak...nie wiem, to wszystko jest takie dziwne.
                trzymaj sie hyubi:)
                pozdrawiam
                • rumiankowa Re: DDA 26.01.04, 11:12
                  hella100 napisała:

                  > (..) Najgorsze jest to, ze nie potrafie
                  > odpowiedziec na pytanie - czego sie boje? (..)

                  No.. bo to jest strach zupelnie irracjonalny, bez uzasadnienia. Czesto wywoluje
                  go jakis abstrakcyjny bodziec, czesto nawet nam nie znany. A chocby to, ze
                  trzeba zaczac dzien. Pytania terapeuty "czego sie pani boi" zawsze wydawaly mi
                  sie bezsensowne. Pozniej zaczelam mowic jakiekolwiek skojarzenia, typu boje sie
                  ze za chwile umre, ze cos sie stanie strasznego, ze bede miala jakis zawal albo
                  po prostu padne zwijajac sie w konwulsjach ;) Tak to bylo.

                  Wiesz, zdradze Ci, ze calkiem niezauwazalnie... lęki zaczely mnie dopadac coraz
                  rzadziej, teraz prawie sie nie zdarzaja. Nadal korzystam z pomocy
                  psychoterapeutycznej, ale w ogole nie zajmowalismy sie samym lękiem (oprocz
                  tego pierwszego terapeuty, ktory zadawal te pytania o powod). To byl "skutek
                  uboczny" psychoterapii - niezauwazalne pozbycie sie lęków. Jest mozliwe. Jest
                  prawdą taką jak to, ze jestes fajna, rowną babką, jak pisalas wyzej :)
    • iwona.grobel Re: DDA 15.01.04, 13:34
      Fakt bycia Dorosłym Dzieckiem Alkoholika nie determinuje zachorowania na
      depresję ani żadną inną chorobę. Proszę zauwazyć, że ludzie z tzw. syndromem
      DDA są bardzo różni, bo też cechy opisujące DDA są bardzo różne. Prawdą jest,
      że DDA zwykle gorzej radzą sobie z emocjami i stopień nasilenia tego
      nieradzenia sobie może sprzyjać powstawaniu różnych zaburzeń, najczęściej z
      kręgu depresyjno-lękowych. Warto wspomnieć, że nie każda osoba, której rodzic
      był uzależniony od alkoholu, ma cechy syndromu DDA. Jesli są jakiekolwiek
      wątplowości, dobrze jest porozmawiać z kimś, kto zajmuje się terapią DDA. On
      powie, czy są wskazania do oddziaływań psychoterapeutycznych. Obecnie jest
      coraz więcej miejsc, gdzie takich specjalistów można znaleźć. Najszybciej
      namiary na nich można uzyskać w poradniach odwykowych.
    • asiek25 Re: DDA 15.01.04, 16:08
      Witajcie dziewczyny!
      Jaka ta sieć mała...
      Ja też jestem DDA, choć dopiero przed chwilą się o tym dowiedziałam z Waszych
      postów. Nie wiem jak duży ma to wpływ na moje dorosłe życie, ale wiem, że sobie
      z nim nie radzę. Nic mi nie wychodzi, wszystko jest do dupy, nie umiem myśleć
      pozytywnie, wszystko postrzegam w czarnych barwach i nie wierzę, że spotka mnie
      jeszcze coś pozytywnego. Choć z drugiej strony czasem wydaje mi się, że
      histeryzuję i tylko popadając w takie stany szukam sobie wymówek przed
      podjęciem trudnych życiowych decyzji. Ale patrząc wstecz, to chyba nigdy nie
      potrafiłam ich podejmować. Nigdy nie sądziłam, że mojemu popieprzonemu życiu
      winny jest ojciec-alkoholik. Raczej szukałam przyczyn w nieudanym małżeństwie
      moich rodziców i w ciągłęj dewaluacji mnie przez mojego ojca. Ale może się
      mylę. I chętnie pogadam na temat DDA, bo do tej pory myślałam, że to nie ma
      wielkiego wpływu na moje życie.
      Pozdrawiam!
      • warum Re: DDA 16.01.04, 09:49
        A w czym ta swiadomosc,ze jestes DDA i wszystkiemu winien Twoj ojciec, Ci
        pomogla? Latwiej zrzucic Ci odpowiedzialnosc za wlasne zycie na przeszlosc? A
        co z przyszloscia? Diagnoza to tylko poczatek.
        • asiek25 Re: DDA 16.01.04, 10:22
          Nie wiem. Dopiero wczoraj dowiedziałam się, że jest taki syndrom DDA. Nie wiem
          czym się objawia, w czym przeszkadza w zyciu, w ogóle nic o nim nie wiem. Nie
          chcę zrzucać odpowiedzialności za nieudane życie na nikogo. Może jeśli poznam
          przyczyny, łatwiej będzie mi zrozumieć własne postępowanie i je zmienić? Nie
          wiem. Może mam syndrom DDA, a może nie. Nie wiem. Może mam jakieś inne
          syndromy. Nie wiem. Może tylko histeryzuję. Nie wiem. Nie stawiam sobie sama
          żadnych diagnoz, nie znam się na tym i nie jestem do tego uprawniona. A
          przyszłośc? To jeden wielki strach. I też jedno wielkie NIE WIEM.
          • hella100 Asku! 16.01.04, 10:44
            Lecze sie na depresje, ale nigdy nie wiazalam jej z syndromem dda, a moze tu
            wlasnie lezy przyczyna mojego stanu? nie wiem:)
            Zawsze chyba wiedzialam, ze alkoholizm jednego czlonka rodziny wplywa na nia
            cala. Moja mama przez wiele lat chodzila na spotkania "wspoluzaleznionych",
            czyli rodzin alkoholikow.A ja sie chcialam chyba odciac od mojej przeszlosci i
            nie chcialam nawet slyszec o takich spotkaniach.
            Teraz, bedac 30+ :) i majac rodzine, dzieci wiem, ze nie uciekne od tego.
            Wydaje mi sie, ze trzeba sie z tym zmierzyc, tylko to nie takie proste. Tak,
            mam zal do ojca, bo wiem ze moje zycie wygladaloby zupelnie inaczej, gdyby nie
            pil. Wiem, ze nie kazdy, kto pochodzi z rodziny z problemem alkoholowym musi
            miec syndrom dda, moze jestem po prostu slaba psychicznie?
            Ide zaraz do mojego psychiatry, moze zmieni mi leki na takie, ktore mi w koncu
            pomoga?
            A jesli chodzi o przyszlosc, to tez nie wiem...
            • atropos Re: Asku! 26.01.04, 23:07
              Nie jestem DDA, na własny uzytek mogłabym się określić jako DDMS - Dorosłe
              Dziecko Matki Sadystki.
              Ataki lęku na granicy paniki to mój chleb powszedni i dobrze wiem, ze nie
              zawsze trzeba mieć powód, zeby się bać (jesli nie czytałaś "Zycia przed sobą"
              Romain Gary'ego to namawiam do lektury).
              Peregrynuję po gabinetach psychiatrycznych od 10 lat.
              Od 15 skradam sie ku granicy życia i śmierci.
              Nie mam pracy, mieszkania, męża, dzieci.
              Mam, od niedawna, wolę wyjścia z dna piekła, gdzie znalazłam się z winy
              zespołu osobowości z pogranicza i mojej matki.
              • hella100 Re: Asku! 27.01.04, 08:47
                Atroposku, wiem doskonale, o czym mowisz:(
                Bede dzisiaj w bibliotece i sprobuje wypozyczyc te ksiazke, jesli bedzie bo
                Klasztoru dla Ateistow nie maja:((( a probowalam ja wypozyczyc, po Twoim opisie.
                Trzymaj sie, trzeba miec wiare, bo nic innego nam nie pozostalo.
                Mam skierowanie na oddzial dzienny leczenia depresji, ale oczywiscie boje sie
                tam nawet zadzwonic i umowic, chociaz wiem, ze powinnam.
                pozdrawiam
                • atropos Re: Asku! 27.01.04, 16:15
                  Z "Klasztorem..." jest spory problem, przekonałam się, gdy próbowałam go
                  wypozyczyc w celu skserowania (to jest 20 stron, nie więcej), po tym, jak mój
                  były pożyczył i nie oddał.

                  W moim przypadku lęk towarzyszy każdemu pojawieniu się u psychiatry, mimo, ze
                  chodzi tylko o receptę na coaxil.
                  W marcu rozpoczynam terapie indywidualną, na sama mysl robi mi się słabo.Każdy
                  się boi, zwłaszcza pragmatycy, którzy sa w stanie zrozumieć problemy z
                  wątrobą, ale schorzenia duszy pozostaja poza granicami ich pojmowania.

                  W swojej arogancji byłam przekonana, że poradzę sobie sama. Myliłam się...
                  • katara Re: Asku! 27.01.04, 18:22
                    w swojej arogancji, nadal w to wierzę, chociaż rzeczywistość w pewnym sensie
                    temu przeczy. Bierze mnie na wymioty, jak pomyślę sobie o psychologu, a o
                    psychiatrze nie wspomnę. Bardziej byłabym skłonna udać się na grupę wsparcia.
                    Ale tyle tego cholerstwa u siebie widzę, że nie wiem na jaką powinnam się udać.
                    Jestem DDA, kiedyś wpadłam w roczny ciąg palenia gandzi, po paleniu, stale
                    nawracające stany depresyjne. To już przynajmniej trzy. Co z tym zrobić?
                  • hella100 Do Atropos 28.01.04, 09:37
                    Jesli chodzi o "Klasztor..." to nie udalo mi sie go wypozyczyc.
                    Wiem jak jest z lekiem, siedze teraz z numerem telefonu przed soba i boje sie
                    zadzwonic i umowic na te cholerna kwalifikacje na oddzial.
                    Coaxil bralam ale nie pomagal mi, teraz moja doktor zmienila mi lek na efectin.
                    Wczoraj poszlam do apteki i okazalo sie, ze na recepcie jest 2003 rok i nie
                    sprzedadza mi leku. Plakac mi sie chcialo, jak wyszlam z tej apteki, na
                    szczescie mam kilka kolezanek, ktore sa lekarzami i jedna z nich wypisala mi
                    recepte, niestety dopiero wieczorem. Wczoraj "uratowal" mnie lorafen.
                    Atroposku, zycze Ci, zeby ta terapia Ci pomogla.
                    pozdrawiam
                    hella
                    • atropos Re: Do Atropos 28.01.04, 22:09
                      Mnie coaxil pomaga chyba tak jak papierosy - rytuał aplikowania.
                      Przerabiałam lorafen, podobnie jak masę innych leków - dzisiaj nie przechodzą
                      przez moja watrobę, zniszczyłam ją samobójczymi eksperymentami. Pamietam myśl,
                      jaka przepłynęła mi przez głowe gdy myślałam, że umieram; było to przyjemne
                      uczucie zapadania w miękkość - "Jesli tak wygląda śmierć to da się przeżyć..."
                      Z czego płynie następujacy wniosek: nawet umierając chcemy żyć. I to jest
                      warunkiem naszego wyzdrowienia - wola życia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka