Dodaj do ulubionych

uzależnienie od marzeń

19.06.06, 11:19
ciekawa jestem czy ktos tu na forum ma cos podobnego. ja strasznie czesto
uciekam w marzenia i nie chodzi mi o marzenia dotyczace przyszlosci tylko
marzenia na jawie. wyobrazam sobie rozne rzeczy, moge to robic godzinami,
dniami jak nalogowiec. wiem ze trace czas itd ale nie jestem w stanie nad tym
zapanowac bo to jest takie przyjemne. i oczywiscie strasznie sie tego wstydze
i NIKT z moich znajomych o tym nie wie. robie to od bardzo bardzo dawna,
najbardziej lubie sobie wyobrazac milosc z jakims realnym lub wyimaginowanym
facetem... mam męża, to jest jak zdrada:(.
Obserwuj wątek
    • luka.s1 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 13:03
      Od wczesnego dzieciństwa uciekałam w świat fantazji.Kiedyś zrozumiałam,że to
      problem bo takie nadmierne fantazjowanie odrywa mnie od rzeczywistości,zabiera
      moją energię.Zaczęłam z tym walczyć i obecnie takie odloty w świat marzeń
      zdarzają mi się coraz rzadziej. Nigdy jednak nie miałam z tego powodu poczucia
      winy.
      • asiula_82 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 13:23
        Kurcze, ja mam identycznie. Wyobrażam sobie że żyje za granicą, mam chłopaka
        który mnie kocha i którego autentycznie jestem wielbicielką, bo jest znany.
        Czuję się czasem jak gówniara, choć w w podstawowce jak moje kolezanki kochały
        się w znanych piosenkarzach, aktorach itd to uważałam że to głupie wzdychać do
        faceta z plakatu.
        Jako dziecko często gadałam w myślach z jakąś wyimaginowana koleżanką/ kolegą,
        później to zniknęło a jakieś 2 miesiące temu znow się pojawiło, to chyba
        dlatego że nie jestem szczęśliwa w moim zwiazku i potrzebuję kogoś bliskiego :(
        • lilia06 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 13:58
          ja tak samo, mam 26 lat a do niedawna jeszcze podkochiwalam sie w znanym
          aktorze, w ogole zmieniali sie w moich marzeniach "idole" gdzies od 14 roku
          zycia. tylko ze nie wzdychalam do plakatu jakiegos boysbandu jak moje kolezanki
          ale trzymalam to w tajemnicy i zawsze ukladalam jakies historyjki na jawie.
          jest to strasznie wstydliwe i ja mam z tego powodu wyrzuty sumienia. czuje sie
          jak idiotka!
          • asiula_82 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 14:21
            To możemy sobie podać rękę. Ja mysle że to może przez nadmiar wolnego czasu,
            choć ja go wcale nie mam zbyt wiele ale większość rzeczy robię w domu. Też
            czasem czuję się jak idiotka :/ ale jeszcze wiem kim jestem i gdzie mieszkam
            więc chyba nie jest tak źle.
            • danuta1958 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 14:41
              Myslę, że marzyć to cudowna rzecz. Tylko marzenie z czasem zwykle się spełnia
              lub może się spełnić!
              To co opisujecie to nie są marzenia, to są wyobrażenia tego co mogłoby być a
              nie jest. To jest samonakręcające się i jak będziecie to robic z rozmysłem i
              specjalnie to może to się skończyć oderwaniem od rzeczywistości (splątaniem).
              Nie wiem, czy tego własnie chcecie. Bo to jak narkotyk, ktory się bierze z
              własnej woli i potem nie można przestać.
              Jak się ktoś np boi tak jak ja, to tez się nakręca ale NIE z własnej woli.
              Sztaudyngier prawdę napisał: "Tam gdzie rządzą moje żądze tam niestety ja nie
              rządzę."
              Nie chcę, abyście znowu mnie odrzucili z tym co piszę. Takie mam zdanie i boję
              się o waszą przyszłość. :-))
              • luka.s1 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 15:45
                > To co opisujecie to nie są marzenia, to są wyobrażenia tego co mogłoby być a
                > nie jest. To jest samonakręcające się i jak będziecie to robic z rozmysłem i
                > specjalnie to może to się skończyć oderwaniem od rzeczywistości (splątaniem).

                Zgadzam się z Tobą w 100%
    • srubka_87 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 14:56
      i ja sie dopisuje :) tylko upiekszam rzeczywistosc. I to bardzo...:D
      "Wyobraznie jest po to aby zyc i bawic sie na całego!"
      • layal Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 23:03
        Ja miałam podobnie w czasach liceum. Wtedy właśnie zaczęła się u mnie i fobia i
        depresja. Też co miesiąc miałam innego idola i wyobrażałam sobie, ze z nim
        jestem: a to aktor, a to piłkarz, wokaliści zespołów, dzisiaj to już nawet bym
        ich wszystkich nie zliczyła. I też się z tym kryłam. Co dziwniejsze, nie
        podobał mi się nikt w realu, tylko zawsze a to Van Basten, a to Eddie Vedder, a
        to kolesie z Depeche Mode. I nie byłoby chyba w tym nic złego,w końcu
        nastolatki często mają swoich idoli, tylko ja uciekałam w te marzenia przed
        rzeczywistością. W szkole trzęsłam się ze strachu i uważałam, ze jestem nikim,
        a w marzeniach mogłam być wielka. W myslach tworzyłam całe scenariusze. Na
        szczęście przeszło mi tak gdzieś na pierwszym roku studiów.
        Teraz już nigdy mi się coś takiego nie zdarza. Owszem, robię sobie jakies
        wizualizaje czasem, ale myślę o realnych sprawach w moim zyciu: na przykład
        wyobrazam sobie, ze zmieniam pracę albo że chodzę regularnie na fitness, albo
        wyobrażam sobie, gdzie pojadę na wakacje. To są raczej plany,a nie marzenia.
        Część z nich nawet udaje mi się zrealizować, część odkładam na dalszą
        przyszłość, ale to jest wszystko REAL a nie jakaś moda na sukces.
        • asiula_82 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 23:23
          Van Basten niczego sobie... ja miałam gorszy gust bo mi się podobał Maradona a
          potem Małysz :> zanim jeszcze został znany, ale raczej do nich nie wzdychałam,
          takie tam sympatie.
          • layal Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 23:29
            asiula_82 napisała:

            > Van Basten niczego sobie... ja miałam gorszy gust bo mi się podobał Maradona
            a
            > potem Małysz :> zanim jeszcze został znany, ale raczej do nich nie wzdychał
            > am,
            > takie tam sympatie.

            asiula_82 - oj Asiula, ale z tym Maradoną to pojechałaś:) Chociaż może bez tej
            nadwagi to byłby podbny do ludzi, ale nie jestem tego taka pewna. A Van Basten
            teraz to na mnie nie robi wrażenia, ale żebyś ty go widziała w akcji w '88 albo
            w '92.

            • asiula_82 Re: uzależnienie od marzeń 19.06.06, 23:40
              To ja właśnie mówię o nich z tamtych czasów! Teraz Maradona to obleś, ble :>
    • lilia06 Re: uzależnienie od marzeń 20.06.06, 10:22
      A co to znaczy 'splątanie'? Bo juz sie zaczynam bac ze mam jakiegos kolejnego
      świra. nie napisalam ze mam oczywiscie też nerwicę lękową. i tak jak ktos tutaj
      napisał: w rzeczywistosci jestem nikom w marzeniach jestem wielka. co trzeba
      zrobic zeby to zmienic?? bo samo chyba nie przejdzie. moze akurat z tym
      problemem powinnam wejsc na forum uzależnienia.
      • danuta1958 Re: uzależnienie od marzeń 20.06.06, 10:41
        splatanie jest wtedy, gdy nie potrafisz się skupić na jednym temacie lub źle
        odpowiedasz na pytania, bo docierają do Ciebie tylko niektore slowa. Po prostu
        splatanie mysli. Strasznie boli i przeważnie jest na swoje żądanie, czyli
        nadmierne skupienie się na jakiejś "błachej" rzeczy.

        A druga sprawa jest depresja dwubiegunowa, czyli taka, że przez pewien okres
        jest stan konpletnego doła i myślenie o sobie jak o smieciu, a potem jest faza
        manii, euforii - czas myslenia, że ja jestem Bogiem i wszystko mogę.
        Sory, że się wymądrzam, ale znam to wszystko z doświadczenia swojego lub
        cudzego.
        • lilia06 Re: uzależnienie od marzeń 20.06.06, 11:07
          nie, co ty, ja tego nie mam:D tak sie przestraszylam ze sprawdziłam to na necie:

          "Splątanie – zaburzenia świadomości o etiologii egzogennej przejawiające się
          głębokimi zmianami świadomości. Zwykle jest to przejaw ciężkiej dysfunkcji
          mózgu. Występuje w przebiegu niewydolności krążenia mózgowego, infekcjach,
          zatruciach, zaburzeniach metabolicznych (cukrzyca, uszkodzenie wątroby, nerek),
          czasem jako powikłanie przebiegu psychoz endogennych (mania, katatonia).

          Objawy i cechy istotne do rozpoznania
          Zaburzenia toku myślenia (inkoherencja, splątanie).
          Głębokie przymglenie świadomości z całkowitą utratą kontaktu i dezorientacją.
          Pobudzenie ruchowe "w obrębie łóżka".
          Zdarzają się: nieprecyzyjne, zmienne omamy i urojenia.
          Splątanie narasta i ustępuje stopniowo, trwać może długo (tygodnie, niekiedy
          miesiące), po przeminięciu - niepamięć całkowita.


          W pierwszym rzędzie powinno dotyczyć choroby podstawowej, której przejawem jest
          splątanie. W przypadku podniecenia ruchowego stosuje się klometiazol, tiapryd,
          BZD, hydroxyzynę, neuroleptyki w małych i śrenich dawkach (pochodne
          fenotiazyny). Odżywianie i nawadnianie pacjenta.

          Miejsce leczenia
          Najczęściej oddział psychiatryczny, gdy splątanie jest powikłaniem psychoz
          endogennych. W innych przypadkach może zachodzić konieczność hospitalizacji w
          szpitalu ogólnym."

          • qabriel Re: uzależnienie od marzeń 20.06.06, 22:20
            Ja osobiście mam tak od urodzenia:/ Wiecznie jestem zamyślony, w innym
            świecie... Nie potrafię się skupic na nauce, mam problemy z czytaniem książek,
            bo się zamyślam i musze się wracać o kilka stron. Mam tez głupie wyobrażenia,
            zupełnie nie realne... W szkole na lekcji marze, w domu marze, w kościele marze,
            kąpiąc się marze itd. Leki na koncentracje pewnie i tak by mi nie pomogły - taki
            juz jestem i nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej:/
            • pestka71 Re: uzależnienie od marzeń 20.06.06, 22:30
              Ja też tak miałam od dziecka przez czas podstawówki, potem liceum i nawet na
              początku studiów. Teraz zwyczajnie nie mam czasu a poza tym sprawy codzienne,
              przyziemne pochłaniają dużo mojego czasu i moich myśli i wieczorem kiedy kładę
              się spaćzwyczajnie jestem zbyt padnięta aby jeszcze marzyć, wyobrażać sobie
              coś. Ale to wcale nie jest dobrze, bo ja za tym tęsknię! Nie można przegiąć w
              żadną stronę. Kiedy tylko bez przerwy marzymy w dzień i w nocy, to tracimy
              zupełnie poczucie rzeczywistości, nie przyjmujemy realnego świata, żyjemy w
              iluzji. Jeśli natomiast (tak jak ja teraz)nie mamy czasu na marzenia, to
              uwsteczniamy się duchowo, myślimy tylko o rzeczach doczesnych, nie ważnych na
              przyszłość, złudnych. Tak źle i tak niedobrze!!! Złoty środek trzeba zastosować
              chyba. Ale się rozpisałam!
              • gaya6 Re: uzależnienie od marzeń 02.07.06, 11:26
                myślę, że marzenia to piękna rzecz i mogą się sełnić. Nie miejscie poczucia
                winy z tego powodu , że marzycie. Takie "inne" życie na jawie, wyobrażanie
                sobie jest o tyle złe, że nie skupiamy się na teraźniejszości, a tylko w
                teraźniejszości możemy być szczęśliwi i możemy coś zmienić. Zamiast zbyt często
                uciekać w świat wyobrażeń twórzmy coś wspaniałego tutaj, bo [po latach możemy
                zdać sobie sprawę, że mieliśmy szanse stworzyć coś wspaniałego,a zamiast tego
                tkwilismy wciąż w naszym wyimaginowanym świecie. Ale kiedy już nam tak
                strasznie źle czasem dobrze uciec tam gdzie jest bezpiecznie...:) nie miejcie
                poczucia winy życie w końcu po to jest by robić z nim to na co ma się ochotę.
    • spiwor Re: uzależnienie od marzeń 08.07.06, 19:19
      Ja też uwielbiam odrywać się od rzeczywistości, najbardziej lubię jak jest
      kumulacja w totolotku kupuję wtedy jeden kupon i choć wiem, że nic nie wygram(to
      taki podatek od głupoty) lubię sobie marzyć co by było gdyby...
      Kiedyś spełniałem swoje marzenia ale wiecie co - na jawie smakują jakoś tak
      lepiej, są doskonałe. W realu coś brakuje...
    • kurka.mala Re: uzależnienie od marzeń 08.07.06, 19:49
      Hm, ja w sumie też tak miałam, od dziecka. W szkole, juz od wczesnych lat,
      odsuwałam się od rówieśników, nie umiałam zabłysnąć w towarzystwie, więc po
      powrocie do domu zagłebiałam się w swoich fantazjach o tym jak powinno wyglądać
      moje życie. Wyobrażałam sobie że jestem powszechnie lubiana, że mam dużo
      koleżanek, ale i fajnego chłopaka etc. Oczywiście martzyłam też o znanych
      aktorach, muzykach, etc, wyobrażałam sobie, że są moimi chłopakami (nie
      wsyzyscy naraz! :)), ale to było bardziej właściwe wiekowi nastoletniemu wtej
      początkowej fazie. Późnikej martzyłasm raczje o kolegach w których się
      podkochiwałam, najczęściej bez wzajemności. No i troche mi tak zostało. mam
      trudnosci z koncentracja, na wykladzie albo podczas dlugiej rozmowy z kims,
      często trace wątek, wylapuję co drugie zdanie, zupelnie nie pamietam co ktos
      przed chwila powiedzial, często sie wyłączam, ale nie marze wtedy, po prostu
      sie wyłaczam. Często zdarza sie tez ze nie pamietam pewnych faktów z własnego
      życia i nie dotyczy to tylko ekscesow po alkoholu ;), chodzi o zdarzenia z
      odleglej przeszlosci raczej, ale ktore inni doskonale pamietaja :/ Mysle ze
      wynika z niezadowolenia z wlasnego zycia i nieakceptacji siebie takiej jaką
      jestem. W swoim swiecie jestem taka jaka chce byc, bez tych paskudnych wad.
    • lasciate.ogni.speranza Re: uzależnienie od marzeń 01.07.07, 18:31
      Miałem tak czasem w dzieciństwie, aż dziwne że nie jestem jedyny...
      • rajka7 Re: uzależnienie od marzeń 01.07.07, 19:59
        ja tez, pamietam, uwielbialam uciekac sie do swoich marzen.
        ja marzylam o podrozach /czytywalam ksiazki Maya/, marzylam o glebokich
        milosciach. uwazam, ze my, ludzie z nerwicami, fobiami, jestesmy bardziej
        wrazliwi. chcemy tacy byc, co u innych widzimy jako sile przebicia, wiodacych
        prym. ja wiem, marzenia sie spelniaj, trzeba im tylko pomagac. dzisiaj zyje od
        kilku lat w Stanach, przezylam cudowne przgody. nie przestalam marzyc, moze
        wizualizowac, to pomaga mi uzmyslawiac sobie, co mi potrzebne, dazyc do jeszcze
        lepszego zycia, miec cel, ale i nauczylam sie odrozniac co moge i na ile mnie
        stac. chociaz przeciez sa i tacy co funduja sobie podroze na ksiezyc, ktorzy
        byli biedni a sa bogaci, ktorzy byli nieciekawi a teraz sa najbardziej
        podziwiani itp. dlatego uwazam, ze marzyc mozna ale trzeba starac sie i pomoc w
        spelnianiu, nalezy robic to juz w realnym swiecie.zycze wszystkim spelnieni
        swoich marzen i wiecej wiary w siebie.
    • goomis6 Re: uzależnienie od marzeń 03.07.07, 18:02
      ja najczęściej marze o wielkiej miłości. ale zeby to marzenie stało sie
      rzeczywistoscią trzeba cokolwiek zrobić. mnie jednak ogarnia paniczny lek na
      sama myśl o próbie nawiazania kontaktu z dziewczyną która mi sie podoba. wiec
      uciekam w te wswoje marzenia i pewnie jeszcze długo sie od nich nie uwolnie, bo
      świat realny zbyt mnie przeraża...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka