15.06.08, 13:52
Nie mam ochoty .łykać Tableteknawszelkiwypadek, które noszę na
wszelki wypadek w torebce.
I co z tego, że je noszę ?
I tak nie jest lepiej.
Ani bezpieczniej.
Boli.
Wciąż boli.
Ale nie łykam niczego.
Choć powodu, dla którego niełykanie owo miałoby być zwycięstwem –
nie widzę.
Może dla innych byłaby to jakaś victoria.
Może dla innych tak.
Na przykład dla używających na wszelki wypadek aspiryny, alkoholu,
nikotyny, relanium, marihuany, haszyszu, heroiny, kokainy,
amfetaminy, Iczegotamjeszcze.
Może bezbolesne powstrzymywanie się od używania, byłoby dla nich
powodem do zadowolenia.
Choćby malutkiego, jak koliber.
Z tych gatunków tak maciupeńkich, że dających radę spijać nektar
kwiatów.
Dla mnie fakt, że tabletki leżą odłogiem niespozywane, powodem do
zadowolenia nie jest.
Bo i tak boli.
Nawet, gdy jest się tysiące kilometrów chmur, wody morskiej,
słońca, od źródeł bólu.
Nawet tak daleko.
Nie można się zatopić.
Ani w wodzie morskiej, ani w słońcu, które się kocha.
Duszenie się własnymi łzami, które nie płyną.
Bo trzymam je w gardle.
Bardzo
głęboko.

Zdrady, zdrady, zdrady.
Rozwody.
Zdrada kogoś.
Zdrada siebie.
Zdrada w poszukiwaniu.
Zdrada w samotności.
Samotność. Smutek.
Samotność. Smutek.
Sam...Smut...
Sam...Smut....
Sam Smutek.
SS
eS eS.....
A jeśli ktoś zostawia Cię z SS, to to nie jest zdrada?
To nie jest zdrada ?!
Alkohol, prochy...
Alkohol? Prochy?
I SS...
To nie jest zdrada ?
Tak sądził?- źe można na to patrzeć i nic?
Można?
Można.
To znaczy : niektórzy mogą.
Patrzą. I zajmują się sobą.
Jakby nigdy nic :
Praca, pieniądze, praca pieniądze, pieniądze i praca....
I inni ludzie – ci, których mają szczęscie mieć : Mama, Tata...
A także obcy.
Ale nie ta z wiecznym SS. – obca?
Bliska, ale gorzej, niż obca.
Nie życzę mu tego, by poznał, co to jest tak się czuć.
Obserwuj wątek
    • anatemka Re: SS...... 15.06.08, 15:46
      jawohl mein General !!
    • zoltanek Re: SS...... 15.06.08, 17:44
      do konca to cie nigdy nie czytalem i nie zamierzam
      znam cie wystarczajaco by wiedziec ze wymyslasz sobie abstrakcyjne problemy,
      moze z braku materialnych lub zbyt duzego powinowactwa do zycia romantycznego.
      nie wiem, tak czy siak, nie uwazam bys zaslugiwala na pomoc w obliczu takich
      bzdurek.
      ps . jesli bylem dkla ciebie nie mily, sorka, mam kryzys, bardzo sie boje.
      bnie uwazam jednak by ktokolwiek z forum powinien zajmowac sie tym... schizokm
      trzeba stawic czola samemu.
      • abasia471 Re: SS...... 15.06.08, 23:45
        Jak na mój gust, to masz straszne zacięcie do masochizmu w wydaniu
        romantycznym, ale jak lubisz, to rób tak dalej.
        • zoltanek Re: SS...... 16.06.08, 00:44
          masz całkowita racje, nie bede zaprzeczal
          nie bede dociekal czy rozmawialas z moja psycholozka czy moze masz po prostu
          dobra intuicje. egal
          roznuca polega na tym ze konsekwencje bledow swoich zboczen przezywam w zaciszu
          wewnwtrznynm.,uo
          • anatemka Re: SS...... 16.06.08, 08:53
            abasia chyba pisała do królewny aidki?
            • zoltanek Re: SS...... 16.06.08, 20:19
              wiem, wiem, ale co mam zrobic gdy juz nikt mi nie odpisuje? musze krasc cuedze
              posty.
              • lucyna_n Re: SS...... 16.06.08, 21:09
                ja nie odpisuję bo ciągle piszesz jakie to boskie lachony się wokół Ciebie
                kręcą, to na co Ci na takie dictum odpis staych bab na forumie:P
                • rain.dog Re: SS...... 16.06.08, 21:20
                  tak z czystej naukowej ciekawości - co to są "lachony"?
                  • nienill Re: SS...... 16.06.08, 22:33
                    www.youtube.com/watch?v=Z3N0EdD5m4E
    • mskaiq Re: SS...... 16.06.08, 11:34
      Sam Smutek z tym sie nie da zyc a tyle jest powodow aby byc smutnym
      aby wywolac zal.
      Jest wiele zdrad, przemocy, nienawisci, wypadkow, kataklizmow,
      wystarczy wyciagnac po to reke i zaczynamy cierpiec razem z tymi
      ludzmi, czesto cierpiec wiecej niz ci ktorzy ucierpieli w
      rzeczywistosci.
      Na swiecie jest rowniez wiele dobra, radosci, szczescia, piekna,
      szcunku, wybaczenia.
      Nigdy Aidko nie siegam po cierpienie, zawsze szukam tego co przynosi
      radosc, sens i chec dzialania.
      Spotykam sie czesto z cierpieniem ale nigdy sie z nim utozsamiam,
      nie pozwalam aby stalo sie ono czescia mnie, nie chce go przezywac z
      innymi bo wtedy poglebiam stan depresyjny u tej osoby i tworze
      podobny stan u siebie . Aby pomagac trzeba umiec bronic sie przed
      smutkiem innej osoby, nauczyc sie zachowywac radosny nastroj
      niezaleznie od tego co sie dzieje wokol Ciebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • abasia471 Re: SS...... 16.06.08, 12:18
        mskaiq napisał:

        >Aby pomagac trzeba umiec bronic sie przed
        > smutkiem innej osoby, nauczyc sie zachowywac radosny nastroj
        > niezaleznie od tego co sie dzieje wokol Ciebie.
        Na przykład radosne tańce na pogrzebie są godne polecenia, bo ruch
        to zdrowie a jak żałobnicy pofikają, to z apetytem zjedzą wszystko
        co było na stypie i będą wdzięcznie wspominać, że na pogrzebie
        ciotki Helenki, to był ubaw po pachy. Będą też z utęsknieniem
        czekać na kolejny pogrzeb w rodzinie zamiast się tego obawiać a to
        już same korzyści. Szkoda tylko, że nie można sprawdzić, czy
        nieboszczce Helence taka impreza przypadła do gustu.
        • mskaiq Re: SS...... 16.06.08, 15:12
          O jakim pogrzebie piszesz, nie znam ciotki Helenki. Ten post jest o
          zalu i smutku.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • beatrix-kiddo Re: SS...... 16.06.08, 15:58
            ale ty głupi jesteś, Mskaiq. Abasia ci tylko pokazała praktyczne zastosowanie
            twoich światłych porad o tym, jak zachowywać dobre samopoczucie niezależnie od
            okoliczności! Nieważne co się dzieje, ważne, żeby mieć dobre samopoczucie
            (pierwsze prawo Mskaiq). Ale ty jesteś tak durny, że oczywiście nie dostrzegłeś
            ironii. Wszystko jak zwykle bierzesz dosłownie. "Nie znam ciotki Helenki", ha ha
            ha, tekst tygodnia po prostu!
            Abasia, mnie się też ta porada Mskaiq z tańcami na pogrzebie skojarzyła :-)
            • lucyna_n Re: SS...... 17.06.08, 08:58
              sama jesteś głupia, Mask jest tylko zaburzony.
              • beatrix-kiddo Re: SS...... 17.06.08, 13:03
                Zaburzony? Ładny eufemizm... on jest głupszy niż ustawa przewiduje.
          • rain.dog Re: SS...... 16.06.08, 21:22
            Mskaiq, ktoś tu już chyba Cię porównał do forumowego Forresta Gumpa.
            Ja zdecydowanie wolę Gumpa w oryginalnym wydaniu - przwyższał Cię o
            niebo empatią i wrażliwością.
    • mskaiq Re: SS...... 17.06.08, 04:33
      Przeszedlem przez smierc moich rodzicow i innych bliskich mi osob.
      Nigdy nie plakalem bo placz nie jest zwiazana z miloscia a z zalem i
      smutkiem. Potrafi przyniesc bol, depresje. Nie raz wspominam moja
      Matke czy Ojca, mam wiele pieknych wspomien ktore przynosza mi
      radosc, nie przynosza bolu, zalu ani smutku.
      Po co plakac i smucic sie, to niczego nie zmieni, nie przywroci do
      zycia ktora zmarla. Jest olbrzymia ilosc osob ktorzy z powodu zalu i
      smutku po utracie kogos bliskiego przeszla przez bardzo ciezka
      depresje.
      Ja nie pisze ze nalezy cieszyc sie ze smierci rodzicow czy bliskich
      to juz pisze Abasia ale ze nalezy unikac zalu, smutku, zachowywac
      pogodny nasroj.
      To nie lzy wyznaczaja nasza milosc do drugiej osoby bo milosc nie
      przynosi bolu, one wyznaczaja tylko negatywne uczucia ktore
      kierujemy przeciwko sobie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • lucyna_n Re: SS...... 17.06.08, 08:55
        i znowu mi ten znienawidzony mickiewicz się rzucił
        bo kto nie byl czlowiekiem ni razu temu człowiek nic nie pomoże

        Mask, po śmierci rodziców mus jest płakać, oni patrzą z nieba i sobie myślą
        takiego syna wychowaliśmy, nawet po nas nie zaplakał,
        no chyba że nie byli warci tej jednej łzy, ale skoro masz piękne wspomnienia z
        nimi związane to chyba jednak należalo im się.
        Nie chcialabym żeby po mnie ktoś rozpaczał, ale żeby nawet raz nie zaplakał, to
        by było bardzo smutne.
        • anatemka Re: SS...... 17.06.08, 10:14
          taaa mnie nawet przed zejściem powstrzymywała myśl, że nikt by na
          mój pogrzeb nie przyszedł... o darciu szat nawet nie marzę ;)
    • bertrada Re: SS...... 17.06.08, 08:51
      Jak ty się czujesz tak jak to opisujesz, to może jednak powinnaś zacząć zażywać
      leki. Nie ma żadnego powodu, żeby robić z siebie męczennika. A stan
      permanentnego smutku i przygnębienia, które wysuwają się na pierwszy plan
      aktywności życiowej, nie jest wbrew niektórym opiniom czymś naturalnym.
      Cokolwiek by się nie stało, to życie toczy się dalej i trzeba się nim cieszyć. W
      przeciwnym wypadku przestaje mieć sens i dalsze funkcjonowanie staje się udręką.
      Dlatego, jeśli organizm ma problemy z samodzielnym utrzymaniem równowagi
      psychicznej i poczucia zadowolenia z życia, to trzeba mu w tym pomóc. I od tego
      są leki i lekarze, którzy je przepisują. I warto z tego skorzystać.
      • anatemka Re: SS...... 17.06.08, 10:15
        aidka nie zażywa leków, aidka je zbiera. Sama zresztą nie wiem po co.
        • lucyna_n Re: SS...... 17.06.08, 10:48
          ludzie mają różne hobby
      • aidka Re: SS...... 17.06.08, 12:12
        Bertrado
        mirzaten i
        tisercin - zalecono mi dawki profilaktyczne - mam to brać do końca
        życia
        brałam
        nieco regulowała się sprawa snu
        nieco zmniejszał się lęk
        ale nastrój był mocno obniżony cały czas
        no i np. - długotrwałe branie tisercinu = trwałe uszkodzenie wzroku
        ponadto, u mnie, niezależnie, od kwestii endogennej jest też
        diagnoza, iż wpływ na powracające stany depresyjne ma przebyty
        onegdaj poważny uraz głowy - są zmiany w zapisie EEG, tomografii
        związane z określoną częścią mózgu zawiadującą emocjami
        na to leki więc wpływu nie mają, albo niezbyt wielki
        a, co najważniejsze, tak, jak mówi mskaiq, który zna moje sprawy -
        wszystko jest związane z traumatycznymi przeżyciami i sytuacją,
        które nie dawałyby spokoju nawet zdrowemu człowiekowi
        chorej sytuacji leki nie uzdrowią
        zanim do tej sytuacji doszło - to tak - brałam leki i pomagały
        pozdrawiam
        a.
        • bertrada Re: SS...... 17.06.08, 15:38
          Ale mirzaten to jest silny antydepresant przepisywany na ciężkie postacie
          depresji, najczęściej w warunkach szpitalnych. Tego nie stosuje się
          profilaktycznie ani tym bardziej całe życie. Nie spotkałam się z ani jedną
          pozytywną opinią na temat tego leku. Cały internet jest pełen ostrzeżeń przed
          jego zażywaniem. O tym drugim preparacie nie słyszałam ale podejrzewam, że nie
          lepszy. Myślę, że powinnaś iść do jakiegoś innego lekarza, który ma zwyczaj
          przepisywać leki nowszej generacji. Skoro w miarę funkcjonujesz bez leków, to
          tym bardziej świadczy to o tym, że nie potrzebujesz niczego silnego, żeby cię
          postawić na nogi.
          • aidka Re: SS...... 17.06.08, 16:10
            bertrada napisała:

            > Ale mirzaten to jest silny antydepresant przepisywany na ciężkie
            postacie
            > depresji, najczęściej w warunkach szpitalnych. /.../

            to było tak : w ub. wylądowałam w szpitalu w Koszalinie - było tak
            źle, że przywiozło mnie tam pogotowie
            spróbowali najpierw nowszy lek i nic
            wtedy pani ordynator zaczęła z mirzatenem i dołączyła neuroleptyk,
            jakim jest tisercin
            pomogło
            przed wypisem długo ze mną rozmawiała - mówiła, że była na sympozjum
            w Szczecinie i tam zaprezentowano najnowsze badania psychiatrów dot.
            leków antydepresyjnych - powiedziała, że , w takim wypadku, jak mój,
            kiedy nawroty są tak częste i tak ciężkie, wskazane byłoby podawanie
            np. mirzatenu, w maleńkiej dawce już zawsze
            mówiła, że, zgodnie z wynikami badań, powinno obniżyć to
            częstotliwość nawrotów i ich ciężar
            brałam ten mirzaten, ale stan finansów nie pozwala mi już dłużej go
            kupować
            /tisercin mam w aptece za darmo/
            ponadto, wiem, że, jeśli nie zmieni się nic wokół mnie, to leki mi
            nie pomogą
            teraz nie mam depresji, ale ogrom smutku w sobie
            i napady lęku, paniki
            znowu nie wychodzę z domu
            no ale piszę
            jak dla mnie, to wiele
            pozdrawiam
            a.
    • mskaiq Re: SS...... 17.06.08, 11:16
      Bertrada napisala
      >Dlatego, jeśli organizm ma problemy z samodzielnym utrzymaniem
      >równowagi psychicznej i poczucia zadowolenia z życia, to trzeba mu
      >w tym pomóc. I od tego są leki i lekarze, którzy je przepisują.
      Kiedy umieraja rodzice albo bliscy to zwykle pojawia sie zal,
      smutek, zlosc, lzy ktore przynosza depresje reaktywna.
      Wystraczy pozbyc sie negatywnych emocji aby sie pozbyc depresji
      reaktywnej.
      Na stronie
      www.przychodnia.pl/psychiatria/index7.php3?s=3&d=24&t=7
      znajdziesz taki przyklad
      Przekład Józef Paszkowski
      Utrata bliskiej osoby, dramatyczne zwroty fortuny, zagrożenie życia
      lub uwikłanie w beznadziejną sytuację osobistą;
      wszystkie te sytuacje mogą spowodować zbyt wielkie przeciążenie
      emocjonalne i w efekcie wystąpienie depresji reaktywnej. Gdyby
      jednak, jakimś szczęśliwym trafem, zły los udało się odwrócić, gdyby
      osoba uznana za zaginioną powróciła, a zagrożenie życia okazało się
      tylko pomyłką diagnostyczną, ustąpiła by również depresją. Załamany
      nią chory i nieszczęśliwy człowiek został by tym samym uzdrowiony.
      Aby pozbyc sie depresji trzeba pozbyc sie przyczyny ktora ja
      wywoluje a przyczyna sa nasze emocje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • bertrada Re: SS...... 17.06.08, 15:48
        No i nie zgodzę się z tobą. Stan przygnębienia pojawiający się po jakiejś
        stracie jest czymś naturalnym i z pewnością ma jakieś biologiczne i ewolucyjne
        uzasadnienie. Natomiast jeżeli trwa zbyt długo i uniemożliwia prawidłowe
        funkcjonowanie jest stanem patologicznym. Ludzie zostali stworzeni do życia w
        warunkach, gdzie trup ścielił się gęsto. I śmierć bliskich towarzyszyła ludziom
        na co dzień. Nie mogli za każdym razem popadać w depresję, okres żałoby trwał
        kilka dni a po pogrzebie wszystko wracało do normy i życie toczyło się dalej.
        Osoby, które nie były w stanie wrócić do równowagi psychicznej miały duże
        trudności z przetrwaniem, więc stan długotrwałego przygnębienia nie może być
        czymś normalnym.
        • aidka Re: SS...... 17.06.08, 16:19
          masz rację
          ja dobrze wiem, Bertrado, że mój tak bardzo i tak długo obniżony
          nastrój ma już charakter patologiczny
          wiem też, że patologią jest u mnie fakt, iż czas nie goi ran
          od dramatycznych dla mnie wydarzeń mijają lata, a ja....no własnie
          b. pomogła mi 3 -miesięczna terapia 3 lata temu
          bardzo
          ale nie na zawsze - znowu były jakieś niepowodzenia i wszystko się
          rozwaliło
          na tej terapii powiedziano mi, że jakby co, to, żebym znów przyszła
          ale o to się trzeba starać - łatwo się tam nie dostanie
          a ja
          póki co
          starać się o cokolwiek sił nie mam
          pozdrawiam
          a.
    • mskaiq Re: SS...... 18.06.08, 04:37
      Bertrada napisala
      >Natomiast jeżeli trwa zbyt długo i uniemożliwia prawidłowe
      >funkcjonowanie jest stanem patologicznym. Ludzie zostali stworzeni
      >do życia w warunkach, gdzie trup ścielił się gęsto. I śmierć
      >bliskich towarzyszyła ludziom na co dzień. Nie mogli za każdym
      >razem popadać w depresję, okres żałoby trwał kilka dni a po
      >pogrzebie wszystko wracało do normy i życie toczyło się dalej.
      >Osoby, które nie były w stanie wrócić do równowagi psychicznej
      >miały duże trudności z przetrwaniem, więc stan długotrwałego
      >przygnębienia nie może być czymś normalnym.
      Osoby ktore nie sa w stanie wrocic do rownowagi to osoby ktore nie
      potrafia kontrolowac swoich emocji, zlosci, zalu, nienawisci,
      strachu.
      Kontroli nad emocjami mozna sie nauczyc i to jest jedyny sposob
      pozbycia sie depresji reaktywnej.
      Jesli nie chcemy sie pogodzic ze smiercia, kiedy czujemy sie
      skrzywdzeni przez zycie, kiedy nieustannie rozwazamy co sie nam
      przydazylo w zyciu wtedy kazdego dnia przezywamy epizody depresyjne,
      czesto trwajace caly dzien.
      Kiedy depresja reaktywna trwa dlugo pojawiaja sie zmiany w naszym
      sposobie myslenia. Zwykle akceptujemy to co negatywne jako pozytywne
      i odwrotnie.
      Takie zmiany prowadza do depresji endogennej ktorej jest o wiele
      trudniej sie pozbyc. Aby moc sie jej pozbyc trzeba powrocic do
      wartosci, akceptowac zlo jako zlo a dobro jako dobro.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • abasia471 Re: SS...... 18.06.08, 13:46
        mskaiq napisał:

        > Osoby ktore nie sa w stanie wrocic do rownowagi to osoby ktore
        nie > potrafia kontrolowac swoich emocji, zlosci, zalu, nienawisci,
        > strachu.

        Oj Masku, co tak wrzucasz przez ogródek, powiedz wprost, twoim
        zdaniem Aidka jest sama sobie winna i już.

        > Kontroli nad emocjami mozna sie nauczyc i to jest jedyny sposob
        > pozbycia sie depresji reaktywnej.

        A jak ktoś nie umie się nauczyć, to jego problem? Jak to źle się
        składa, że takich jak ty, co to doskonale umieją kontrolować emocje
        przez zaprzeczanie im, nie ma więcej na tym świecie.

        > Jesli nie chcemy sie pogodzic ze smiercia, kiedy czujemy sie
        > skrzywdzeni przez zycie, kiedy nieustannie rozwazamy co sie nam
        > przydazylo w zyciu wtedy kazdego dnia przezywamy epizody
        depresyjne, > czesto trwajace caly dzien.

        Popełniamy duży błąd, tak należy rozumieć te wywody?

        > Kiedy depresja reaktywna trwa dlugo pojawiaja sie zmiany w naszym
        > sposobie myslenia. Zwykle akceptujemy to co negatywne jako
        pozytywne > i odwrotnie.

        Zgodnie z tą teorią ubóstwiamy pogrzeby i płaczemy na weselach. Jak
        życie nam się dobrze układa, to jesteśmy przygnębieni a jak
        wszystko się wokół nas wali jesteśmy usatysfakcjonowani, bo
        nareszcie mamy powody do narzekania.

        > Takie zmiany prowadza do depresji endogennej ktorej jest o wiele
        > trudniej sie pozbyc.

        A na to bym nie wpadła.

        >Aby moc sie jej pozbyc trzeba powrocic do
        > wartosci, akceptowac zlo jako zlo a dobro jako dobro.

        I sama akceptacja wszystko zmieni na lepsze?

        > Serdeczne pozdrowienia.

        Do serdecznych pozdrowień nie mam uwag.
        >
        • mskaiq Re: SS...... 19.06.08, 04:33
          Abasia napisala
          > Oj Masku, co tak wrzucasz przez ogródek, powiedz wprost, twoim
          > zdaniem Aidka jest sama sobie winna i już.
          Nigdzie nie napisalem ze Aidka jest Sobie winna. To Twoja wolna
          interpretacja, ktora jest bledna dlatego ze wedlug mnie nie winnych
          ludzi, nie oceniam ludzi.
          > A jak ktoś nie umie się nauczyć, to jego problem? Jak to źle się
          > składa, że takich jak ty, co to doskonale umieją kontrolować
          >emocje przez zaprzeczanie im, nie ma więcej na tym świecie.
          Kazdy moze sie nauczyc ze ze sa zle emocje, ktore przynosza bol,
          zlosc, nienawisc i ze sa dobre emocje. Kazdy czlowiek spotyka sie z
          nimi na codzien. Nie zaprzeczam zlym emocjom ani dobrym, wybieram
          ktore pozwalaja mi zyc poza depresja i jesli chcemy sie pozbyc
          depresji musimy ich unikac.
          > Zgodnie z tą teorią ubóstwiamy pogrzeby i płaczemy na weselach.
          >Jak życie nam się dobrze układa, to jesteśmy przygnębieni a jak
          > wszystko się wokół nas wali jesteśmy usatysfakcjonowani, bo
          > nareszcie mamy powody do narzekania.
          To Twoja teoria Abasiu ze ubostwiamy pogrzeby, ja nie pisze ze
          ubostwiamy pogrzeby, ja pisze o depresji reaktywnej jako rezultat
          placzu, bolu, zalu i wszystkich negatywnych emocji ktore przynosi
          smierc bliskiej osoby.
          Starasz sie Abasiu zmieniac to co pisze, sprobuj czytac uwazniej to
          co pisze bo widze ze wszystko przekrecasz.
          Serdeczne pozdrowienia.



          • micaela Re: SS...... 19.06.08, 15:58
            dlatego ze wedlug mnie nie winnych
            > ludzi,

            skoro nie ma winnych, to czemu ciagle piszesz "poWINENNES"?

            > nie oceniam ludzi.

            jasne, przeciez ty nic innego oprocz oceny nie masz tu na forum do napisania.

            > Starasz sie Abasiu zmieniac to co pisze, sprobuj czytac uwazniej to
            > co pisze bo widze ze wszystko przekrecasz.

            sproboj wejsc w dialog a nie pisac, ze czegos nie pisales.
          • micaela Re: SS...... 19.06.08, 16:13
            > > Zgodnie z tą teorią ubóstwiamy pogrzeby i płaczemy na weselach.
            > >Jak życie nam się dobrze układa, to jesteśmy przygnębieni a jak
            > > wszystko się wokół nas wali jesteśmy usatysfakcjonowani, bo
            > > nareszcie mamy powody do narzekania.
            > To Twoja teoria Abasiu ze ubostwiamy pogrzeby, ja nie pisze ze
            > ubostwiamy pogrzeby, ja pisze o depresji reaktywnej


            wczesiej mi sie nie chcialo, ale teraz przejrzalem o czym dyskutujesz z abasia.
            sam sie gubisz w swoim belkocie. tutaj piszesz, ze piszesz o reaktywnej, a post
            wczesniej kwestia odwrocenia wartosci dotyczyla wedlug ciebie endogennej.
            • demole Re: SS...... 19.06.08, 21:32
              będę cię z daleka oglądać,
              TAW to hebrajska litera,
              bnardzo dziwnie z daleka wygląda..
              • abasia471 Re: SS...... 19.06.08, 22:29
                mskaiq napisał:

                > To Twoja wolna
                > interpretacja, ktora jest bledna dlatego ze wedlug mnie nie
                winnych > ludzi, nie oceniam ludzi.

                Nie chcę tu robić plebiscytu, ale myślę, że oprócz mnie jeszcze
                przynajmniej parę osób w podobny sposób odczytało twoje słowa. A
                stwierdzenie, że ty nikogo nie oceniasz, to można między bajki
                włożyć. Zgadzam się tylko z tym, że nie oceniasz wprost, ale sens i
                treść twoich wywodów jest oceniająca. Ja rownież często wypowiadam
                się w sposób ocenny, ale robię to świadomie i wprost, bez
                hipokryzji, licząc się z tym, że moja opinia może się komuś nie
                spodobać i nawymyśla mi od wrednych bab.

                > Kazdy moze sie nauczyc ze ze sa zle emocje, ktore przynosza bol,
                > zlosc, nienawisc i ze sa dobre emocje. Kazdy czlowiek spotyka sie
                z > nimi na codzien.

                A myślisz, że tylko ty odkryłeś, że zle emocje przynoszą ból?
                Większość ludzi to wie bez uczenia się. A nawet jeżeli, delikwent
                już się wyedukuje, to co, dzięki tej wiedzy nie będzie go bolało?


                Nie zaprzeczam zlym emocjom ani dobrym, wybieram
                > ktore pozwalaja mi zyc poza depresja i jesli chcemy sie pozbyc
                > depresji musimy ich unikac.

                A jak można wybierać emocje? Masz jakiś sterownik? Ja, albo coś
                czuję, albo nie, wybierać nie potrafię. Mask, wytłumacz mi jak
                chłop krowie na rowie, jak mam to robić?

                > To Twoja teoria Abasiu ze ubostwiamy pogrzeby, ja nie pisze ze
                > ubostwiamy pogrzeby, ja pisze o depresji reaktywnej jako rezultat
                > placzu, bolu, zalu i wszystkich negatywnych emocji ktore przynosi
                > smierc bliskiej osoby.

                Ja tylko wyciągnęłam wnioski z tego, co i jak napisałeś. Na to, że
                nie odczytałeś w tym przykładzie ironii, to ja już nic nie poradzę.

                > Starasz sie Abasiu zmieniac to co pisze, sprobuj czytac uwazniej
                to > co pisze bo widze ze wszystko przekrecasz.

                Niczego nie zmieniam, czytam uważnie, więc może spróbuj logiczniej
                wytłumaczyć swoje stanowisko, bo naprawdę chcialabym zrozumieć. Jak
                ty to robisz, że tak wybierasz te pozytywne emocje? Bo dla
                większości jest to kompletnie niezrozumiałe.
                > Serdeczne pozdrowienia.

                Serdeczne pozdrowienia.
                • mskaiq Re: SS...... 19.06.08, 23:30
                  Wiem Abasiu ze krytykujesz innych i robisz to swiadomie, ja nie
                  krytykuje i robie to swiadomie rowniez.
                  Nie musze sie zgadzac z druga osoba, wtedy prezentuje moj punkt
                  widzenia bez atakow na druga osobe i na to jak ta osoba mysli. W
                  kontaktach z ludzmi takie podejscie jest koniecznoscia w innym
                  przypadku spotkamy sie z krytyka i atakami na nas ktore bardzo
                  czesto koncza sie duzym stresem i depresja.
                  Napisalas
                  > A jak można wybierać emocje? Masz jakiś sterownik? Ja, albo coś
                  > czuję, albo nie, wybierać nie potrafię. Mask, wytłumacz mi jak
                  > chłop krowie na rowie, jak mam to robić?
                  Sterownikiem jest rozsadek i rozumienie ze negatywne uczucia sa
                  wzmacniane przez emocjonalnosc. Kiedy emocjonalnosc jest wysoka nasz
                  rozsadek, nasza inteligencja jest zastepowana przez zlosc, strach
                  zal, nienawisc i wtedy potrafimy dzialac przeciwko sobie czy innej
                  osobie bez udzialu rozsadku.
                  Ja cwicze fizycznie, mam diete ktora pomaga zmiejszac emocjonalnosc.
                  To pozwala mi zachowywac rozsadek i odrzucac negatywbe emocje.
                  Napisalas rowniez
                  > Ja tylko wyciągnęłam wnioski z tego, co i jak napisałeś. Na to, że
                  > nie odczytałeś w tym przykładzie ironii, to ja już nic nie poradzę.
                  To sa wnioski ktore zmieniaja pozytywny punkt widzenia na
                  negatywny. Kiedy pisze ze nie mozna plakac, zalic sie, wzbudzac
                  zlosc i zaakceptowac smierc bo inaczej konczy sie to depresja
                  reaktywna to Ty wyciagasz wniosek ze ja pisze ze nalezy sie smiac,
                  cieszyc ze smierci innej osoby.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • abasia471 Re: SS...... 20.06.08, 21:25
                    mskaiq napisał:
                    Mask, dyskusja z tobą przypomina kopanie się z koniem, ale niech
                    będzie,skoro się w nią wdałam, to brnę dalej.

                    > Wiem Abasiu ze krytykujesz innych i robisz to swiadomie, ja nie
                    > krytykuje i robie to swiadomie rowniez.

                    Nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem, że ty nie krytykujesz. Może
                    tak bardzo zamotałeś się w zaprzeczeniach, że sam nie widzisz, jak
                    bardzo oceniasz, odpowiadając na zamieszczane na forum wątki. Np.
                    ktoś się żali, że nie radzi sobie z żalem, smutkiem a ty bez
                    odrobiny empatii, rozpisujesz się jak to należy dobrze wybierać
                    uczucia, bo wybieranie złych uczuć powoduje negatywne konsekwencje.
                    Teoretycznie nic złego w tym nie ma, ale jedyny wniosek, jaki się
                    od razu narzuca, to obarczenie winą tego, komu jest źle, bo
                    widocznie źle wybrał. I nie mów, że ty nikogo winą nie obarczasz,
                    skoro z tego, co piszesz można wyciągnąć takie wnioski, to tak samo
                    jakbyś, powieddział, że ktoś sam sobie jest winien. Na domiar złego
                    dodajesz, jak ty świetnie wybierasz i jak dobrze ci się z tym żyje,
                    sugerując, że wystarczy być mądrym kolesiem, żeby nie jęczeć tak
                    jak większość nieudaczników. Zauważ, że nie ja jedna twierdzę, że
                    notorycznie oceniasz. Negując opinie innych możesz dalej trzymać
                    się swojej wersji, ale to nie zmienia faktu, jaki wydźwięk ma to co
                    piszesz.

                    > Sterownikiem jest rozsadek i rozumienie ze negatywne uczucia sa
                    > wzmacniane przez emocjonalnosc.

                    A to już drogi Masku, masło maślane, bo emocjonalność, to inaczej
                    uczuciowość. Rozsądek, to bardzo pożyteczne narzędzie, ale człowiek
                    nie wybiera, co poczuje. Może jedynie kierując się rozsądkiem,
                    wybierać jak zareaguje na uczucie, które go owładnęło a i to nie
                    zawsze.

                    >Kiedy emocjonalnosc jest wysoka nasz > rozsadek, nasza
                    inteligencja jest zastepowana przez zlosc, strach
                    > zal, nienawisc i wtedy potrafimy dzialac przeciwko sobie czy
                    innej osobie bez udzialu rozsadku.

                    Zakładasz, że uczuciowość, jest potencjalnym zagrożeniem?
                    A może, chcesz powiedzieć, że jak człowiek pozwala sobie na
                    uczucia, to głupieje i staje się wredny? A może po prostu,
                    żonglujesz słowami, bez większego sensu?

                    > Ja cwicze fizycznie, mam diete ktora pomaga zmiejszac
                    emocjonalnosc. > To pozwala mi zachowywac rozsadek i odrzucac
                    negatywbe emocje.

                    Słyszałam, że jedzenie mięsa pobudza agresję a ćwiczenia fizyczne
                    rozładowują stres, ale żeby właściwe jedzenie dodawało rozsądku, to
                    na to bym nie wpadła.

                    > Kiedy pisze ze nie mozna plakac, zalic sie, wzbudzac
                    > zlosc i zaakceptowac smierc bo inaczej konczy sie to depresja
                    > reaktywna to Ty wyciagasz wniosek ze ja pisze ze nalezy sie
                    smiac, > cieszyc ze smierci innej osoby.

                    Masku, może ja jestem według twoich teorii emocjonalna, więc
                    potencjalnie głupia i wredna, ale na miłość boską, nie wmawiaj mi,
                    że mam całkowity brak mózgu. Ja nie wyciągnęłam wniosku, że należy
                    cieszyć się ze śmierci bliskiej osoby, ja ironicznie zauważyłam, że
                    gdyby chcieć zastosować twoje rady, to nawet na pogrzebie trzeba
                    dbać o to, żeby się zbytnio nie martwić, bo to niezdrowe i nie
                    właściwe.

                    > Serdeczne pozdrowienia.
                    No i nawzajem.
                    • mskaiq Re: SS...... 21.06.08, 03:56
                      Abasia napisala
                      Np.
                      > ktoś się żali, że nie radzi sobie z żalem, smutkiem a ty bez
                      > odrobiny empatii, rozpisujesz się jak to należy dobrze wybierać
                      > uczucia, bo wybieranie złych uczuć powoduje negatywne
                      > konsekwencje.
                      > Teoretycznie nic złego w tym nie ma, ale jedyny wniosek, jaki się
                      > od razu narzuca, to obarczenie winą tego, komu jest źle, bo
                      > widocznie źle wybrał.
                      To nie jest krytyka, jest to stwierdzenie ze negatywne uczucia
                      przynosza negatywne uczucia, jest ono takie same jak na przyklad
                      brak higieny powoduje wiele problemow zdrowotnych.
                      Tutaj nie ma krytyki zadnej osoby, jest prawda ktora akceptuje
                      wiekszosc ludzi.
                      Jesli chodzi o obarczanie wina to nie ja obarczam wina inna osobe
                      ona obarcza sie wina sama. To jeden z najczestszych problemow osob
                      ze sklonnosciami do depresji. Kazda wypowiedz interpretuja przeciwko
                      sobie.
                      Napisalas rowniez
                      > Na domiar złego dodajesz, jak ty świetnie wybierasz i jak dobrze
                      > ci się z tym żyje, sugerując, że wystarczy być mądrym kolesiem,
                      > żeby nie jęczeć tak jak większość nieudaczników.
                      Nie pisze ze mi sie swietnie zyje, znow negatywnie interpretujesz i
                      przekrecasz co pisze. Pisze ze pozbylem sie depresji i jak to
                      zrobilem.
                      Nie sugeruje ze trzeba byc madrym kolesiem to znow Twoja negatywna
                      interpretacja. Pisze ze nalezy pozbywac sie wszystkiego co przynosi
                      nam bol, zlosc, nienawisc, itp. Trzeba sie uczyc na bledach inaczej
                      sami tworzymy stany depresyjne dla siebie.
                      Piszesz o nieudacznikach, ja nie oceniam ludzi, Ty oceniasz, to
                      slowo nieudacznik czesto pojawia sie w Twoich postach, zreszta nawet
                      w tym poscie nazwalas sie glupia, wredna, itp.
                      Twoj sposob myslenia Abasiu sie zmienil, wszystko co pozytywne
                      zamieniasz na negatywne, wszystko co negatywne staje sie pozytywne.
                      To sa objawy postepujacej depresji, juz nie jest ona reaktywna
                      depresja spowodowana problemami ktorymi nie potrafimy sobie
                      poradzic a pojawia sie odwrocenie wartosci.
                      Jesli chodzi o wydzwiek tego co pisze to ten wydzwiek nadaja osoby
                      ktore czytaja, ja go nie nadaje. Osoba z zaawansowana depresja
                      ocenia negatywnie, wszystko wokol takiej osoby nie ma sensu,
                      wszystko jest przeciwko niej.
                      Napisalas
                      > A to już drogi Masku, masło maślane, bo emocjonalność, to inaczej
                      > uczuciowość. Rozsądek, to bardzo pożyteczne narzędzie, ale
                      > człowiek nie wybiera, co poczuje. Może jedynie kierując się
                      > rozsądkiem, wybierać jak zareaguje na uczucie, które go owładnęło
                      > a i to nie zawsze.
                      Emocjonalnosc a uczucia to dwie rozne rzeczy. Emocjonalnosc opisuje
                      podatnosc na uczucia. Emocjonalnosc moze byc wysoka albo niska. Przy
                      wysokiej emocjonalnosci rzadko kierujeny sie rozsadkiem. Kiedy
                      pojawia sie zlosc wybuchamy, jestesmy agresywni, kiedy pojawia sie
                      strach to latwo zmienia sie w panike, itp.
                      W zyciu nie mozna kierowac sie emocjami nad ktorymi nie panujemy bo
                      zniszcza nam zycie. Jesli pod wplywem zlosci pobijemy kogos to moze
                      sie to zakonczyc oskarzeniem o pobicie i wyrokiem. W pracy jesli
                      zaczniemy krzyczec na kolege to takie dzialanie jest skierowane
                      przeciwko nam.
                      > Słyszałam, że jedzenie mięsa pobudza agresję a ćwiczenia fizyczne
                      > rozładowują stres, ale żeby właściwe jedzenie dodawało rozsądku,
                      >to na to bym nie wpadła.
                      Jedzenie nie dodaje rozsadku, sposob odzywiania ma wplyw na
                      emocjonalnosc, jedzenie miesa, i na przyklad wszystkiego co zawiera
                      kofeine podnosi enocjonalnosc. W wyniku tego tracimy kontrole nad
                      soba i zamiast poslugiwac sie rozsadkiem poslugujemy sie uczuciem
                      zlosci, nienawisci, itp.
                      > Masku, może ja jestem według twoich teorii emocjonalna, więc
                      > potencjalnie głupia i wredna, ale na miłość boską, nie wmawiaj mi,
                      > że mam całkowity brak mózgu. Ja nie wyciągnęłam wniosku, że należy
                      > cieszyć się ze śmierci bliskiej osoby, ja ironicznie zauważyłam,
                      > ze gdyby chcieć zastosować twoje rady, to nawet na pogrzebie
                      > trzeba dbać o to, żeby się zbytnio nie martwić, bo to niezdrowe i
                      > nie właściwe.
                      Emocjonalnosc nie ma nic wspolnego z glupota i wrednoscia. Wlasnie
                      nazywanie siebie potecjalnie glupia, wredna i ze masz calkowity brak
                      mozgu to emocjonalnosc. Jest to stwierdzenie bez zadnych podstaw,
                      czesto ludzie mowia tak o sobie pod wplywem zlosci i zalu.
                      Nie bardzo rozumiem o co chcesz sie martwic na pogrzebie. Ja pisze
                      ze zal, smutek prowadzi do depresji reaktywnej, a brak akceptacji
                      smierci to jedna z najczestszych przyczyn tej depresji.
                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • anatemka Re: SS...... 21.06.08, 08:11
                        No i widzicie do czego doprowadziliście swoimi kłótniami?! aidka
                        założyła nowy wątek! Zadowoleni?!
                        • aidka Re: SS...... 21.06.08, 12:13
                          anatemka napisała:

                          > No i widzicie do czego doprowadziliście swoimi kłótniami?! aidka
                          > założyła nowy wątek! Zadowoleni?!

                          taaaaa...
                          a Ciebie cała rzesza uzbrojonych po zęby talibów terroryzuje
                          zmuszając do czytania postów aidki....
                          • anatemka Re: SS...... 22.06.08, 12:21
                            a wiesz, że nie? Twoje posty poprawiają mi humor :)
                      • micaela Re: SS...... 21.06.08, 10:45
                        wiadomo nie od dzis ze mask nie krytykuje piszac o innych ( chcociazby pisal o
                        depresji jako wyborze zla, ale to przeciez nie jest krytyka!!!) tylko opisuje
                        obiektywne procesy depresji. a ci co pisza o jego problemach to sa krytycy. jak
                        sie przymknie oczy na swoja mialkosc to rzeczywiscie mozna uznac sie za ideal.
                        • irga7 Re: SS...... 21.06.08, 18:30
                          Nie znam Aidki,szczerze jej współczuję.Ale jedno jest pewne.... za
                          nic w świecie nie chciałabym mieć w najbliższym otoczeniu pani o
                          niku Abasia.Kobieto...czy Ty czytasz swoje posty?Skąd w Tobie tyle
                          jadu i zawiści?Pozostałych pozdrawiam.
                          • lucyna_n Re: SS...... 21.06.08, 18:37
                            ja już bym wolala sto razy mieszkać kolo Abasi ktora w realu jest z pewnością
                            calkiem do życia, niż koło Aidki.
                            • abasia471 Re: SS...... 21.06.08, 19:28
                              mskaiq napisał:

                              > To nie jest krytyka, jest to stwierdzenie ze negatywne uczucia
                              > przynosza negatywne uczucia, jest ono takie same jak na przyklad
                              > brak higieny powoduje wiele problemow zdrowotnych.
                              > Tutaj nie ma krytyki zadnej osoby, jest prawda ktora akceptuje
                              > wiekszosc ludzi.

                              Skoro twierdzisz, że to takie oczywiste, to, po co powtarzasz to
                              jak mantrę? Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że przeżywanie
                              negatywnych uczuć ma dla nich niekorzystne konsekwencje, ale
                              człowiek to nie robot i nie da się go zaprogramować, żeby przeżywał
                              jedynie to, co mu służy.
                              Ty zakładasz, że masz wybór, co czujesz i to właśnie jest jakieś
                              chore.

                              > Jesli chodzi o obarczanie wina to nie ja obarczam wina inna osobe
                              > ona obarcza sie wina sama. To jeden z najczestszych problemow
                              osob
                              > ze sklonnosciami do depresji. Kazda wypowiedz interpretuja
                              przeciwko
                              > sobie.

                              To po jaką cholerę wrzucasz takiemu depresyjnemu kolejny problem
                              wypisując te swoje bzdury, które nijak mają się do tego co on
                              czuje? Po co ciągle piszesz o wyborach tego, co właściwe i
                              straszysz, co będzie w razie, kiedy wybierze źle? Zrozum wreszcie,
                              że większość ludzi chętnie wybrałaby dobre samopoczucie i bez
                              twojego namawiania, gdyby to było takie proste i możliwe.

                              > Nie sugeruje ze trzeba byc madrym kolesiem to znow Twoja
                              negatywna
                              > interpretacja.

                              Ja po prostu nazwałam po imieniu, to co ty dajesz do zrozumienia.

                              >Pisze ze nalezy pozbywac sie wszystkiego co przynosi
                              > nam bol, zlosc, nienawisc, itp.

                              Najlepiej pozbyć się życia, bo każdy żyjący człowiek przeżywa ból,
                              złości się, bywa rozczarowany, zmęczony, choruje.

                              >Trzeba sie uczyc na bledach inaczej
                              > sami tworzymy stany depresyjne dla siebie.

                              To jest oczywista oczywistość, jak mawia nasz b. premier, ale
                              czasami mimo dobrych chęci życie nas przerasta i co wtedy?

                              > Piszesz o nieudacznikach, ja nie oceniam ludzi, Ty oceniasz, to
                              > slowo nieudacznik czesto pojawia sie w Twoich postach, zreszta
                              nawet
                              > w tym poscie nazwalas sie glupia, wredna, itp.

                              Po pierwsze notorycznie oceniasz ludzi i nie tylko ja tak myślę. Po
                              drugie o ile sobie przypominam, to nie nadużywam słowa nieudacznik.
                              Po trzecie Jesteś tak dosłowny w interpretowaniu cudzych słów, że
                              to wręcz zakrawa na jakieś ograniczenie umysłowe. Czy ty kompletnie
                              nie odbierasz przenośni, ironii, uogólnienia?

                              > Twoj sposob myslenia Abasiu sie zmienil, wszystko co pozytywne
                              > zamieniasz na negatywne, wszystko co negatywne staje sie
                              pozytywne.
                              > To sa objawy postepujacej depresji, juz nie jest ona reaktywna
                              > depresja spowodowana problemami ktorymi nie potrafimy sobie
                              > poradzic a pojawia sie odwrocenie wartosci.

                              A te słowa powyżej, to według ciebie nie ocenianie?
                              Daruj sobie te diagnozy mojej osoby, bo gadasz głupoty. Tak dla
                              twojej wiadomości, to z depresją się pożegnałam, mam nadzieję że na
                              dobre a stany depresyjne, jakie czasami przeżywam, chyba muszę
                              wliczyć w koszty. Bardzo doceniam pozytywne rzeczy w moim życiu,
                              ale nie ma we mnie tyle hipokryzji, co w tobie, więc przyznaję, że
                              życie czasami mnie boli i odczuwam także negatywne uczucia.

                              > Jesli chodzi o wydzwiek tego co pisze to ten wydzwiek nadaja
                              osoby
                              > ktore czytaja, ja go nie nadaje.

                              Zamiast się zapierać lepiej wziąłbyś odpowiedzialność za własne
                              słowa, bo te twoje tłumaczenia są godne politowania.

                              >Emocjonalnosc a uczucia to dwie rozne rzeczy.

                              To chyba jakaś twoja teoria. O inteligencji emocjonalnej słyszałam,
                              czytałam nawet świetną książkę Golemana na ten temat, ale ze słowem
                              emocjonalność spotykałam się w leksykonie dla krzyżówkowiczów.
                              Może podpowiesz mi, gdzie sobie mogę poczytać o emocjonalności, bo
                              chętnie się czegoś nowego nauczę.

                              > W zyciu nie mozna kierowac sie emocjami nad ktorymi nie panujemy
                              bo
                              > zniszcza nam zycie.

                              To stwierdzenie jest tyleż samo prawdziwe, co trudne w realizacji.
                              Udowodnij, że wiesz co mówisz i powiedz, jak wyrugować emocje z
                              naszych relacji ze światem i ze sobą. Ja twierdzę, że się nie da.


                              > Jedzenie nie dodaje rozsadku, sposob odzywiania ma wplyw na
                              > emocjonalnosc, jedzenie miesa, i na przyklad wszystkiego co
                              zawiera
                              > kofeine podnosi enocjonalnosc. W wyniku tego tracimy kontrole nad
                              > soba i zamiast poslugiwac sie rozsadkiem poslugujemy sie uczuciem
                              > zlosci, nienawisci, itp.

                              No, to już zgłupiałam. Latasz jak pies za własnym ogonem, ale
                              logiki w tym nie ma żadnej. Na wszelki wypadek mam takie pytanie:
                              Czy mączne potrawy wpływają dobrze na emocjonalność? Ja ubóstwiam
                              kluchy, pierogi i boję się że może po tym mącznym żarciu ty tak mi
                              działasz na zęby.

                              >Emocjonalnosc nie ma nic wspolnego z glupota i wrednoscia.

                              To się zdecyduj, bo w poprzednim swoim wpisie sugerowałeś coś
                              odmiennego.


                              >Nie bardzo rozumiem o co chcesz sie martwic na pogrzebie.

                              Po przeczytaniu tych słów tak prychnęłam śmiechem, że oplułam
                              komputer. To zdanie może przebić tylko twoje stwierdzenie, że nie
                              znasz cioci Helenki. Trudno muszę stwierdzić, że do tego stopnia
                              nie rozumiem, twojego sposobu myślenia, że muszę się poddać.
                              Dyskusja z tobą stanowczo przypomina kopanie się z koniem i to, że
                              radośnie rżysz nie stanowi wystarczającej zachęty do dalszego
                              dialogu.

                              >Serdeczne pozdrowienia.
                              Jak wyżej,
                              • dolor Re: SS...... 22.06.08, 03:42
                                To nie jest tak, że tylko Maskowi umysł myli się ze szwedzkim stołem.
                                wandunia.suntar.com.pl/psychologia.htm
                                Lubię szczególnie ten fragment:
                                "Poprzez myślenie podszyte lękiem nadaje się wydarzeniom negatywny przebieg.
                                Wątpliwości sprawiają, że wahasz się tam, gdzie niezbędna jest pewność,
                                poddajesz się, gdzie trzeba przeć do przodu. Uwierz, że to zrobisz!"

                                Nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z latającym krawcem:
                                yourmylobster.blogspot.com/2007/12/marzyciela-los-ndzny.html
                                Choć chyba gdzieś czytałem, że i on zwątpił, sekcja zwłok wykazała, że dostał
                                ataku serca, nim się roztrzaskał. Gdyby śmiało wierzył do końca, umarłby zdrowy
                                i szczęśliwy.
                            • abasia471 Re: SS...... 21.06.08, 19:50
                              lucyna_n napisała:

                              > ja już bym wolala sto razy mieszkać kolo Abasi ktora w realu jest
                              z pewnością> calkiem do życia, niż koło Aidki.

                              Lucyna, bardzo mi miło. Gdybym była twoją sąsiadką może udałoby mi
                              się zarazić ciebie moim ciężko wypracowanym optymizmem. Pozdrawiam,
                              zaznaczam że nie serdecznie, bo to mi się za bardzo z Maskiem
                              kojarzy.
                              • lucyna_n Re: SS...... 21.06.08, 21:55
                                nie rozumiem po co chcesz mnie zarażać czymś co posiadam.
                                jakbyś była moją sąsiadką tobyś mnie unikała, bo wszystkie sąsiadki mnie unikają.
                                • abasia471 Re: SS...... 22.06.08, 00:17
                                  lucyna_n napisała:

                                  > nie rozumiem po co chcesz mnie zarażać czymś co posiadam.

                                  Nie podejrzewałam cię o wypracowany optymizm, ale w końcu wiem o
                                  tobie tyle, co przeczytam na forum, więc mogłam się pomylić.

                                  > jakbyś była moją sąsiadką tobyś mnie unikała, bo wszystkie
                                  sąsiadki mnie unikają.

                                  To nie jest znowu takie pewne, bo mimo mojej kiepskiej opinii na
                                  forum ja lubię ludzi i to ze wzajemnością. Być może w bezpośrednim
                                  kontakcie lepiej wypadam. A co do twoich sąsiadek, to masz jakieś
                                  podejrzenia, dlaczego cię unikają? Pytam, bo ja przed chorobą
                                  miałam dość zażyłe kontakty z sąsiadami a jak mnie wyłożyło i mąż
                                  zaczął prosić sąsiadki o drobne przysługi, np. otworzenie
                                  pielęgniarce drzwi, gdy sama nie mogłam zwlec się z łóżka, to
                                  stosunki bardzo szyko się rozluźniły. Niestety, ludzie bardzo lubią
                                  mieć wygodnie i chyba nie można mieć im tego za złe. Każdy ma swoje
                                  sprawy, problemy, więc ucieka od dodatkowych komplikacji.
                                  • lucyna_n Re: SS...... 22.06.08, 21:47
                                    jak się przeprowadzalam bylam w stanie tak kiepskim że nie moglam ustać na
                                    nogach dłużej niż kilka minut, i wyglądalam jakbym miała zaraz umrzeć, albo jak
                                    narkomanka.I to trwalo prawie rok, wszyscy w tym czasie zacieśnili więzy a ja
                                    sobie wegetowalam. Chyba sie mnie z tego powodu boją, chociaż jestem bardzo
                                    miła, może myślą że mam raka, albo coś takiego. Poza tym Ci ludzie znali się
                                    wcześniej, bo w większości są z tej miejscowości tylko przedtem mieszkali np z
                                    rodzicami, kilka blokow dalej> ja jestem "obca z miasta", takim się nie ufa.
                                    Na dodatek, tutaj wszsycy są mlodsi ode mnie i mają male dzieci a więc wspólny
                                    temat i wspólne siedzenie przy piaskownicy, kinder bale i tak dalej. Ja mam 12
                                    letniego syna i jestem z innej bajki.
                          • abasia471 Re: SS...... 21.06.08, 19:46
                            irga7 napisała:
                            >Ale jedno jest pewne.... za
                            > nic w świecie nie chciałabym mieć w najbliższym otoczeniu pani o
                            > niku Abasia.Kobieto...czy Ty czytasz swoje posty?Skąd w Tobie
                            tyle > jadu i zawiści?

                            Nie znam cię, więc nie wiem, czy bardzo by mnie zmartwił brak
                            twojego sąsiedztwa. Zaciekawiło mnie to, że dostrzegasz w moich
                            wypowiedziach zawiść. Nie należę do osób zakompleksionych, mam
                            świadomość swoich zalet i wad, mam odwagę zachowywać się zgodnie ze
                            swoimi przekonaniami, dodatkowo lubię siebie taką jaka jestem, więc
                            do zawiści nie mam powodów. Przyznaję, że bywam złośliwa, bo
                            wystarcza mi do tego inteligencji i mam trochę sarkastyczne
                            poczucie humoru, ale przepraszać za to nie będę, bo ja nie zupa
                            pomidorowa, żeby wszyscy mnie lubili.
    • dolor Re: SS...... 22.06.08, 03:24
      I nikt ani słowa w obronie samotności? A to przecież wytchnienie chorych i
      zmęczonych sobą, których kontakty z ludźmi kończą się jak u księcia Myszkina.
      • lucyna_n Re: SS...... 22.06.08, 21:48
        muszę to kiedyś doczytać do konca, bo wciąż utykam w połowie, jak ze wszystkim
        zresztą.
    • mskaiq Re: SS...... 22.06.08, 09:49
      > To nie jest krytyka, jest to stwierdzenie ze negatywne uczucia
      > przynosza negatywne uczucia, jest ono takie same jak na przyklad
      > brak higieny powoduje wiele problemow zdrowotnych.
      > Tutaj nie ma krytyki zadnej osoby, jest prawda ktora akceptuje
      > wiekszosc ludzi.
      Abasia napisala
      > Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że przeżywanie
      > negatywnych uczuć ma dla nich niekorzystne konsekwencje, ale
      > człowiek to nie robot i nie da się go zaprogramować, żeby
      > przeżywał jedynie to, co mu służy.
      Czlowiek moze sie nauczyc pozbywac sie negatywnych uczuc ktore sa
      przeciwko niemu. Jesli tego nie zrobi wtedy uczucia decyduja o
      czlowieku, bez udzialu rozsadku.
      >Ty zakładasz, że masz wybór, co czujesz i to właśnie jest jakieś
      >chore.
      Ja nie zakladam ze mam wybor, ja mam wybor tak jak wielu innych
      ludzi ktorzy potrafia panowac nad zloscia, strachem, zalem, itp. Na
      przyklad bez umiejetnosci kontrolowania zlosci czy agresji nie mozna
      pracowac bo pod wplywem zlosci albo strachu zaczniemy atakowac ludzi
      wokol nas.
      Mysle ze chore jest pozostawiania emocjom decyzji o naszym dzialaniu
      a nie rozsadkowi.
      >Zrozum wreszcie, że większość ludzi chętnie wybrałaby dobre
      >samopoczucie i bez twojego namawiania, gdyby to było takie proste i
      >możliwe.
      Aby osiagnac dobre samopoczucie nie mozna krytykowac i atakowac
      siebie i innych. Trzeba rozwiazywac problemy ktore pozostawione bez
      rozwiazania przynosza stany depresyjne, trzeba pozbywac sie wyrzutow
      sumienia, poczucia winy, nauczyc sie wybaczac, itp. Pisze o tym bo
      wiem ze takie zmiany sa konieczne aby moc kontrolowac samopoczucie,
      zeby zaczac odczuwac sens i radosc zycia.
      Te osoby ktore pozbyly sie depresji dokonaly takich zmian, bez nich
      nie mozna pozbyc sie depresji.
      >Najlepiej pozbyć się życia, bo każdy żyjący człowiek przeżywa ból,
      >złości się, bywa rozczarowany, zmęczony, choruje.
      Nie trzeba pozbywac sie zycia, trzeba sie nauczyc zyc w taki sposob
      aby nie przezywac bolu, umiec pozbywac sie zlosci, pokonywac
      zmeczenie. Wiele osob sie tego nauczylo aby pozbyc sie depresji.

      >>Trzeba sie uczyc na bledach inaczej sami tworzymy stany depresyjne
      >>dla siebie.
      >To jest oczywista oczywistość, jak mawia nasz b. premier, ale
      >czasami mimo dobrych chęci życie nas przerasta i co wtedy?
      Kiedy pojawia sie poczucie winy nie uczymy sie na bledach bo uwazamy
      siebie za blad, wtedy dzialami przeciwko sobie. Trzeba wybaczyc
      sobie blad aby moc sie uczyc na bledach, nie mozemy winic siebie za
      bledy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • demole Re: SS...... 23.06.08, 12:52
        tak wyglada,
        w tym watku byly dwa logiczne i sensowne posty ktore za chwile wycieto,
        wiec nie sile sie na dorabianie czegokolwiek
        • demole bez komentarza 23.06.08, 12:57
          zadrugapodkarpacie.atspace.org/eugenikapol.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka