Dodaj do ulubionych

Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego

31.03.12, 12:52
Witam i o radę pytam ;-))))
Problem - zespół lęku panicznego. Obecnie odstawiam efectin, bo po 3 latach brania bilans wychodził niekorzystnie. Cierpienie spowodowane samym odstawieniem już mnie wykańcza (kto przeżył, ten wie). Wstępnie mam zmieniać na zoloft, ale bardzo zależy mi na leku, który najlepiej działa na panikę, a po doświadczeniach z włączaniem i odstawianiem chciałabym od razu najlepiej trafić. Słyszałam, że lexapro ma stosunkowo mało objawów ubocznych na początku i skutecznie wycina napady paniki, więc postanowiłam się jeszcze zastanowić.
Może ktoś ma doświadczenia i potrafi mi podpowiedzieć - z góry dziękuję.
;-)
Obserwuj wątek
    • tristezza Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 13:11
      ja Ci mogę tylko powiedzieć o zolofcie: działanie przeciwlękowe tegoż jest praktycznie żadne. no góra, minimalne. lexapro nigdy nie brałam, ale w poradnikach o lekach psychotropowych stoi znacznie wyżej wśród przeciwlękowych niż sertralina.
      • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 14:56
        Bardzo dziękuję, właśnie takiej podpowiedzi oczekiwałam ;-) nie mam dostępu do takich poradników, a po latach na efectinie jednak zrozumiałam, że warto poszukać czegoś bardziej trafiającego w punkt, bo teoretycznie wszystkie leki rejestrują jako działające przeciwlękowo ;-)
      • canoine Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.04.12, 00:58
        a to ciekawe, co piszesz, bo akurat mi sertralina (zoloft) lęki bardzo ładnie wyciszyła.
      • avi_co Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.04.12, 14:24
        Doraźnie polecałabym xanax.
    • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 13:33
      teoretycznie niby citalopram i efectin mają mieć najbardziej przeciwlękowe dzialania z tych nowszych lekow, ale to bardzo indywidualna sprawa i tylko metodą prób i błędow można trafić co Tobei akurat pomoże, chociaż tak prawdę pwiedziawszy na zespół lęku panicznego w sumie najlepsza jest psychoteriapia ukierunkowana na naukę radzenia sobie w razie wystapienia ataku i na zwalczanie narosłych fobii (bo na 99 % jakieś na tym tle powstają). Nie licz na to że jakikolwiek lek zapewni Ci stuprocentową pewność niewystąpienia więcej ataku.
      Przeciwlękowo o wiele silniej działają leki starego typ np doxepina, albo lerivon, ale mają też zdecydowanie więcej skutkow ubocznych.

      Moim zdanie tylko odważne stawienie czoła lękowi powoduje że przestaje się być niewolnikiem paniki, nawet jeżeli ataki wystęują, nie są tak druzgoczące w skutkach dla psychiki. Po prostu coś jak ból zęba, owszem jest to wysoce nieprzyjemne, nie da się za bardzo przewidzieć kiedy może się przydarzyć, ale nie boi się tego cały czas i nie podporządkowuje swojego życia temu że ewentualnie może wystąpić. I wtedy następuje takie sprzężenie zwrotne im mniej się boisz tym ataki rzadziej występują i tym krócej trwają. Bojąc się nakręcasz się i panika gotowa na zawołanie. Tyle że to wszystko wymaga dużo czasu, dużo samozaparcia, i jest w sumie ciężką pracą, nie poprawi się z dnia na dzień.
      • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 15:07
        Lucynko, bardzo Ci dziękuję, za nadzieję ;-). Ja miałam pierwszy atak w wieku 20 lat, a teraz mam o 20 więcej i nauczyłam się już "z tym żyć", ale "tym nie żyć" ;-). Kłopot w tym, że mam taką pracę, że nie mam warunków na opanowanie ataku własnymi siłami, bo często patrzy na mnie kilkanaście par oczu i słucha kilkanaście par uszu, więc wolę zapobiegać sytuacjom kiedy nagle "to" się dzieje ;-).
        • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 17:28
          no ja rozumiem, chodzi tylko o to że nie ma takiego leku ktory na 100% zapobiegnie, niestety.
          Jak już atak wystąpił to można tylko wziąć coś działającego doraźnie.
          Przypadłość ta jest naprawdę przykra, ale dobrze że nie upadasz na duchu i starasz się żyć normalnie, podziwiam że dajesz radę pracować wśrod tłumu.
          • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 18:35
            ;-) Moment kiedy ustaliłam, że nie jestem swoją chorobą był przełomowy ;-) dlatego teraz nawet jak jest gorszy okres, to potrafię to traktować z dystansem, jak ból zęba, tak jak pisałaś. Dzięki temu nie popadam w całościowy dół, tak jak kiedyś. Dużo czasu potrzebowałam, żeby nabrać dystansu do paniki... oczywiście zawsze mam w portfelu jakieś benzo, to już od 20 lat. Tylko właśnie się zorientowałam, że na efectinie coś za często do niego sięgałam, dlatego chcę znaleźć nowy lek. Bardzo dziękuję za wsparcie ;-)
            • mgasg Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 19:59
              Mam ten sam problem i bralam srtraline i lexapro,na sertra bylo okropnie,po lexapro naprawde szybko nastapila poprawa.akurat po wielu latach sprobowalam cymbalte,ale wracam do lexapro,mojego wieloletniego drucha:-)
    • tlustaklucha Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 31.03.12, 21:53
      Hej, miałam lęk napadowy i uogólniony w przebiegu depresji.
      Oba wykasował citalopram. Escitalopram zupełnie na mnie nie działał, ale to wyjątek chyba.
      Brałam cipramil wtedy, czyli oryginalny citalopram, teraz przeszłam na o wiele tańszy citronil i jest nadal ok. Lexapro to escitalopram właśnie, podobno silniejszy od citalopramu, nie wiem. Jak jeden nie zadziała, możesz spróbować drugi.
      Mnie te napady lęku powalały dosłownie, skończyło się prawie od razu, szybko zadziałał.
      • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.04.12, 00:41
        Dziękuję, naprawdę mnie podnosicie na duchu ;-) i widzę, ze jednak lexapro daje mi większe szanse... no to jeszcze 1 tydzień chodzenia po ścianach w ramach odstawiania efectinu i ruszam z nadzieją ;-)
    • canoine Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.04.12, 01:00
      ale Ty sama sobie te leki wypisujesz czy poza forum konsultujesz jednak swoje odkrycia z jakimś szamanem?
      • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.04.12, 08:04
        Szamanów i wróżek unikam ;-) oczywiście, że wszystko pod kontrolą, ale mam nowego lekarza, i postanowiłam się jeszcze rozejrzeć, zanim pójdę po jego pierwszej myśli.
        • horpyna4 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.04.12, 11:46
          Przeczytaj tylko dokładnie ulotkę, zwłaszcza o działaniach niepożądanych. Bo bywają paskudne i lepiej wiedzieć, czego można się spodziewać. Co nie znaczy, że muszą wystąpić akurat u Ciebie, wtedy pozostanie tylko się cieszyć.
          • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.04.12, 18:49
            Mam nadzieję, że po efectinie nic gorszego już mnie nie spotka.... pierwszy miesiąc to była masakra... teraz przy schodzeniu też, chociaż jestem lepiej przygotowana....
            • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.06.12, 22:21
              i co bierzesz lexapro? jak się czujesz? ja własnie jestem 5 dzień dziś wzięłam całą tabletkę 10mg i dopadły nie straszne ataki paniki ....... wczesniej brałam zoloft bardzo mi ten lek pomógł i zastanawiam sie czy nie wrócic do niego.....
              • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 01.06.12, 22:35
                Ojej, początki trudne ;-( wspomagaj się benzo, bo bez tego ja bym chyba nie dała rady. W końcu biorę jednak seroxat, bo już parę lat go brałam i było dobrze. Właśnie kończę drugi miesiąc, i świat odzyskuje kolory... Trzymaj się i pamiętaj, będzie lepiej, a te pierwsze tygodnie trzeba po prostu przetrwać i myśleć że będą chwile dobre i gorsze, ale stopniowo dobrych będzie coraz więcej. Małymi kroczkami do przodu. Ja mniej więcej po miesiącu przestałam cały czas myśleć o tym jak się czułam, jak się czuję i jak będę się czuła...
                A co do wyboru leku, wydaje się że leki z grupy SSRI ostatecznie najlepiej radzą sobie z paniką, dla tego wróciłam do nich z efectinu.
                • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 02.06.12, 11:28
                  dziękuje bardzo za odpowiedź
                  ja jednak powracam do zoloftu........ czuje się tak fatalnie, że szkoda słów lexapro jednak nie dla mnie efekty uboczne mnie wykończą
                  • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 02.06.12, 19:29
                    No właśnie, ja też w końcu wróciłam do leku, który działał najlepiej, jak coś się sprawdza, nie ma co kombinować ;-) Powodzenia!!
                    • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 02.06.12, 20:41
                      dziękuję i wzajemnie życzę dużo zdrówka!
                    • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 04.06.12, 15:24
                      taaja napisała:

                      > No właśnie, ja też w końcu wróciłam do leku, który działał najlepiej, jak coś s
                      > ię sprawdza, nie ma co kombinować ;-) Powodzenia!!

                      A powiedz proszę dlaczego w ogóle odeszłas od Seroxatu na rzecz Effectinu skoro tak dobrze działał?
                      Pytam bo sama brałam Seroxat przez wiele lat i było super. Potem odstawiłam i teraz, po przerwie próbuję właśnie sertraliny (Asertin), bo mimo że S. świetnie działał to koszmarnie sie z niego schodziło no i niestety tyłam po nim :( teraz na Asertinie chyba jest OK, dopiero zaczynam.
                      • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 04.06.12, 18:48
                        Hmmm, dobre pytanie ;-) Ponieważ dobrze się czułam odstawiłam seroxat, po chyba 2 latach czy 3. Nawet nie było źle z odstawieniem, ale najbliższa jesień dała mi w kość i trzeba było zacząć znowu coś brać. Pomyślałam, że może jest może coś "nowszego" no i było, a mój lekarz nie miał nic przeciwko....
                        Z perspektywy oceniam że to był błąd. Bo przeszłam na lek z zupełnie innej grupy. Niby czułam się nieźle, ale po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że panika mi całkiem nie ustąpiła, tak jak po seroxacie no i bardzo źle spałam.
                        Po seroxacie chyba też przytyłam, ale wiesz, to trudno tak bezpośrednio ocenić. Co przytyłam na braniu seroxatu, to z nawiązką zrzuciłam przy wdrażaniu efectinu, to był koszmar, a schodzenie jeszcze większy ;-(
                        Ale dla Ciebie może zmiana nie będzie zła, bo przecież sertralina to też SSRI, czyli ta sama grupa co seroxat.
                        • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 04.06.12, 22:09
                          Mogę się wtrącić? :)
                          tez kiedyś brałam seroxat to było na samym początku mojej walki z nerwicą w moim przypadku nie był to trafiony lek choć bardzo zachwalany wówczas przez lekarza no i ludzi na forach poświęconych nerwicy. Odstawiłam go wówczas na rzecz citalu, który postawił mnie całkowicie na nogi. Potem zaszłam w ciążę i po porodzie nerwica wróciła ze zdwojoną siłą lekarz zapisał zoloft jako w miarę bezpieczny dla matki karmiącej i tak już później na nim sobie funkcjonowałam przez lata z przerwami. Moja serdeczna koleżanka też chorująca na nerwicę uważa, że nie ma lepszego leku od efectinu ;)
                          Myślę, że zachwalamy te leki, które akurat przyczyniły się do najlepszego okresu w naszym zyciu z nerwicą. Ja parę lat temu polecałabym cital dziś jest to zoloft.
                          • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 10:27
                            Tak, to prawda, chyba każdy ma swój ulubiony lek.
                            Ja obecnie wróciłam do leków bo cierpię na bezsenność i szukam jakiegoś ratunku, jakoś nie wierzę nasennym no a benzo to wiadomo.
                            Po Seroxacie cudownie spałam. Ja w ogóle na nim zaszłam w ciążę i to była jazda! Odstawiłam z dnia na dzień, wiadomo, miło, nie było, poza tym strach o dziecko. Na szczęście mam dzis cudną 10-latkę a ja chyba polubiłam się z Asentrą, mimo że to dopiero 1,5 tygodnia i połowa dawki ale jestem już całkowicie wewnetrznie wyciszona i sen się poprawił. Zobaczymy czy po dojściu do dawki całkowitej bedzie jeszcze lepiej :)
                            W ogóle to bardzo się cieszę że na mnie te leki działają, 15 lat temu wyciągnęły mnie z czarnej dziury i chyba już nigdy się tak do końca bez nich nie obejdę, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Ktoś ma chore serce, ktoś padaczkę, ja mam swoja przypadłość, która poddaje się leczeniu :)
                            • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 10:40
                              Świetne podejście, dla mnie nazwanie sprawy w ten sposób "Ktoś ma chore serce, ktoś padaczkę, ja mam swoja przypadłość, która poddaje się leczeniu" to był przełom ;-)
                              • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 13:08
                                macie szczęście że w waszym przypadku przypadłość poddaje się leczeniu tymi siermiężnymi lekami.
                                Mnie to głównei skutki uboczne utwierdzają w tym że się "leczę".
                                Ostatnio stawiam na siłę woli.
                                • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 13:18
                                  Co racja to racja - dużo łatwiej sie leczyć gdy sie tego leczenia nie odczuwa, w sensie negatywnym.
                                  Ja w ogóle nie czuję że cos biorę, poza okresem wchodzenia i schodzenia z leków.
                                • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 14:07
                                  No niestety, pierwszy okres trzeba przetrwać... wiele osób przerywa leczenie zanim uzyska wyniki, bo zniechęca się skutkami ubocznymi. Ale moim zdaniem warto próbować, bo jakość życia jest ostatecznie dużo lepsza, pod warunkiem, że się trafi w odpowiedni lek.
                                  • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 15:12
                                    ja nei wiem co to znaczy pierwszy okres bo mi nawet po 3 miesiącach skutki uboczne nie ustępują, nie toleruję normalnych dawek, chyba musieliby mnei w pasy zapiąć i podawać, sama z siebie nie jestem w stanie takiej krzywdy sobei robić
                                    Nie bardzo jest już z czym eksperymentować, a do tego ja już po prostu mam wstręt i jak patrzę na tabletki jakiekolwiek, choćby rutinoscorbin to mnie formalnie odrzuca.
                                    Zresztą leczenie napadow lęku tabsami to takie pudrowanei syfa, trzeba stawić czolo i pokonać inaczej ciągle się człowiek czuje jak lekoman i popie...ny czubek.
                                    • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 15:46
                                      Luzyna mam za sobą 2lata indywidualnej terapii u świetnego terapeuty i nic....... jak chodziłam na terapię i przyjmowałam leki nie powiem było super, po odstawieniu leków i terapii 2 lata remisji i nastąpił powrót, lekarze rozłożyli ręce...... miałam rentę przez prawie dwa lata. Dodam, całe leczenie odbywało się prywatnie koszty masakryczne a choroba jak wracała tak wraca. Chwytałam się wszystkiego jak tonący brzytwy masaży, akupunktury, bioenergii, ziół i nic, działałam w grupach wsparcia nawet wywiady do gazet dawała. Przeczytałam masę książek poświęconych nerwicy lękowej i agorafobii oraz depresji poporodowej. Owszem świadomość choroby wzrosła, ale co z tego? jak atakuje, jak dostaje ataku lęku to już nie wzywam pogotowia, ale nadal mnie to przerasta w tej danej chwili. Ja nie wierzę w wyleczenie całkowite choruje 10 lat. Mam mnóstwo ludzi w koło też chorujących i nikogo kto pozbył by się dziada na dłużej niż rok,dwa. Mam męża, który mnie bardzo wspiera jest przy mnie i pomaga, synka, którego kocham nad zycie i staram się dla niego żyć, matkę siostrę przyjaciół wszyscy wiedzą o mojej chorobie bo ja się jej nie wstydzę dużo mówię to też pewien rodzaj terapii oczyszczenia. Nawet kolejne studia kończyłam w trakcie nawrotu, było ciężko, ale radę dałam. Chciałabym aby ktoś wynalazł magiczną pigułkę czy zabieg, który raz na zawsze to ze mnie wykasuje, abym znowu mogła się poczuć silna, abym mogła poczuć, że mam skrzydła i mogę wszystko. Niestety choroba odebrała mi tą radość życia, którą kiedyś miałam. Nawet będąc na lekach i czując się pozornie dobrze tkwi we mnie świadomość jakiejś złudności tej sytuacji, że to leki mi kreują to dobre samopoczucie i ten lęk który gdzieś zawsze we mnie głeboko siedzi i nie pozwala ruszyć się z domu bez benzo w torebce czy choćby hydro..............
                                      • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 17:12
                                        To ostatnie zdanie, bardzo prawdziwe, no tak własnie jest
                                        ostatnio bardziej niż kiedykolwiek czuję zmęczenei materiału, może dlatego że bardziej niż kiedykolwiek staram się nie ulegać chorobie,
                                        taka walka z cieniem, mimo wsparcia tak naprawdę bardzo samotna walka.

                                        jakby mi leki tak cudownie pomagały jak tu ludzie opisują tobym się może wcale nie zastanawiała, ale mi żaden lek nie dał 100% remisji, każdy skutki uboczne.

                                        Zresztą nie tylko o napady paniki chodzi, te akurat nie są dla mnie codziennością, tylko jak do depresji jeszcze panika, i agora to nic tylko palnąć sobie w łeb.
                                        • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 18:52
                                          z tą samotnością to prawda po mimo wsparcia jakie dają bliscy, człowiek i tak w efekcie mierzy się z tym sam..... no cóż podobno nadzieja umiera ostatnia! zdrowia kochani!
                                          • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 20:05
                                            Ja też sobie radzę tak jak Monika, po prostu staram się żyć z chorobą, a nie chorobą, chociaż nieraz to bardzo trudne. Jakoś się tego nauczyłam, żeby oddzielać objawy od siebie i nie czuć się zobowiązana do tego aby być zdrowa. A po ostatnim nawrocie po prostu założyłam, że to jest choroba przewlekła i nie liczę na 100% remisji, nawet gdyby to miało oznaczać branie leków do końca życia. Chyba tak jest np. w cukrzycy, prawda? Jak już się z tym pogodziłam jest mi dużo łatwiej, nie wymagam od siebie za wiele. A wsparcie bliskich jest nieocenione... też o tym rozmawiam, bo mówienie o swoich problemach innym pomaga mi zachować do nich dystans. Np. jak odstawiałam efectin miałam straszny napad paniki w pracy. Wtedy wyszłam, zadzwoniłam do mojej drugiej połówki, i mówiłam, a moja połówka już wie, że trzeba tłumaczyć mi, że to minie, że to panika, że zawsze mija itp. No i też nie boję się panicznie benzo, zawsze mam przy sobie od wielu lat. Jedna tabletka w krytycznym momencie jeszcze nikogo nie uzależniła. A poważny atak może otworzyć lęk na długie tygodnie, więc lepiej sobie pomóc doraźnie. Tak więc z własnych doświadczeń: zachęcam do porzucenia dręczenia się faktem brania leków i rozmyślań "na ile jestem chemiczna". To nie pomaga. Zaakceptowanie choroby i leczenia pomaga żyć. Po prostu nasze mózgi robią coś nie tak ;-) U mnie w rodzinie zresztą to typowa przypadłość kobiet...
                                            • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 20:19
                                              taaja święte słowa z tymi tabletkami ja też nie mam już wyrzutów sumienia i choć nadal uważam, że bezno ( w moi przypadku to lorafen) jest ostatecznością, ale gdy ta ostateczność mnie dopada to po prostu biorę tabletkę w końcu jest po to aby mi pomóc w ciężkiej chwili. Co do zoloftu jestem w stanie pogodzić się z braniem go do końca życie jesli to zycie dzieki temu upłynie mi bez irracjonalnych lęków. Ja jeszcze patrzę na to w ten sposób, że chce jak najmniej obciążyć nerwicą moją rodzinę, dlatego bardzo zalezy mi na normalnym w miarę funkcjonowaniu. Wystarczy, że mnie to wykańcza ich nie musi a przecież nasi bliscy cierpią gdy nam jest źle..........
                                              • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 20:38
                                                Pewnie, że cierpią. Moja najbliższa osoba jest już nieźle wyedukowana ;-). Wspominamy czasem żartem chwilę, kiedy miałam pierwszy nawrót w początkach naszego związku. I po odwiedzeniu wszystkich możliwych lekarzy nagle mnie olśniło, że to panika, a nie zawał, guz nerek, rzuty ciśnienia itd. I mówię "muszę iść do psychiatry" i słyszę "no co ty, jeszcze Ci każe brać jakieś leki" ;-). Teraz się nieźle z tego obśmiewamy.
                                              • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 22:39
                                                ja nie mam wyrzutów sumienia tylko mówię że mi one po prostu pomagają słabo, zbyt słabo żeby moża było normalnie żyć, lub choćby udawać. Na tyle słabo że trudno określić czy skutki uboczne nie są większe niż skutki terapeutyczne.

                                                verujem ne verujem
                                                • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 22:43
                                                  Bardzo Ci współczuję, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Nie wiem nawet co poradzić, bo rady w stylu "poszukaj innego psychiatry", "może masz złą diagnozę" itp. pewnie już słyszałaś nie raz... Musisz się fatalnie czuć... Jak sobie wobec tego radzisz?
                                            • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 22:33
                                              to ja uściślę, mam na myśli 100% lub choćby 80% remisję na lekach, o remisji bez leków to już nawet nie fantazjuję.
                                              Bałabyś się benzo jakbyś poznała siłę uzależnienia, a dwa że lekarze bardzo niechętnie przepisują, a mi tam byle afobam nie pomaga wcale, nawet na krótko.
                                              • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 23:01
                                                to jak funkcjonujesz ile leków do tej pory spróbowałaś? byłaś na oddziale? może tam coś by sie udało??? kurcze straszne jest to co piszesz bo ja sobie nie wyobrazam że nic na mnie nie działa to co wtedy?
                                                • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 11:54
                                                  na Ciebie też mogą w którymś momencie przestać dzialać leki, co wtedy zrobisz?
                                                  Na oddział przy tak złej tolerancji lekow? to jak wyrafinowany masochizm, kto mi na oddziale będzie tableteczki na ćwiarteczki?
                                                • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 11:56
                                                  nie zrozummy się źle, ja nie szukam porady. Ot tak sobie konstatuję wnioski. Tak jak napisalam ataki paniki nie są w moim przypadku głównym problemem, może gdyby były tobym spanikowała:) a tak to sobie żyję.
                                          • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 22:48
                                            jaskowa1 napisała:

                                            > z tą samotnością to prawda po mimo wsparcia jakie dają bliscy, człowiek i tak
                                            > w efekcie mierzy się z tym sam..... no cóż podobno nadzieja umiera ostatnia! zd
                                            > rowia kochani!

                                            Ja się wyłamię z tego obrazka, ponieważ z moimi problemami od zawsze mierzę się sama, co więcej, na początku, w najgorszym dole, musiałam się ukrywać z leczeniem bo matka, z którą wtedy jeszcze mieszkałam i miała na mnie ogromny wpływ, nie tolerowała słabości typu depresja. Taka jednostka chorobowa to mit.
                                            Do dziś nie mogę powiedzieć, że mam wsparcie bliskich bo rodzice nadal od 15 lat nic nie wiedzą a mąż coś tam wie ale chyba nie rozumie bo on jest zupełnie innej konstrukcji psychicznej i nie umie się wczuć w moje emocje. Ale muszę przyznać że przywykłam do takiej sytuacji, zawsze radzę sobie sama, znam mój organizm już na tyle dobrze, żeby reagować w odpowiednim momencie gdy coś się psuje. Choroba też nigdy nie zamknęła mnie w domu (może jedynie pierwszy epizod ale i wtedy ją usilnie maskowałam) ani nie przestałam z jej powodu pracować. Myślę że w dużej mierze zasługa tego, że tak dobrze reaguję na leki.
                                            • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 12:19
                                              Wiesz że być może dlatego sobie tak poradzilaś że mąż nie byl wspierający?
                                              To jest udowodnione że bardzo wspierający partnerzy powodują czasem to że człowiek gorzej radzi siebie z paniką, z fobiami, nie podejmuje wyzwań i ryzyka, bo w pewnym sensie może sobie "pozwolić" na słabość, bo wie że w razie czego ktoś go wyreczy, wspomoże, zrozumie. Kiedy tego nie ma musisz zacisnąć zęby i stawicz czoło choćby najgorszemu lękowi i wyjść do tej pracy, czy załatwić jakieś sprawy bo wiesz że nikt Ci nie da taryfy ulgowej, że trzeba i koniec. Tacy bardzo opiekuńczy mężowie często zbyt mocno wyręczają osobę chorą, zbyt wiele rzeczy tolerują, z czasem dysfunkcja tej osoby staje się codziennością, normalnością, wszyscy się przyzwyczajają do nowego układu i zostajesz w takim stanie zawieszenia, utknięcia w chorobie. Nie ma się sily żeby samemu przelamać lęk, a nic z zewnątrz do tego nie przymusza. Nadopiekuńczość która osobie chorej wydaje się błogosławieństwem tak naprawdę trzyma ją w stanie permanentnej fobii. Niektore kobiety z agorafobią nie potrafią wręcz rozrożnić czy kochają męża bo tak po prostu czy panicznie boją sie zostać same i jest on jakby ich dodatkowymi rękami i stopami, czymś w rodzaju wozka inwalidzkiego bez ktorego nei ma życia. Wmawiają sobei że uwielbiają życie domatorki i niczego wiecej nie pragną ponad dbanie o ciepło domowego ogniska, mimo że przed chorobą były zupelnym zaprzeczeniem typu domatorki. To nawet dość smutne jak się przyjrzeć z boku.
                                              • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 12:26
                                                Może masz rację co do teorii, u mnie jednak musiałoby to dotyczyć pewnie rodziców bo zanim poznałam męża miałam już opanowaną kwestię choroby. Tak czy inaczej - oni bynajmniej nie byli wspierający ;)
                                                • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 14:13
                                                  Brak wspierających rodziców to niestety inna bajka, bardzo prawdopodobne źrodło problemów.
                                    • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 22:36
                                      lucyna_n napisała:
                                      > Zresztą leczenie napadow lęku tabsami to takie pudrowanei syfa, trzeba stawić c
                                      > zolo i pokonać inaczej ciągle się człowiek czuje jak lekoman i popie...ny czube
                                      > k.

                                      nigdy w życiu nie czułam się tak na lekach, ja po prostu nie pamiętam że je biorę, może dlatego mi łatwiej
                                      takie myśli miewam za to w okresach bezlekowego pogorszenia...
                                      • evee1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 09:18
                                        Ja po latach walki z depresja i roznych psychoterapiach doszlam do wniosku, ze nie mam zadnego przypudrowanego syfa. Zreszta swego czasu wywolalam tym stwierdzeniem burze, bo jak to tak, jak mozna miec depresje nie majac jednoczesnie trupow w szafie, toz to niemozliwe!!!
                                        Po paru probach rezygnacji z lekow, teraz biore je grzecznie i w ogole nie czuje sie jak lekoman.
                                        Raczej ciesze sie, ze jest Seroxat i ze na mnie dziala, bez dotkliwych skutkow ubocznych. U mnie cala rodzina, nawet dzieci, maja swiadomosc mojej choroby, wiec z niczym ukrywac sie nie musze i nie mam stresow zwiazanych z tym.
                                        Zdaje sobie jednoczesnie sprawe, ze nie jestem wyleczona, tylko zaleczona, ale zwisa mi to rowno. Ciesze sie, ze moge w miare normalnie funkcjonowac i nie czuje sie jak zombie.
                                        • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 09:37
                                          Evee, w pełni podzielam twoje podejście do sprawy, czuję dokładnie tak samo.
                                          • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 12:01
                                            Ten wątek cos mi przypomina
                                            istny kurnik
                                        • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 12:01
                                          nie pisalam o depresji tylko o napadach paniki, na to dużo da się zdzialać niefarmakologicznie.
                                          Choć pewna jestem że jakby mi tak tabletki niwelowały prolem lęku do zera jak tu opisujecie to by mi się nie chciało z tym szarpać i nie podjęlabym takiego wysiłku, gdyż z natury rzeczy człowiek idzie po najmniejszej linii oporu.
                                          • amanita_verna Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 12:21
                                            moja depresja to przede wszystkim agorafobia i bezsenność, więc mam pełen zestaw :)
                                          • evee1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 12:37
                                            Depresja byla skrotem myslowym. Mialam na mysli wlasnie napady paniki, ktore byly moja glowna dolegliwoscia. Inna sprawa, ze majac kilka na dzien trudno bylo nie popasc w depresje ;-).
                                            I to wlasnie paroksetyna swietnie pomaga mi z zwalczaniu napadow paniki (to znaczy w ogole ich nie mam), czego nie moglam powiedziec o fluvoksaminie, ktora tez bralam. Bezno to w ogole byl koszmar, t.j. zwalalo mnie z nog, ale nadal panicznie sie balam - cos koszmarnego. To juz wolalam moj "rasowy" atak paniki.
                                            • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 14:23
                                              evee1 miałam dokładnie to samo lęk uogólniony atak przechodził w atak masakra
                                              Lucyna ja po prostu zastanawiam się jak to jest zyć bez leków a z objawami, przecież to męczące strasznie człowiek robi się zgorzkniały pełen bezsilności wobec takiej sytuacji.
                                              Ja osobiście poszłabym do samego diabła jesli to miałoby mi pomóc stąd moje pytania jak sobie z tym radzisz?
                                              Co do życia utrzymanki wyręczanej przez męża to też kwestia charakteru, ja mogłabym tak właśnie żyć nie muszę pracować, ale nie odpowiada mi rola leżącej i pachnącej po mimo tego, że choruje i miałabym "wymówkę". Pisząc o wsparciu ze strony najbliższych nie miałam na mysli wyręczania i skakania dookoła a raczej empatię i chęć zrozumienia choroby jej podwalin i bodźców, które powodują ataki. Moi bliscy dużo czytali, interesowali się tematem nerwicy, depresji, agorafobii i depresji po porodowej. To zainteresowanie i świadomość, że ktoś choć teoretycznie wie co przezywasz dla mnie jest ogromnie ważne.
                                              • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 14:31
                                                Ty mnie opacznie zrozumiałaś.
                                                nie myślalam tu o roli utrzymanki, niepracującej bo mąż tak chce, takie kobiety czesto pracują zawodowo, no nie wiem jak Ci t wyjaśnić żeby Ci się stereotyp nie ukazywał.
                                                Takie bardzo wyrozumiałe otoczenie potrafi być "za dobre". Nie w sensie że pozwala osobie chorej nic nie robić (choć w skrajnych przyadkach bywa i tak) , tylko że "pozwala" nic nie rozbić z fobiami, lękami, atakami, taka osoba daje sobie większe "przyzwolenie" na inność, nie dąży do normalności, tworzy się taka sztuczna bańka ochronna. To oczywiście nie są świadome wybory, tak po prostu się dzieje.
                                                • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 14:54
                                                  rozumiem co masz na myśli, pewnie, że takie szklarniane warunki powodują, że człowiek się w jakiś sposób poddaje bo zwyczajnie nie musi i przez to idzie na skróty co biorac pod uwagę istotę walki z chorobą nie jest dobre.
                                                • evee1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 07.06.12, 00:49
                                                  > tylko że "pozwala" nic nie rozbić z fobiami, lękami, atakami, taka osoba daje sobie
                                                  > większe "przyzwolenie" na inność, nie dąży do normalności,
                                                  No, ale z drugiej strony co mozna "robic" z tym, poza psychoterapia i braniem lekow.
                                                  Jakby na to nie spojrzec, to jednak jest sie innym i nie jest sie "normalnym". Owszem wazne jest tez nastawienie do wlasnej choroby, ale ja mam wrazenie, ze czesto brak akceptacji tej innosci rodzi poczucie winy, ze sie jest innym i poczucie porazki, ze czlowiek probuje i probuje z tym walczyc, a nic mu nie wychodzi. A to juz stanowi calkiem niezly przyczynek do depresji.
                                                  Ja probowalam przez 13 lat bezskutecznie walczyc z tym, zanim zaczelam brac leki. Najpierw po prostu nie wiedzialam, co w ogole sie ze mna dzieje, ze to jakas jednostka chorobowa. Ja zaczelam chorowac 25 lat temu i wtedy jeszcze powszechnie dostepnego internetu nie bylo, a lekarz internista to bagatelizowal. Mimo, ze mialam w rodzinie psychiatre, specjalizujacego sie wtedy w nerwicy (sic!!), to nawet nie skojarzylam, ze to moje ataki paniki, to wlasnie nerwica.
                                                  Potem jak zaczelam korzystac z internetu i pojawialo sie tam coraz wiecej informacji, to czytalam wszystko co moglam na ten temat znalezc. Ale i tak przez wiele lat bronilam sie przed lekami, bo uwazalam, ze sama dam sobie rade. Az wreszcie sie poddalam i padlam w objecia SSRI. I czesto dochodze do wniosku, ze lepiej bylo "poddac" sie wczesniej, bo przynajmniej nie stracilabym tyle lat zycia na miotanie sie i bezskuteczna walke. Potem kilka razy probowalam przerwac branie lekow, niestety moje ataki po kilku miesiacach powracaly, chodzilam tez w tym okresie na psychoterapie, grupowa i indywidualna, i owszem dowiedzialam sie tego i owego, ale nie doprowadzilo to do wyleczenia.
                                                  • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 07.06.12, 01:47
                                                    Rozumiem Twoje racje i nawet przychylam się że faktycznie kiedyś niepotrzebnie się ludzie lata całe borykali, wpadając w alkoholizm i uzależnienie od benzo bo nei było dostępu do wiedzy na temat takich zaburzeń. jednak wiele osób moim zdaniem odwrotnie, czyli zbyt szybko i zbyt pochopnie sięga po leki nie próbując niczego zmienić, nad niczym w swoim życiu popracować. Polegają tylko i wyłącznei na lekach. Zwlaszcza jeśli jest to tylko kwestia ataków paniki czy agorafobii nie będącej objawem depresji może to być bardzo błędna ścieżka.
                                                    Może gdybyś się z tym nie poborykała tak długo tylko od razu brała leki to wcale byś w tej chwili dobrze nie funkcjonowała. Każde gorsze samopoczucie, nawrót bylby bardziej przerażający. Ty wiesz że z wielkim trudem ale jednak dałaś radę wiele lat, a są osoby które kompletnie polegają na lekach, i w razie nawrotu po prostu wpadają w czarny dół, otchłań , rozpacz. Są bezradne, zupełnie nei wierza w siebie, nie są w stanie funkconować nawet krótki czas bez wspomagania. To rodzi poczucie złapania w pułapkę.

                                                    Nie zniechecam nikogo do leków, nie w tym rzecz, one mogą naprawdę uratować życie, ale jednak myślę że człowiek powinien czuć że coś może, że nie jest taki bezradny i bezwarunkowo skazany na leki, nie żyje dzięki temu w ciągłym strachu czy i jak długo będą działały, co jeśli przestaną itd. W nerwicy najważniejsze jest odkryć własną siłę, odzysakać panowanie nad swoim życiem, czasami bez lekow nei można tego zrrobić, ale ważne żeby i z lekami nie zasypiać gruszek w popiele i jednak pracować nad sobą, nie odpuszczać.
                                                  • evee1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 07.06.12, 09:53
                                                    lucyna_n napisała:
                                                    > Rozumiem Twoje racje i nawet przychylam się że faktycznie kiedyś niepotrzebnie
                                                    > się ludzie lata całe borykali, wpadając w alkoholizm i uzależnienie od benzo bo
                                                    > nei było dostępu do wiedzy na temat takich zaburzeń. jednak wiele osób moim zd
                                                    > aniem odwrotnie, czyli zbyt szybko i zbyt pochopnie sięga po leki nie próbując
                                                    > niczego zmienić, nad niczym w swoim życiu popracować. Polegają tylko i wyłączn
                                                    > ei na lekach. Zwlaszcza jeśli jest to tylko kwestia ataków paniki czy agorafobi
                                                    > i nie będącej objawem depresji może to być bardzo błędna ścieżka.
                                                    Zgadzam sie z Toba, z tym ze to nie zawsze jest wina samych pacjentow. Oni sobie sami lekow nie zapisuja ;-). Byc moze psychiatrzy powinni byc bardziej wstrzemiezliwi w tej materii. Tym bardziej, ze w odroznieniu od depresji, ktora moze miec dosc niejasne objawy, stany lekowe i ataki paniki daja dosc konkretny obraz, i albo sie je ma, albo nie. Latwiej je zdiagnozowac i latwiej chyba stwierdzic czy leczenie odnosi sukces, czy nie.

                                                    > Może gdybyś się z tym nie poborykała tak długo tylko od razu brała leki to wcal
                                                    > e byś w tej chwili dobrze nie funkcjonowała. Każde gorsze samopoczucie, nawrót
                                                    > bylby bardziej przerażający. Ty wiesz że z wielkim trudem ale jednak dałaś radę
                                                    > wiele lat, a są osoby które kompletnie polegają na lekach, i w razie nawrotu p
                                                    > o prostu wpadają w czarny dół, otchłań , rozpacz. Są bezradne, zupełnie nei wie
                                                    > rza w siebie, nie są w stanie funkconować nawet krótki czas bez wspomagania. To
                                                    > rodzi poczucie złapania w pułapkę.
                                                    Ale to jest chyba kwestia podejscia do choroby i brania lekow. Bo mozesz czuc sie podle jak bierzesz leki, bo czujesz sie zalezna od lekow, a mozesz tez czuc sie podle jak nie bierzesz lekow, bo nekaja Cie ataki paniki, z ktorymi nie dajesz sobie rady. I chyba chodzi o to, zeby wyjsc z tego zakletego kregu i przestac czuc sie winnym. I w tym moze pomoc psychoterapia. Psychoterapia pomaga tez w zrozumieniu mechanizmow i objawow somatycznych i niektorym to wystarcza, zeby atak zatrzymywal sie i nie dochodzil do pelnego rozkwitu. W moim przypadku to nie wystarczylo.
                                                    Poza tym mam wrazenie, ze problem z atakami paniki nie polega na tym, zeby sobie z nimi dawac rade. Po kilkusetnym ataku czlowiek juz WIE, ze nie umrze, ze to minie. Ja nawet nie stresowalam sie, ze znowu mam atak. A mimo to atak pieknie mi sie rozwijal, mimo roznych technik, ktore stosowalam. Sadze, ze podobnie jak mi, takze innym doswiadczonym panikarzom, nie chodzi o to, zeby MIMO atakow funkcjonowac, ale o to, zeby one w ogole sie nie zdarzaly. Mimo, ze mijaja to sa one bardzo wyczerpujace i fizycznie i psychicznie. Ja czulam sie po kazdym jak wyrzeta szmata, a ja ogolnie jestem osoba dosc dzierska i o bardzo optymistycznym podejsciu do zycia.
                                                    I ja po to biore leki, zeby niwelowac stany lekowe i te cholerne ataki.
                                                    Nie wiem czy dobrze kojarze z Twoich postow, ale Ty chyba tez je miewalas, wiec wiesz pewnie o czym pisze.

                                                    > Nie zniechecam nikogo do leków, nie w tym rzecz, one mogą naprawdę uratować życ
                                                    > ie, ale jednak myślę że człowiek powinien czuć że coś może, że nie jest taki be
                                                    > zradny i bezwarunkowo skazany na leki, nie żyje dzięki temu w ciągłym strachu c
                                                    > zy i jak długo będą działały, co jeśli przestaną itd. W nerwicy najważniejsze j
                                                    > est odkryć własną siłę, odzysakać panowanie nad swoim życiem, czasami bez lekow
                                                    > nei można tego zrrobić,
                                                    A moze to kwestia podejscia do zycia i akceptacji, ze niekoenicznie nad wszystkim mozna miec kontrole?
                                                    Jak narazie wyglada na to, ze ja chyba jestem skazana na leki do konca zycia, ale nie zyje w ciaglym strachu, ze przestana dzialac i co jesli przestana. Jak narazie dzialaj bez zarzutu, a jak przestana, to wtedy bede sie martwic i probowac cos z tym zrobic. Po co zatruwac sobie zycie teraz ;-). Zreszta ja juz probowalam bez lekow, wiec nie moge powiedziec, ze ot tak sie poddalam.
                                                    > ale ważne żeby i z lekami nie zasypiać gruszek w popiele i jednak pracować nad sobą,
                                                    > nie odpuszczać.
                                                    Nie wiem jak inne panikary, ale ja mam taki "problem", ze na lekach w ogole nie mam za bardzo nad czym pracowac ;-).
                                                  • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 07.06.12, 09:50
                                                    Ja myślę, że właśnie "poddać się" oznacza pozostawić sprawy swojemu biegowi, a "walczyć" to szukać lekarstwa. Dlaczego mamy traktować swoją chorobę jako "gorszą" i leczyć ją siłą woli? Skoro jedynym narzędziem walki z chorobą jest mózg, a to właśnie on jest ułomny, to nie ma sensu się zmagać z niemożliwym. Nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś wygrał z cukrzycą zaciskając zęby i "walcząc" mocą charakteru.
                                                    Tak czy inaczej - "zrobię wszystko, co możliwe, żeby czuć się dobrze" - to moje motto. W związku z tym przeszłam podobną drogę jak Ty evee1. I to działa. Lepiej lub gorzej, ale jednak. Warto się pogodzić z losem i nie dręczyć już i tak udręczonego siebie.
                                                    Dodam jeszcze, że moja teściowa zmagała się z atakami paniki przez wiele lat, po śmierci syna. Jak ją poznałam kilka razy w miesiącu zaliczała wizyty na ostrym dyżurze z "napadami ciśnienia". Dwa lata zajęło mi namówienie jej na wizytę u psychiatry. PODZIAŁAŁO - jedna tabletka dziennie i jest zupełnie inną kobietą, szczęśliwą, aktywną, otwartą na życie. Ale musiała uwierzyć, że może sobie pomóc. Mój znajomy lekarz twierdzi, że znaczny odsetek przypadków na izbie przyjęć to problemy emocjonalne. Ale świadomość i umiejętność nazwania problemów jest ciągle bardzo niska.
                                                    Swoją drogą, ciekawa dyskusja się wywiązała ;-).
                                                  • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 10.06.12, 23:28

                          • taaja Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 05.06.12, 10:43
                            Widać, że każdy ma szansę trafić w "swój" lek i dobrze. Jak zaczynałam się leczyć 20 lat temu, tym co było wtedy dostępne, było duuużo gorzej, zwłaszcza jeśli chodzi o objawy uboczne i interakcje.
                            • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 14:15
                              ale w sumie od ładnych kilkunastu lat nic w tej dziedzinie nie drgnęło, od czasow ssri było kilka niby nowych cudownych lekow antydepresyjnych ale jakoś o nich przycichło. Właściwie wielkiego wyboru nie ma, kilka zaledwie substancji, reszta to generyki. Nazw dużo ale możliwości tak sobie.
                              • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 06.06.12, 14:42
                                no właśnie i to mało pocieszające......
                                ja czasami zastanawiam się czego mogłabym jeszcze spróbować alby pozbyc się tego dziadostwa i pomysłów już dawno mi zabrakło.........
                                • hazelden Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 07.06.12, 14:59
                                  odstaw benzo, odżyjesz
                                  po odstawieniu lęki już dawno przestały być moim największym problemem
                                  biorę effectin i pomaga na lęk
                                  benzo nie biorę od 9-ciu lat, za nic w świecie bym już do nich nie wróciła
                                  a diagnozowali mi nerwicę lękową, fobię społeczną, depresję itp.
                                  • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 07.06.12, 16:30
                                    ale tu z tego co czytam nikt nie ma problemu z benzo???? nie bardzo rozumiem ten Twój "rewolucyjny" post o odstawieniu benzo i effectinie???
                                    • hazelden Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 08.06.12, 15:32
                                      Pomyślałam, że może Ty masz problem z benzo. Napisałaś w którymś poście, że nie wychodzisz z domu bez benzo w torebce lub chociażby hydro. Post nie jest rewolucyjny, jest po prostu stwierdzeniem pewnego faktu. Benzo można odstawić i poczuć się lepiej.
                                      • jaskowa1 Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 08.06.12, 16:13
                                        no to się nie dogadałyśmy benzo przez 10 lat choroby wzięłam może z 10 razy a hydro używam w syropie sporadycznie. Owszem mam zawsze przy sobie bo sama świadomość, że mam mi pomaga.
                                        Osobiście uważam, że benzo to straszny syf i jak dla mnie ostateczność, znam ludzi uzależnionych, którzy dnia bez xanaxu, lorafenu czy innego wynalazku nie są stanie przeżyć i to jest straszne.
                                        Pozdrawiam Monika z rodzinką :)
                                      • lucyna_n Re: Lexapro czy zoloft, zespół lęku panicznego 08.06.12, 20:11
                                        takiego benzo to się neigdy nie je, je się nosi, w razie "pożaru"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka