04.07.07, 00:21
Mam problemy z córką - od roku jest pod opieką psychologa i psychiatry.
Zdiagnozowano u niej zaburzenia emocji i zachowań. Bierze leki
antydepresyjne, a także korzysta z konsultacji u psychologa. Jej stan jednak
nie ulega poprawie, leki uspokajające zmniejszają jedynie lęki, ale to tylko
minimalizuje objawy i nie wpływa na przyczyny. Obecnie zalecono córce
poddanie się długoterminowej terapii, indywidualnej, bądź grupowej.
Chciałabym dowiedzieć się, czy hipnoza okazałaby się bardziej skuteczną
terapią. Jak przekonać córkę do tego ewentualnego zabiegu, czy ktoś z Was ma
pozytywne doświadczenie w tym zakresie?
Obserwuj wątek
    • beerd Re: hipnoza 04.07.07, 00:33
      Nie, hipnozy się nie stosuje ! Więcej krzywdy wyrządzi, a nie wyleczy...

      Terapia u psychoterapeuty, a nie konsultacje u psychologa !
    • mskaiq Re: hipnoza 04.07.07, 11:30
      Tak jak napisal Beerd hipnoza wyrzadzi wiecej szkody, lepiej tego nie robic.
      Piszesz o zaburzeniach emocji. Sprobuj obnizyc Corce emocjonalnosc, wyciagaj ja
      na spacery, wprowadz wiele owocow i warzyw do Jej diety. Wtedy bedzie Jej
      latwiej radzic Sobie z emocjonalnoscia i lekiem.
      Spropbuj rowniez zabierac Jej leki, one maja okreslona przyczyne, usuwanie
      przyczyn leku pomaga.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • stan.mal Re: hipnoza 05.07.07, 10:48
      Hipnoza jest skuteczna metoda terapeutyczna w leczeniu niektorych zaburzen, a
      malo skuteczna w leczeniu innych. To samo mozna powiedziec o kazdej terapii:
      analitycznej, poznawczo-behawioralnej, Gestalt, narracyjnej itp. To, ze hipnoza
      moze zaszkodzic jest oczywiscie bzdura (no chyba ze "hipnotyzer" nie ma pojecia
      co i dlaczego robi). Natomiast hipnozy nie stosuje sie w przypadku zaburzen
      depresyjnych, bo nie jest najbardziej efektywna metoda. Indywidualna terapia
      poznawczo-behawioralna i grupowa terapia psychodynamiczna to dwie
      najskuteczniejsze metody radzenia sobie z depresja. Po twierdzaja to liczne
      badania z udzialem grup kontrolnych.
      Jesli chodzi o zaburzenia lekowe, to sprawa nie jest taka prosta. Generalnie
      polecalbym klasyczna terapie poznawczo-behawioralna, ale nie mam pewnosci, czy
      Pani corka zostala rzetelnie zdiagnozowana. Symptomy obnizonego nastroju i
      podwyzszonego leku moga wystepowac w zwyklym zaburzeniu depresyjno-lekowym ale
      wystepuja tez w wielu innych zaburzeniach lub moga wskazywac, ze "cos sie z
      corka dzieje". Wielu z moich pacjentow wykazuje symptomy zaburzen nastroju,
      poniewaz nie potrafia zwierzyc sie rodzicom ani nikomu innemu z dramatycznej
      sytuacji w jakiej sie znajduja. Zatem do problemu "diagnozowania" nalezy
      podchodzic rzetelnie i z duza uwaga.
      Tylko psycholog kliniczny oraz lekarz psychiatra posiadaja wystarczajaca wiedze
      z zakresu psychopatologii, zeby postawic diagnoze i dobrac odpowiednia forme
      terapii. Jesli okaze sie, ze wystarczajaca jest zwykla terapia
      poznawczo-behawioralna, to moze ja prowadzic osoba posiadajaca odpowiednie
      kwalifikacje terapeutyczne, natomiast niekoniecznie bedaca psychiatra lub
      psychologiem klinicznym.
      Osobiscie pracuje w norweskiej poliklinice psychiatrycznej dla dzieci i
      mlodziezy (do lat 18) i w ciagu ostatniego pol roku zdarzylo mi sie tylko raz
      podjac decyzje o koniecznosci zastosowania farmakoterapii. Leki (zwlaszcza w
      stosunku do mlodych osob) stosuje sie w skrajnych przypadkach. W moim przypadku
      farmakoterapia byla alternatywa wobec hospitalizacji. Dlatego prosze upewnic
      sie, czy Pani corka rzeczywiscie MUSI przyjmowac leki. Nie powinna Pani
      natomiast odstawiac lekow na wlasna reke, tylko na podstawie tego, co ktos
      napisal na forum. To jest nieodpowiedzialne. Jesli nie ma Pani zaufania do
      sposobu w jaki jest leczona corka, zawsze mozna skonsultowac sie z innym
      specjalista (chyba jeszcze nie wszyscy wyjechali!!!).
      Nie jest prawda, ze im terapia dluzsza, tym skuteczniejsza. To kompletne bzdury.
      Klasyczna terapia poznawczo-behawioralna trwa od kilku do kilkunastu tygodni i
      (w przypadku lekkiej lub umiarkowanej depresji) gwarantuje lepsze efekty, niz
      wieloletnie psychoanalizy lub farmakoterapia. To fakty dowiedzione w licznych
      badaniach naukowych porownujacych skutecznosci roznych terapii.
      Zycze powodzenia. Stanislaw, Psycholog kliniczny (na emigracji).
      Jesli cho
      • lucyna_n Re: hipnoza 05.07.07, 14:13
        ta , najlepiej wyjechać do norwegi a tu się wymądrzać o terapeutach i konsultacjach.
        My tu niedługo tylko do szeptuchy będziemy się mogli udać jak tak dalej pójdzie.
        • stan.mal Re: hipnoza 05.07.07, 14:34
          No coz, wolalbym leczyc polskie dzieci, ale w Polsce mowiono mi, ze jestem
          niepotrzebny ... tutaj przynajmniej odnosza sie do mnie z szacunkiem.
          Mam teraz troche wolnego wiec pomyslalem, ze postaram sie pomoc tak, jak
          potrafie, czyli przez internet. Ale jezeli kogos urazilem, to przepraszam - nie
          mialem takich intencji.
          Mysle, ze w Polsce jest nadal wielu specjalistow (nie gorszych, niz ci na
          zachodzie). A pacjenci nie zawsze sa dobrze poinformowani o tym, jakie formy
          leczenia sa mozliwe i dostepne oraz jakie sa ewentualne przeciwwskazania. W
          takiej sytuacji pacjenci (lub rodzice) nie maja szans na dokonywanie
          przemyslanych i swiadomych wyborow. Etycznym obowiazkiem kazdego specjalisty
          (rowniez moim)jest informowanie o zalecanych (i alternatywnych) formach
          leczenia, oparte na aktualnym stanie wiedzy i najnowszych badaniach.
          • awanturnick Re: hipnoza 05.07.07, 15:44
            stan.mal napisał:

            > No coz, wolalbym leczyc polskie dzieci,

            rasista

            podrzuc mi stanley tytuly ksiazek z cwiczeniami, ktore maja obudzic moje cialo.
            i h.. mnie obchodzi twoje zdanie czy to skuteczne, zalecane. chce tylko tytuly.
            • stan.mal Re: hipnoza 06.07.07, 08:59
              awanturnick napisał:

              > rasista
              To mozna byc rasista w stosunku do osob, ktore maja ten sam kolor skory, oczu i
              wlosow? To jaka my rasa wlasciwie jestesmy?

              > podrzuc mi stanley tytuly ksiazek z cwiczeniami, ktore maja obudzic moje cialo.
              Nie za bardzo rozumiem o jakie cwiczenia i jakie "budzenie ciala" chodzi. Zdaje
              sie, ze wzieto mnie za kogos innego ... Przykro mi, ale ja sie takimi rzeczami
              nie zajmuje.

          • awanturnick Re: hipnoza 05.07.07, 15:48
            Ale jezeli kogos urazilem, to przepraszam - nie
            > mialem takich intencji.

            cos mi sie zdaje stanley ze ty nasz uwazasz za wariatow
          • lucyna_n Re: hipnoza 05.07.07, 17:45
            a kto niby tak Ci powiedział??
            niepotrzebny?
            nie strugaj wariata
            Polska to zagłębie depresyjno-nerwicowe, a z zaburzonym dzieckiem to wogóle nie ma się do kogo
            udać, a problemy dzieciaki mają i to jakie.
            po prostu rozpacz.
            ręce opadają
            prawda jest taka że mało zarabialeś a teraz teorię dorabiasz, żeby się przed sobą usprawiedliwić ze
            swej pożałowania godnej dezercji z kraju nędzy psychicznej.
            • stan.mal Re: hipnoza 06.07.07, 09:11
              lucyna_n napisała:

              > a kto niby tak Ci powiedział??
              > niepotrzebny?
              > nie strugaj wariata
              W Polsce jest wielu bezrobotnych psychologow, a jeszcze wiecej pracuje poza
              wyuczonym zawodem lub ponizej kwalifikacji. Mysle, ze jest to dobra miara
              "potrzebnosci". Ale zarobki sa rowniez miara. Nazywa sie to "rynek pracy", a na
              rynku jak sie cos uwaza za potrzebne i wartosciowe, to placi sie za to wiecej,
              niz za cos bezuzytecznego i niskiej jakosci. Mam wiec wszelkie prawo uwazac, ze
              moje kwalifikacje uwazane sa w Polsce za bezuzyteczne i bezwartosciowe.
              Znalazlem wiec rynek, na ktorym sie je ceni wyzej.

              > teraz teorię dorabiasz, żeby się przed so
              > bą usprawiedliwić ze
              > swej pożałowania godnej dezercji z kraju nędzy psychicznej.
              W szpitalu, w ktorym pracuje zatrudnieni sa (oprocz Norwegow) Polacy, Litwini,
              Szwedzi, Dunczycy, Niemcy, Holendrzy, Kanadyjczyk, Amerykanin i jeszcze pewnie
              przedstawiciele kilku innych nacji, o ktorych nie wiem.
              Czy wszyscy oni to DEZERTERZY, czy tylko ja?
          • lucyna_n Re: hipnoza 05.07.07, 17:47
            jeszcze jedno, jeżeli jesteś specjalistą to może i dobrze by było żebyś fachową radą wsparł to forum
            chociaż jego urok polega na tym że tu wariat wspiera wariata:)
      • niunia1123 Re: hipnoza 05.07.07, 17:23
        Witam Pana, bardzo dziękuję za zainteresowanie się moim problemem. Nie sądzę
        żeby diagnoza postawiona córce była błędną.Córka raczej nie ma depresji, jej
        problemy ciągna się od dzieciństwa i teraz stopniowo sie nasilają.Na pewno nie
        jest to chwilowe obniżenie nastroju, tylko głębszy problem, który narasta
        całymi latami.
        Dlatego instynktownie wyczuwam,że za pośrednictwem hipnozy można byłoby dotrzeć
        do jej wnętrza i wyciszyć lęki, uspokoić, zmienić pewne schematy.
        Pomogłaby może usunąć lęk społeczny, zaniżone poczucie wartości, ciągłe
        negatywne myślenie, strach przed porażką i ośmieszeniem. Jeśli się mylę, proszę
        jeszcze o dodatkowe wskazówki i sugestie.
        • stan.mal Re: hipnoza 05.07.07, 22:36
          Trudno udzielac rad, nie widzac pacjenta, a jednoczesnie zachowac rzetelnosc i
          odpowiedzialnosc zawodowa. Jesli corka nie cierpi na zwykly "epizod depresyjny",
          to byc moze prowadzone do tej pory leczenie jest wlasciwe. Nie moge tego ocenic
          "na odleglosc".
          Jesli jednak ma Pani watpliwosci i chce poszukac pomocy gdzie indziej, to
          radzilbym jednak wybrac kontakt z powaznym specjalista: psychiatra, psychologiem
          lub osrodkiem psychoterapeutycznym uznawanym przez Europejska Federacje
          Psychoterapii (sa takie w Polsce).
          Hipnoza jako metoda nie jest sama w sobie ani zla, ani niebezpieczna. Stosuje ja
          wielu psychiatrow i certyfikowanych psychoterapeutow na calym swiecie. Problemem
          nie jest metoda terapeutyczna, ale osoba ktora jej uzywa. "Zahipnotyzowanie"
          kogos, czyli w prowadzenie go w stan idukcji hipnotycznej, jest banalnie latwe i
          kazdy moze sie tego nauczyc. Ale sama indukcja niczego nie leczy. Jesli osoba
          stosujaca hpnoterapie nie posiada grutownej wiedzy z zakresu psychopatologii, to
          bedzie to tylko "hipno", a nie "terapia".
          Osobiscie nie jestem zwolennikiem hipnoterapii (choc sam ja stosowalem) bo jest
          to dla mnie metoda malo uzyteczna i malo efektywna w zdecydowanej wiekszosci
          przypadkow. Za dlugo byloby pisac dlaczego.
          Radze kontakt ze specjalista, ktory zna rozmaite metody, natomiast nie jest
          fanatykiem zadnej z nich. Taka osoba udzieli Pani rady. Ja nie moge, nie majac
          kontaktu z pacjentem i nie znajac materialow z dotychczasowego postepowania
          diagnostycznego.
      • aurelia_aurita do stan.mala 05.07.07, 19:46
        kilku rzeczy nie rozumiem:

        1.
        > Osobiscie pracuje w norweskiej poliklinice psychiatrycznej dla dzieci i
        > mlodziezy (do lat 18) i w ciagu ostatniego pol roku zdarzylo mi sie tylko raz
        > podjac decyzje o koniecznosci zastosowania farmakoterapii.

        oraz:
        2.
        > Zycze powodzenia. Stanislaw, Psycholog kliniczny (na emigracji).

        nie wiem jaki jest system w Norwegii, ale dziwi mnie, że psycholog kliniczny
        może podejmować decyzje o zastosowaniu farmakoterapii. zawsze myślałam, że takie
        decyzje może podejmować tylko lekarz...

        i jeszcze jedno:
        > Klasyczna terapia poznawczo-behawioralna trwa od kilku do kilkunastu tygodni i
        > (w przypadku lekkiej lub umiarkowanej depresji) gwarantuje lepsze efekty, niz
        > wieloletnie psychoanalizy lub farmakoterapia.

        może w przypadku depresji typowo psychogennej psychoterapia jest skuteczniejsza
        od famakoterapii. ale nie wyobrażam sobie "wyleczenia" depresji endogennej - tak
        samo jak jakiejkolwiek innej choroby - za pomocą psychoterapii. a choćby i to
        była CBT. (CBT jako wsparcie dla farmakoterapii - to już rozumiem.)

        >To fakty dowiedzione w licznych
        > badaniach naukowych porownujacych skutecznosci roznych terapii.

        a mogę prosić o podanie autorów tych badań?
        ciekawi mnie bardzo, jak takie badania mogły wyglądać. bo z miejsca widzę
        mnóstwo problemów metodologicznych (i jestem ciekawa, jak je rozwiązano).
        przykłady tych problemów: każda z grup musiałaby być poddana w danym czasie
        tylko i wyłącznie jednemu rodzajowi terapii, każda z grup musiałaby mieć
        dokładnie ten sam rodzaj i natężenie depresji, ...

        no i cały czas chodzą za mną słowa jednego psychologa-praktyka, fanatyka
        najrozmaitszych szkoleń i krótkoterminowych terapii. otóż powiedział on, że
        "osoby z depresją to grupa, z którą absolutnie nie da się współpracować. oni
        wcale nie chcą wyjść z tej depresji, bo oni się świetnie z nią czują!". bardzo
        ciekawe podejście osoby, która tłumaczy sobie nieskuteczność terapii
        depresyjnych. (terapia nie podziałała, bo depresyjni byli nie tacy. oczywiście
        "wcale to nie świadczy" o kiepskiej skuteczności terapii...)
        • stan.mal Re: do stan.mala 05.07.07, 22:14
          W nowej (no nie taka ona znowu nowa!) Europejskiej Klasyfikacji Zaburzn
          Psychicznych ICD-10 nie istnieje nic takiego jak "depresja endogenna".
          Okreslenie "depresja endogenne" to nie jest w ogole zadna diagnoza, ale proba
          interpretacji zrodel depresji, a to dwie rozne sprawy. Diagnoze "depresji
          endogennj" stawiali psychiatrzy, gdy studiowalem, ale to bylo 20 lat temu.

          Psycholog kliniczny w Norwegii ma takie same uprawnienia jak psychiatra. Stawia
          diagnozy, decyduje o przyjeciu na oddzial, wystawia zwolnienia lekarskie z pracy
          i ze szkoly, podejmuje decyzje o wypisaniu z oddzialu i wypisuje epikryzy na
          zakonczenie leczenia, podejmuje decyzje o przymusowej hospitalizacji itp. Nie
          moze natomiast wypisywac recept. Jesli uznaje, ze pacjent wymaga farmakoterapii,
          zwraca sie do psychiatry lub do lekarza rodzinnego. Ten wypisuje recepte, ustala
          dawke, monitoruje skutki uboczne itp
          • stan.mal Re: do stan.mala 06.07.07, 08:54
            Przepraszam za pomylke! Napisalem "Europejska Klasyfikacja", a chodzilo
            oczywiscie o "Miedzynarodowa Klasyfikacje". Moze to z powodu zmeczenia, a moze
            przez moj europocentryzm... Nie jest to jednak taka duza pomylka, bo ICD-10
            stosowana jest glownie w Europie. Reszta cywilizowanego swiata posluguje sie
            przede wszystkim amerykanska klasyfikacja DSM-IV. (Nota bene, o ile sie dobrze
            orientuje, to wiekszosc polskich psychologow uzywa amerykanskiej klasyfikacji -
            z nie do konca zrozumialych dla mnie przyczyn).
            Nie ma to jednak wiekszego znaczenia, bo obie klasyfikacje sa bardzo zblizone i
            z obu usunieto "depresje endogenna" jako jednostke chorobowa.

            Moze dywagacje na temat rodzajow klasyfikacji wykraczaja poza tematyke forum,
            ale pomyslalem, ze skoro posty czytuja ludzie, ktorzy sami korzystaja z terapii,
            to dobrze byloby kilka kwestii wyjasnic.
            Tak wiec, kiedy "terapeuta" oznajmia pacjentowi, iz ten cierpi na "depresje
            endogenna", to nie nalezy tego w zadnym przypadku traktowac jako "stawianie
            diagnozy". Jest to po prostu "komunikowanie pacjentowi przez terapeute swojej
            GLEBOKIEJ WIARY w endogenna nature przyczyn lezacych u podstaw problemow
            pacjenta". A kazda wiara ma to do siebie, ze sie z nia nie dyskutuje, bo "nie
            mozna jej potwierdzic ani obalic za pomoca dowodow naukowych". Wiare mozna
            jedynie podzielac lub nie. Ja akurat tej wiary nie podzielam i - jak widac - nie
            jestem odosobniony skoro "depresja endogenna" zniknela z obu systemow
            klasyfikacyjnych jako kategoria diagnostyczna (ku zgrozie koncernow
            farmaceutycznych).
            • aurelia_aurita Re: do stan.mala 06.07.07, 12:07
              rzeczywiście, lekarz nie jest w stanie nigdy w 100% określić, jakie są przyczyny
              danego przypadku depresji.
              ale mnie od "wiary" w istnienie depresji endogennych dużo bardziej przeraża
              wiara w to, że każde zaburzenie można "wyleczyć" poprzez zmianę myślenia w
              trakcie terapii. (jasne, terapia jest zawsze pomocna, ale trudno ją nazwać
              leczeniem). a schizofrenię też "leczyłby" pan wyłącznie psychoterapią? są
              podobno tacy psychologowie, którzy wierzą, że to możliwe. i to już mnie mocno
              niepokoi.
              • stan.mal Re: do stan.mala 06.07.07, 13:42
                Farmakoterapia byla, jest i prawdopodobnie zawsze bedzie nieodlaczna czescia
                psychiatrii. Tym bardziej, ze badania naukowe sa kontynuowane i bedziemy
                otrzymywac coraz nowsze generacje lekow. Nie bardzo wyobrazam sobie, w jaki
                sposob leki mozna by bylo wyeliminowac z psychiatrii.

                Problemem nie jest uzywanie lekow, ale ich naduzywanie.

                Uwazam, ze to nie psychoterapia jest metoda pomocnicza w stosunku do
                farmakoterapii, ale odwrotnie - to farmakoterapia powinna wspierac psychoterapie
                wtedy, kiedy przemawia za tym interes i dobro pacjenta.
                Przede wszystkim wtedy, gdy pacjent moze stanowic zagrozenie dla siebie lub
                innych. Dotyczy to na przyklad ostrych stanow psychotycznych w schizofrenii,
                calkowitej dezorganizacji zachowania w zespole ostrego stresu lub niektorych
                przypadkach stresu pourazowego (PTSD). Dotyczy to rowniez niektorych okresow w
                leczeniu depresji (u niektorych pacjentow), zaburzen lekowych a nawet zaburzen
                osobowosci typu borderline (rowniez u niektorych pacjentow).
                Wlasciwie w przypadku prawie wszystkich rozpoznan moze zaistniec potrzeba
                zastosowania leczenia farmakologicznego w okreslonych okolicznosciach. Ale "moze
                zaistniec" i "istnieje" to dwa zupelnie rozne spojrzenia na role farmakoterapii.

                To czy zastosuje sie farmakoterapie czy nie, zalezy nie od rozpoznania ale od
                stanu pacjenta i wszystkich okolicznosci.

                W przypadku osoby, u ktorej podjalem decyzje o potrzebie farmakoterapii problem
                polegal na tym, ze nie byla w stanie przyjechac do mojego gabinetu z powodu
                ostrego leku i szeregu niekontrolowanych reakcji fizjologicznych. Ale
                rozpoczecie farmakoterapii nie mialo na celu "wyleczenie" PTSD. Celem bylo
                osiagniecie takiego poziomu funkcjonowania pacjentki, zeby mogla podrozowac
                srodkami komunikacji publicznej i przyjezdzac regularnie na terapie (faza
                stabilizacji).
                Po ustabilizowaniu pacjentki rozpoczelo sie nawiazywanie relacji terapeutycznej
                i stopniowa desensytyzacja. W tym samy czasie rozpoczelo sie systematyczne
                zmniejszanie dawki lekow. Relacja terapeutyczna zaczela byc w coraz wiekszym
                stopniu czynnikiem stabilizujacym. W koncu mozna bylo prowadzic sama
                psychoterapie, bez stosowania lekow. Ale gdyby nie leki, nie mialbym zadnej
                szansy na rozpoczecie psychoterapii.
                Czy zastosowanie farmakoterapii bylo w tym przypadku uzasadnione stanem
                pacjenta. I tak, i nie. Gdyby owa pacjentka mieszkala w tej samej miejscowosci
                udalo by sie moze obyc bez lekow. Problemem byla dosc dluga podroz z innymi ludzmi.

                Oczywiscie ze istnieja skuteczne warianty terapii poznawczo-behawioralnej
                zaadaptowane do leczenia schizofrenii. Mozna je laczyc z farmakoterapia w
                sposob, jaki zaprezentowalem powyzej. Psychoterapia jest leczeniem i to
                leczeniem podstawowym w przypadku zaburzen psychicznych, ktore nie maja podloza
                organicznego. Ale rowniez w przypadku zaburzen o podlozu organicznym terapie
                modyfikujace zachowanie sa czesto jedynym sposobem na poprawe funkcjonowania
                psycho-spolecznego pacjenta.

                Oczywiscie trzeba tu odroznic prawdziwa psychoterapie od powstalych na bazie
                urojeniowej ideologii uprawianych przez rozmaitych hohsztaplerow pod nazwa
                "psychoterapii". Takie "psychoterapie" nazywam z reguly "terapiami hokus-pokus".
                Moze to okreslenie powinno sie przyjac?
                • lucyna_n Re: do stan.mala 06.07.07, 14:00
                  Ciekawa jestem co tak pięknie ustabilizowalo pacjentkę, że zaczęla móc przyjeżdżać.
                  Bardzo bym chciala żeby mnie ktoś tak ustabilizował do pionu.
                  U nas jakoś nikt tego nie potrafi , a Ty piszesz że jesteś niepotrzebny
                  wracaj cudowny terapeuto, chorzy czekają!
                  • stan.mal Re: do stan.mala 06.07.07, 14:08
                    Jestem calkowicie i gleboko przekonany, ze w Polsce jest wielu terapeutow,
                    ktorzy posiadaja duzo wieksze umiejetnosci i duzo wyzsze kwalifikacje, niz ja.
                    • lucyna_n Re: do stan.mala 06.07.07, 15:07
                      Twoje przekonanie niestety niewiele zmienia w kwestii postawienia mnie do stabilnego pionu.
                      Zdradź czym tak skutecznie jak to określasz ustabilizowaleś pacjentkę z silnymi lękami, tylko plizz nie
                      pisz że xanaxem.
                • aurelia_aurita Re: do stan.mala 06.07.07, 14:09
                  > Oczywiscie trzeba tu odroznic prawdziwa psychoterapie od powstalych na bazie
                  > urojeniowej ideologii uprawianych przez rozmaitych hohsztaplerow pod nazwa
                  > "psychoterapii". Takie "psychoterapie" nazywam z reguly "terapiami hokus-pokus"

                  czyżby zaliczała się do nich m.in. psychoanaliza? :) (bo moim zdaniem
                  zdecydowanie się zalicza...)
                  ja jednak nie do końca mogę się zgodzić z nazywaniem psychoterapii leczeniem.
                  weźmy np. osobę z chorobą afektywną dwubiegunową - tutaj leki są podstawą. nawet
                  jeśli osoba w danym momencie nie zagraża samej sobie - jej skoki nastroju, które
                  zazwyczaj mają bardzo luźny związek z czynnikami psychologicznymi, bardzo źle
                  wpływają na codzienne funkcjonowanie, a patrząc z dłuższej perspektywy czasowej,
                  mogą doprowadzić do poważnych konsekwencji, włącznie z samobójstwem.
                  istnieją takie zaburzenia, w których farmakoterapia jest konieczna nie tylko w
                  ostrych fazach choroby - równie ważne jest leczenie profilaktyczne.

                  być może istnieje coś takiego jak nadużywanie stosowania farmakoterapii. tego
                  nie wiem, bo nie mam pełnego obrazu tego, jak rozkładają się proporcje różnych
                  zaburzeń, z którymi pacjenci przychodzą do lekarzy/psychoterapeutów. (być może
                  większość ma np. zaburzenia nerwicowo-lękowe albo związane ze stresem). ale
                  przecież w wielu przypadkach depresji pacjent nie jest w stanie wynieść
                  czegokolwiek z psychoterapii, a możliwe to staje się dopiero po jakimś czasie
                  leczenia ( = lekami :).
                  • stan.mal Re: do stan.mala 06.07.07, 15:03
                    Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, jak sama nazwa wskazuje, jest zaburzeniem
                    afektywnym, czyli emocjonalnym. Nie za bardzo chcialbym rozpoczynac na tym forum
                    dyskusje na temat skutecznosci rozmaitych metod regulowania emocji. Jest to
                    dyskusja z dluga historia, a sprowadza sie do podstawowego pytania o przyczyne
                    zaburzen (nie tylko zreszta afektywnych). Czy zrodlem problemow pacjenta sa
                    mechanizmy bio-fizjologiczne, czy psychologiczne. O wierze i moim do niej
                    stosunku juz pisalem.
                    Moim zdaniem niekorzystne rokowanie w przypadku zaburzenia afektywnego
                    dwubiegunowego zwiazane jest z brakiem psychoterapii i innych metod
                    oddzialywania psychospolecznego oraz oparciem calego leczenia na farmakoterapii.
                    • lucyna_n Re: do stan.mala 06.07.07, 15:10
                      jak Ty jesteś terapeuta to ja jestem arcybiskup
                      no niestety poległeś z tym "emocjonalnym zaburzeniem":)))
                      • aurelia_aurita Re: do stan.mala 06.07.07, 15:20
                        to ja wolę iść do ciebie do kościoła niż do niego na terapię :)
                        (zawsze byłam ZA kapłaństwem kobiet)
                        • stan.mal Re: do stan.mala 06.07.07, 15:33
                          A to w Polsce uwaza sie ze zaburzenie afektywne (jedn- lub dwubiegunowe)
                          przenoszone jest przez wirusy?
                          • aurelia_aurita Re: do stan.mala 06.07.07, 15:36
                            nie. w Polsce uważa się, że za zaburzenia afektywne odpowiedzialne są pasożyty
                            które żyją w mózgu :D
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=61223651&a=61223651
                      • stan.mal Re: do stan.mala 06.07.07, 15:30
                        lucyna_n napisała:

                        > jak Ty jesteś terapeuta to ja jestem arcybiskup
                        > no niestety poległeś z tym "emocjonalnym zaburzeniem":)))

                        "Zwiazek pomiedzy etiologia, symptomami; lezacymi u podstaw procesami
                        biochemicznymi; odpowiedzia na leczenie i zejsciem zaburzen afektywnych
                        (zaburzen nastroju) jest w dalszym ciagu niedostatecznie poznany".
                        "W tych chorobach podstawa jest zaburzenie zmian nastroju lub emocji..."
                        "wiekszosc pozostalych symptomow jest albo wtorna w stosunku do tych zmian albo
                        zrozumiala w ich swietle.."

                        To cytaty z obowiazujacych wytycznych przy diagnozowaniu zaburzen afektywnych
                        (czyli emocjonalnych lub jak ktos woli - zaburzen nastroju) obejmujacych
                        jednostki diagnostyczne od F30.0 (Hipomania) do F39 (Nieokreslone zaburzenie
                        afektywne. Zaburzenie afektywne dwubiegunowe ma kod F31 wiec znajduje sie w tej
                        grupie.

                        Cytat pochodzi z oficjalnego wydania ICD-10, wydawca: Swiatowa Organizacja
                        Zdrowia, Genewa 1992.
                        Cytaty tlumaczylem z angielskiego, wiec moga brzmiec troche chropowato.
                    • aurelia_aurita Re: do stan.mala 06.07.07, 15:13
                      > Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, jak sama nazwa wskazuje, jest zaburzeniem
                      > afektywnym, czyli emocjonalnym.

                      ahaaaa...
                      to w takim razie ja już nie mam więcej pytań...
                      • aurelia_aurita Re: do stan.mala 06.07.07, 15:19
                        nie no, nie mogę... (przestać się głupio chichotać :)
                        oj, chyba dziś coś ze mną wyjątkowo źle, znaczy, wyjątkowo dobrze, znaczy nie
                        wiem...
                        ale jednak coś w tym jest: wystarczyła mi sama wymiana zdań z psychoterapeutą i
                        od razu mi lepiej.
                        jednak psychoterapia działa! :D
                    • jeden_cymbalek Re: do stan.mala 06.07.07, 16:03
                      > Moim zdaniem niekorzystne rokowanie w przypadku zaburzenia afektywnego
                      > dwubiegunowego zwiazane jest z brakiem psychoterapii i innych metod
                      > oddzialywania psychospolecznego oraz oparciem calego leczenia na farmakoterapii


                      mamy dla ciebie niekorzystne rokowanie dwubiegunowy czubie, bo nie chcesz placic
                      rachunkow za wakacje pana psychologa klinicznego
                  • lucyna_n Re: do stan.mala 06.07.07, 15:08
                    wlaściwie to kto komu powinien to tłumaczyć ?
                • jeden_cymbalek Re: do stan.mala 06.07.07, 21:00
                  > Oczywiscie trzeba tu odroznic prawdziwa psychoterapie od powstalych na bazie
                  > urojeniowej ideologii uprawianych przez rozmaitych hohsztaplerow pod nazwa
                  > "psychoterapii". Takie "psychoterapie" nazywam z reguly "terapiami hokus-pokus"
                  > .
                  > Moze to okreslenie powinno sie przyjac?

                  tak - powinno sie przyjac dla calej psychologii.
                  • aurelia_aurita Re: do stan.mala 06.07.07, 22:41
                    może: spirytologia stosowana? ;)

                    ps. skrzywdził cię jakiś psycholog? chcesz o tym porozmawiać? :P
            • jeden_cymbalek Re: do stan.mala 06.07.07, 20:55
              > jestem odosobniony skoro "depresja endogenna" zniknela z obu systemow
              > klasyfikacyjnych jako kategoria diagnostyczna (ku zgrozie koncernow
              > farmaceutycznych).

              czyli psychologowie powalczyli o rynek swirow.
        • awanturnick Re: do stan.mala 05.07.07, 23:08
          bo z miejsca widzę
          > mnóstwo problemów metodologicznych (i jestem ciekawa, jak je rozwiązano).


          metodologia i psychologia........buhahahahaha zaraz pie..e ze smiechu na
          plecy i bede boki zrywal
    • lucyna_n Re: hipnoza 05.07.07, 14:10
      Niunia, jak zaciągniesz córkę do hinotyzera, osobiście skopię Ci dupę.
      IIe Ty masz lat żeby tak bezrozumnie myśleć.
      • niunia1123 Re: hipnoza 05.07.07, 17:25
        mam prawie 50 lat, i nie mam absolutnie żadnego doświadczenia w tym temacie,
        dlatego proszę o wyrozumiałość i rozinięcie tej wypowiedzi.
        • lucyna_n Re: hipnoza 05.07.07, 17:41
          muszę przyznać że jesteś bardzo opanowana:)
          rozwinięcie wypowiedzi nastąpiło przez innych forumowiczów w postach powyżej. Po prostu nie daj się
          zwariować i nie idź w żadną szarlatanerię, wiem że desperacja podsuwa czlowiekowi najdziwaczniejsze
          pomysły. Proste ludzkie podejście do tej choroby to podstawa.
          Nie ciągaj córci do hipnotyzerów, bioenergo, i takich tam. To tylko może jej zaszkodzić.
          Poczytaj na stronach poświęconych depresji jak postępować z chorym, jak pomóc, może będzie Ci łatwiej.
    • persenka Re: hipnoza 05.07.07, 18:44
      ja kiedyś byłam na poznawczo-behawioralnej z lękamii depresją i troche pmogła,a le mineło pare mięsięcy i zaczeło wracac z powrotem. Potem juz w ciężkim stanie trafiłam na EFT i po dóch sesjach przez internet mogłam ssama pojechac na sesje i teraz juz pracuje nad przyczynami depresji i lęków. Nie jest jeszcze super, ale czuje się o wiele lepiej i jestem duzo bardziej spokojna i bardziej panuje nad sobą. Tak wiec polecam twojej córce, bo to bezinwazyjna metoda a duzo skuteczniejsza od poznawczej
    • awanturnick Re: hipnoza 05.07.07, 23:02
      mozna byc dobrym terapeuta, mozna i dobrym psychiatra, mozna i dobrym oficerem
      wermachtu jak hans kloss......ale dobry psycholog kliniczny? to jak krytyk
      muzyczny, komentator sportowy, albo moherowy beret......ciagle sie czegos czepia.
      • stan.mal Re: hipnoza 06.07.07, 09:37
        awanturnick napisał:

        > mozna byc dobrym terapeuta, mozna i dobrym psychiatra, mozna i dobrym oficerem
        > wermachtu jak hans kloss......ale dobry psycholog kliniczny? to jak krytyk
        > muzyczny, komentator sportowy, albo moherowy beret......ciagle sie czegos czepi
        > a.
        No coz, znam osoby, ktore twierdza, ze najmocniej stoja na nogach stajac na
        glowie. Kazdy ma prawo do wlasnego obrazu swiata.
        • sneeper_1 Re: hipnoza 06.07.07, 10:08
          glowa pozwala zachowac rownowage emocjonalna
          stanie na nogach bez kotwicy niesamowicie mi zbrzydlo
          • sneeper_1 Re: hipnoza_;-(( 06.07.07, 10:14
            z czego tej hipnozie nogi wyrastają !?

            --
            Co warte jest "tak",
            gdy nie wolno powiedzieć "nie" ?
        • jeden_cymbalek Re: hipnoza 06.07.07, 15:39
          > No coz, znam osoby, ktore twierdza, ze najmocniej stoja na nogach stajac na
          > glowie.

          serio? jeszcze nikt nie zrobil ze mnie wiekszego wariata niz jestem niz dwoje
          osobnickow z tytulem psychologa klinicznego. po kontakcie z nimi stalem mocniej
          na nogach? jeden psycholog kliniczny mnie zmanipulowal, drugi zatrul dusze.
          trzeba miec konskie zdrowie, zeby kontaktowac sie z takimi osobbnikami.
          • jeden_cymbalek Re: hipnoza 06.07.07, 15:44
            eden_cymbalek napisał:

            > > No coz, znam osoby, ktore twierdza, ze najmocniej stoja na nogach stajac
            > na
            > > glowi

            typowa zagrywka psychologa klinicznego. zasugerowac na wstepie pacjenotowi ze
            cos z nim nie jest ok i on to wie bo ma tytuł.
            • jeden_cymbalek Re: hipnoza 06.07.07, 15:57
              od czego ty jestes rasisto dyplomowany, od ustalania co jest norma czy od pomagania?
              • lucyna_n Re: hipnoza 06.07.07, 23:14
                opanował chłopak metodę kopiuj wklej, za czytanie wybiorczych fragmentów teoretycznych stron o
                depresji i psychoterapii już podziękujemy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka