obecna_xyz
26.11.14, 16:55
Mam wyniszczające ataki derealizacji. W czasie ataku świat wydaje się obcy, zbałaganiony, brudny, dziurawy. W takim momencie mogę tylko położyć się do łóżka i starać przeczekać, jestem całkowicie sparaliżowana. Ataki nasiliły się, są już niemal co dzień. Początkowo trwały ok godziny, teraz 3-4. Pomagają mi na nie benzodiazepiny, których staram się nie nadużywać. Skoro pomagają leki przeciwlękowe więc może to ekwiwalent lęku. Ostatnio wbrew mojemu psychiatrze wzięłam escitalopram bo on wymyślił, że teraz w CHAD nie daje się antydepresantów (mam dostęp do leków). Całe dnie spędzam w łóżku w obawie przed atakiem poza porami obowiązków domowych, które zminimalizowałam zupełnie. Może ataki miną po antydepresancie. Czy komuś minęły ataki np. paniki po antydepresancie i po jakim? Pozdrawiam