aidka
15.06.08, 13:52
Nie mam ochoty .łykać Tableteknawszelkiwypadek, które noszę na
wszelki wypadek w torebce.
I co z tego, że je noszę ?
I tak nie jest lepiej.
Ani bezpieczniej.
Boli.
Wciąż boli.
Ale nie łykam niczego.
Choć powodu, dla którego niełykanie owo miałoby być zwycięstwem –
nie widzę.
Może dla innych byłaby to jakaś victoria.
Może dla innych tak.
Na przykład dla używających na wszelki wypadek aspiryny, alkoholu,
nikotyny, relanium, marihuany, haszyszu, heroiny, kokainy,
amfetaminy, Iczegotamjeszcze.
Może bezbolesne powstrzymywanie się od używania, byłoby dla nich
powodem do zadowolenia.
Choćby malutkiego, jak koliber.
Z tych gatunków tak maciupeńkich, że dających radę spijać nektar
kwiatów.
Dla mnie fakt, że tabletki leżą odłogiem niespozywane, powodem do
zadowolenia nie jest.
Bo i tak boli.
Nawet, gdy jest się tysiące kilometrów chmur, wody morskiej,
słońca, od źródeł bólu.
Nawet tak daleko.
Nie można się zatopić.
Ani w wodzie morskiej, ani w słońcu, które się kocha.
Duszenie się własnymi łzami, które nie płyną.
Bo trzymam je w gardle.
Bardzo
głęboko.
Zdrady, zdrady, zdrady.
Rozwody.
Zdrada kogoś.
Zdrada siebie.
Zdrada w poszukiwaniu.
Zdrada w samotności.
Samotność. Smutek.
Samotność. Smutek.
Sam...Smut...
Sam...Smut....
Sam Smutek.
SS
eS eS.....
A jeśli ktoś zostawia Cię z SS, to to nie jest zdrada?
To nie jest zdrada ?!
Alkohol, prochy...
Alkohol? Prochy?
I SS...
To nie jest zdrada ?
Tak sądził?- źe można na to patrzeć i nic?
Można?
Można.
To znaczy : niektórzy mogą.
Patrzą. I zajmują się sobą.
Jakby nigdy nic :
Praca, pieniądze, praca pieniądze, pieniądze i praca....
I inni ludzie – ci, których mają szczęscie mieć : Mama, Tata...
A także obcy.
Ale nie ta z wiecznym SS. – obca?
Bliska, ale gorzej, niż obca.
Nie życzę mu tego, by poznał, co to jest tak się czuć.