• mala200333 Re: wiersze 27.02.11, 21:45

      www.youtube.com/watch?v=d_B8RfYX7I4&feature=player_embedded
    • mala200333 Re: wiersze 01.03.11, 14:49

      Leszek Kamiński

      Na prawo od grani

      Na prawo
      od grani
      sosna wyrasta wysoko
      drzewo dumne
      tutejsze
      w niej - dusza górala

      Myślę
      o lecie
      ciepło porusza serca
      spodobała mi się góralka
      z warkoczem
      na wietrze rozwianym
      to nic
      że nie ma wianka
      przecież są góry i łąka
      kwiatów cała gromada
      a wszystko pachnie cudownie
      krew burzy - gorącą miłością

      Może przyśni mi się - góralka
    • zamyslona_7 Re: wiersze 02.03.11, 19:53
      https://merlin.pl/Wiersze_Edward-Stachura,images_product,6,83-85318-61-5.jpg
    • zamyslona_7 Re: wiersze 02.03.11, 19:54
      https://merlin.pl/Wiersze_Maria-Pawlikowska-Jasnorzewska,images_product,7,83-85318-44-5.jpg
    • zamyslona_7 Re: wiersze 02.03.11, 19:55
      https://merlin.pl/Sentymenty_Agnieszka-Osiecka,images_product,25,83-87498-84-X.jpg
    • black_jotka Re: wiersze 07.03.11, 18:51
      Leszek Kamiński

      Mam coś nietypowego. Będzie to cały zwariowany cykl "Szatniarza"

      Szatniarz I...

      Szatniarz
      miał oczy ukośne
      to spowodowało
      że zamienił się w kota
      i powiesił się jak palto
      - na wieszaku.

      Jego kolczyki
      zaczęły świecić blaskiem
      jednostajnie zmiennym - rubinów
      w nich odwrotnie
      usadowionych.

      Więc szatniarz...
      postanowił obliczyć
      całkę hiperbolizacji
      nachyloną pod kątem oczywistym
      do drugiej pochodnej - urojonej
      dzielonej przez zero.
      Wynikiem było
      zatrzymanie się wszechświata

      Spowodowało to pewne komplikacje
      w II sferze życia!

    • rawik-is-me Re: wiersze 13.03.11, 15:34

      Bozena Helena Mazur-Nowak
      oczu moich zielen


      zawolam Ciebie i
      wybiegne na spotkanie
      boso wybiegne
      suknie ubiore szkarlatna
      i naszyjnik z kropel rosy
      wlosy rozpuszcze
      i wiatr je bedzie piescil

      na rozstaju drog
      czekala bede
      moje usta zmyslowe
      zyczenia beda szeptaly
      moje cialo drzace
      twoich dloni spragniopne
      moje serce milosci pelne

      uslyszysz jak wolam
      nadlecisz jak ptak
      zachwycisz sie
      oczu moich zielenia
      i zostaniesz juz tak
      w tym zachwycie
      na zawsze ...
    • mala200333 Tuwim: wiersze 14.03.11, 17:13
      Wiosna
      (dytyramb)

      Gromadę dziś się pochwali,
      Pochwali się zbiegowisko
      I miasto.
      Na rynkach się stosy zapali
      I buchnie wielkie ognisko,
      I tłum na ulicę wylegnie
      Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
      Świętować wiosnę w mieście,
      Świętować jurne święto.
      I Ciebie się pochwali,
      Brzuchu w biodrach szerokich,
      Niewiasto!

      Zachybotało!
    • mala200333 Re: wiersze 14.03.11, 17:42
      SERCE Z BURSZTYNU

      Nic już nie powiem bo nic to nie da
      i tak tylko ty moich słów nie słyszysz
      gdybym próbował to wyglądałoby
      jakbym do smutku chciał uśmiech przyszyć.

      Tyle tych marzeń z tobą związanych
      dotyków rąk twoich których nie było
      myślałem o tym że mi się spełnią
      chyba dlatego że mi się śniły.

      Lecz nie do końca jest to prawdziwe
      by na marzeniach czasu nie trwonić
      bo dalej nie wiem skąd mi się wzięło
      to bursztynowe serce w mej dłoni?

      Zawsze myślałem że ty mi je dałaś
      a może myśleć po prostu tak chciałem
      nie wiem jak szukać mam tej dziewczyny
      od której serce z bursztynu dostałem?

      Zbyszek Żurkan.
    • flissy Re: wiersze 15.03.11, 09:09
      Od dworu, spod lasa, z wioski,

      Smutna wybiega dziewica,

      Rozpuściła na wiatr włoski

      I łzami skropiła lica.



      Przybiega na koniec łączki,

      Gdzie w jezioro wpada rzeka;

      Załamuje białe rączki

      I tak żałośnie narzeka:



      "O wy, co mieszkacie w wodzie,

      Siostry moje Świtezianki,

      Słuchajcie w ciężkiej przygodzie

      Głosu zdradzonej kochanki.



      Kochałam pana tak szczerze,

      On mię przysięgał zaślubić,

      Dziś księżnę za żonę bierze,

      Krysię ubogą chce zgubić.



      Niechże sobie żyją młodzi,

      Niech się z nią obłudnik pieści,

      Niech tylko tu nie przychodzi

      Urągać się z mych boleści.



      Dla opuszczonej kochanki

      Cóż pozostało na świecie?

      Przyjmijcie mię, Świtezianki!

      Lecz moje dziecię... ach, dziecię!"



      To mówiąc rzewnie zapłacze.

      Rączkami oczy zasłoni

      I z brzegu do wody skacze,

      I w bystrej nurza się toni.



      Wtem z lasu, gdzie się dwór bieli,

      Tysiączne świecą kagańce,

      Zjeżdżają goście weseli,

      Muzyka, hałas i tańce.



      Lecz mimo tego hałasu

      Płacz dziecięcia słychać w lesie,

      Wierny sługa wyszedł z lasu

      I dziecię na ręku niesie.



      Ku wodzie obraca kroki,

      Gdzie łoza, gęsto spleciona,

      Wzdłuż wykręconej zatoki

      Okryła rzeki ramiona.



      Tam staje w ciemnym zakątku,

      Placze i woła: "Niestety!

      Ach, któż da piersi dzieciątku!

      Ach! gdzie ty, Krysiu, ach, gdzie ty?"



      "Tu jestem, w rzece u spodu, -

      Cichy mu głos odpowiada -

      Tutaj drżę cała od chłodu,

      A żwir mnie oczki wyjada.



      "Przez żwir, przez ostre kamuszki

      Fale mnie gwałtowne niosą;

      Pokarm mój koralki, muszki.

      A zapijam zimną rosą".



      Lecz sługa, jak na początku,

      Tak wszystko woła: "Niestety!

      Ach, któż da piersi dzieciątku?

      Ach, gdzie ty, Krysiu, ach, gdzie ty?"



      Wtem się coś z lekka potrąci

      Śród kryształowej przezroczy,

      Woda się z lekka zamąci,

      Rybka nad wodę podskoczy;



      I jak skałka płaskim bokiem

      Gdy z lekkich rąk chłopca pierzchnie,

      Tak nasza rybka podskokiem

      Mokre całuje powierzchnie.



      Złotymi plamki nadobna,

      Kraśne ma po bokach piórka,

      Główka jak naparstek drobna,

      Oczko drobne jak paciórka.



      Wtem rybią łuskę odwinie,

      Spójrzy dziewicy oczyma;

      Z głowy jasny włos wypłynie,

      Szyjka cieniuchna się wzdyma.



      Na licach różana krasa,

      Piersi jak jabłuszka mleczne,

      Rybią ma płetwę do pasa,

      Płynie pod chrusty nadrzeczne.



      I dziecię bierze do ręki,

      U łona białego tuli,

      "Luli - woła - mój maleńki,

      Luli, mój maleńki, luli".



      Gdy dziecię płakać przestało,

      Zawiesza kosz na gałęzi

      I znowu ściska swe ciało,

      I główkę nadobną zwęzi.



      Znowu ją łuski powleką,

      Od boków wyskoczą skrzelki,

      Plusła i tylko nad rzeką

      Kipiące pękły bąbelki.



      Tak co wieczora, co ranka,

      Gdy sługa stanie w zakątku,

      Wraz wypływa Świtezianka,

      Żeby dać piersi dzieciątku.



      Za cóż jednego wieczora

      Nikt nie przychodzi na smugi?

      Już zwykła przemija pora;

      Nie widać z dziecięciem sługi.



      Nie może on przyjść tą stroną,

      Musi zaczekać troszeczkę,

      Bo właśnie teraz pan z żoną

      Poszli przechadzką nad rzeczkę.



      Wrócił się, czekał z daleka,

      Za gęstym usiadłszy krzakiem;

      Lecz próżno czeka i czeka,

      Nikt nie powracał tym szlakiem.



      Wstaje i dłoń w trąbkę zwinął,

      I patrzył przez palców szparę,

      Ale i dzień już przeminął,

      I mroki padają szare.



      Czekał długo po zachodzie,

      A gdy noc gwiazdy zapala,

      Zbliża się z lekka ku wodzie

      I śledzi oczyma z dala.



      Przebóg! cudy czy moc piekła!

      Uderza go widok nowy.

      Gdzie pierwej rzeczułka ciekła,

      Tam suchy piasek i rowy.



      Na brzegach porozrzucana

      Wala się odzież bez ładu,

      Ani pani, ani pana

      Nie widać nigdzie ni śladu.



      Tylko z zatoki połową

      Sterczał wielki głazu kawał

      I dziwną kształtu budową

      Dwa ludzkia ciała udawał.



      Zdumiewa się wierny sługa,

      Rozpierzchłych myśli nie złowił;

      Przeszła godzina i druga,

      Nim wreszcie słówko przemówił.



      "Krysiu, o Krysiu!" - zawoła:

      Echo mu "Krysiu" odpowie,

      Lecz próżno patrzy dokoła,

      Nikt nie pokazał się w rowie.



      Patrzy na rów i na głazy,

      Otrze pot na licu zbladłem,

      I kiwnie głową trzy razy,

      Jakby chciał mówić: już zgadłem.



      Dzieciątko na ręce bierze,

      Śmieje się dzikim uśmiechem,

      I odmawiając pacierze

      Wraca do domu z pośpiechem.
      • mala200333 Re: wiersze 15.03.11, 14:59
        Troche weselsze:


        „Świntuszki”
        1.Kawaler
        Czeka w kolejce
        na lejce

        2.Ogłoszenie
        Poszukuję żądła – pszczoła.
        Oddałbym Ci swoje
        ale się boje – truteń

        On,
        Ona
        i błona.


        Niech Pan zaczyna
        bo przyjdzie rodzina.

        5.Czyste sumienie
        Sama chciała,
        więc dała.

        6.Agroturystyka
        On na chodzie
        a Ona w ogrodzie.

        7.Pochwała
        Rzekła mu dumnie
        „ale Pan umie”

        8.Nagana
        Rzekła mu po pracy
        „Byli lepsi junacy”

        9.Bigamista
        Ma swoje zalety
        mieć 4 kobiety.

        10.Bez słów
        On był dziki,
        Ona łania
        nie było gadania.
    • ewelina333.3 Tuwim...: wiersze 16.03.11, 14:22
      Do krytyków
      A w maju
      Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
      Na przedniej platformie tramwaju!
      Miasto na wskroś mnie przeszywa!
      Co się tam dzieje w mej głowie:
      Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
      Wesoło w czubie i w piętach,
      A najweselej na skrętach!
      Na skrętach - koliście
      Zagarniam zachwytem ramienia,
      A drzewa w porywie natchnienia
      Szaleją wiosenną wonią,
      Z radości pęka pąkowie,
      Ulice na alarm dzwonią,
      Maju, maju! - -
      Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
      Wielce szanowni panowie!...

    • jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:00


      ...Et arceo



      Odi profanum vulgus. Kościół czy kawiarnia,Republika czy koni, wiec szewców czy armia,Naród, gmina, rodzina, uczelnia, czytelnia -Wszystko chaos i zgroza, i pustka śmiertelna.I w tym hucznym stuleciu tyrańskiej wspólnoty,Śród głupich wielkorządców i tępej hołoty,Gdzie patos lwi rozdyma mrówczą krzątaninę,Gromadząc ludzkość w nudną, mieszczańską rodzinę,Gdzie pustego kościoła krzykliwi papieżeNa gruzach Babilonu - babilońskie wieżeWznoszą pośród szwargotu wyszczekanych maszyn,A chciwa czerń szpieguje samotność serc naszych,W tym wieku rozjątrzonym, wydętym, okrutnym -Przechodzę, mijam, milczę: obcy, zimny, smutny.

      Tuwim
      • jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:02
        ***Zmęczony burz szaleństwem



        Zmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany,Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszyI kogoś, kto zrozumie mój żal nienazwany,Kogoś, kto mą bezsłowną tęsknotę usłyszy;Kogoś, kto jasną duszą życie mi przepoi,Iżbym w spokoju bożym wypoczął po męce,Kogoś, kto rozszalałe serce uspokoi,Kładąc na moje oczy miłosierne ręce.Idę po szczęście swoje. Po ciszę. Do kogo?Którędy? Ach, jak ślepiec! Zwyczajnie - przed siebie.I wiem, że zawsze trafię, którą pójdę drogą,Bo wszystkie moje drogi prowadzą do Ciebie....Tuwim
      • jutta_t Re: wiersze 20.03.11, 15:15
        Do Marii Pawlikowskiej





        O, staroświecka młoda pani z Krakowa!
        Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!
        Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,
        Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą.

        Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał
        W księżycowej, źródłosłowej wodzie?
        Już w to pono synod krakowski wejrzał
        I wieść gruchnęła w narodzie.

        W fiołkowych olejkach i w różanych
        Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje,
        W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych
        Wyczytałaś owe inkantacje?

        Co tak szepczesz słodko w wierszach kolorowych,
        Że się lud bogobojny wzdryga?
        Ach, na stos cię weźmie mistrz ogniowy,
        Quia es venefica et striga !

        Ćmy czartowskie, powiernice twoje,
        Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,
        A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje
        W wierszach, jak w retortach szklanych.



    • jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:03
      Deszczyk...Tuwim


      Jak wesoły milion drobnych, wilgotnych muszek,

      Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek,

      Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek,

      Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek.



      Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi,

      Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze,

      Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki,

      Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem.



      Chciałyby ulewą lunąć w gromkiej burzy,

      Miasto siec na ukos chlustającą chłostą,

      W rynnach się rozpluskać, rozlać się w kałuży,

      Szyby dziobać łzawą i zawiłą ospą...



      Tak to sobie marzy kapaninka biedna,

      Sił ostatkiem pusząc się w ostatnim dreszczu...

      Lecz cóż? Spójrz: na drucie jeździ kropla jedna.

      Już ją wróbel strząsnął. Już po całym deszczu.
    • jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:05
      Chrystus miasta



      Tańczyli na moście,Tańczyli noc całą.Zbiry, katy, wyrzutki,Wisielce, prostytutki,Syfilitycy, nozownicy,Łotry, złodzieje, chlacze wódki.Tańczyli na moście,Tańczyli do rana.Żebracy, ladacznice,Wariaci, chytre szpicle,Tańczyły tan ulice,Latarnie, szubienice,Hycle.Tańczyli na mościeDostojni gościetongue_outsubratysmirktarcy rozpustni, stręczyciele,Wstydliwi samogwałciciele,Wzięli się za ręce,Przytupywali,Grały harmonie, harmoniki,Do świtu grali,Tańczyli swój taniec dzikibig_grinalej, Dalej!Żarli. Pili. Tańczyli.A był jeden obcy,Był jeden nieznany,Patrzyli nań spode łba,Ramionami wzruszali,Spluwali.Wzięli go na stronę:Mówili, mówili, pytali.Milczał.Podszedł Rudy, czerwony:- Coś za jeden? Milczał.Podszedł drugi, bez nosa,Krościasty:- Coś za jeden? Milczał.Podszedł pijus, wycedził:- Coś za jeden? Milczał.Podeszła Magdalenatongue_outoznała, powiedziała... Płakał...Ucichło. Coś szeptali.Na ziemię padli. Płakali....Tuwim
      • mala200333 Re: wiersze 23.08.11, 23:25
        Och wspanialy Tuwim!
    • flissy Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:06
      Na niebieskim dnie...


      Na niebieskim dnie półmiska
      Dym miodowy żółtych chmur.
      Noc śniąc marzy. Śpią ludziska,
      Tylko mnie wciąż trapi ból.

      Przeżegnany obłokami
      Słodycz dymu wdycha bór.
      W pierścień szczelin ponad nami
      Kładą palce zbocza gór.

      Na moczarach kwacze czapla,
      Toń miarowo chlupie błotna,
      Patrzy spośród chmur, jak kropla,
      Gwiazda cicha i samotna.

      Chciałbym w owym ciemnym dymie
      Gwiazdą tą podpalić las
      I z nim zginąć, tak jak ginie
      W niebie złotej zorzy pas.


      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c0/Sergey_Yesenin.jpg/240px-Sergey_Yesenin.jpg
      • mala200333 Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:08

        Nie patrz na mnie z takim wyrzutem

        Sergiusz Jesienin

        Nie patrz na mnie z takim wyrzutem,

        bo choć wzgardę moją dostrzegłaś,

        Lubię oczy twe mgłą zasnute

        I wykrętną twoją uległość.



        Zdajesz mi się wręcz rozpostartą,

        Lecz zobaczyć bierze mnie chętka,

        Jak lisica, udając martwą,

        Nieostrożne chwyta pisklęta.



        No, cóż, chwytaj, ja się nie boję,

        Czy twój zapał jednak nie zgaśnie?

        Wiedz, o serce wyziębłe moje

        Już się takie potknęły właśnie.



        Kocham przecież nie ciebie, miła,

        Jesteś echem, jesteś odbiciem,

        W tobie inna mi się wyśniła,

        Co ma oczy całe w błękicie.



        Może nawet nie jest łaskawa

        I na pozór może jest chłodna,

        Lecz jej godny chód i postawa

        Poruszyły mi serce do dna.



        Taką trudno jest otumanić,

        Do niej zawsze pójdę z ochotą,

        A ty nawet nie zdołasz zranić

        Zakłamaną swoją pieszczotą.



        Lecz ci wyznam prawdę zawiłą,

        Chociaż takem cię upokorzył:

        Gdyby piekła i raju nie było,

        Człowiek sam by je sobie stworzył.
        • mala200333 Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:10

          'Ukochana, siądź koło mnie'...Siergiej Jesienin

          Ukochana, siądź koło mnie,

          Popatrzymy sobie w oczy.

          Twój cichy wzrok mi przypomni,

          Jak się zmysłów zamieć toczy.



          Całe to złoto jesieni,

          Te jasne pasma na skroniach —

          Wszystko przyszło jak zbawienie

          Niespokojnego nicponia.



          Porzuciłem kraj swój dawno,

          Gdzie kwitnący gąszcz i łąka,

          Aby z miejską gorzką sławą

          Całkiem w życiu się zabłąkać.



          Aby serce coraz słabiej

          Pamiętało ogród łata,

          Kiedy przy muzyce żabiej

          Poetą rosłem dla świata.



          I tam teraz taka jesień...

          Klon pod oknem, lipa smętna

          Gałęzie jak łapy wzniesie,

          Szuka tych, których pamięta.



          Dawno nie ma ich wśród żywych.

          A tam, gdzie spoczęły kości,

          Miesiąc znaczy w krzyżach krzywych,

          Że i my przyjdziemy w gości,



          Że i nas po latach trwogi

          U tych krzewów przyjdą składać.

          Wszystkie falujące drogi

          Na żywych zlewają radość.



          Droga moja, siądź koło mnie,

          Popatrzymy sobie w oczy.

          Twój cichy wzrok mi przypomni,

          Jak się zmysłów zamieć toczy.
          • flissy Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:25
            I to jest to,jest niesamowity.
            • mala200333 Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:38
              Wiersz pozegnalny...


              Żegnaj, przyjacielu, do widzenia,
              Drogi mój, od krwi serdecznej bliższy.
              Ta rozłąka w ciemnych przeznaczeniach
              Obietnicą połączenia błyszczy.


              Żegnaj bez uścisku dłoni i bez słowa.
              Nie martw się, cień smutku z czoła przegoń.
              W życiu ludzkim – śmierć to rzecz nie nowa,
              A i życie samo – nic nowego.
              • jutta_t Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 21:10
                ***(Ach, jaka noc...)...Jesienin

                Ach, jaka noc! Aż oczy rwie!

                Nie zasnę. Blask i tu się wciska.

                Czy tleje wciąż na serca dnie

                Młodości utraconej iskra?



                Kochanko chłodniejących lat!

                Nie łudź mnie mówiąc, że to miłość,

                Pozwól, by na wezgłowie padł

                Ten strumień miesięcznego pyłu.



                Niech naznaczoną wiekiem twarz

                Rysuje ostro światłość biała -

                Jakże mną bowiem wzgardzić masz

                Ty, co pokochać nie umiała.



                Pokochać można tylko raz,

                Stąd jestes mi tak bardzo obca;

                A lipy próżno mamią nas

                Stopami grzęznąc w śnieżnych kopcach.



                Wiemy wszak dobrze ja i ty

                W ten wieczór siny i wysoki,

                Że to nie zieleń na nich lśni,

                Że skrzy się na nich mroźna okiść.



                Żeśmy kochali - ty nie mnie

                Ja - inną, jasną i daleką...

                A teraz tylko noce czcze

                W złudnej miłości nam się wleką.



                Lecz dalej grę fałszywą graj

                I tul mnie w pocałunku płochym.

                Niech srcu wiecznie śni się maj

                I ona, którą zawsze kocham.

                1925
                • seremine Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 21:13

                  Tyle smutku...Jesienin

                  Tyle jest smutku w naszym wzroku,
                  Zbyt gorzko przyznać, zbyt boleśnie,
                  Że tylko i w miedziany spokój
                  Pozostał nam w tym późnym wrześniu.

                  Inny odebrał mi spłoszenie
                  I dreszcz, i ciepło twego ciała ...
                  W sercu, jesiennym nieskończenie,
                  Cisza się deszczem rozszemrała.

                  To nic. Przywyknę. Jak pociecha
                  Zrodziła się ta prawda prosta,
                  Że nic mnie w życiu już nie czeka,
                  Tylko ten deszcz i żółty rozkład.

                  A przecie byłem też zrodzony
                  Do świeższych barw, do czystych dźwięków...
                  Jak mało widzę dróg schodzonych,
                  Jak wiele popełnionych błędów.

                  Życie... ból... szczęście - mija wszystko...
                  Śmieszny fatalizm doczesności.
                  Ogród, jak nieme cmentarzysko,
                  Usiały brzóz odarte kości.

                  I my zamażemy, przeszumimy
                  Na podobieństwo drzew ogrodu.
                  Próżno więc pragnąć pośród zimy
                  Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu
        • jerzy_55 Re: Siergiej Jesienin 15.08.11, 18:15
          Zmarnowane zycie, zmarnowany talent.
    • jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 21:08
      Urszula Trytek

      ,,Chciałabym cofnąć czas.."
      Tak chciałabym móc cofnąć czas
      dla kilku niezapomnianych chwil.
      Móc jeszcze raz
      poczuć ciepło matczynych rąk.
      Wyjechać w rodzinne strony
      pod starym orzechem usiąść
      móc zamknąć raz jeszcze oczy
      pełną piersią złapać oddech
      usłyszeć szelest liści
      na których grał wiatr.
      Rankiem boso pobiegać po ogrodzie
      pełnym kwiatów i kwitnących drzew.
      Wypić szklankę ciepłego mleka
      usiąść na drewnianej ławce
      pod starym orzechem.
      Uciec od rzeczywistości
      choćby na chwilę.
      Ta chwila była ciepła tak
      jakby stworzona była dla mnie
      tak chciałabym móc cofnąć czas
      właśnie dla niej.
      • kristopherh Re: wiersze 30.08.11, 21:39
        Tez chcialbym
    • mala200333 Re: wiersze 18.03.11, 17:03

      Trzy jesienie
      Achmatowa Anna


      Nie jestem wrażliwa na lata umizgi,
      Zima też bez zagadek, na ogół,
      Lecz opętana innym zjawiskiem
      Wypatrzyłam - trzy jesienie co roku.

      Ta pierwsza - świąteczna, gdy koniec i kwita
      Z porządkami wczorajszego lata,
      I liście fruwają jak strzępy zeszytów,
      A dymek zanosi słodkawym błękitem.
      Jak mokro, jak pstro, ile światła.

      Już pierwsze do tańca zbiegają się brzózki
      W przejrzystym stroiku na barkach,
      Strząsają pośpiesznie ulotne swe łezki
      Na sąsiadkę, ot tak, przez parkan.

      Lecz bywa to ledwie zadatek splendoru,
      Liczone minuty - i oto
      Mknie druga - posępna, jak lekcja pokory,
      Z nieodwracalnością nalotu.

      I wszyscy od razu i bledsi, i starsi,
      Zdewastowany szyk letni,
      A trąb złocistych marsz coraz dalszy
      W zapachu odlata, w mgłach rzednie...

      W tych woniach stygnących, w kotarach tumanu
      Twarda jakaś czai się wieść.
      Wiatr szarpnął, odsłonił - i stało się samo,
      Że wszyscy pojęli: to kończy się dramat,
      To nie trzecia jesień, to śmierć



      • mala200333 Re: wiersze 10.09.11, 10:05
        Lubie powracac do jej wierszy.
    • mala200333 Poswiatowska 18.03.11, 17:07

      pokornie cię kocham
      widzisz
      nawet łokieć swój kocham
      bo raz był twoją własnością

      widocznie tak można
      z najprawdziwszym mieniem
      rozstać się
      i nie patrząc wstecz odejść

      widocznie można
      pośród chłodnej ziemi
      zostać
    • zamyslona_7 Re: wiersze 18.03.11, 17:30
      Urszula Trytek

      ,,Wróżka cyganka"
      Alejki parku oświetlało słońce
      ławki przepełnione były po brzegi.
      Niektórzy siedzieli
      ucinając sobie
      poobiednią drzemkę.
      Cichy śpiew skowronka
      mieszał się ze szczekaniem
      goniącego psa.
      Usiadłam i zmrużyłam oczy.
      Nagle jakiś cień przysłonił mi słońce.
      Zasłoniłam oczy ręką
      i ujrzałam cygankę.
      Uśmiechając się się zapytała
      ,,Powróżyć?"
      Jej postać mieniła się barwami tęczy
      a duże kolucha w uszach
      oślepiały mnie swym blaskiem.
      Czarne kręcone włosy
      spływały na jej plecy.
      Nie odpowiedziałam
      wolałam odejść
      i nie znać swej przyszłości.
      Może następnym razem
      się odważę...by dać jej rękę
      może jeszcze kiedyś ją spotkam
      wróżkę cygankę...
    • zamyslona_7 Re: wiersze 18.03.11, 17:32

      Marina Cwietajewa


      Słońce jest jedno, a chodzi od domu do domu.

      Ono jest moje. Nie dam już słońca nikomu.



      Ani na jedną chwilę, na błysk, na spojrzenie.

      Nikomu. Nigdy. — A idźcie, miasta, w mrok na stracenie!



      W ręce je złapię! Nie będzie kręcić się stale!

      Niech sobie ręce i wargi, i serce spalę.



      Jak w noc wieczną zapadnie — w ślad za nim pognam.

      Słońce ty moje! Nikomu ciebie nie oddam!

      Przełożył z rosyjskiego
      Robert Stiller
      • zamyslona_7 Cwietajewa 18.03.11, 17:34

        Z cyklu: "Wiersze do Błoka"

        Marina Cwietajewa

        Imię twe — w ręku pojmany ptak,

        Imię twe — bryłki lodowej smak.

        Warg jedno -jedyne spośród drgnięć.

        Imię twe — liter pięć.

        Piłeczka, locie pojmana dłoń,

        Dzwoneczka w ustach srebrzysty ton.



        Głaz w wodę rzucony wymawia dźwięk

        Imienia twojego, wydając jęk.

        I w lekkim tętencie kopyt przez step.

        Jest twego imienia donośny śpiew.

        I to imię wymówi nam w samą skroń

        Strzału odgłosem broń.



        Imię twe — ach wielki to dar! —

        Imię twe — pocałunku żar,

        W powiek tkliwych zastygły brzeg.

        Imię twe — pocałunek w śnieg.

        Łyk lodowaty, błękitny, czysty.

        Z imieniem twoim — sen wieczysty.

        Przełożyła
        Joanna Salomon
        • zamyslona_7 Re: Cwietajewa 18.03.11, 17:35
          Każdy, kto dłużej przebywał w obecności Maryny Cwietajewej, choć zafascynowany zachwycony aurą, jaką wokół siebie roztaczała, czuł się jednak po jakimś czasie wyczerpany. Poetka bowiem ciągle przebywała na wyżynach - wyżynach uczuć, przeżyć, namiętności.
          Tak zwykle bywa z jednostkami wybitnymi – ich osobowości są na tyle barwne, ekspansywne i dominujące, że zwykły człowiek w ich towarzystwie ginie, znika; pozostaje mu tylko patrzeć, słuchać i podziwiać.

          • zamyslona_7 Re: Cwietajewa 18.03.11, 17:36
            *** (żeby dojść do ust i łoża)..Cwietajewa

            Żeby dojść do ust i łoża-
            Mimo groźnej cerkwii bożej
            Muszę iść

            Mimo karet iść weselnych.
            Karawanów.
            Jego próg pieczęcią
            Zaznaczył anioł.

            Tak o nowiu nocą nocy
            Wbrew żeliwnych stróżów mocy:
            Baczny wrót-

            Do drzwi śpiewnych i świetlanych
            Poprzez opar kadzidlany
            Pożądam.

            Tak jak dąży wciąż od wieków
            Mimo Boga- do człowieka
            Człowiek.
            • mala200333 Re: Cwietajewa 18.03.11, 17:38

              ***- poszedł- nie jem -
              Cwietajewa




              Poszedł- nie jem:
              Pustka- jak smak chleba.
              Czego by nie dotkąć,
              Wszystko- kreda.

              ...On był mi chlebem,
              I śniegiem był.
              I śnieg nie biały,
              I chleb nie miły.
        • black_jotka Re: Cwietajewa 16.08.11, 15:18
          Piekne wiersze, zas tragiczne zycie.
          • jerzy_55 Re: Cwietajewa 16.08.11, 15:34
            Stalinizm wykonczyl wielu wspanialych rosyjskich poetow.
    • rawik-is-me Tuwim: wiersze 19.03.11, 15:34

      Ab Urbe Condita
      Zaraz nazajutrz, tj:
      Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc
      Dziewięćset Czterdziestego Piątego,
      Kiedy skwierczące miasto
      Dogorywało, jak ofiarna jałowica na religijnym stosie
      I tylko drgawkami kończyn świadczyło o życiu,
      Które było śmiercią,
      I dyszało, konając, czadem spalenizny,
      Jak sierść całopalnego zwierzęcia;
      I kiedy po drabinach dymu
      Już się w niebiosa wspinała Warszawa,
      Aby dalekim prapokoleniom
      Na wysokościach
      Zaświecić kiedyś mitem astralnym,
      Ognistą legendą,
      A tutaj zostać wygasłym kraterem,
      Kraterem wulkanu do dna wykrwawionym -
      Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc Dziewięćset
      Czterdziestego Piątego,
      Na rogu Ruin i Kresu,
      Na rogu Gruzów i Śmierci,
      Na rogu Zwalisk i Zgrozy,
      Na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskiej,
      Co padły sobie w płonące objęcia,
      Żegnając się na zawsze, całując płomiennie -
      Zjawiła się pękata warszawska babina,
      Nieśmiertelna paniusia z chusteczką na głowie,
      Postawiła, dnem do góry, skrzynkę na rumach,
      Podparła ją - meteorem: jakimś szczątkiem Miasta
      I zawołała nieśmiertelnym tonem:
      "Do chierbaty, do chierbaty,
      Do świeżego ciasta!"

      Nie widziałem jej, ale widzę:
      Łzy się toczą
      Z jej - mimo wszystko - uśmiechniętych oczu.

      Mogła się zjawić Niobą-Źałobą,
      Furią wieszczącą, panią Hiobową,
      Rachelą, dzieci swoje plączącą -
      I też by jej uwierzono.

      Mogła przyfrunąć wiedźmą na mietle
      Czy upiorzycą w krwawiącym świetle
      Dnia zgliszczowego -
      I też by jej uwierzono.

      Mogła - bajeczna Wielka Piotrzyca -
      W patos jambiczny zestroić słowa,
      Że nowy wstanie gród z rumowisk
      "Na złość dufnemu sąsiadowi"-
      I też by była prawdziwa...

      Mogła stanąć na skrzynce wzniosłym monumentem,
      Upozować się pięknie i zadeklamować:
      "Per me se va nella citta dolente" -
      I nikt by się nie zdziwił.

      Ach, mogła wreszcie, Klio nie Klio,
      Liwiusz w spódnicy,
      Siąść na kamieniach wymarłej stolicy
      I byle gwoździem na byle cegle
      Wyskrobać tytuł:
      "Od założenia miasta"-
      • jutta_t Re: Tuwim: wiersze 19.03.11, 16:10
        Oooooo WSPANIALY TUWIM!!!
    • flissy CUDA I DZIWY 24.03.11, 18:55
      Spadł kiedyś w lipcu
      Śnieżek niebieski,
      Szczekały ptaszki,
      Ćwierkały pieski.
      Fruwały krówki
      Nad modrą łąką,
      Śpiewało z nieba
      Zielone słonko.
      Gniazdka na kwiatach
      Wiły motylki.
      Trwało to wszystko
      Może dwie chwilki.
      A zobaczyłem
      Ten świat uroczy,
      Gdy miałem właśnie
      Przymknięte oczy.
      Gdym je otworzył,
      Wszystko się skryło
      I znów na świecie
      Jak przedtem było.
      Wszystko się pięknie
      Dzieje i toczy...
      Lecz odtąd - często
      Przymykam oczy.
      • black_jotka Re: CUDA I DZIWY 24.03.11, 19:39
        Fruwały krówki
        Nad modrą łąką,
        Śpiewało z nieba
        Zielone słonko.


        Dobry wiersz dla dzieci, ale czy tylko dla ..dzieci?
    • mala200333 Tuwim...Lokomotywa 26.03.11, 22:23

      www.youtube.com/watch?v=wzge0nSflq8
    • kristopherh Re: wiersze 26.03.11, 23:33

      STRÓJ


      Miała w sadzie strój bogaty,

      Malowany w różne światy,

      Że gdy w nim się zapodziała,

      Nie wędrując - wędrowała.

      Strój koloru murawego,

      A odcienia złocistego -

      Murawego - dla murawy,

      Złocistego - dla zabawy.



      Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników,

      Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków.



      Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę:

      "Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!"



      Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany:

      "Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!"



      Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję:

      "Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!"



      Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę:

      "Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!"



      Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał,

      Nim jeden wypił do dna - już drugi nadpijał.



      Kto oddawał - dech chwytał, a kto brał - dech tracił,

      A kto czekał za długo - rozumem przypłacił!



      Sad oszalał i stał się nie znany nikomu,

      Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu.



      Miała w oczach ich zamęt, w piersi - ich oddechy,

      I płonęła na twarzy od cudzej uciechy!



      "Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?"

      "Ach, to strzelec - postrzelec w polu mnie ogłuszył!"



      "Co za dreszcz twoim ciałem tak żarliwie miota?"

      "Śniła mi się w śródleciu burza i pieszczota!"



      Mać ją, płacząc, wyklęła - ojciec precz wyrzucił,

      Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił.



      A kochanek za progiem z pierścieni ograbił,

      I nie było nikogo, kto by jej nie zabił.



      I nie było nikogo, kto by nie był dumny,

      Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny.



      Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył

      I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył.



      "Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu,

      A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu!



      Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie,

      A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie.



      Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie,

      I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!"



      Miała w trumnie strój bogaty,

      Malowany w różne światy,

      Że gdy w nim się zapodziała,

      Nie wędrując - wędrowała.

      Strój koloru murawego,

      A odcienia złocistego -

      Murawego - dla murawy,

      Złocistego - dla zabawy.

      Leśmian
      • jerzy_55 Re: wiersze 27.03.11, 19:44
        Piekny
    • kristopherh Tuwim 28.03.11, 02:20
      Jeżeli

      A jeżeli nic?
      A jeżeli nie?
      Trułem ja się myślą złudną,
      Tobą jasną, tobą cudną,
      I zatruty śnię:
      A jeżeli nie?
      No to... trudno.
      A jeżeli coś?
      A jeżeli tak?
      Rozgołębią się zorze,
      Ogniem cały świat zagorze
      Jak czerwony mak,
      Bo jeżeli tak,
      No to... - Boże!!
      • black_jotka Re: Tuwim 15.08.11, 16:26
        Niezapomniany, wspanialy Tuwim!
      • rawik-is-me Re: Tuwim 17.08.11, 21:32
        Lubie powracac do jego wierszy.
      • zamyslona_7 Re: Tuwim 18.09.11, 13:47
        Autentyczny i wspanialy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka