luba9
06.05.06, 22:16
to dzisiaj ja sobie popiszę, jak nie mam nic do roboty, to myślę, i dzisiaj
tak sobie myśląc wyobraziłam sobie mózg, jak leży obok innych organów wątroby,
nerek itp i wcale nie wygląda na specjalnie uduchowiony czy myślący. Jak
przyjrzeć mu się głębiej to można zobaczyć dość skomplikowaną
chemiczno-tkankową maszynerię i takie coś może czasem niedomagać. Niezmiennie
dziwi mnie dlaczego lekarzy nie interesuje jak działa u osoby chorej, co się
tam zmienia i nie mówię tu o prostych przypadkach, ale tych ciężkich, kiedy
człowiek męczy się latami i nie może normalnie żyć. Nie mam na myśli
barbarzyńskich trepanacji tyko subtelne cywilizowane metody zaglądania do
wnętrza ciała. Drażni mnie przypisywanie depresji osobom tzw. słabym
psychicznie. Ile trzeba mieć odporności psychicznej żeby zmagać się z
upodleniem przez depresję wie tylko depresyjny. Drażni mnie jak traktuje się
depresję jako nieuchwytną magiczną przypadłość. Mogę się jednak zgodzić że
mózg można programować pozytywnie i negatywnie, życiowe doświadczenia, reakcje
mogą przyczynic sie do depresji, jednak do mnie bardziej przemawiaja przyczyny
organiczne a nie duchowe. Często trudno traktować depresję jak zwykła chorobę
a wszystko przez te pseudouduchowione objawy.