marysia3
01.07.04, 21:46
Mój tata jest alkoholikiem. Pija przede wszytskim w weekendy, a od tygodnia
nawet codziennie chociaż to jest tylko piwo. Przerwy robi tylko wtedy, kiedy
się źle czuje. A ja czuję się z tego powodu, i nie tylko z tego, okropnie.
Przez 24 lata mojego życia starałam się sobie z tym jakoś radzić, ale chyba
teraz odczuwam najwieksze zmiany w psychice. Martwię się o niego, a
jednocześnie czasami go nienawidzę, martwię się, że jak pójdzie na emeryturę,
to będzie regularnie pił, martwię się o schorwaną mamę, która miała i ma
cięzkie życie itd. Wiem, że moje zamartwianie nic nie da, ale nie potrafię
przestać, często odbiera mi to całą radość z życia, np: boję się wychodzić w
weekendy z domu, bo obawiam się, że rodzice znowu będą się awanturować, że
pijany ojciec nie zakręci gazu. Poza tym jest często zwykłym chamem, zwraca
się do nas z epitetami "pierdolone głąby", a za chwilę jest cudownym tatusiem
i mężem. I borąc pod uwagę to wszystko, czasami czuję, że zwariuję i że już
nie wytrzymam dłużej.