Dodaj do ulubionych

derealizacja

21.07.04, 12:39
Mam już szczerze dość otoczenia.. wciąż ten sam schemat: wstajesz rano,
otwierasz oczy.. i następne o czym będziesz myślał do samego wieczora.. to
ten przerażający, drażniący cię obraz.. Uważasz, że nie widzisz dostatecznie
ostro.. że przedmioty "skaczą".. przesuwają się odrobinkę na boki, że
jesteś "nieobecny", że to wszytsko do okoła tak do końca nie jest realne..
jest obce, wypłowiałe, szare i nijakie.

I tak przez 1,5 roku.. Sądzę, że samą depresję mam już za sobą.. wszytskie
moje problemy i załamki wiążą się właśnie z powyższym:( Nie potrafie się
pogodzić z tą "nierealnością"... strasznie pragnę realności i trzeźwego
umysłu. Ale jak to osiągnąć??;( W sumie to powolutq zazczynam wątpić w jakie
kolwiek zaburzenia depresyjne.. dodam tylko, że mam jeszcze kłopoty z
oddychaniem.. + ostatnimi czasy podwyższone ciśnienie krwi 145/75...

Jeżeli cokolwiek Ci przychodzi na myśl... pisz;)
Jeżeli wiesz jak mi pomóc... pisz tymbardziej;)

====
pozdrawiam
vILQ a.k.a nOXQ
Obserwuj wątek
    • rzeznia_nr_5 Re: derealizacja 21.07.04, 12:54
      noxq napisał:

      > Mam już szczerze dość otoczenia.. wciąż ten sam schemat: wstajesz rano,
      > otwierasz oczy.. i następne o czym będziesz myślał do samego wieczora.. to
      > ten przerażający, drażniący cię obraz.. Uważasz, że nie widzisz dostatecznie
      > ostro.. że przedmioty "skaczą".. przesuwają się odrobinkę na boki, że
      > jesteś "nieobecny", że to wszytsko do okoła tak do końca nie jest realne..
      > jest obce, wypłowiałe, szare i nijakie.
      >
      > I tak przez 1,5 roku.. Sądzę, że samą depresję mam już za sobą.. wszytskie
      > moje problemy i załamki wiążą się właśnie z powyższym:( Nie potrafie się
      > pogodzić z tą "nierealnością"... strasznie pragnę realności i trzeźwego
      > umysłu. Ale jak to osiągnąć??;( W sumie to powolutq zazczynam wątpić w jakie
      > kolwiek zaburzenia depresyjne.. dodam tylko, że mam jeszcze kłopoty z
      > oddychaniem.. + ostatnimi czasy podwyższone ciśnienie krwi 145/75...
      >
      > Jeżeli cokolwiek Ci przychodzi na myśl... pisz;)
      > Jeżeli wiesz jak mi pomóc... pisz tymbardziej;)


      Cokolwiek mi przyszło,derealizacje i depersonalizacje to w sumie są objawy
      rozszczepienne,schizofreniczne.Musisz jeść neuroleptyki.
      • merkuria Re: derealizacja 21.07.04, 13:32
        niekoniecznie, czasem wystarczą stabilizatory nastroju, bo to równie dobrze
        mogą byc zaburzenia charakterologiczne (np. borderline, jak u mnie). ale
        wszystko musisz skonsultowac z lekarzem. podro!
      • orlando10 Re: derealizacja 21.07.04, 13:51
        rzeznia_nr_5 napisał:

        > Cokolwiek mi przyszło,derealizacje i depersonalizacje to w sumie są objawy
        > rozszczepienne,schizofreniczne.Musisz jeść neuroleptyki.

        Co Ty za brednie piszesz, rzeznio??? Derealizacja i depersonalizacja b. czesto
        zdarzaja sie w nerwicy. Żadnych neuroleptyków się na to nie bierze, bo to nie
        psychoza. Derealizacja jest mechanizmem obronnym przed lękiem. Doraźnie można
        brać ankjolityki, ale najlepiej pójść na psychoterapię.
          • orlando10 Re: derealizacja 21.07.04, 14:04
            nevada_blue napisała:

            > a ja brałam/biorę neuroleptyki [brałam dwa, biorę teraz jeden] i derealizacje
            > oraz omamy [głównie słuchowe] praktycznie ustały..

            To świetnie, myślę jednak, że w przypadkach nerwicy neuroleptyki to za ciężkie
            działa... Kiedyś brałam (krótko, może z miesiąc) i czułam się po nich jak zombie.
              • orlando10 Re: derealizacja 21.07.04, 19:08
                cafe_lorafen napisała:

                > A jak ktos za ostro widzi ???
                > Ja mam to samo tylko w druga strone :(((
                > I muzyka czasem mi sie rozszczepia, generalnie do dupy :(((
                > No i te cholerne szepty.... :(((

                Cafe, nie jestem psychiatra, ale wiem, że nerwica może również dawać takie
                objawy: nadwrażliwość słuchową, omamy, zmianę postrzegania rzeczywistości ... To
                wszystko imituje psychozę, cholera, dlatego tak bardzo boimy się choroby
                psychicznej :-((( Dopóki jednak się jej boimy - dopóty jesteśmy bezpieczni, bo
                schizofrenik nie ma świadomości swojej choroby.
                • looserka Re: derealizacja 21.07.04, 19:21
                  No tak, jak kiedyś nieopatrznie powiedziałam lekarzowi, że słyszę w nocy kroki
                  na parapecie, jakieś frazy muzyczne znikąd płynące tudzież inne
                  niezidentyfikowane dźwięki w głowie, to natychmaist zaserwował mi thioridazynę
                  i fenactil, fenactilu bałam się łykać, ale od thioridazyny uzależniłam się,bo
                  mi po niej tak fajnie wszystko obojętniało i dopiero była dupa zbita..
                  • orlando10 Re: derealizacja 21.07.04, 20:05
                    looserka napisała:

                    > No tak, jak kiedyś nieopatrznie powiedziałam lekarzowi, że słyszę w nocy kroki
                    > na parapecie, jakieś frazy muzyczne znikąd płynące tudzież inne
                    > niezidentyfikowane dźwięki w głowie, to natychmaist zaserwował mi thioridazynę
                    > i fenactil

                    O matko jedyna! Toż to bardzo silne leki! Ale co? Zdiagnozował psychozę? Czy na
                    nerwicę dał Ci to gówno?
                    • looserka Re: derealizacja 21.07.04, 20:44
                      no,ja miałam zawsze jakieś wyjatkowe szczęście do psychiatrów,zresztą było to
                      już sporo lat temu, a co lekarz to nowa diagnoza - depresja młodzieńcza,
                      nerwica lękowo-depresyjna, zespół lękowo-depresyjny(?), a tak naprawdę to
                      miałam warżenie, że nikt nie wie co mi jest i na co mnie leczyć. O psychozie
                      oficjalnie nie było mowy, a dlaczego zaaplikowano mi te psychotropy to sam Pan
                      Bóg nie wie, może profilaktycznie ;).W każdym razie po tych eksprymentach na
                      długi czas zraziłam się do psychiatrów wszelkiej maści i nie leczyłam się w
                      ogóle, co też na dobre mi nie wyszło. A tak naprawdę to uważam, że najgorsze to
                      dostać się w łapy jakiegoś konowała, którego jedyną umiejętnością jest
                      wypisywanie duuuużej ilości recept i następny proszę...P
                      • orlando10 Re: derealizacja 21.07.04, 21:03
                        looserka napisała:

                        > O psychozie
                        > oficjalnie nie było mowy, a dlaczego zaaplikowano mi te psychotropy to sam Pan
                        > Bóg nie wie

                        Ja bym takim konowałom dyplomy odbierała... Rany, normalnie nóż w kieszeni się
                        otwiera. Ja kiedyś miałam drobne problemy żołądkowe na tle nerwowym. Od
                        gastrologa (sic!) dostałam amiptryptylinę - lek też dla schizofreników. Facet
                        powiedział, że amitryptylina mnie leciutko uspokoi. Hehe, fakt, tak mnie
                        uspokoił, że nawet gęby otworzyć nie mogłam.
                        • vinja Re: derealizacja 22.07.04, 14:15
                          orlando10 napisała:

                          > looserka napisała:
                          >
                          > > O psychozie
                          > > oficjalnie nie było mowy, a dlaczego zaaplikowano mi te psychotropy to sa
                          > m Pan
                          > > Bóg nie wie
                          >
                          > Ja bym takim konowałom dyplomy odbierała... Rany, normalnie nóż w kieszeni się
                          > otwiera. Ja kiedyś miałam drobne problemy żołądkowe na tle nerwowym. Od
                          > gastrologa (sic!) dostałam amiptryptylinę - lek też dla schizofreników. Facet
                          > powiedział, że amitryptylina mnie leciutko uspokoi. Hehe, fakt, tak mnie
                          > uspokoił, że nawet gęby otworzyć nie mogłam.



                          Mała uwaga - nie mam schizofrenii ( to znaczy tak lekarze twierdzą
                          hehehe ...;) ) - a z powodzeniem bywam leczona neuroleptykami ( również
                          Risoleptem)
                          Co do amitryptyliny to nie jest to lek na schizofrenię , - to jeden z
                          podstawowych leków antydepresyjnych .

                          No ale gastrolog rzeczywiście nie powinien mieszać się do " psychiatrii"
                • an_a1 Re: derealizacja 21.07.04, 21:24
                  orlando10 napisała:

                  > objawy: nadwrażliwość słuchową, omamy, zmianę postrzegania rzeczywistości ...
                  T
                  > o
                  > wszystko imituje psychozę, cholera, dlatego tak bardzo boimy się choroby
                  > psychicznej :-(((
                  Pragniemy zachować świadomość.

                  > Dopóki jednak się jej boimy - dopóty jesteśmy bezpieczni,
                  Myślisz magicznie jek dziecko o Babie Jadze.

                  > bo schizofrenik nie ma świadomości swojej choroby.
                  Świadomość choroby posiada, natomiast zatraca ją w momencie wejścia w świat
                  urojeń. Żyje w dwóch rzeczywistościach bez umiejętności ich rozgraniczenia.
                  Ana
      • noxq Re: derealizacja 21.07.04, 22:41
        > Czemu ma to służyć???

        W miare normalnej egzystencji na tym światq
        ..nie chcę być postrzegany jako odmieniec, który
        nie potrafi sobie poradzić z chorobą..
        Jeżeli miałaś doczynienia z derealizacją, to sama
        wiesz jak to cholerstwo męczy i wyżera od środka..

        ====
        vILQ
        • an_a1 Re: derealizacja 22.07.04, 16:44
          noxq napisał:

          > > Czemu ma to służyć???
          >
          > W miare normalnej egzystencji na tym światq
          Co to znaczy _normalnej_? Często się nad tym zastanawiam.

          > ..nie chcę być postrzegany jako odmieniec, który
          > nie potrafi sobie poradzić z chorobą..
          Ludzie pędzą po pomoc już z anginą i świerzbem.

          > Jeżeli miałaś doczynienia z derealizacją, to sama
          > wiesz jak to cholerstwo męczy i wyżera od środka..
          Ani męczy, ani wyżera. To dość egzotyczne uczucie.
          Znakomicie izoluje.
          Pozdrawiam
          Ana

          P.S. Pierwszy krok do _normalności_ to jakiś ludzki nick.
          > ====
          > vILQ
          Zakodowana informacja?
    • bigda Re: derealizacja 21.07.04, 22:51
      Derealizacja i depersonalizacja mogą występować w różnych zaburzeniach, z czego
      wynika rózny sposób ich terapii. Ważne ejst, czy poza derealizację występują
      także inne objawy.
      Istotne jest też, jak wygladają reakcje emocjonalne na sam objaw oraz na
      otoczenie podczas owej nierealności, a także czy stan taki jest ciągły, czy też
      wystepuje okresowo.
      • noxq Re: derealizacja 22.07.04, 00:24
        > Derealizacja i depersonalizacja mogą występować w różnych zaburzeniach, z
        czego
        >
        > wynika rózny sposób ich terapii. Ważne ejst, czy poza derealizację występują
        > także inne objawy.

        Występują, występują... bóle głowy, zawroty, czasami kłopoty z równowagą,
        oprócz tego kłopoty z oddychaniem (czuję że wciągam powietrze do płuc..ale nie
        mogę odetchnąć pełną piersią), czasami różne dziwne "bóle", "uczucia" których
        nie doświadczyłem nigdy wcześniej (ciężko to opisać)

        > Istotne jest też, jak wygladają reakcje emocjonalne na sam objaw oraz na
        > otoczenie podczas owej nierealności, a także czy stan taki jest ciągły, czy
        >też wystepuje okresowo.

        Reaguje... hmmm chyba standardowo.. po prostu nie pasuje mi to i nie chcę tego.
        Nienawidzę tego stanu..

        Stan ciągły od półtorej roku;(

        PS. Podobne stany "derealizacyjne" miałem po paleniu marihuany.. dawno dawno
        temu.. ale tamte stany mijały po paru godzinkach..


        • bigda Re: derealizacja 22.07.04, 01:34
          No właśnie, marihuana daje też czasem efekt w postaci braku mozliwości
          odetchnięcia pełną piersią. Nie odnosisz wrażenia, że twoje emocje są spłycone,
          stępione, mniej silne, mniej wyraziste (zaznacz któekolwiek z powyższych). Nie
          chodzi tu o emocje zwiazane z postrzeganiem własnego stanu zdrowia, ale o
          emocje wobec świata zewnętrznego i poszczególnych jego elementów, osób...
          • noxq Re: derealizacja 22.07.04, 11:21
            > No właśnie, marihuana daje też czasem efekt w postaci braku mozliwości
            > odetchnięcia pełną piersią.

            Chodziło mi o sposób postrzegania świata.

            >Nie odnosisz wrażenia, że twoje emocje są spłycone,
            >
            > stępione, mniej silne, mniej wyraziste (zaznacz któekolwiek z powyższych).
            Nie
            > chodzi tu o emocje zwiazane z postrzeganiem własnego stanu zdrowia, ale o
            > emocje wobec świata zewnętrznego i poszczególnych jego elementów, osób...

            dokładnie tak jest... wszytsko jakieś takie mniej
            wtyraziste.. "zamazane"..emocje stępione.. Domyślam się, żę np. nie odczuwam
            radości z czynności, któraby mi tą radość normalnie dała..
            z czegoś co na

            • orlando10 Re: derealizacja 22.07.04, 12:02
              noxq napisał:

              > dokładnie tak jest... wszytsko jakieś takie mniej
              > wtyraziste.. "zamazane"..emocje stępione..

              Nie chcę się mądrzyć ;-) ale derealizacja jest mechanizmem obronnym przed
              pewnymi uczuciami. Powoduje, że człowiek żyje jak we śnie, i nie docierają do
              niego pewne emocje - nie tylko te 'złe'. Dobre też, bo niekiedy powodują
              poczucie winy.
            • bigda Re: derealizacja 22.07.04, 16:29
              No to rzeczywiscie wygląda na derealizację. Problem nerwicowy, natury lękowej.
              Powinieneś się zgłosić na krótką terapię. NIe musisz chodzić na psychoanalizę
              przez wiele lat, ani na terapię psychodynamiczną. Terapia poznawcza, kika
              miesięcy i zaczniesz wracać do formy. Przede wszystkim zaś nie stresuj się tym,
              to objaw, który przed czymś Cię chroni, na ogół przed lękiem. Po prostu idź na
              terapię. Wspomniałeś o marihuanie. Czasem daje takie krótkotrwałe efekty.
              Jeszcze bardzie haszysz - może odorbinę inne. Nie mam pojęcia, czy taki wpływ
              THC może być trwały - nie zalożyłbym się, że nie. Nie znam żadnych badań na ten
              temat a w naturze niczego takiego nie obserwowałem. Chociaż z dugiej strony na
              zewnątrz nie musi to być widoczne. Dlatego wlaśnie nei stresuj się, niczgo po
              Tobie prawdopodobni nie widać
              Bigda
              • aneta10ta Re: derealizacja 22.07.04, 17:00
                bigda napisała:

                > No to rzeczywiscie wygląda na derealizację.
                > Wspomniałeś o marihuanie. Czasem daje takie krótkotrwałe efekty.
                > Jeszcze bardzie haszysz - może odorbinę inne.

                Drogo to wychodzi?
                Aneta

              • orlando10 Re: derealizacja 22.07.04, 17:53
                bigda napisała:

                > NIe musisz chodzić na psychoanalizę
                > przez wiele lat

                Na psychoanalizę rzeczywiście nie ma sensu chodzić, bo to terapia właściwie na
                całe życie ;-)

                > Terapia poznawcza, kika
                > miesięcy i zaczniesz wracać do formy.

                Ojoj! To zależy od przypadku... W nerwicach zalecana jest raczej terapia
                długoterminowa (chociaż to też oczywiście zależy od stopnia nasilenia objawów).
                • bigda Re: derealizacja 23.07.04, 00:55
                  > Ojoj! To zależy od przypadku... W nerwicach zalecana jest raczej terapia
                  > długoterminowa (chociaż to też oczywiście zależy od stopnia nasilenia
                  objawów).

                  Ojojoj, to chyba zależy od rodzaju zaburzenia. Np. w fobiach prostych (w ICD-10
                  wymienianych w dziale "zaburzenia nerwicowe") wskazana jest terapia
                  ultrakrótkoterminowa prze zanurzenie.
                  • orlando10 Re: derealizacja 23.07.04, 09:42
                    bigda napisała:

                    > Np. w fobiach prostych (w ICD-10
                    > wymienianych w dziale "zaburzenia nerwicowe") wskazana jest terapia
                    > ultrakrótkoterminowa prze zanurzenie.

                    Ojoj ;-) Czy dobrze rozumiem, że terapia przez zanurzenie to forma terapii
                    behawioralnej? Jeśli tak, to nie jest leczenie, a tylko usunięcie objawów - na
                    pewien czas. Terapia behawioralna bardzo szybko i efektownie daje rezultaty, ale
                    ponieważ przyczyny pozostają nietknięte, nerwica powraca.
                    • bigda Re: derealizacja 23.07.04, 16:21
                      Nie wiem, jak wielkie masz doświadczenie z terapią zaburzeń nerwicowych, ale
                      nie masz racji. W fobiach prostych terapia przez zanurzenie daje bardzo trwałe
                      fekty. Nie chcę wdawać się w wyjaśnianie, na czym polega ta metoda, bo
                      uzasadnienie jej skuteczności wymagało by pzredstawienia ogólnego zarysu
                      teorii, ale wierz mi, nie ma w fobiach prostych równie skutecznej metody. No
                      może stopniowa desensytyzacja, ale to też metoda behawioralna, takie zanurzenie
                      w wersji light.

                      Żeby opanować źródło nerwicy, nie trzeba przeprowadzać "operacji na otwartych
                      emocjach". Czasem można sprowokować w psychice procesy, dzięki którym sama
                      sobie poradzi z problemem i jeśli można tak zrobić, należy takiej metody uzyć w
                      pierwszej kolejności. Stan konfliktu intarpsychicznego nie ejst czymś
                      nienormalnym, znakiem czasu, etc. To stan jak ajbardziej normalny, niebędny do
                      parwidłowego rozwoju jednostki (dlatego mówi się o nerwicy rozwojowej lub
                      kryzysie rozwojowym). Jeśli psychika nie radzi sobie w sposób pozytywny z takim
                      konfliktem, mówimy o zaburzeniu. Ale w psychice tkwią możliwosci radzenie sobie
                      z taką sytuacją (wszak jest to sytuacja normalna, powszechna, z którą większość
                      jednostek doskonale sobie radzi). Rzecz w tym, żeby psychice, któa ma z tym
                      problemy, pomóc. Czasem taka pomoc polega na zmuszeniu jej do tego. Klasycznym
                      przykłądem jest fobia prosta. Zaburzona rekacja na bodziec powoduje owstanie
                      lęku i ucieczkę. W ten niezdrowy sposób psychika radzisobie z sytuacją.
                      Wystarczy uniemozliwić ucieczkę, żeby zmusić psychikę do znalezienia
                      nowejmetody radzenia sobie w kontakcie z bodźcem. Oczywiście ta metoda nie
                      zawsze działa, ale w fobiach prostych najczęściej tak. Podobne zjawiska
                      występują w innych rodzajach zaburzen lękowych. Nie zawsze psychika umie sobie
                      poradzić samodzieklnie. Czasem jednak nie trzeba sięgać do przeszłości, któej
                      przeparcowanie może trwać latami. Można uświadomić sobie źródło objawów i
                      naczyć się metod radzenia sobie z nimi. Wymaga to więskzego zaangażowania
                      klienta/pacjenta, bo zamiast poddawać się powolnym zmianom, musi świadomie
                      kontrolować pewne zachowania, emocje i inne zjawiska. ALe niejednokrotnie daje
                      to szybsze efekty i poczucie kontroli, co jest ogromnie ważne.
                      • orlando10 Re: derealizacja 23.07.04, 17:29
                        bigda napisała:

                        > Nie wiem, jak wielkie masz doświadczenie z terapią zaburzeń nerwicowych,

                        Mam nerwicę lękową, która objawia się również agorafobią. Od 3,5 roku chodzę na
                        indywidualną terapię psychodynamiczną, od września zaczynam terapię grupową.

                        > W fobiach prostych terapia przez zanurzenie daje bardzo trwałe
                        > fekty.

                        Ano właśnie! I stąd się wzięło nasze "nieporozumienie". Fobie proste (jak np.
                        arachnofobia) rzeczywiście najlepiej leczyć terapią behawioralną. Generalna
                        zasada jest taka, że im prostsza i bardziej "powierzchowna" fobia, tym lepsze
                        efekty daje behawior. jeżeli jednak nerwica ma tło relacyjne, wówczas terapia
                        behawioralna tylko stłumi objawy, które znowu mogą wybuchnąć w "sprzyjającej"
                        sytuacji. Ja miałam na myśli fobie bardziej złożone, których przyczyną są
                        konflikty wewnętrzne, a tych nie da się wyleczyć na zasadzie stopniowego
                        "odczulania" czy oswajania z lękiem. Nie wiem, jak jest w wypadku autora
                        oryginalnego postu. na pewno jednak powinien pójść do dobrego psychiatry, który
                        sam ustali, jaka terapia w jego przypadku da najlepsze rezultaty.

                        > Żeby opanować źródło nerwicy, nie trzeba przeprowadzać "operacji na otwartych
                        > emocjach".

                        I znowu: to zależy od rodzaju nerwicy...

                        > Stan konfliktu intarpsychicznego nie ejst czymś
                        > nienormalnym, znakiem czasu, etc. To stan jak ajbardziej normalny, niebędny do
                        > parwidłowego rozwoju jednostki (dlatego mówi się o nerwicy rozwojowej lub
                        > kryzysie rozwojowym). Jeśli psychika nie radzi sobie w sposób pozytywny z takim
                        >
                        > konfliktem, mówimy o zaburzeniu. Ale w psychice tkwią możliwosci radzenie sobie
                        >
                        > z taką sytuacją

                        Oczywiście większość z nas przezywa takie konflikty, ale Ci, którzy nie potrafią
                        sobie z nimi poradzić, zapadają na nerwicę. To przeważnie osoby niesamodzielne,
                        o lękowym nastawieniu do świata, niedojrzałe emocjonalnie, takie, ktore wyniosły
                        z domu rodzinnego określone wzorce, często ich rodzice również cierpieli na nerwicę.

                        Bigda, dziękuję Ci za bardzo ciekawą dyskusję! Naprawdę miło mi rozmawiać z
                        człowiekiem, który dokłądnie przerobił temat :-)
                        • bigda Re: derealizacja 24.07.04, 07:48
                          Widzę, że moja odpowiedź z jakichś powodów nie ukazała się, więc spróbuję
                          jeszcze raz.

                          Otóż metody behawioralne mają bardzo fajne efekty nie tylko w fobiach prostych.
                          Często dają duże efekty w fobiach społecznych. Często dają bardzo ciekawe
                          efekty w innych zaburzeniach nerwicowych.
                          Nawet jeśli czasem nie dają, nie oznacza to konieczności stosowania terapii
                          długoterminowej. Terapia pioznawcza np. może być krótkoterminowa i daje często
                          bardzo ciekawe efekty w nerwicach.
                          • noxq Re: derealizacja 24.07.04, 13:31
                            Od poniedziałq zaczynam jakąś terapie grupową w Cz-wie.. szczegóły poznam
                            dopiero w poniedziałek.. Wiem tylko tyle, że pochłonie mi to strasznie dużo
                            czasu: pon-sob 9:00-17:00 + dojazdy:P ...ale mam głęboką nadzieje, że warto
                            będzie..

                            Pozdrawiam
                            vILQ
                  • aneta10ta Re: derealizacja 25.07.04, 00:33
                    bigda napisała:

                    > w fobiach prostych (w ICD-10
                    >
                    > wymienianych w dziale "zaburzenia nerwicowe") wskazana jest terapia
                    > ultrakrótkoterminowa prze zanurzenie.

                    W czym?
                    Aneta
            • aneta10ta Re: derealizacja 22.07.04, 16:55
              noxq napisał:

              > Domyślam się, żę np. nie odczuwam
              > radości z czynności, która by mi tą radość normalnie dała..
              > z czegoś co
              ????????????????????????????
              SAMOBÓJCA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Aneta
              wszystko jedno kóra
    • mskaiq Re: derealizacja 22.07.04, 17:02
      Im wiecej bedziesz poswiecal czasu temu tym problem bedzie narastal. Po prostu
      probuj zyc normalne zycie pomimo tych dolegliwosci. Badz aktywny, ignoruj ta
      niwyrazistosc, bole, plytki oddech itp.
      Jesli bedziesz wracal do normalnosci swiat bedzie stawal sie bardziej wyrazisty
      i realny. To trzeba przelamac. W innym przypadku zgubisz sie w dociekaniu
      dlaczego i co jest zle z Toba.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aneta10ta Re: derealizacja 22.07.04, 17:11
        Od pierwszej chwili, w której tu wdepnąłeś, dałeś się poznać jako tęgi
        mózgowiec.
        A gdzie trawsko i rekreacja siłowa?
        _mskiq_ to nowotwór od _meskalina_?
        Aneta
        • orlando10 Re: derealizacja 22.07.04, 17:49
          aneta10ta napisała:

          > Od pierwszej chwili, w której tu wdepnąłeś, dałeś się poznać jako tęgi
          > mózgowiec.
          > A gdzie trawsko i rekreacja siłowa?

          A ja uwazam, ze jego wypowiedz wcale nie byla taka głupia. Derealizacja jest b.
          nieprzyjemnym doznaniem, ale z czasem można się do niego przyzwyczaić i wręcz
          przestać zwracać na nie uwagę. Co oczywiscie nie znaczy, że należy je ignorować
          i zostawić odłogiem. Nerwicę trzeba leczyć, bo potrafi zrobić z człowieka
          kalekę. Polecam psychoterapię, na której na pewno poznasz mechanizm powstawania
          derealizacji, zrozumieć jej przyczyny i dzięki temu się jej pozbyć. Mnie na
          początku nerwicy też bardzo męczyła, w trakcie terapii zaczęła ustępować i teraz
          zdarza się już tylko sporadycznie, a i wtedy nie jest już taka straszna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka