antyseptyczna
21.12.11, 20:10
Cześć
piszę tu, bo praktycznie nie mogę się z nikim tym podzielić, a mam taką potrzebę.
kompletnie wypadłam z obiegu życia codziennego
nie potrafię rano wstawać, nie chcę, zaraz po otworzeniu oczu w głowie obija się 'nie mam po co'
na studia chodzę tylko jak już naprawdę muszę, a i tak często opuszczam ćwiczenia, na które powinnam pójść ze względu na obecność. jak już tam jestem to wychodzę jak najszybciej, zostawiając za sobą kolegów z roku, dalsze wykłady, rzeczy, którymi powinnam się interesować na studiach
często się zdarza, że wychodzę z domu i idąc na zajęcia, wsiadam w autobus i jadę autobusami daleko, potem wracam, jakbym była na zajęciach.
najgorsze jest to, że kompletnie mam to gdzieś, że tyle opuszczam, że będę musiała stanąć na głowie, żeby udało mi się zdać.
dalej - unikam towarzystwa. z jednej strony tęsknię za ludźmi a z drugiej nie chcę się z nimi spotykać, wiem, że się zatkam, że nie zdołam założyć maski.
i tak dzień w dzień spędzam na uciekaniu przed rytmem życia, nie jestem w stanie wyjść ze swojej skorupy.
nigdy nie byłam w stanie aż takiego marazmu...
czy jest tu ktoś, kto wyszedł z czegoś takiego ? czy jest tu ktoś, kto ma jakieś rady ? czy chociaż opinię na temat takiego spędzania dni... nie wiem... nie wiem czy inni też tak mają... teraz widzę wokół siebie tylko ludzi cudownie spędzających życie, z świetnymi pasjami, talentami itd. a ja...... wiadomo :)
Pozdrawiam