Dodaj do ulubionych

spalilem garnek

IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 10.04.01, 03:25
spalilem garnek ;[
nastawilem ryz, polozylem sie na moment i.. zasnalem, obudzilem sie za godzine -
garnek caly czarny...... wywalilem czarny ryz do smieci

a najwazniejsze jest to, ze to nie moj garnek :I
Obserwuj wątek
    • Gość: zofia Re: spalilem garnek IP: *.clmba1.mo.home.com 10.04.01, 05:18
      ciesze sie ze mogles wypoczac. a z tym garnkiem to w skali 1 do 10 gdzie 10
      jest trzesieniem ziemi to gdzie on sie miesci? nie przejmuj sie .
      • Gość: manson Re: spalilem garnek IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 10.04.01, 23:50
        zosia ;]] dzienki za slowa otuchy, ale wiesz to garnek przyjaciela
        zawsze od niego go biore, bo sam nie mam

        i jeszcze na dodatek taki numer

        glupio tak
    • Gość: Budda Re: spalilem garnek IP: *.unl.edu 10.04.01, 16:13
      A nawet gdyby byl Twoj ? No to co z tego ? NIEANGAZOWANIE sie. Oto klucz.
      Co nie znaczy OLEWANIE.
      Budda.
      • Gość: ewa Re: spalilem garnek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 17:49
        Kolejna fikcja zbawienia, teraz pod szyldem - nieangażowania się. Prawda jest
        taka, że albo cię co� łupie albo nie, i wmawianie sobie dystansu pachnie mi
        Bridget Jones i mojš mamusiš z jej �więtym przekonaniem, że gniew jest zły i
        nie należy go odczuwać. Jedni się zmartwiš, inni nie, jeszcze inni dostanš
        drgawek- w każdym wypadku sš emocje i informacja o sobie samym. Potem można się
        zastanawiać, czemu reagujemy tak, a nie inaczej. To wcale nie jest takie
        proste,aczkolwiek wiele osób skwituje to dogłębnš uwagš - cóż, taki charakter.
        No dobrze, ale dlaczego taki? I tu się zaczyna robić nieprzyjemnie.
        • Gość: m. ja ci kupie garnek IP: 195.94.213.* 11.06.01, 16:10
          mowie powaznie, podaj tylko adres, to ci wysle.
          sobie nie potrafie zrobic przyjemnosci, to moze uda sie zrobic Tobie.
      • Gość: manson Re: spalilem garnek IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 10.04.01, 23:31
        hmm.. budda jaka tu bedzie roznica miedzy nieangazowaniem sie, a olewaniem?

        czy nieangazowanie sie to powiedzenie 'okay, spalilem mu ten garnek, ale to nie
        jest najwazniejsze w zyciu i na tym koniec'?

        czy razczej powinno sie angazowac, powiedziec 'przepraszam' i odkupic mu ten
        garnek
        • Gość: Budda Re: spalilem garnek IP: *.unl.edu 10.04.01, 23:41
          I jedno i drugie Manson. Tylko, ze Ty masz zachowac kamienny spokoj i nie dac
          sie poniesc rozpaczy, nerwom i innym negatywnym emocjom.
          Budda.
    • Gość: ewa Re: spalilem garnek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 17:31
      a gdyby to było dziecko, nie garnek?
      • Gość: Budda Re: spalilem garnek IP: 129.93.25.* 10.04.01, 19:53
        Droga Ewo. NIEZAANGAZOWANIE nie oznacza w tym przypadku LEKCEWAZENIA.
        Gdyby ci, ktorzy w szkolach strzelaja do swych kolegow, umieliby byc
        niezaangazowanymi w to, co zlego ich spotykalo w zyciu, mielibysmy mniej ofiar
        smiertelnych. Gdyby ci, ktorzy strzelaja sobie w leb w wyniku krachu
        finansowego na gieldzie, umieliby zdobyc dystans to swiata materialnego,
        mniej mielibysmy tragedii rodzinnych. I tak dalej i tak dalej.
        Widzisz Ewo, Ty proponujesz "bicie w morde" kiedy czas ku temu a ja proponuje
        odejscie na bok i nie szukanie rewanzu. Ty proponujesz byc zla i wyzywanie sie
        gdzie sie tylko da, bez jakiejkolwiek kontroli, ja proponuje filozoficzny
        dystans i do moich mysli i do zewnetrznych okolicznosci, ktore generuje owe
        mysli. Mnie chodzi o to by byc panem siebie samego, Ty proponujesz poddanie sie
        natlokowi mysli w imie wyzwolenia swych emocji. Kto ma co kontrolowac, ja
        zewnetrzne okolicznosci, czy one mnie ? Odpowiedz sobie sama. No a z tym
        dzieckiem zamiast garnka to juz nie wymaga komentarza.
        Sloneczka Ewuniu od Buddy.
        • Gość: Tora Re: spalilem garnek IP: *.chem.pg.gda.pl 11.04.01, 08:43
          Mansonie czy nie stac Cie finansowo na odkupienie garnka? Bo jesli mozesz odkupic garnek to przyjaciela uszczesliwisz nowym garnkiem, sam poczujesz sie dobrze i po sprawie. A wogole co to za problem? Az miło przeczytac...
          • Gość: manson Re: spalilem garnek IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 11.04.01, 15:22
            bingo! tora, napisalem tego posta wlasnie po to, zeby inni odetchneli ;] -
            przypominajac sobie jakie to mozna miec 'przyjemne' problemy w zyciu

            ps. a garnkow moge mu 50 kupic, tylko nie chce mi sie po to specjalnie isc do
            sklepu
        • Gość: ewa Re: spalilem garnek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.01, 14:02
          Gość portalu: Budda napisał(a):

          > Droga Ewo. NIEZAANGAZOWANIE nie oznacza w tym
          przypadku LEKCEWAZENIA.
          > Gdyby ci, ktorzy w szkolach strzelaja do swych
          kolegow, umieliby byc
          > niezaangazowanymi w to, co zlego ich spotykalo w
          zyciu, mielibysmy mniej ofiar
          > smiertelnych. Gdyby ci, ktorzy strzelaja sobie w leb w
          wyniku krachu
          > finansowego na gieldzie, umieliby zdobyc dystans to
          swiata materialnego,
          > mniej mielibysmy tragedii rodzinnych. I tak dalej i
          tak dalej.
          > Widzisz Ewo, Ty proponujesz "bicie w morde" kiedy czas
          ku temu a ja proponuje
          > odejscie na bok i nie szukanie rewanzu. Ty proponujesz
          byc zla i wyzywanie sie
          > gdzie sie tylko da, bez jakiejkolwiek kontroli, ja
          proponuje filozoficzny
          > dystans i do moich mysli i do zewnetrznych
          okolicznosci, ktore generuje owe
          > mysli. Mnie chodzi o to by byc panem siebie samego, Ty
          proponujesz poddanie sie
          > natlokowi mysli w imie wyzwolenia swych emocji. Kto ma
          co kontrolowac, ja
          > zewnetrzne okolicznosci, czy one mnie ? Odpowiedz
          sobie sama. No a z tym
          > dzieckiem zamiast garnka to juz nie wymaga komentarza.
          > Sloneczka Ewuniu od Buddy.

          Absolutnie nie proponuję bicia w mordę, ale pełnš
          �wiadomo�ć, że mam ochotę dać komu� w mordę. Pytanie
          kolejne - dlaczego chcę dać w mordę i jak można to
          innaczej załatwić. Dla ciebie zdaje się, nie ma żaadnej
          różnicy między ochotš na danie w mordę i daniem w mordę -
          podobnie jak dla mojej matki. Dla mnie jest jak stšd do
          Syriusza. Ale nie będę się wygłupiać i twierdzić, że nie
          mam ochoty, gdy mam, bo to nieładnie, niegrzecznie,
          głupio czy niefilozoficznie. Jest jak jest, ocenianie
          postępowania w tych kategoriach pozostawiam innym. Mnie
          interesujš konsekwencje, dla mnie i dla innych. Co
          więcej, kontrolowanie czegokolwiek to kolejny konik
          mojej matki i zdaje się twój. Ja nie mam takich ambicji.
          Chcę mniej więcej wiedzieć czego chcę, jak to osišgnšć i
          jak maksymalnie wykorzystać na swojš korzy�ć
          okoliczno�ci zewnętrzne - dobre i złe. Je�li już w ogóle
          co� kontrolować, to siebie samš, ale nigdy nie miałam
          skłonno�ci do państwa policyjnego. Na dłuższš metę to
          nie wypala. Wolę rozumieć.
          Na temat mordujšcych jeszcze czytam i w zwišzku z tym
          nie będę się wypowiadać, bo za mało wiem. Mogę mówić
          tylko o sobie. I faktycznie uważam, że czasami dać w
          mordę należy. Na przykład, gdyby mnie napastował jaki�
          cham, wolałabym, aby mój mšż nie zajmował
          zdystansowanego stanowiska mówišc - OK, kochanie, tylko
          się nie denerwuj, jak się nie będziesz rzucać, to
          szybciej skończy i nie będzie tak bolało. A może i tobie
          sprawi to przyjemno�ć, w końcu co za różnica, wszystkie
          penisy sš podobne.( nie wiem, słyszałam tylko od
          bardziej do�wiadczonych koleżanek)
          • Gość: jeff Re: spalilem garnek dla ewy IP: *.tnt6.phl1.da.uu.net 13.04.01, 06:40
            Ewo, na temat gniewu. Kiedyś przyśnił mi sie diabeł. Był cały czarny (jak
            przystało na tradycyjna symbolike zła),medytował w pozycji lotosu.Miał czerwone
            oczka. Stałem przed nim z nożem w ręku, usiłując go zabić. Robiłem cięcia na
            jego twarzy, w kształcie litery X. Ale za każdym razem jak otwierała się skóra
            i widać było już krew, zamykała się z powrotem.Rana sie sama momentalnie
            zabliźniała. No i tak to trwało trochę. Ja go ciach,a ta się goiła. A on
            chociaż siedział w pozycji medytacyjnej, stawał się coraz bardziej wściekły,
            jego oczy coraz bardziej nabiegłe krwią, drżał jak palący sie garnek, chcąc i
            nie mogąc wybuchnąć. Jak pojąłem bezużyteczność moich usiłowań, odłożyłem nóż,
            odszedłem od niego, popatrzyłem, i, bęc, oświecenie: Zła zabić nie można. Zło
            to energia (emocje). Trzeba działać, ale twórczo, zeby te emocje, szczególnie
            te długo powstrzymywane czystym dobrem (moralnością z posłuszeństwa, a nie z
            miłości) nie zaczęły działać same, dla siebie, jako odwet. Pasywne oddanie się
            ekspresji emocjonalnej jest niczym innym jak mściwością skrzywdzonego,
            niewinnego ego, czyli gwałtem psychicznym (lub fizycznym w wypadku faceta) na
            kimś drugim (Najsłodziej na kimś tak samo niewinnym jak Ja, kiedy stłamszono
            moją ufność i niewinność). Sztuka wybaczania czyli Pełnego zrozumienia jest
            siłą i darem które mogą i powinny umozliwić ci nie obciążanie innych, kochanych
            przez ciebie istot, Twoim obowiązkiem załatwienia Twoich spraw. A dlaczego
            Twoich? Bo jesteś Owocem miłości tych istot, które ci podarowały ten problem,
            nie po to żeby utrudnić ci życie, lecz żeby je wzbogacić (pod warunkiem, że
            zgodzisz się na to).

            Spaliłem dwa garnki siedząc na forum. Też z ryżem, brązowym, organicznym. Drugi
            z soczewką. Może powinienem pościć. Dzisiaj piątek 13...
            Trzymajta sie
            • Gość: ewa Re: spalilem garnek dla ewy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.01, 20:33
              Po pierwsze, osobi�cie uważam, że zła nie ma, jest cierpienie. A po drugie,
              je�li mówišc o kochajšcych istotach masz na my�li moic rodziców, to nie uważam,
              aby podarowałi mi moje problemy z miło�ci, żeby wzbogacić moje życie. Ani też
              aby zrobili to zło�liwie czy co� takiego. Po prosu tak im było wygodniej, nie
              umieli słuchać ani nie chcieli słuchać. Nie wzbogacili mojego życia, zubożyli
              je. Teraz uczę się w bólach tego, co moje mniej hojnie4 obdarowne koleżanki i
              koledzy potrafiš już od lat. Wcale przez to nie stałam się lepsza ani bardziej
              kochajšca - wręcz przeciwnie. Zycie ze mnš było dla innych takim piekłem, jak
              dla mnie życie z moimi rodzicami. Paru ludziom, a przede wszystkim mnie samej,
              udało się zaqtrzymać bšd� zwolnić generowanie przeze mnie cierpienia. Ale znam
              co najmniej dziesięć innych osób, które zostały rozsadnikami , jak by� to
              nazwał, "zła".Wielkie dzięki za takie bogactwo- pchły, szczury i dżuma.
            • Gość: ewa Re: spalilem garnek dla ewy IP: 213.76.108.* 13.04.01, 22:51
              I jeszcze jedno - przez całe życie mi wmawiano, że powinnam załatwiać problemy
              innych, a inni - moje. Co więcej, gdy zechciałam zmienić ten schemat, spotkałam
              się z w�ciekłym oporem.
              Po miesišcu terapii w OTIRO też sobie wyobrażałam, że dostałam niezwykłš szansę
              na rozwój. To się nazywa - racjonalizacja. Gdy się trochę podleczyłam, byłam
              gotowa na przyjęcie faktu, że nie wyrastam ponad poziom, co więcej, do owego
              poziomu mam jeszcze że ho,ho. Nadganianie opó�nień może być powodem do
              satysfakcji, że jednak do przodu, ale też niezłej kurwicy, że główna grupa
              dopiero majaczy na horyzoncie, bo nie zauważyłam, że mi kto� poprzecinał dętki.
              W ogóle jestem pokornym i skromnym człowiekiem, więc je�li "có�" szykuje mi
              jeszcze okazje do rozwoju i doskonalenia się, to z serca przepisuję je na
              ciebie, bo jestem pewna że zrobisz z nich znacznie lepszy użytek niż ja. Ja
              chcę i�ć do Hula kula po�cigać się z synkiem w labiryncie i pograć w bilard. A
              metafizyki, diabłów, aniołów w moim prymitywnym �wiecie nie u�wiadczysz. Chyba
              ginš w oparach fizjologii. Mam bardzo ograniczonš wyobra�nię, nie umiałam sobie
              nawet wyobrazić porodu, toteż nauczona tym do�wiadczeniem, przestałam
              spekulować, co mnie rozwinie, co pognębi, a co jest po �mierci. Bardziej mnie
              interesuje, co jest za rogiem. Natomiast nazywanie niedorozwoju emocjonalnego
              darem uważam za wykręcanie kota ogonem, czego nienawidzę.
              • Gość: jeff Re: spalilem garnek dla ewy IP: *.tnt3.phl1.da.uu.net 15.04.01, 04:43
                Przepraszam, chciałem tylko ci powiedzieć co poczułem
                z twoich słów: wściekłość i wywoływanie wilka z lasu
                (w moim, "metafizycznym" jezyku, diabła). Kto wlazł na
                górę wbrew swojej woli, jako wielbłąd, i chce z niej
                karkołomnie spadać, zamiast spokojnie schodzić,oddając
                się instynktom i czystym ekspresjom, zaszkodzi i
                sobie i tym których kocha (lub będzie kochał). Poza
                tym nie gadaj pierduł że jesteś czystą fizjologią.
                Zioniesz zemstą na życiu (=Bogu, Duchu, czy jak tam
                zwać źródła istnienia). Rób co chcesz, co mnie to
                obchodzi? Z głupiego wewnętrznego obowiązku mówię ci
                jako ktoś kto kiedyś podał rękę sprawiedliwej
                mściwości za niezasłużone krzywdy. Drogo mnie to
                kosztowało. Czy ja chcę cię poprawiać???
                • Gość: jeff Re: do ewy IP: *.tnt13.phl1.da.uu.net 15.04.01, 07:49
                  jak zatem nazywasz tych którzy sprawiaja innym cierpienia? ignorantami? czy też
                  cierpiącymi (skoro nie ma zła, jest tylko cierpienie)? a moze po katolicku, że
                  zło jest brakiem dobra? dla mnie zło jest stanem przez który prędzej czy
                  później, każdy musi przejść. Ważne żeby sie z tym nie utożsamiać. Zło nie jest
                  osobą (ani osobowością). Bez przeciwieństw nie byłoby życia.
                  Każdy jest owocem miłości. To nie znaczy owocem czegoś tylko dobrego. przeciez
                  z gwałtu też może być poczęcie. A czy dobro dla ciebie też nie istnieje, tylko
                  co? przeciwieństwo cierpienia? rozkosz? Jeśli nie wyjdziesz poza róg
                  (fizjologię istnienia i życie sezonowymi problemami), to możesz popaść w cynizm.
                  (Czy to ty wydałaś ten wyrok na siebie?)
                  Nie chodzi o dar, chodzi o nienawiść. Dopóki nie wybaczysz, czyli w pełni nie
                  zrozumiesz, nie uwolnisz się od krzywdy i winy. A jeśli chcesz nie wiedzieć,
                  czyli oszukiwać, to wybierasz iluzję jako kurację na cierpienia.
                  Nie wątpię że miłość synka daje sens i energię. Ale im więcej wyrzucisz z
                  siebie nienawiści, tym mniej on będzie cierpiał w przyszłości w relacjach
                  międzyludzkich. Wybacz, albo jestem ignorantem, i juz więcej się nie odezwę,
                  albo bardzo ogólnikowa wiedza na temat twojej sytuacji sprawia iz zdaje mi się,
                  że troszczysz się przede wszystkim o siebie(?).

                • Gość: ewa Re: spalilem garnek dla ewy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.04.01, 21:32
                  Po pierwsze, nie życzę sobie spadać z góry, dlatego swojš w�ciekło�ć staram się
                  wyładowywać na terapii, wła�nie dlatego, żeby specjalnie nie narozrabiać. Uczę
                  się emocjonalnego ABC.
                  Po drugie, byłam w�ciekła na ciebie i twój mentorski ton, w stylu mojej mamusi.
                  Nie na swiat. Zawsze kiepsko wychodziły mi na zdrowie rady, co powinnam czuć,
                  aby być dobrš dziewczynkš. Według mnie takie podej�cie �wiadczy o totalnym
                  braku zrozumienia dla czegokolwiek, w tym również dla siebie. Co więcej, o
                  braku chęci zrozumienia i kontentowaniu się własnymi fantazjami.
                  Po trzecie, przeciwieństwem cierpienia nie jest dla mnie rozkosz(mam kłopoty ze
                  sprawianiem sobie najmniejszych przyjemno�ci), ale co� pomiędzy zrozumieniem,
                  przyjęciem do wiadomo�ci, �wiadomo�ciš i ciepłym, letnim deszczem.
                  Po czwarte, dziecko nie daje sił i energii w moim przypadku. Macierzyństwo
                  rujnuje mnie emocjonalnie i też muszę się uczyć wszystkiego od nowa.
                  Po pište, oczywi�cie, że mam zamiar troszczyć się przede wszystkim o siebie. Na
                  mojš decyzję miał wpływ wywiad, którego udzieliła wdowa po znanym poecie.Mówiła
                  między innymi, że czuł się odpowiedzialny za cały �wiat. Z jednym wyjštkiem, to
                  już mój komentarz, a mianowicie najwyrażniej nie czuł się odpowiedzialny za
                  własnego penisa. Ja wolę odwrotnie, choć penisa akurat nie mam. Troszczyć się o
                  siebie to niekoniecznie oznacza pobłażać sobie.
                  Po szóste, czy to nie jest z twojej strony strach - no dobrze, wszyscy się
                  zacznš troszczyć o siebie, to kto się będzie troszczył o mnie?
                  Po siódme, mam wielki szacunek dla fizjologii, a zdecydowanie mniejszy dla
                  własnej głowy - bo jš dało się oszukać, a mojego ciała nie.
                  Po ósme, nie podejmuję dyskusji, kim lub czym jestem. Ważne jest dla mnie, jak
                  się czuję, co robię, i jak się z tym czuję ja i inni. Wiem też, co jest za
                  rogiem - sklep z wieszakami na ręczniki. Zrobiłam z nich dzisiaj ršczki do
                  szafek własnoręcznie wykonanych.Jestem zachwycona.
                  Po dziewište, czy ty czasami nie zadajesz sobie tych pytań, żeby nie
                  odpowiedzieć na jedno - dlaczego tak podle się czuję?
                  • Gość: jeff Re: dla ewy IP: *.tnt6.phl1.da.uu.net 22.04.01, 04:37
                    Mój znajomy lekarz, twierdzi że nienawidzę świata. Ale, właśnie to mi dało siłe
                    do odkrywania rzeczywistości pozazmysłowej, co ty pewnie nazywasz
                    fantazjowaniem. Dla mnie ten świat jest iluzją. Kiedykolwiek starałem się być
                    tylko w nim, wzbudzało to we mnie agresję i samo-destrukcję. Moje wchodzenie w
                    pozazmysłową rzeczywistość jest po prostu reakcją na nieznośne ograniczenie w
                    zmysłach.Dostawałem szału wściekłości.
                    Bardzo łatwo cię urazić.
                    Zawsze byłem kiepskim poetą, za to po latach, moja nieszczęsna ex-małżonka
                    wyznawała mi, że zawsze chciała zaliczyć wszystkie penisy.
                    Ale, nispełnianie pragnień, zamienia emocjonalność w cień życia.
                    Dzięki mojej ex umarła moja miłość tego świata.
                    Dzięki temu że moja miłość była mordowana milion razy. I odradzała się.
                    Aż w końcu zdechła na dobre.
                    Potem dziesięć lat nicości. Jady i milczenia.
                    Dzięki oddzieleniu od dzieci (co może nazwałabyś błogosławieństwem)
                    nauczyłem się (i wciąż uczę) wiary w powroty. i w kontakt pozazmysłowy.i w sny.
                    szukałem sensu dla tego bezsensu. Może dlatego że w dzieciństwie miałem dużo
                    radości? Przeczekałem. Błagałem o siłę. Wierzyłem, że wszystkim rządzi miłość,
                    tak jak wierzyłem że samą miłością przezwyciężę jej alkoholizm. Klęska i
                    nieznośne nieposłuszeńswto wobec klęski.
                    Tylko ten kto wali głową w mur jest w stanie uwierzyć że mur zniknął, kiedy
                    naprawdę zniknął.
                    Dla mnie wszystko ma metafizyczne zakorzenienie. Fizjologia też. Chodzi o to
                    dlaczego nie chce się tego tak widzieć. Dlaczego dokonuje się takiego wyoboru,
                    na nie.
                    Owszem, to zawsze był mój problem: Pomiatany, chyba zasługuje na bycie
                    pomiatanym. W końcu nie chodzi o masochizm, ani sadyzm, tylko jakąś równowagę.
                    Wpierw trzeba być sobą, jeśli chce się coś dać. Tak sobie mówiłem, po
                    próbie samobójczej, kiedy bycie niekochanym i pogrążenie się w pracy
                    (nienawidzonej, zarobkowej) i w dzieciach, wyczerpało totalnie. Nazywam to z
                    dystansu, na chłodno, "po", stanem hiobowym. Tak długo dostaje się wciry, aż w
                    końcu rodzi się... osobowość.
                    Poprzez bunt wobec posłuszeństwa, tradycji, moralizny,etc.
                    Do radości z działania twórczego,
                    choćby najmniejszego.
                    Ale własnego.
                    Taki maleńki
                    skarb
                    serca
                    sw-ego

                    • Gość: ewa Re: dla ewy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.01, 14:09
                      Je�li masz na my�li zranić, to już nie. Ja się na ciebie w�ciekłam. Potrafię to
                      od niedawna i sprawia mi dużš frajdę. Twój lekarz ma chyba rację. Dodam, że
                      chyba nienawidzisz siebie. pomiędzy w�cieknięciem się a nienawi�ciš jest sporo
                      miejsca. Kiedy� nienawidziłam, teraz się w�ciekam i jestem o wiele milsza dla
                      ludzi i siebie. Co do tej twojej rzeczywisto�ci, to je�li z niej wyłaniajš się
                      takie listy, to ja bardzo dziękuję i tłoku robić nie będę. Już w niej kiedy�
                      byłam i dziękuję Agnieszce, że się z niej wyrwałam. Wolę tę mojš - jest w niej
                      dużo życzliwych ludzi, którzy pomagajš, trochę idiotów, którzy zatruwajš życie,
                      ale uczę się z tym radzić i radzę sobie coraz lepiej, a zmysły, ciało i tak
                      dalej przestały mnie frustrować swoimi ograniczeniami. Nawiasem mówišc, jestem
                      malarkš i niedoszłym fizykiem. I lubię się rozglšdać po �wiecie- jest
                      fascynujšcy, choć trudny i naznaczony cierpieniem. Nie mam zamiaru uciekać , bo
                      wcale nie jestem lepsza.A może my�lisz, że ty jeste�?
                      • Gość: jeff Re: dla ewy IP: *.tnt6.phl1.da.uu.net 03.05.01, 15:16
                        nie, mój lekarz nie miał racji. Nawet mi to przyznał.
                        po przyjacielsku. To był tylko gniew
                        i rodzenie się do kochania
                        bez moralnego posiadania.
                        Życzliwości, Ewo.
                      • Gość: jeff Re: dla ewy IP: *.tnt23.ewr3.da.uu.net 03.05.01, 18:01
                        poza tym, to ze Ty gardzisz słowem, nie znaczy że słowo jest
                        godne pogardy dla wszystkich. Nie dla wszystkich intelekt jest pułapką
                        brakiem zapachów obecności życia,poczuciem lepszosci i bog raczy wiedziec jaka
                        forma ucieczki (?)
                        dla poetów słowo jest tym samym
                        czym dla plastyków "rozglądanie się po świecie"
                        Każdy ma swoją ścieżkę do osiągnięcia równowagi
                        zauwazylym ze wielu plastykow
                        boi się słowa jak święconej wody
                        widząc w nim tylko
                        uciekanie od życia i za-rozumiałość(wietrza nosem śmierć własną
                        i zaogólniają na resztę luda, wpadając w pułapkę abstrakcji
                        przed która tak gorliwie się strzeza)
                        ale pracą poety
                        jest ten absurd przedzierania się
                        przez pułapki słowa,
                        miłością życia,
                        jaką ma się w darze,
                        która jest nie-moją
                        miłością siebie
                        i źródłem wspoł-czucia
                        nie-moje-ego

                        kocham cielesność
                        ale uczę się nie zależeć od niej
                        ponieważ:
                        czujesz więc jesteś
                        zawsze od Kogoś
                        kto ci zawierzył
                        ogień żywiczny
                        ażebyś życia
                        nie stracił nigdy
                        ażebyś oddać
                        mogł owoc własny
                        azeby własność
                        iluzją była
                        a życie kształtów
                        zaznało tyle
                        ile potrzeba
                        by być motylem


                        • Gość: ewa Re: dla ewy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.01, 17:48
                          Czy nie potrafisz już mówić prozš? To nie jest wieczorek poetycki. Nawiasem
                          mówišc, to klasyczny objaw - zasłanianie się sztukš. Pamietam na terapii, były
                          trzy dziewczyny - poetka, malarka i rze�biarka. Na wstępie wyglaszały takie
                          mniej więcej EXpose, po miesišcu �miały się same z siebie. Ta malarka to ja.
                          Acha, i ja nigdy ie chciałabym być motylem - sš za włochate, a ja nie znoszę
                          woskowania.
          • Gość: narata Re: spalilem garnek IP: 195.116.46.* 26.04.01, 13:09
            Ewo, jesteś rewelacyjna.
            Buddo, zapominasz o różnicy pomiędzy rzeczywistością rzeczywistą i
            rzeczywistością kreowaną.
            I dobrze, na pewno dla Ciebie, a jak z Twoim rzeczywistym światem ?
        • Gość: ewa Re: spalilem garnek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.01, 19:39
          Czyli z dzieckiem należy się angażować. Gdzie jest więc granica?
    • Gość: mac Re: spalilem garnek IP: *.ports.pol.pl 13.04.01, 00:07
      nie martw sie bracie, nie tylko ty palisz garnki, jestesmy z toba, czy masz juz
      mysli samobujcze? od kiedy palisz garnki? powinienes juz dawno zglosic sie do
      blacharza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka