Dodaj do ulubionych

wypadłam z obiegu

21.12.11, 20:10
Cześć
piszę tu, bo praktycznie nie mogę się z nikim tym podzielić, a mam taką potrzebę.
kompletnie wypadłam z obiegu życia codziennego
nie potrafię rano wstawać, nie chcę, zaraz po otworzeniu oczu w głowie obija się 'nie mam po co'
na studia chodzę tylko jak już naprawdę muszę, a i tak często opuszczam ćwiczenia, na które powinnam pójść ze względu na obecność. jak już tam jestem to wychodzę jak najszybciej, zostawiając za sobą kolegów z roku, dalsze wykłady, rzeczy, którymi powinnam się interesować na studiach
często się zdarza, że wychodzę z domu i idąc na zajęcia, wsiadam w autobus i jadę autobusami daleko, potem wracam, jakbym była na zajęciach.
najgorsze jest to, że kompletnie mam to gdzieś, że tyle opuszczam, że będę musiała stanąć na głowie, żeby udało mi się zdać.
dalej - unikam towarzystwa. z jednej strony tęsknię za ludźmi a z drugiej nie chcę się z nimi spotykać, wiem, że się zatkam, że nie zdołam założyć maski.
i tak dzień w dzień spędzam na uciekaniu przed rytmem życia, nie jestem w stanie wyjść ze swojej skorupy.
nigdy nie byłam w stanie aż takiego marazmu...
czy jest tu ktoś, kto wyszedł z czegoś takiego ? czy jest tu ktoś, kto ma jakieś rady ? czy chociaż opinię na temat takiego spędzania dni... nie wiem... nie wiem czy inni też tak mają... teraz widzę wokół siebie tylko ludzi cudownie spędzających życie, z świetnymi pasjami, talentami itd. a ja...... wiadomo :)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • zoliborski_goral Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 09:05
      A same studia Cię interesują? Miałem to kiedyś bardzo dawno temu. Poprawiło się jak zmieniłem kierunek. Ale wcale nie twierdzę że to Twój przypadek.
    • kobe_tai Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 14:02
      też tak robiłam w szkole, zamiast do szkoły szłam na byle jaki tramwaj i jezdziłam od petli do petli.
      na zajęcia czesto nie chodziłam, bo mi się np. nie chciało wstać albo stwierdzałam że tak beznadziejnie dziś wyglądam, ze nie mam ochoty sie nikomu pokazywać.

      mnie pomogły antydepresanty, dodały troche powera do życia, ale obecnie jestem znowu na takim samym etapie jak kiedyś. tyle że teraz już nie mam nawet gdzie chodzić, na samą myśl o szukaniu pracy i łażeniu na rozmowy kwal. jest mi niedobrze i nawet nie że sie tego boje, tylko totalnie kompletnie mi sie nie chce. od miesiąca próbuje dotrzec do urzedu pracy, żeby sie tam zarejestrować i dupa.

      ale radziłabym ci spróbować leczenia, antydepy dobrze dobrane działają (plus ewentualnie terapia z psych.)
      • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 14:47
        na takie coś najlepiej mi robi głód i zimno
        jak się człowiek boi że zostanie bez dachu nad głową albo dzieci będą głodne to nawet jak nie ma sił to ma. Jak w chacie mroz to sie musi zwlec i w tym piecu napalić, przynieść węgla, drzewa czy czego tam może do pieca dołożyć. Takie proste życiowe, podstawowe czynności dla ktorych motywacja nie jest wymyślona tylko są konieczne do zrobienia tu i teraz i szybko jest efekt mnie stawiały do pionu. Pisanie prac czy przekładanie dokumentow pogrąża mneiw kompletny marazm. Muszę wykonywać prace ktorych efekty są namacalne, lubię pracować rękami i głową jednocześnie. Nie lubię nieokreślonych zajęć których potrzeby i przydatności nei czuję, całe liceum się z tym męczyłam, czulam że to wszystko co robię jest takie jałowe, bez sensu.
        Cywilizacyjna wygoda powoduje że nie czuję motywacji do działania, bo jak nic nie robię to i tak nic wielkiego się nie stanie, z głodu nie umrę, z zimna nie zamarznę a jak zrobię to i tak nie będzie widać efektów.
        • blackglass Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 15:49
          Ja zawsze wiedziałam, ze muszę. Ze nie mogę sobie na to pozwolić...że gdybym tak zrobiła to mój mąż czy rodzice zrobiliby mi jeszcze gorsze piekło...wiec ja chodziłam jak robot...aż w końcu zgasły mi baterie...U mnie depresja = śmierć...Teraz sama muszę się bardziej pilnować z myślami, terapeuta uczył mnie jak odganiać złe myśli...Boje się np. czuć tak jak rok temu.
          • panna.m.igotka Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 16:03
            U mnie to wszystko funkcjonuje podobnie. Zawsze mówię do siebie, że muszę, bo nie ma innego wyjścia. I jak robot wszystko wykonuję zgodnie z ustalonym wcześniej planem.
            Też miałam obawy jak to będzie, kiedy minie jakiś czas. Na początku się bałam swoich uczuć z "przeszłości". Wspomnienia mnie przerażały. W myślach powtarzałam, że już nie chcę by to kiedykolwiek wróciło, taki strach. A dzisiaj kiedy minęło kilka lat jakoś czasem wracając do tamtych dni strachu tak wielkiego już nie czuję. Za Chiny bym cofnąć czasu i nie chciała, żeby wrócić do tamtych chwil. Tak myślę, że czas zadziałał i mnie uspokoił. Pozdrawiam
          • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 16:05
            żeby nie było, nie pisałam tu o depresji jako chorobie , piszę o takim stanie jak opisuje autorka wątku, o tym poczuciu bezsensu, bezczasu i ogólnym marazmie, nie o stanie kiedy fizycznie nie jesteś w stanie wykonać nic, to inna bajka i na to siła woli niewiele da, przynajmniej w moim przypadku bardzo niewiele.
            • kobe_tai Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 16:21
              a no to tak, tu sie zgodze, ja od razu (niesłusznie być może) wyleciałam z depresją. i przez chwile w szoku i zazdrości byłam, że ktoś może sie na widmo głodu i chlodu tak zmobilizować, żeby z nią zawalczyć.

              bo u mnie też siła woli na niewiele sie zdaje, jak depresyjna sila ciążenia do dołu przygina, to na nic siły nie ma.
              • antyseptyczna Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 17:19
                hm. dzięki za odpowiedzi
                czyli co, czyli pozostaje po prostu siłą woli się zmotywować...
                wydaje się takie fajne, takie mocne, a jednak takie trudne...
                apropo leczenia - rozpoczęłam właśnie kurację farmakologiczną, będę też chodziła na terapię
                generalnie nie wspomniałam o tym, ale mam zaburzenia odżywiania, kiedyś zwracałam, teraz juz nie
                to wydaje się takie książkowe, jak trwam w tym to tego nie widzę, ale może to przez te zaburzenia jestem w takim stanie...
                długo nie mogłam się przyznać do tego, że mam drugie jedzeniowe ja
                okropnie się tego wstydzę

                pozdrawiam
                • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 18:01
                  no to zmienia postać rzeczy, dobrze że podjęłaś leczenie, nie porzucaj go zbyt pochopnie bo z siłą woli to rożnie bywa, w zaburzeniach odżywiania i przyplątaną depresją raczej niewiele sama sobie pomożesz, ale wespoł wzespół z lekarzem i terapeutą masz spore szanse.
                  • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 22.12.11, 18:02
                    a wstydzić się to nie ma czego, problem co prawda poważny ale nie do wstydu a do leczenia.
                    • mgasg Re: wypadłam z obiegu 27.12.11, 14:20
                      Lucy..dzieki ze jestes..tak dlugo juz czytam to forum i zawsze lakonicznie ,ale zdroworozsadkowo radzisz. Dzieki.
                      Ja przechodze faze,ze nie mam sily wstac i ruszyc nawet malym palcem! mimo lekow,ja nie wiem czy to Lexapro juz po 5 latach przestalo dzialac i potrzebuje cos mocniejszego? cos mnie ta moja lekarka ostatnio traktuje jak "nieposluszny przypadek" bo zawsze "tak pieknie sie zbieralam"-po lekach..
                      Jezu, co ja bym dala, za czs, kiedy wstawalam rano, zabueralam sie do pracy domowej,lecialam do roboty, uczylam sie jezykow,jezdzilam po swiecie..jestem 3 mies na utrzymaniu corki i czuje taki wstyd, takie poczucie winy,ze mam ochote zezrec te wszystkie leki i dac sobie spokoj!
                      • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 27.12.11, 14:40
                        Nie zabijaj się, największą krzywdę byś jej tym zrobiła, wpędzila w poczucie winy niezdejmowalne do konca życia, że nie potrafila się Tobą zaopiekować kiedy potrzebowałaś pomocy.
                        przeczekaj to złe, minie, zawsze mija, czasem nie do końca ale na tyle że jakoś da się żyć. Sskup się na choćby drobnych rzeczach w ktorych dasz radę córce pomóc, a z pewnością jest tego mnóstwo, to Ci trochę odciąży to poczucie winy, typowe zresztą dla depresyjnych.
                        • mgasg Re: wypadłam z obiegu 27.12.11, 17:37
                          Dzieki Lucyna. Dawno temu pisalam po innym nickiem i Ty jedna mi pomoglas.Boze! tamte "problemy" to jakie szczeniackie glupoty!
                          Teraz to mam problem: 0 kasy, na leki tez,brak sily, by szukac lekarza, ktory w koncu uwierzy,ze mozna az tak bardzo cierpiec z powodu fibro i trzasc sie jak galareta przed wyjsciemz domu..
                          wiem,ze mija...do lipca pracowalam w Uk w swoim zawodzie,kiedy dostalam super-hiper prace w prywatnej klinice z pensja przywracajaca o zawrot glowy to nagle dup! w tygonie bez zarcia,siezdzenie pod koldra,placz,placz,placz..schudlam 15kg co akurat mi wyszlo na dobre;-)
                          gdyby nie pomoc mojego kolegi to nie wiem jak bym wrocila,zreszta zastanawiam sie, czy dobrze zrobilam, trzeba bylo isc na terapie, polozyc sie na oddzial i przynajmniej leki mialabym za darmo
                          O Jezu! jak ja mam dzis vene do narzekania! chyba nigdy tyle o sobie nie napisalam!
                          Lucynko dzieki Ci wielkie, jak mozesz to napisz kiedys jak sobie radzisz?
                          • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 27.12.11, 19:08
                            Po prawdzie chyba kiepsko zrobilas wracając tutaj z chorobą bo w polsce leczenie to droga przez mękę ,ale wiadomo lęk wyłącza w mózgu racjonalne myślenie. Wogóle stany lękowe to ch...oza straszliwa, człowiek mądry zachowuje się jak pomylony, podejmuje decyzje których potem żałuje, traci szanse będące " w zasięgu ręki"
                            Na lęki tak nasilone nie ma innej możliwości jak tabsy, a jeżeli zwroty akcji o 180 sopni są tak gwałtowne to i stabilizatory się kłaniają, depresja niszczy, ale nie spisuj się na straty, każda, nawet najgorsza mija.
                            • mgasg Re: wypadłam z obiegu 27.12.11, 23:43
                              Lucynko wlasnie spedzilam kilka godzin piszac do znajomych w UK, wole tam zmywac garkii, podlogi czy ulice a miec klarowny obraz pomocy, jaka uzyskujesz majac problem.
                              Lekarz nie robi Ci laski,ze wypisuje dany lek.Dziala w/g protokolu, nie patrzy na koszty.Owszem, do specjalistow sie czeka,ale nie miesiace a tygodnie.
                              Zreszta gdy jest duzy problem to przyjmuja z marszu.
                              GP sa rozni,ale my depresyjni znamy troche swoje reakcje to naprawde dyskutuja i biora pod uwage Twoje doswiadczenia. I co wazne: jakosc zycia! nikt nie ma prawa pozostawic Cie z bolem, czy bezsennoscia. Nie boja sie jak nasi uzaleznien.Co to znaczy ze sie uzaleznie za kilka lat, kiedy ja teraz np nie spie tygodniami albo wyje z bolu majac atak fobromialgii! tam mialabym morfine, codeine lub plaster z p/bolowa substancja. I to za kilka funtow oplaty manipulacyjne,
                              Wiec moje drogie,majac 50 lat wloke sie w swiat znow bo tu albo poumieramy patrzac na liste lekow albo ludzie beda sie wzajemnie zabijac z frustracji
                              Obiecuje,ze jak zarobie 1 funta to kazdemu z Was wysle to, co Wam jest do leczenia potrzebne.
                              Cale zycie pracowalam rowniez jako wolontariusz to mam teraz nowy cel.
                              Sciskam mocno i gladze wasze czokla takim mamusinym"spij dziecko spokojnie"
                              • canoine Re: wypadłam z obiegu 28.12.11, 04:10
                                trawa jest zawsze zieleńsza po tej drugiej stronie płotu..
                                • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 28.12.11, 05:37
                                  to też prawda, ale jednak to co się dzieje z lecznictwem u nas nie budzi poczucia bezpieczeństwa. To nie pierwsza osoba która widzi i na własnej skórze odczuwa różnicę.
                              • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 28.12.11, 05:42
                                Weź nie świruj z tym wysłaniem i pomocą, to nie zabawa dla depresyjnych w kiepskim stanie. Skup się na leczeniu i poprawie jakości swojego życia, nie wymagaj od siebie dodatkowych warunków, typu pomaganie, na razie to Ty potrzebujesz odpowiedniego leczenia i pomocy i mam ogromną nadzieję że taką dostaniesz.
    • canoine Re: wypadłam z obiegu 28.12.11, 04:09
      napiszę podobnie jak Lucyna - mnie skutecznie stawia na nogi widmo głodu, braku dachu nad głową i powrót pod skrzydła rodziców (raz ten błąd już popełniłam, wystarczy). dlatego nawet jak ledwo się wlokę, to jednak zawlekam się do pracy, z szefową rozmawiałam i uprzedzam ją jak mi się pogarsza (wtedy się spóźniam, wydajność pracy leży ryjem na glebie obok reszty mnie itd.) i staram się ogarnąć chociaż niezbędne minimum (nawet jak umyć się bywa ciężko..), bo fajnie się myśli o zdychaniu kiedy ciepło w tyłek i jest co wrzucić do żołądka. gorzej by to wyglądało w kałuży pod mostem, podejrzewam.
      chociaż jak studiowałam (za kasę rodziców, rzecz jasna) to też się tak bujałam. czas całkiem długi, zanim wylądowałam na swoim i skończyło się beztroskie rumakowanie :]
      • lucyna_n Re: wypadłam z obiegu 28.12.11, 05:51
        o to to, zlądowanie z powrotem u rodziców wizja apokaliptyczna, normalnie horribile , też w przypływie wielkiej desperacji wrociłam na trochę kiedy się przeprowadzałam, ale po dwoch tygodniach ucieklam z całkiem rozdygotaną psychiką, wolałam wprowadzić się do mieszkania w stanie całkowicie surowym, bez podłóg, umywalek, ciepłej wody z żarowką na kablu, spac na kartonie niż tam w niby komforcie. Potworne jak mnie tam dopadły wydawałoby się zapomniane już sprawy a wraz z nimi emocje. Wolę pyrę z solą na obiad i na deser kompot z pyrów, ale nogi pod swój stół.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka