Dodaj do ulubionych

Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta

25.07.05, 19:55
W najbliższym czasie rozpoczynam psychoterapię (depresja). W związku z tym
poprosiłem o wydanie mi dokumentacji, jaka powstała w wyniku moich
wcześniejszych spotkań z psychiatrą, żeby móc w razie potrzeby pokazać ją
terapeucie.

Jutro będę miał te papiery w rękach.

Pokusa przeczytania ich na pewno będzie wielka, ale jakieś niejasne
przeczucie mówi mi, że nie powinienem tego robić - choć nie potrafię tego
racjonalnie uzasadnić.

Niby to błachy problem, ale mimo wszystko będę bardzo wdzięczny za wszelkie
przemyślane podpowiedzi i komentarze.

Pozdrawiam wszystkich!

Obserwuj wątek
    • anatemka Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 25.07.05, 20:11
      czasami podczytuję co mi lekarze piszą. Zazwyczaj wygląda to tak: Pacjentka
      zgłasza poprawę/pacjentka nie jest zadowolona z działania leków. I tyle. Nuda.
      • danuski Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 25.07.05, 21:10
        anatemka napisała:

        > czasami podczytuję co mi lekarze piszą. Zazwyczaj wygląda to tak: Pacjentka
        > zgłasza poprawę/pacjentka nie jest zadowolona z działania leków. I tyle. Nuda.

        jak ja czytałam swoje karty chorobowe, to nie były one takie nudne-nie dla mnie
        czytałam i zapłakałam nad nimi
        zapłakałam nad tym jak język klinicysty w swej beznamiętnej relacji wykrzywia
        obraz tego wszystkiego co odczuwałam i przeżywałam
        i te relacje "dobrej rodzinki"- to już szczyt wysiłku relatywistycznego tego
        czego byli świadkami
        dopiero po zapoznaniu się z kartami zdrowia zdałam sobie sprawę jak mało taak
        naprawdę lekarzy obchodzi cierpiący człowiek poza-jeszcze jeden przypadek
        do ....zaleczenia!
        o drodze do wyleczenia ani słowa
        • anatemka Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 25.07.05, 22:01
          wiesz, mnie g... obchodzi co oni piszą, mnie obchodzi moje samopoczucie.
          • danuski Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 25.07.05, 22:37
            anatemka napisała:

            > wiesz, mnie g... obchodzi co oni piszą, mnie obchodzi moje samopoczucie.

            jaa poszłam jeszcze dalej w swojej asertywnosci
            mnie nawet g...obchodzi co kto o mnie myśsli i mówi, poza kilkoma osobami z
            najblizszego kręgu
            ale do tego dochodziłam latami-przez ból i łzy
            • hellio Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 26.07.05, 10:30
              Danuski, karta chorobowa jest dokumentacją Twoich kontaktów z lekarzem.Nie ma
              powodu zapisywać w karcie tego, że lekarz ci współczuje, że chce ci pomóc, że
              traktuje cię poważnie i że uważa za świetną dziewczynę. Przejrzenie takiego
              suchego opisu siebie, jako obiektu, który przyjmuje jakieś leki i ma jakieś
              objawy może być deprymujące, ale chyba tylko w pierwszej chwili. Bo jak spojrzeć
              na to racjonalnie, to nie ma powodu, żeby się na tego lekarza złościć. Wszyscy
              jesteśmy wyjątkowi i tak chcielibyśmy być traktowani. Ale tak naprawdę rozsądnie
              jest tego oczekiwać tylko od niektórych, bliskich osób. Piszesz na końcu, że do
              tego właśnie doszłaś "przez ból i łzy". Poniekąd, tak jak wszyscy dorośli
              ludzie. U jednych tego bólu i łez jest więcej, u innych mniej. Ale inaczej się
              nie da. Serdeczności, H
              • danuski Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 26.07.05, 21:05
                hellio napisała:

                > Danuski, karta chorobowa jest dokumentacją Twoich kontaktów z lekarzem.Nie ma
                > powodu zapisywać w karcie tego, że lekarz ci współczuje, że chce ci pomóc, że
                > traktuje cię poważnie i że uważa za świetną dziewczynę. Przejrzenie takiego
                > suchego opisu siebie, jako obiektu, który przyjmuje jakieś leki i ma jakieś
                > objawy może być deprymujące, ale chyba tylko w pierwszej chwili. Bo jak
                spojrze
                > ć
                > na to racjonalnie, to nie ma powodu, żeby się na tego lekarza złościć. Wszyscy
                > jesteśmy wyjątkowi i tak chcielibyśmy być traktowani. Ale tak naprawdę
                rozsądni
                > e
                > jest tego oczekiwać tylko od niektórych, bliskich osób. Piszesz na końcu, że
                do
                > tego właśnie doszłaś "przez ból i łzy". Poniekąd, tak jak wszyscy dorośli
                > ludzie. U jednych tego bólu i łez jest więcej, u innych mniej. Ale inaczej się
                > nie da. Serdeczności, H

                pewnie masz rację Hellio
                ale mnie w tej "mojej" karcie choroby przejęło najbardziej...mam kolezankę,
                moją imienniczkę i rówieśniczkę.leczono nas w tym samym szpitaalu. mnie wiele
                lat później. jak czytałam te zapiski -beznamiętne jak piszesz- to wyczytałam w
                nich dwie danuski-dwie różne choroby-a może nie?
                chodzi o zapiski relacji "dobrej rodzinki"
                dla mnie, czytającej te zapiski, to była zgroza!
                • hellio Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 27.07.05, 12:14
                  Może nastąpiły jakieś zniekształcenia? Zauważ, że tojuż była relacja "z drugiej
                  ręki". Poza tym, cóż...Rzeczywiście tak jest, że ludzie widzą nas niekiedy
                  zupełnie inaczej, niż my sami się widzimy. I konfrontacja bywa bardzo bolesna...
                  Pozdr, H
                  • danuski Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 27.07.05, 16:42
                    hellio napisała:

                    > Może nastąpiły jakieś zniekształcenia? Zauważ, że tojuż była relacja "z
                    drugiej
                    > ręki". Poza tym, cóż...Rzeczywiście tak jest, że ludzie widzą nas niekiedy
                    > zupełnie inaczej, niż my sami się widzimy. I konfrontacja bywa bardzo
                    bolesna..
                    > .
                    > Pozdr, H

                    "zniekształcenia" wystąpiły na pewno
                    nie miałam jednak problemów z otrzymaniem do wglądu mojej "teczki"
                    nie zawsze tak jednak bywało
                    coś tam przez "ramię" coś tak jak "żyrafim spojrzeniem"
                    zawsze byłam ciekawa tej KONFRONTACJI tego jak różni się moje subiektywne
                    widzenie siebie od "oka fachowca"
        • lolinka2 Re: do danuski 03.08.05, 16:36
          Zgłaszam sprzeciw. Czytałam swoja dokumentację z poradni i w klinice podczas
          pobytu, wręcz nie wyobrażam sobie żebym tego nie robiła. I nie płakałam nad
          swoim nieszczęściem w trakcie lektury. Tam naprawdę byłam ja, nie ktoś inny,
          ubrane to może w fachowe słowa, ale jednak ja, cytaty z moich wypowiedzi. Nie
          wiem czy wiecie ale w takich zapiskach powinno być jak najwięcej wypowiedzi
          własnych pacjenta (wg tego wzoru odbywają się badania w klinice AM, lekarz
          rozmawia z pacjentem, a rezydent itp zapisuje).
          Więc ja czytałam tam o sobie, czasem dołączałam fragmenty pamiętnika
          prowadzonego podczas terapii (fajna sprawa, sporo mówi lekarzowi o pacjencie
          (założyuwszy ze lekarz jest pacjentem zainteresowany, moi byli).
          Zatem sprawa podstawowa to dobry lekarz. A jak twierdzą zgodnie obaj świetni
          psychiatrzy których znam 'tu trzeba być przede wszystkim człowiekiem"
          • danuski Re: do danuski 03.08.05, 17:34
            lolinka2 napisała:

            > Zgłaszam sprzeciw. Czytałam swoja dokumentację z poradni i w klinice podczas
            > pobytu, wręcz nie wyobrażam sobie żebym tego nie robiła. I nie płakałam nad
            > swoim nieszczęściem w trakcie lektury. Tam naprawdę byłam ja, nie ktoś inny,
            > ubrane to może w fachowe słowa, ale jednak ja, cytaty z moich wypowiedzi. Nie
            > wiem czy wiecie ale w takich zapiskach powinno być jak najwięcej wypowiedzi
            > własnych pacjenta (wg tego wzoru odbywają się badania w klinice AM, lekarz
            > rozmawia z pacjentem, a rezydent itp zapisuje).

            czytałas moją dokumentację?
            ja ją czytałam i MOICH relacji tam nie było wcale
            pytań do mnie taakżze tam nie było


            > Więc ja czytałam tam o sobie, czasem dołączałam fragmenty pamiętnika
            > prowadzonego podczas terapii (fajna sprawa, sporo mówi lekarzowi o pacjencie
            > (założyuwszy ze lekarz jest pacjentem zainteresowany, moi byli).
            > Zatem sprawa podstawowa to dobry lekarz. A jak twierdzą zgodnie obaj świetni
            > psychiatrzy których znam 'tu trzeba być przede wszystkim człowiekiem"

            "moi" psychiaatrzy wszyscy mówili, ze przede wszystkim są lekarzami
    • nevada_blue Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 26.07.05, 11:59
      hmm, mi kiedyś przypadkiem wpadły w ręce moje papiery i dowiedziałam się, że od
      pół roku niespełna leczenia /wówczas/ miałam na karcie wpisane: diagnoza -
      schizo ;) rozbawiło mnie to nawet, choć wkurzyłam się też na swoją lekarkę, że
      na moje pytania o jakieś podejrzenia nigdy mi nic nie powiedziała.. jak
      poruszyłam temat, wyjaśniła mi sprawę jak to z wpisywaniem diagnoz jest i
      zmieniła na F.31 ;P co też myślę tylko, żeby coś tam w papierach było..

      niestety nie miałam okazji poczytać wszystkiego, a że z natury ciekawe zwierzę
      jestem raczej, to nie powiem - bym chciała ;)

      w każdym razie uważam, ze do tego to należałoby podejść jednak tochę z
      dystansem i odrobiną autoironii z domieszką autohumoru ;)

      pozdrawiam :)
      [nev.]
      • vinxxx Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 26.07.05, 13:40
        a mnie takie przeczytanie karty bardzo pomoglo. zrozumialam ze to co sie ze mna
        dzieje, ze to sie jakos nazywa i nie jest to nienormalne. wczesniej myslalam ze
        trace zmysly i tylko ja sie tak czuje. poza tym polecam to forum. to jak terapia
        grupowa . pomaga bardzo.
        • danuski Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 26.07.05, 21:11
          vinxxx napisała:

          > a mnie takie przeczytanie karty bardzo pomoglo. zrozumialam ze to co sie ze
          mna
          > dzieje, ze to sie jakos nazywa i nie jest to nienormalne. wczesniej myslalam
          ze
          > trace zmysly i tylko ja sie tak czuje. poza tym polecam to forum. to jak
          terapi
          > a
          > grupowa . pomaga bardzo.

          zgoda z wnioskiem, ale ja jak czytałam swoje papiery to wyczytałam zz nich, że
          jestem bardziej nienormalna i to tak beznadziejnie nienormalna, że...zapłakałam
          naad sobą i żal mi się zrobiło tych bliskich, którzy teraz będą nadal musieli
          ze mną żyć pod jednym dachem.
          i do tej pory nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie czy żal nad sobą był
          większy czy mniejszy niż żal nad nimi.
    • azx Nie podniecaj sie niepotrzebnie.Wszystko to juz Ci 26.07.05, 21:16
      powiedział.
    • danuski Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 26.07.05, 22:40
      bungo24 napisał:

      > W najbliższym czasie rozpoczynam psychoterapię (depresja). W związku z tym
      > poprosiłem o wydanie mi dokumentacji, jaka powstała w wyniku moich
      > wcześniejszych spotkań z psychiatrą, żeby móc w razie potrzeby pokazać ją
      > terapeucie.
      >

      i psychiatra wyda ci dokumenty?
      chyba ich kopie tylko
      a skąd będziesz wiedział, ze to całość?
      bez zajrzenia do nich-tych dokumentów- nie będziesz tego wiedział
    • bungo24 Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 28.07.05, 13:25
      W sumie faktycznie nic ciekawego, zadnych niespodzianek. Za to mogę stwierdzić
      co dociera z tego co mówię, a co nie i co ważnego pominałem.
      Trzymajcie się ciepło i walczcie o siebie!
    • rumiankowa Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 30.07.05, 21:11
      Mialam taka dokumentacje i otworzylam koperte, przeczytalam i bylam dosc
      zawiedziona - mocno pobiezne zapiski, skrotowe, jednozdaniowe, niewiele
      mowiace, np tylko o przepisanych lekach i ogolnym nastroju. Nic ciekawego ;)
      Ale znam dziewczyne, ktora od tej samej lekarki przeczytala podobne zapiski i
      przezyla wielkie rozczarowanie z duzym zalamaniem. Dlatego, ze wiele godzin
      rozmawiala z ta mloda lekarka, jak z przyjacielem, miala jakies (mylne, wiem)
      wyobrazenie o tej relacji, ze jest wyjatkowa, b. przyjacielka itd. A tu
      przeczytala taki suchy zargon psychiatryczny na swoj temat i mocno ja to
      zabolalo. Roznie to bywa..
    • rumiankowa Re: Dokumentacja psychiatryczna w rękach pacjenta 30.07.05, 21:11
      Mialam taka dokumentacje i otworzylam koperte, przeczytalam i bylam dosc
      zawiedziona - mocno pobiezne zapiski, skrotowe, jednozdaniowe, niewiele
      mowiace, np tylko o przepisanych lekach i ogolnym nastroju. Nic ciekawego ;)
      Ale znam dziewczyne, ktora od tej samej lekarki przeczytala podobne zapiski i
      przezyla wielkie rozczarowanie z duzym zalamaniem. Dlatego, ze wiele godzin
      rozmawiala z ta mloda lekarka, jak z przyjacielem, miala jakies (mylne, wiem)
      wyobrazenie o tej relacji, ze jest wyjatkowa, b. przyjacielka itd. A tu
      przeczytala taki suchy zargon psychiatryczny na swoj temat i mocno ja to
      zabolalo. Roznie to bywa..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka