Dodaj do ulubionych

nerwica lękowa

06.11.03, 14:13
Czy z tego mozna wyjść całkowicie? Już cztery lata, okresy lepsze i gorsze,
okresy z lekami (Xanax,Seroxat,obecnie od 4 dni Cipramil)i bez leków,okresy
z terapia i bez terapi ale i tak zawsze jakas niepewność, poczucie braku
bezpieczeństwa, ogranieczenie.
Teraz znowu wszystko się nasiliło nie jem, nie spie, boje sie wychodzić z
domu, boje się zostać sama w domu... Wczoraj miałam pierwsze w tym roku
zajecia na uczelni i co z tego ze wszystkich znam i co z tego ze mnie lubia
i co z tego ze to tylko kilka godzin ze to nie egzamin tylko zwykły
wykład..wyszłam po 15 minutach bo wszystkie obajawy tak się nasiliły że nie
mogłam wytrzymać np.goraco,nerwowe ruchy, uczucie ucisku w gardle, lęk ze
przestaje oddychać, ze sie dławie własną śliną albo łykiem picia, napiecie
mieśni nóg, zawroty, zaburzenia równowagi, wzdecia brzucha...
Teraz jestem zupełnie załamana musze złatwić indywidualny tok zajęć zeby w
grudniu obronić licencjat i nie zmarnować trzech lat nauki. I co z tego ze
napisałam juz prace na 100 stron jak nie moge normalnie funkcjonować. Tak mi
przykro ze własnie moja grupa zaczęła zajecia a ja nie moge tam byc smiac
sie, rozmawiać, wygłupiać jak inni.
Nie wiem co juz odpowiadac gdy pytaja mnie co sie dzieje jestem zmeczona
wymyslaniem powodów przez ktore niby nie moge wyjsc na impreze, kina,
wyjechać za miasto. Te osoby ktore cos tam wiedza o moich problemach i tak
nie sa w stanie mnie zrozumiec nikt tego nie zrozumie jezeli sam nie
doswiadczy.
Forum to odkryłam niedawno jestem zaskoczona ze tyle osób ma podobne
problemy do tej pory myslałam ze jestem jedyna!!!
Obserwuj wątek
    • nicolle Re: nerwica lękowa 06.11.03, 14:39
      yaro napisz do mnie-moze sobie jakos pomozemy-ja mam dokladnie to samo...plus
      silna depresje ...

      Musisz byc silna,mam 2 kolezanki,ktore przezywaja to samo co ja...napisz jak
      chcesz

      Nicolle
      --
      The best things come to those who wait...
    • looserka Re: nerwica lękowa 06.11.03, 14:44
      Wiesz, yaro, jakbym słyszała siebie sprzed lat,kiedy to na dokładkę do depresji
      nekały mnie bardzo nasilone stany lękowe i ataki paniki. Teraz jakby ucichło,
      lęk co prawda zawsze towarzyszy epizodom depresyjnym ,ale juz w mniejszym
      nasileniu. Dlaczego tak sie stalo - nie wiem. Współczuję Ci, bo wiem jak to
      dezorganizuje życie, ale pozytywne w tym wszystkim jest to,że jednak sie
      leczysz. Piszesz, że bierzesz cipramil od 4 dni - może po prostu trzeba
      poczekać, az lek zacznie działać, bo kilka dni to jeszcze za krótko, żeby
      odczuć jakąś poprawę. A poza tym powiem Ci,że mnie na przykład całkiem dobrze
      wytłumiała lęki zwykła hydroxizina.
      Trzymaj się
      jak bedzie bardzo źle, to pisz tutaj i nękaj swojego lekarza - od tego w końcu
      chyba są.
    • lamarta Re: nerwica lękowa 06.11.03, 14:44
      Ja Cię rozumiem, mam podobnie
      Na Twoje pytanie nie umiem odpowiedzieć, czy można wyjść całkowicie. Szczerze
      mówiąc, wydaje mi się to coraz mniej możliwe - im dalej, tym gorzej. Ale może
      się mylę?
      Trzeba próbować... ?
    • kasia_25 Re: nerwica lękowa 06.11.03, 14:48
      Cześć!
      Mam również tą cholerną nerwice. U mnie również raz jest lepiej raz gorzej ale staram się trzymać. U psychiatry się nie leczę, biorę już tylko raz dziennie zapisany przez neurologa pramolan. Nic mi to chyba już nie pomaga, ale pozostaje jakiś tam konfort psychiczny, ze jakby coś to mogę go zażyć. Choruję już też ładnych parę lat (teraz mam 26). Na samym początku, gdy nie zdawałam sobie sprawy co to za choroba (zresztą do tej pory nikt jej nie nazwał po imieniu, sama doszłam do wniosku, ze to nerwica lękowa) odwiedziałm chyba wszystkich możliwych lekarzy, zrobiłam całą masę badań. Nic nie znaleźli oprócz odprostowania kręgosłupa w odcinku szyjnym. Ja również cierpię jak ty na zawroty głowy, uczucie słabnięcia i całą masę innych dolegliwości. Ale teraz już coraz rzadziej dopadają mnie te złe chwile. Jakoś sobie radzę. Zresztą gdybym miała napisać co naprawdę przechodziłam, ile już przeżyłam z tą chorobą to byście sie zanudzili. W każdym razie też bym chciała wiedzieć czy da się z tego wyjść. Również brałam różne leki, ale jedyne co mi naprawdę pomogło to ja sama. Poprostu musiałam sama gdzieś wyjść, jechać i tak zrobiłam. Fakt, ze sama nie wiem jak mi się to udało, ale bardzo chciałam i jakoś poszło. Ja zawaliłam szkołę i to przed samą obroną pracy licencjackiej. Miałam dwa lata przerwy i wróciłam na studia. To właśnie pomogło mi się jakoś pozbierać. Wsiadałam w samochód i z duszą na ramieniu jechałam na uczelnię. W jednym semestrze zaliczyłam 11 przedmiotów a teraz dalej się męczę z pisaniem pracy licencjackiej. Jakoś nie potrafię jej skończyć a czasu już nie mam za dużo. W dalszym ciągu mam problemy z samotnym wychodzeniem z domu, ale w porównaniu z tym co było kiedyś to i tak nie jest źle. Teraz musze już kończyć ale jutro coś jeszcze dopiszę.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie
      Kasia
      • nicolle Re: nerwica lękowa 06.11.03, 14:59
        Kasiu!Widze,ze masz calkiem podobnie jak ja...jak mam wyjsc na ulice to
        sprawdzam ze 100 razy jak mam cos zrobic to dostaje atakow lęku, obecnie jestem
        na silnych srodkach ,ktore je tlumia choc troszeczke,co do kregoslupa szyjnego
        mam to samo:zniesienie lordozy...Najgorsze jest to,ze mam te napadowe bole
        glowy,ktore przechodza pozniej w stan przewlekly i jak zasypiam sie to0 mnie
        boli, a budze sie z bolu. To jest dla mnie najgorsze.Nie jem nie pije nawet
        wody-od wszystkiego mnie odtraca i zamykam sie w sobie,dodatkow mam bardzo
        ciezka sytuacje domowa, ktora dodaje mi mase dodatkowych stresow...Nie wiem co
        bedzie jak chce z tego wyjsc i zyc normalnie a nie zawsze miec leki ze soba"na
        wypadek" .Na pocatku jak zachorowałam to je miałam zawsze ze soba ale pottem
        jak mnie podleczyli to nawet dwazylam sie w tym roku-2 lata od zachorowania-nie
        wziac ich ze soba-hmmm ale to nie bylo dobre-nerwica wrocila z podwojna
        depresja.No coz koncze i Was nie znaudzam.Jak cos to napiszcie tutaj czy na
        mejla.

        Pozdrawiam

        Nicolle
        --
        The best things come to those who wait...
    • mr_hyde Re: nerwica lękowa 06.11.03, 14:58
      Z tego się nie wychodzi najwyżej objawy mogą stać się słabsze ale u mnie to
      była kwestia tylko czasu jakoś samo złagodniało.Na pewno nie pomógł mi żaden
      lek ani żaden lekarz(prędzej zaszkodził).Poza tym jak ktoś przejdzie przez
      silną depresję to nic już nie będzie wyglądać tak samo jak przed ale nie mówie
      że to akurat źle.
    • orlando10 Re: nerwica lękowa 06.11.03, 18:01
      Droga Yara!
      Doskonale Cie rozumiem, ja rowniez od paru lat cierpie na nerwice lekowa, ktora
      utrudnia mi normalne funkcjonowanie. Mam wszystkie objawy, ktore opisalas plus
      klika innych... Dzisiaj chyba od Ciebie dostalam zgloszenie do mojej grupy
      dyskusyjnej. Bardzo bym chciala, zebys przylaczyla sie do nas! Prosze, wyslij
      na moje konto na yahoo opis swojej choroby. Przedstawie go na forum grupy,
      jestem pewna, ze wszyscy beda chcieli Cie przyjac. U nas wszyscy zmagaja sie z
      tymi samymi problemami. Napisz, w grupie razniej, postaramy sie Ci pomoc :)
      Serdecznie pozdrawiam,
      Orlando

      P.S. Dla osob, ktore rowniez chcialyby sie do nas zapisac, podaje adres strony:
      groups.yahoo.com/group/panikarze
    • izzabell Re: nerwica lękowa 07.11.03, 17:39
      Ja czytalam w ksiazce o nerwicach, ze
      jest to choroba CALKOWICIE WYLECZALNA.
      wiec juz neiiwem co myslec, bo niektorzy mowia
      ze da sie tylko nauczyc z tym zyc, zmniejszyc
      leki itp.
      ale moze rzeczywiscie z czasem da sie to wyleczyc
      i pozbyc sie na dobre lekow?
    • katja13 Re: nerwica lękowa 08.11.03, 13:09
      Do dzisiaj wydawało mi się, że nikt nie doświadcza tego co ja, jednak się
      myliłam.
      Choruję kilka lat, kiedyś mówiono, ze to migrena szyjna. Rzeczywiście wiele
      wskazuje na kręgosłup szyjny, też mam zniesioną lordozę szyjną /czy to zbieg
      okoliczności?/. Moje objawy to silne uczucie obręczy albo za ciasnej czapki na
      głowie, drętwienia, ucisk w karku, zaburzenia równowagi. Do tego uczucie braku
      powietrza, niepokój, lęk, że mdleję i inne podobne do Waszych. Te ostatnie
      powodują, ze przestałam chodzić do kina ,teatru. Unikam dużych sklepów, stania
      w kolejce. Jeżeli już gdzieś idę, siadam blisko drzwi, bo nie wiem kiedy mnie
      to złapie.
      Biorę Lexotan, bez niego byłoby jeszcze gorzej. Lekarze /neurolodzy,
      psychiatrzy, ortopedzi/ nie są w stanie mi pomóc. Rozpisałam się.
      Rozumiem Wasze problemy, jesteście młode, uczycie się. Ja mam odchowane
      dziecko, męża i dużo czasu, który najczęściej spędzam w domu, ale i tu nie
      czuję się dobrze.
      Cieszę się, że trafiłam na to forum.
      Pozdrawiam Was serdecznie.
    • banitka1 Re: nerwica lękowa 09.11.03, 23:19
      witam wszystkich
      Od paru lat cierpię na nerwicę lękową. Zaczęło sie to nagle, w ciągu dosłownie
      chwili-paniczny lęk że umieram. Nie wiem czemu. Koszmar ten ciągnął się bardzo
      długo, ciągle byłam na lekach i żyłam od xanaxu do xanaksu, czy tez innego
      świństwa. Trafiłam do dobrego lekarza, który dokładnie mi wytłumaczył
      metodologię powstawania lęku i co za nim idzie mnóstwa niepokojących obiawów.
      Oprócz leków przeciwlękowych brałam również antydepresanty, bo one działają po
      prostu na dłuższy czas. Przeszłam terapię, zresztą nadal przechodzę, sama
      robiłam wszystko, co było w mojej mocy żeby z tego wyjść. Wiem, ze to
      rozumiecie, wiem, ze wiecie jak ciężko w takim stanie jest zrobić co kolwiek i
      jak bardzo bezradny czuje się człowiek, jak powoli traci wiarę i nadzieję.
      Jednak jakos udało mi się wyzwolić z tego lęku. Powiem tak, z autopsji:
      człowiek jest w stanie pozbyć się lęku, ale nigdy nie zapomni o tym i niepokój
      pozostanie. Oczywiście nie będzie on tak dokuczliwy ale będzie taki jak posmak
      po jedzeniu. Teraz jestem na etapie melisy. Różnie to bywa, raz mi ona
      wystarcza a raz nie. Ale już nie panikuję. Nie mam też tych okropnych obiawów.
      Potrafię się cieszyć życiem, ale już nie tak bardzo jak przed tem. Jest we mnie
      jakiś smutek i poczucie, że w obliczu problemów psychicznych człowiek jest
      bezradny. Wierzę, ze kiedyś odzyskam swoją radość życia. Chociaż już jestem
      dumna z siebie.
      pozdrawiam ciepło Banitka
      • katja13 Re: nerwica lękowa 12.11.03, 13:12
        Hej, czy Twoja terapia to tylko leki czy także psychoterapia?
        Twój list jest optymistyczny, daje wiarę, że możliwe jest wyjście z tego.
        Miałaś szczęście do lekarza i silną wolę. Jeżeli pomaga Ci melisa, to chyba nie
        jest źle. Ja zwykle biorę małe dawki lexotanu, ale myślę, że się od niego
        uzależniłam.
        Możesz być z siebie dumna.
        Pzdrawiam Katja
    • gajowy2000 Re: nerwica lękowa 12.11.03, 22:23
      Nawet nie wiesz , ile siły znajdziesz w sobie, aby z tego wyjść!
      Często lęk jest efektem konfliktow - nierozwiazanych i nawarstwiających się- z
      otoczeniem i samym sobą.
      Lęk nie zabija.Zabija twoją chęc życia myslenie o nim i podporządkowywanie się
      jego destrukcji...Powoli go oswajaj.Straci na natężeniu - jeżeli zaczniesz
      uciekać w samotnosc- mozesz przegrać.
      Wiem coś o tym - walczyłem z tym dlugo.
      • izzabell Re: nerwica lękowa 12.11.03, 22:34

        > Lęk nie zabija.Zabija twoją chęc życia myslenie o nim i podporządkowywanie
        się
        > jego destrukcji...Powoli go oswajaj.Straci na natężeniu - jeżeli zaczniesz
        > uciekać w samotnosc- mozesz przegrać.
        > Wiem coś o tym - walczyłem z tym dlugo.

        W jaki sposob polecasz oswajanie leku?
        walczyles z nim dlugo.... czyli juz wygrales? jakim sposobem to ci sie udalo?
        terapie, leki, czy jakeis wlasnie oswajanie behawioralne? :)
        Myslisz ze mimo lęku trzeba sie jakos przelamywac i "Wchodzic w lekowe
        sytuacje" ?
      • damuu Re: nerwica lękowa 18.11.03, 10:09
        Kochani, czytam sobie Wasze wypowiedzi i pomyslalm, ze moze mi pomozecie.
        Mam nadzieje, ze nie stwierdzicie, ze moj problem jest banalny i glupi.
        Ok, przechodze do sedna.
        Przez pewien czas spotykalam sie z mezczyzna, ktory pewnego razu powiedzial mi
        ze mial (ma) depresje. Niemniej wszystko bylo w porzadku, czeste spotkania,
        mile rozmowy etc.
        Jednak po pewnym czasie powiedzial mi,ze ostatnio bal sie wyjsc z domu. Troche
        to zbagatelizowalam. Znow bylo w porzadku i dobrze.
        Niestety, potem przez mniej wiecej tydzien, cos sie zmienilo. Wykrecal sie od
        spotkan, ale twierdzil ze chce mnie widywac i ze mu zalezy. Po ktorym odwolanym
        spotkaniu, nie wytrzymalam. Powiedzialm, ze jesli odwoluje spotkania, to
        oznacza ze mu nie zalezy, wiec lepiej to zakonczyc. On prawie nic nie mowil,
        tylko tyle , ze dzis nie jest w stanie wyjsc z domu i wiedziec kogokolwiek i ze
        to wszystko nie jest takie proste. Gdy pytalam, cze chce nadal tej znajomosci,
        cichutko odpowiadal, ze tak po czym milczal.
        Teraz nie wiem czy postapilam dobrze. Moze faktycznie depresja znow sie
        naslila, tylko dlaczego nie chcial mi o tym powiedziec, porozmawiac? Nie jestem
        w stanie czytac w jego myslach i nie wiem, czy takie zachowanie, nie bylo
        wykretem i nieumiejestnoscia zakonczenia znajomosci.
        Jesli ktos doczytal to do konca i bedzie mial chec troche rozjasnic mi w
        glowie, bede wdzieczna.
        Dodam, ze bardzo mi na nim zalezy i chcialabym mu pomoc.
        Pozdrawiam,
        Damuu
        • izzabell Re: nerwica lękowa 19.11.03, 11:53
          Damuu,
          jak czytalam to co napisalas, to tak jakbym wiedziala co czuje
          twoj chlopak :) bo sama mam problemy z wychodzeniem z domu.
          I tez bardzo bym chciala isc, spotkac sie ze znajomymi i wogole
          tak jak dawniej, ale poprostu nie jestem w stanie!
          i wlasnie nieiwem moze podobnie on ma? ze tez mu na tobie zalezy
          chcialby sie spotykac itp. ale poprostu to czesto jest silniejsze
          od nas samych. i ze czegos chcemy to ma male znaczenie..
          jak tak jest to napewno trudna musi byc dla neigo sytuacja, bo
          z jednej strony chcialby sie spotkac, a z drugiej nie moze.
          a pewnie tez zastanawia sie co ty o tym pomyslisz, ze niby mowi
          ze chce, a sie nie spotyka!
          Dla ciebie tez to musi byc trudne, bo w sumie chceszs ie
          spotykac z czlowiekiem,... a on nie jest w stanie....


          pozdrawiam,iza
          • alternatywka Re: nerwica lękowa 21.11.03, 19:05
            jejku.. co za pocieszenie:) nie jestem sama.
            u mnie zaczęło się niedawno. w wakacje,ale przeszło
            przerwa i wróciło. pani psycholog powiedziała że
            to napady lęku. psychiatra zapisał jakieś tabletki
            ale nie wiem czy mam je brać? bo to najłatwiejsze
            no a psychotropy dziąłają na mózg. i boję uzależnić
            i w ogóle..i wciąż wierzę ze dam sobie rade.
            chociaż nie zawsze. najgorsze jest ze właściwie nikt
            z bliskich mnie nie rozumie. bo jak komuś kto tego
            nie przeszedł wytłumazcyć że w Kościele nie moge wstać
            bo sie mi wszystko zacznie trzaśc i się zrobi duszno
            i serce zacznie latać jak oszalałe i albo zemdleję
            albo zwariuję? to pojawia sie w duzuych grupach ludzi.
            nigdy nie mialam problemów ze szkołą a teraz na myśl
            o pójściu do tablicy totalna panika.nawet jesli umiem.
            a kiedy wychodze na korytarz wszystko wraca do normy.
            nie wiem co robić. przecież nie ucieknę od szkołyod ludzi.
            tak sobie myśleę, że jeśli przejdzie
            już nic nie bedzie w stanie mnie załąmać.

            ale się rozpisałam. ale może przeczyta to ktoś kto
            mnie zrozumie. a to naprawdę fantastyczne
            ze nie jestem sama:)
            • orlando10 Re: nerwica lękowa 21.11.03, 19:58
              Alternatywka,
              Oj wielu nas jest, wielu... Witaj w klubie :) Zapraszam do internetowej grupy
              wsparcia dla osob z zaburzeniami lekowymi:
              groups.yahoo.com/group/panikarze
              Pozdro, Orlando
    • kasia711 Re: nerwica lękowa 24.11.03, 18:22
      Piszę troche pozno, ale dopiero teraz znalazlam te strone. Rowniez mecze sie z
      nerwica lekowa juz dwa lata i szczerze watpie w mozliwosc powrotu
      do "normalnosci". Podobnie jak inni mam lepsze i gorsze okresy, ale ostatnio
      objawy znowu sie bardzo nasilily. Walcze, aby rano wyjsc z domu do pracy, w
      nocy nie moge spac bo juz sie denerwuje, ze rano musze wyjsc. Unikam zakupów w
      marketach, wyjscie do Kosciola to koszmar, wiec juz od miesiecy nie chodze.
      Oczywiscie do tego dochodza pozostale objawy jak ucisk w zoladku, kolatanie
      serca, klopoty z oddychaniem, zaburzenia rownowagi, mrowienie i sztywnienie
      konczyn, zaslabniecia itd, itd. Jestem juz tym wszystkim ogromnie zmeczona i
      czarno widze przyszlosc i mozliwosc wyleczenia. Pozdrawiam
    • malyformat Re: nerwica lękowa 26.11.03, 15:17
      Ludziska, co wy tutaj wypisujecie!!! Wiem, ze jest listopad niebezpieczna, jak
      wiadomo dla nerwicowcow pora:), ale przestancie ciagle o tej beznadzieji, braku
      sensu, smutku itd itp!!! Sam lecze sie na nerwice... zaraz niech policze - piec
      lat, a choruje dokladnie od jesieni 1995 r. mam wiec za soba niezly staz:) i
      wiem co nieco o tej chorobie. Mam za soba terapie grupa, w ktorej
      uczestniczylem przez cztery miesiace, a od dwoch lat chodze na indywidualne
      zajecia. Zakonczylem je dwa miesiace temu, bo sadzilem, ze juz jestem zdrowy...
      zapomnialem po prostu, jak trudno sie pozbyc tej przypadlosci. Ale wiem jedno,
      ba jestem o tym przekonany - z nerwicy mozna wyjsc!! Wiem, ze jest ciezko, bo
      doskonale znam te wszystkie objawy. Wiem ile trzeba sily, zeby wyjsc z domu,
      ba - wstac z lozka!! Wiem, jak chcialoby sie ze znajomymi, normalnie, po
      prostu, bez tego cholernego, niepojetego leku!!! Znam to wszystko. Tez wiele
      razy sadzilem, ze jest juz po mnie, ze to nie ma sensu, ze ja to po prostu
      musze skonczyc, bo nie chce, nie moge sie zgodzic na zycie w inwalidztwie,
      inwalidztwie, ktorego sensu nie rozumiem, z ktorym pogodzic sie nie moge.
      Wlasnie moze moja niezgoda na to co dzialo sie ze mna sprawila, ze skonczylem
      dwa kierunki studiow i kazdy z nich skonczylemw po czterech latach studiowania.
      To nie sa przechwalki - chce zebyscie zrozumieli, jaki to byl dla mnie
      wysilek!! Ale dualo sie, i wcale az tak duzo mnie to nie kosztowalo. Bo tak
      naprawde kosztowna jest walka z nerwica - reszta to betka. Tak myslalem. Teraz
      wiem, ze moje studiowanie to byla ucieczka przed choroba, bo musialem sie czyms
      zajac, zeby nie myslec. Teraz tez wiem, ze ucieczka do nikad nie prowadzi. sam
      lek jest przeciez ucieczka i wiadomo dokad nas wiedzie. Niestety, zeby stanac
      twarza twarz z samym soba trzeba na to czasu, cierpliwosci, poblazliwosci wobec
      samego siebie. I duzo wiary, ze to sie uda!!! A udac sie musi:) Na to trzeba
      jednak czasu. Zostalismy, niestety, wadliwie zaprogramowani, przez zycie,
      rodzicow, kogo tam jeszcze, i teraz trzeba sie nauczyc zyc od poczatku!!
      Jak trudne jest to zadanie wiem po sobie, bo od dwoch tygodni mam silny nawrot
      choroby i w przyszlym tygodniu ide do mojej psychoterapeutki. Alez wiem, ze
      predzej czy pozniej wyzwole sie z tej dziwnej choroby, bo juz bylem po tej
      drugiej stronie, po zdrowej stronie.
      Byc moze czytacie moja wypowiedziec z rozdraznieniem, lub moze sadzicie, ze
      najadlem sie prozaka:) nie, nigdy nie zazywalem lekow. Po prostu, wiem, ze z
      nerwicy mozna wyjsc. Mowie to ja, ktory kiedys nie mogl z domu wyjsc z obawy
      przed... no wlasnie, przed wszystkim, a miesiac temu wyjechalem na urlop do
      Londynu i dalem sobie swietnie rade.
      Uszy do gory!!!!
      Pozdrawiam!!!
      jesli ktos chce moge podac namiary na swietny osrodek terapeutyczny w Krakowie
      • sklonowana40 Re: nerwica lękowa 26.11.03, 20:53
        Ano pisza i ja tez dodam... Skonczylam leczenie w osrodku z wypisem ZDROWA,
        wyszlamz a maz , urodzilam dziecko, jezdzilam sama samochodem do Gdanska (z
        Kraka to kawalek), swiat nalezal do mnie. I sie skonczylo. Teraz mam ostra
        faze depresji, biore leki i jakos mi coraz trudniej przychodzi uwierzyc w to,
        ze minie na zawsze. Ciesze sie, ze Tobie sie udało....
        Zdradz ktory to osrodek w Krak, bo umre z ciekawosci:-)
      • yara Re: nerwica lękowa 10.12.03, 18:39
        mija juz ponad miesiac od kiedy zaczęłam ten wątek dawno tu nie zagladałam i
        jestem zaskoczona ze dalej jest czytany ja juz nie wiem jak z ta nerwica
        lekowa jest czy da sie z niej wyjsc czy nie czasami wydaje mi sie ze wyjscia
        juz nie ma a jedyna w miare normalna egzystencja to ta na xanaxie... ale z
        drugiej strony u mnie xanax zaczyna działac zanim jeszcze jego farmakologiczne
        działanie sie rozpocznie czasami juz sie z tego smiej ze podswiadomosc to taka
        agentka i ze niby tak łatwo ja oszukac a z drugiej strony tak ciezko
        przestawic wczoraj obroniłam prace licencjacka z wyróznieniem i brawami ale
        tym sie nie ciesze bo broniłam sie z nim z xanaxem a wiem ze na dłuzsza mete
        to nie jest dobre wyjscie tak nie mozna zyc ale probuje walczy i zamierzam isc
        na zywiol obserwowac organizm i smiac sie z tego jak bedzie mnie brało zreszta
        zaczynam juz dobrze poznawac cały ten mechanizm tylko jeszcze niestety z
        opanowaniem objawów mam problemy... ale wszyscy z panika głowy do góry nuie
        damy sie tej głupiej chorobie
    • slonikus Re: nerwica lękowa 04.12.03, 13:52
      Witajcie,

      jestem przerazona. Mam nerwice lekowa dokladnie od 14.10 tego roku, czyli od
      poltora miesiaca. Zaczelo sie silnym atakiem w srodku nocy, waleniem serca i
      bezdechem, przyjechala karetka, dostalam zastrzyki uspokajajace. Caly dzien
      dochodzilam do siebie, potem bylo lepiej. Przez tydzien. Po tygodniu mnie
      dorwalo znowu, w metrze. Nie mialam lekow. Przyjechal moj chlopak i mi je
      przywiozl. I od tamtej pory czuje sie chora. Codziennie.

      Jestem juz na lekach antydepresyjnych (od soboty) i mam zawsze przy sobie
      Alprazolam (to niemiecki odpowiednik Afobamu).

      Mam dosc. Wszyscy maja dosc.

      Nie moge normalnie funkcjonowac. Boje sie jezdzic kolejka i metrem. Boje sie byc
      sama w domu. Ciagle mi slabo, mdlosci, problemy z oddechem, walenie serca.
      Gonitwy mysli.

      A przy tym wszystkim, po roku walki, wlasnie spelnily sie moje marzenia.
      Dostalam sie na studia, na wymarzonym uniwersytecie. Przeprowadzilam sie wlasnie
      do Berlina na dobre. Jestem blisko mojego Ukochanego, po 3 latach kursowania
      miedzy Polska a Niemcami (on jest Polakiem). I jaka to ironia -- wlasnie teraz
      -- tak trudno mi sie tym cieszyc. Ba, nie moge za barzdo korzystac z tego, bo
      poltoragodzinny wyklad to dla mnie katorga. Jeszcze niedawno siadalam w srodku
      sali, teraz juz z brzegu, boje sie, ze znowu bede musiala wychodzic w trakcie.
      Zawsze mam przy sobie poltoralitrowa butelke wody, ktora mi barzdo pomaga i moje
      leki. I komorke.

      Wiem, ze musze byc silna i sama sobie radzic, bez pomocy innych, bo tylko tak
      moge przelamac leki. Sek w tym ze to jest lek przed atakiem, a nie przed czyms
      konkretnym!

      Ostatnio narysowalam moj Strach. Choc nie umiem rysowac, wyszedl przerazliwie
      realistycznie. Teraz zawsze moge go kopnac jak przychodzi, bo juz wiem, jak wyglada.

      Troche mnie podlamaly Wasze posty. Nie sadzilam, ze to moze sie tak ciagnac!!!

      Chce sie zapisac na psychoterapie tutaj. Znalazlam w calym Berlinie tylko 5
      polskojezycznych psychologow... Zaraz bede dzwonic. Podobno miesiac czekania to
      sukces i raczej nie mam na to co liczyc, ze tak szybko.

      Wierze mocno w prace nad soba, nad moja swiadomoscia i mysle, ze to jest to, co
      moze mi pomoc, a tymczasowo leki.

      Nie wierze, ze z tego nie da sie wyjsc!!!

      Czy ktos z Was mieszka moze w Berlinie? Albo ma tu jakies doswiadczenia z
      psychologami/psychoterapeutami (jaka to roznica? nie wiem)?

      Odezwijcie sie!

      Asia.
    • karsmo Re: nerwica lękowa 04.02.19, 10:05
      Witam
      Mój głos w dyskusji dotyczący etiologii, profilaktyki oraz zarysu terapii zaburzeń lękowych w nurcie behawioralno - poznawczym.
      oczamipsychiatryterapeuty.blogspot.com/2019/02/pani-doktor-boje-sie-zamknietych.html
      Pozdrawiam. Życzę powodzenia w walce z problemem lękliwości i szukaniu spokoju wewnętrznego.
      • xawery39 Re: nerwica lękowa 04.02.19, 11:16
        Artykuł bardzo dobrze ujmujący przyczyny zaburzeń nerwicowych i depresyjnych . Dożyłem prawie 80 tki i zmagam się z tymi
        problemami od dzieciństwa. Otoczenie społeczne , zwłaszcza warunki w kręgu rodzinnym w okresie dzieciństwa i dorastania to decydujący czynnik dalszych losów. Mądrzy rodzice i rodzeństwo to fundament całego zycia.

        --
        Czy lepiej jest głosić kłamstwo , które może zaowocować dobrem , czy prawdę , która może zrodzić zło ?
    • biala.zabka Re: nerwica lękowa 19.12.19, 13:42
      Dzięki bardzo wszystkim za wasze posty. Ja z nerwicą zmagam się od bardzo dawna, chyba od dziecka, pierwsze stany lękowe miałem w podstawówce przed każdym sprawdzianem, szkoła średnia była bardzo trudna, wiadomo w chorobie to człowiek ma otępiony mózg i koncentrację więc nie zawsze ta nauka przychodziła mi z łatwością. Do dzisiaj mam problem z zapamiętywaniem. Często coś mylę, przekręcam. Największy ból przeżyłem jak straciłem pracę po 3 latach. Był to wielki szok dla mnie. Było to parę lat temu jednak wspomnienia pozostają. Przeszedłem zus, trafiłem na pomocnego lekarza psychiatrę który mi pomógł otrzymać rentę z zusu, byłem na zasiłku 1,5 roku i później znowu znalazłem pracę. Pracuję 1,5 roku ale muszę zmienić firmę.

      Mogę powiedzieć że każdy musi sam znaleźć sposób na lęki, na nerwicę, najważniejsza jest świadomość że coś takiego się ma. Próbuje się nie bać. Zachowuję dystans np. jak jadę samochodem i nie mam poczucia że będzie wypadek. Kiedyś się bałem jeździć autem. Dzisiaj jeżdżę wolniej więc to mnie tak nie stresuje.

      Unikam stresów bo to największa pułapka na nerwicę. Miałem też depresję, choć ona wraca, biorę leki, tylko asertin, pomaga mi, jednak jestem mądrzejszy o doświadczenie i kontroluję w jakimś sensie tą chorobę choć ona się pojawia na nowo.

      Dużo im daje sport, spacery, modlitwa, ogólnie jestem pogodzony z życiem, mam żonę, ojca, których mocno kocham, są mi bardzo bliscy. Chciałbym mieć stała pracę i o to walczę, staram się i modlę się. To jest mój główny problem na dzisiaj.

      Moja była dziewczyna też miała nerwicę lękową ale mniejszą, sama sobie radziła. Porównując nas, myślę że była bardziej inteligenta i sprytniejsza niż ja. Choć też jestem inteligentny ale nie tak szybki jak ona. Są różne objawy. Moja żona np. nie jeździ samochodem bo się boi bo ma słaby wzrok. Często te lęki mają jakieś podłoże i dobrze rozumieć skąd się one biorą.

      Na pewno - nie piję alkoholu , jak piłem to miałem jeszcze większe lęki. Trzeba unikać stresu.

      Trzeba dbać o stres - praca - teraz jak coś się dzieje złego w firmie to idę na l4 i nara. Albo idę na spacer po pracy i to mnie przewietrzy i nie mam takiego stresu.

      Jak byłem młodszy to tego stresu było więcej teraz jest go mniej, czuję się bardziej komfortowo - mam jakieś wykształcenie, coś potrafię, jestem zdrowy, trochę mam pieniędzy, mam mieszkanie, więc te wszystkie moje potrzeby są zapewnione. Nie mam kredytu itp. Nie mam czego się bać. Jedną poważną sprawę przeszedłem w życiu więc nie mam długów itp.

      Grunt to się dobrze poznać, nie spieszyć się, nie robić pochopnych decyzji w życiu, mieć jakąś bazę w życiu.

      Trzeba pamiętać - 2 raz można podejść do egzaminu, nic się nie stanie jak się nie zda za 1 razem, będzie to kosztować dodatkowe pieniądze ale nie można się łamać. Trzeba realnie patrzeć na problem bo w lęku jest taka tendencja, że patrzy się na problem jak na coś co się nie da przeskoczyć. Sam przez to przechodziłem.

      Dzisiaj wiem że jak stracę pracę zawsze jest zus, 2 tyś zł zawsze miesięcznie wpadnie z zasiłku chorobowego później znajdę sobie coś nowego. Wiem jak sobie poradzić.

      swego czasu czytałem blog pani Vivian: psychoterapia.ws/psycholog-vivian-fiszer/

      Dużo mi pomógł.

      Stresowałem się ślubem, udał się, było pięknie, ale nie tylko ja, jak rozmawiałem z jednym z prawników, to też się bał swojego ślubu więc stres to jest coś nad czym da się pracować i z czym da się żyć.

      Choć wiem, że niektórzy mają silniejszą psychikę i lepiej sobie radzą ze stresem, inni gorzej, grunt dobrze poznać siebie.
      • xawery39 Re: nerwica lękowa 22.12.19, 10:35
        Zajrzyjcie na blog k a r s m o ! Jest tam o psychopatach i jak się przed nimi bronić !

        --
        Najciekawsza wyprawa , to podróż wgłąb siebie , a najpiękniejszy widok to krajobraz ludzkiej twarzy.
        Krzysztof Kieślowski
        • xawery39 Re: nerwica lękowa 23.12.19, 10:59
          Raz jeszcze zachęcam do przeczytania blogów w poście Karsmo na temat syndromu ofiary i osobowości psychopatycznej .
          Moim zdaniem do powstawania syndromu ofiary u bardziej wrażliwych osób może przyczyniać się religia chrześcijańska , która w każdym człowieku każe widzieć cząstkę Boga i wybaczać krzywdzicielowi a i jeszcze go miłować.

          --
          Czy drogowskaz idzie w kierunku, który pokazuje ?
          • xawery39 Re: nerwica lękowa 23.12.19, 11:11
            Z treści blogu na temat psychopatów wynikałoby ,że większość ludzi aktywnych społecznie ,bohaterów i bojownikow ma osobowość psychopatyczną . Ponadto jest ona promowana w procesie ewolucji poprzez dobór płciowy. Samice wybierają do rozpłodu najbardziej energicznego i agresywnego samca a i " za mundurem panny sznurem ". Po co w takim razie rodzą się też osobniki te bardziej wrażliwe ? A może nadmiar psychopatów doprowadza do wyniszczenia gatunku ?

            --
            Czy drogowskaz idzie w kierunku, który pokazuje ?
            • xawery39 Re: nerwica lękowa 23.12.19, 11:21
              Osobowość psychopatyczna cechuje przywódców wszelkiej maści , szczególnie religijnych i ideologicznych . A i kierownikiem zespołu specjalistów zostaje najczęściej nie największy specjalista ale największy egoista.

              --
              Czy drogowskaz idzie w kierunku, który pokazuje ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka