natrectwa

05.08.04, 22:12
nerwica natrectw przygniata mi butem leb do ziemi. moje natretne mysli
dotycza pozytywnych emocji i momentow w ktorych jestem szczesliwy czy
zrelaksowany. nie moge byc w takim stanie bo... no wlasnie nie wiem bo co.
gdy taki stan sie zdarzy to natretne mysli blokuja przezywanie pozytywnych
emocji.mysli te nie maja konkretnej tresci, samo pojawienie sie mysli jest
jej trescia. to kurestwo meczy mnie z siedem lat. mimo roznych metod nie moge
tego wykorzenic. to determinuje moje zycie. nie pozwala mi sie podniesc.
    • aneta10ta Re: natrectwa 05.08.04, 22:15
      Może jakiś konkretny przykład?
      Aneta
      • abyss0 Re: natrectwa 05.08.04, 22:21
        > Może jakiś konkretny przykład?

        chetnie. ale konkretny przyklad czego?
        • rzeznia_nr_5 Re: natrectwa 05.08.04, 22:27
          abyss0 napisał:

          > > Może jakiś konkretny przykład?
          >
          > chetnie. ale konkretny przyklad czego?


          Natręctwa.
        • aneta10ta Re: natrectwa 05.08.04, 22:32
          Blokowania przez natrętne myśli o pozytywnych emocjach przeżywania pozytywnych
          emocji.
          Aneta
          • abyss0 Re: natrectwa 06.08.04, 18:57
            > Blokowania przez natrętne myśli o pozytywnych emocjach przeżywania
            pozytywnych
            > emocji.

            to dziala tak: jest mi dobrze, jestem zrelaksowany. w pewnym momencie nachodzi
            mnie trudna do sprecyzowania mysl. mysl o tym ze jest mi dobrze i o rozwalaniu
            sobie pozytywnych emocji natretnymi myslami. jest to krotka mysl ktora
            przelatuje mi przez glowe, trwa to ulamek sekundy. gdy pojawia sie ta mysl stan
            dobrego samopoczucia znika bo pojawia sie lek ze zaraz mi sie pogorszy i
            analiza wlasnych emocji. znika spontanicznosc, lek rosnie. po chwili bicia sie
            z wlasnymi myslami lub proby akceptacji niechcianych mysli (prawie zawsze
            nieskutecznej), staje sie odarty ze spontanicznosci, zamkniety w sobie,
            przesycony lękiem. stan dobrego samopoczucia znika i jest to doskonala pozywka
            do pojawienia sie natretnej mysli w przyszlosci.
            im lepiej sie czuje tym wiekszego kopa dostaje od natrenych mysli bo blokuja mi
            lepszy stan a co za tym idzie bardziej sie tym przejmuje (z wiekszej wysokosci
            spadam).
            • aneta10ta Re: natrectwa 06.08.04, 23:42
              Pewnie powinieneś odreagować jakieś traumatyczne doświadczenia.
              Należałoby rozerwać łańcuch pozytywne emocje - trauma.
              Aneta
    • o-ren_ishi Re: natrectwa 05.08.04, 23:41
      Dobrze, ze ktos wreszcie nadal im wlasciwa nazwe - kurestwo. Hm, a swoja droga
      to ciekawe, jeszcze nie spotkalam sie z czyms takim.. A moge zapewnic, ze
      widzialam w zyciu bardzo malo.
      • rzeznia_nr_5 Re: natrectwa 05.08.04, 23:49
        o-ren_ishi napisała:


        > A moge zapewnic, ze widzialam w zyciu bardzo malo.


        Ja ci wierzę.

        • o-ren_ishi Re: natrectwa 06.08.04, 00:39
          To przez ta krotkowzrocznosc...
        • o-ren_ishi Re: natrectwa 06.08.04, 00:39
          ... i astygmatyzm, i sztuczne oko...
      • stonedeaf Re: natrectwa 10.08.04, 15:33
        Mam podobnie i tez mnie to wkurwia, mysli ktore blokuja mi doplyw dobrych
        emocji zastanwiam sie nad tym czy da sie to jakos leczyc
        • o-ren_ishi Re: natrectwa 10.08.04, 16:03
          Da sie. Trzeba tylko opracowac technike "kompletnego olewania natrectw"...
          Nie przejmowac sie i juz.
    • asentra6 Re: natrectwa 11.08.04, 10:57
      "Kompletne olewanie natręctw" daje rezultaty w lżejszym przebiegu choroby.
      Ja na początku miała tak silne objawy, że nie było sposobu im się nie poddawać.
      Nie wykonanie rytuału powodowało lęk bliski obłędu. Koszmar. Dopiero teraz
      jakoś mogę im się przeciwstawić, w zasadzie po 12 latach choroby, ale nie
      dołujcie się ja jestem naprawdę ciężkim przypadkiem, zdaję sobie z tego sprawę.
      Olewanie natręctw przychodzi później, bardzo ważne jest też wsparcie lekami -
      ja próbowałam bez leków i byłam po prostu na krawędzi... Nie bójcie się leków.
      One bardzo pomagają... :) Teraz mogę się natręctwom przeciwstawić, ale bardzo
      ważne jest obniżenie poziomu lęku. Chyba najważniejsze.
      • aneta10ta Re: natrectwa 11.08.04, 11:02
        E tam... Atak natręctw trzeba zwyczajnie przetrzymać. Wszystko się kiedyś
        kończy, a więc agresywna ekspansja rytuałów też.
        ASneta
      • o-ren_ishi Re: natrectwa 11.08.04, 16:33
        No nie wiem czy moj przypadek byl z kategorii tych lzejszych (w stadium
        najciezszym juz sobie sznurek szykowalam), ale tu Ci musze przyznac racje,
        ze "olewanie" daje rezultaty dopiero wtedy, gdy choroba juz sie cofa. JA
        probowalam bez lekow i na szczescie udalo mi sie... Wazne jest, aby uwierzyc,
        ze to naprawde, nie, az taka "tragedia", ze wiele osob ma podobne problemy i ze
        swietnie daje sobie rade w zyciu... Nerwica natrectw jest nawet wiecej niz do
        przezwyciezenia, mozna ja calkowicie wyeliminowac i cieszyc sie trwalym zdrowie
        psychicznym :)
        • o-ren_ishi Re: natrectwa 11.08.04, 16:41
          ..chociaz przeczytawszy twoj post o tym, jak cie te natrectwa doprowadzily do
          hospitlizacji, to.. mozna jednak nie bylo ze mna tak zle? Gratuluje
          determinacji.
    • malcolm-x Re: natrectwa 11.08.04, 12:38
      > nerwica natrectw przygniata mi butem leb do ziemi. moje natretne mysli
      > dotycza pozytywnych emocji i momentow w ktorych jestem szczesliwy

      to chyba typowe, niestety. to samo obserwowalem u siebie - największe nasilenie
      natręctw w czasie który poprzedzał pozytywne wydarzenia. Czyli po prostu
      najgorzej było wtedy gdy czułem się szczęśliwy, gdy oczekiwałem na coś fajnego,
      itd.

      Próbowałem razem z pomocą różnych specjalistów rozgryzać tę zależność, no i
      niestety do niczego nie doszedłem!

      Jedyne logiczne wyjście - leki.
      Anafranil to właściwie jedyny skuteczny lek na natręctwa.
    • asentra6 Re: natrectwa 12.08.04, 01:50
      Zgadzam się z przedmówcą, że jedynym wyjściem w natręctwach są leki. Ja
      próbowałam psychoterapii - dwa lata intensywnych spotkań (do trzech razy w
      tygodniu) nie tylko nie pomogły ale doprowadziły mnie do jeszcze gorszego
      stanu - wylądowałam w szpitalu. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie,
      może innym psychoterapia na natręctwa pomogła. W moim przypadku były to jednak
      leki (w wysokich dawkach) i czas. Mi osobiście Anafranil nie pomógł, dopiero na
      fluoksetynie coś ruszyło.
    • eraserhead Re: natrectwa 13.08.04, 15:07
      ja jestem swierzakiem - wyladowalem u specjalistow z 10 miesiecy temu, kiedy
      bylo na prawde ciezko - przynajmniej w moim odczuciu..

      coz moge napisac - nastapila projekcja identyfikacji chyba - kiedy czytalem Twoj
      post - dokladnie mam tak samo - i podobnie jak inni rozmowcy - nasilenie mam w
      momencie, gdy spodziewam sie czegos przyjemnego - zaczynam zdawac sobie sprawe
      ze jest ok .. i przez skore czuje, ze cos zaczyna stukac do drzwi... czasami
      udaje sie tego nie wpuscic - w blizej nieokreslony sposob - po prostu umknie.. a
      czasami spadajacy kamien wszczyna lawine... cos z czym wiem, ze bede musial sie
      meczyc dlugi okres czasu - cos co mnie ubezwlasnowolni - bo pozbawi poczucia
      trzezwego, nieskrepowanego myslenia i bedzie wodzic za nos... zilustrowalbym to
      w ten sposob, ze moja swiadomosc skacze miedzy dwoma roznymi osobami... -
      dlaczego roznymi ? bo sposoby rozumowania sa tak bardzo odmienne... odczuwania..

      ehhh..

      coz - tak jakby powoli wychodze z tego - czasami pojawiaja sie nawet pozytywne
      stany i uczucia, ktorych dawno nie odczuwalem - i czuje sie wtedy jak osoba
      ktora po dlugim okresie czasu je swoja ulubiona potrawe... przypominajac sobie
      jej smak..

      co mi pomaga ? moze leki ?
      ale pewnie tez i wiara : "bo czy garnek, moze miec za zle garncarzowi, ze go
      takim uczynil ?"


      pozdro
      • o-ren_ishi Re: natrectwa 13.08.04, 15:50

        > co mi pomaga ? moze leki ?
        > ale pewnie tez i wiara : "bo czy garnek, moze miec za zle garncarzowi, ze go
        > takim uczynil ?"

        No..Ale widzisz... Ten garnek to twor plastyczny wcale nie jest. Jak go
        garncarz urobi to tak bedzie stał na tej półce wieki całe. Co innego
        człowiek... Ten może wpływać na siebie dowolnie i kształtować zależnie od
        pragnienia.
        • eraserhead Re: natrectwa 13.08.04, 15:59
          jakos to do mnie nie trafia... zwlaszcza na tym forum - nie uswiadczysz tu za
          duzo ludzi ktorzy moga wplywac na siebie dowolnie i ksztaltowac zaleznie od
          pragnienia - tutaj sa ludzie ktorzy tak nie potrafia - albo moze jest tak (sam
          nie wiem) ze osiagneli wyzszy poziom swiadomosci - i wiedza ze tak sie nie da...

          a jezeli sie da - to bezwladnosc stanu w ktorym sa obecnie jest przepotezna...
Pełna wersja