mala200333 Re: wiersze 27.02.11, 21:45 www.youtube.com/watch?v=d_B8RfYX7I4&feature=player_embedded Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 01.03.11, 14:49 Leszek Kamiński Na prawo od grani Na prawo od grani sosna wyrasta wysoko drzewo dumne tutejsze w niej - dusza górala Myślę o lecie ciepło porusza serca spodobała mi się góralka z warkoczem na wietrze rozwianym to nic że nie ma wianka przecież są góry i łąka kwiatów cała gromada a wszystko pachnie cudownie krew burzy - gorącą miłością Może przyśni mi się - góralka Odpowiedz Link
black_jotka Re: wiersze 07.03.11, 18:51 Leszek Kamiński Mam coś nietypowego. Będzie to cały zwariowany cykl "Szatniarza" Szatniarz I... Szatniarz miał oczy ukośne to spowodowało że zamienił się w kota i powiesił się jak palto - na wieszaku. Jego kolczyki zaczęły świecić blaskiem jednostajnie zmiennym - rubinów w nich odwrotnie usadowionych. Więc szatniarz... postanowił obliczyć całkę hiperbolizacji nachyloną pod kątem oczywistym do drugiej pochodnej - urojonej dzielonej przez zero. Wynikiem było zatrzymanie się wszechświata Spowodowało to pewne komplikacje w II sferze życia! Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: wiersze 13.03.11, 15:34 Bozena Helena Mazur-Nowak oczu moich zielen zawolam Ciebie i wybiegne na spotkanie boso wybiegne suknie ubiore szkarlatna i naszyjnik z kropel rosy wlosy rozpuszcze i wiatr je bedzie piescil na rozstaju drog czekala bede moje usta zmyslowe zyczenia beda szeptaly moje cialo drzace twoich dloni spragniopne moje serce milosci pelne uslyszysz jak wolam nadlecisz jak ptak zachwycisz sie oczu moich zielenia i zostaniesz juz tak w tym zachwycie na zawsze ... Odpowiedz Link
mala200333 Tuwim: wiersze 14.03.11, 17:13 Wiosna (dytyramb) Gromadę dziś się pochwali, Pochwali się zbiegowisko I miasto. Na rynkach się stosy zapali I buchnie wielkie ognisko, I tłum na ulicę wylegnie Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie Świętować wiosnę w mieście, Świętować jurne święto. I Ciebie się pochwali, Brzuchu w biodrach szerokich, Niewiasto! Zachybotało! Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 14.03.11, 17:42 SERCE Z BURSZTYNU Nic już nie powiem bo nic to nie da i tak tylko ty moich słów nie słyszysz gdybym próbował to wyglądałoby jakbym do smutku chciał uśmiech przyszyć. Tyle tych marzeń z tobą związanych dotyków rąk twoich których nie było myślałem o tym że mi się spełnią chyba dlatego że mi się śniły. Lecz nie do końca jest to prawdziwe by na marzeniach czasu nie trwonić bo dalej nie wiem skąd mi się wzięło to bursztynowe serce w mej dłoni? Zawsze myślałem że ty mi je dałaś a może myśleć po prostu tak chciałem nie wiem jak szukać mam tej dziewczyny od której serce z bursztynu dostałem? Zbyszek Żurkan. Odpowiedz Link
flissy Re: wiersze 15.03.11, 09:09 Od dworu, spod lasa, z wioski, Smutna wybiega dziewica, Rozpuściła na wiatr włoski I łzami skropiła lica. Przybiega na koniec łączki, Gdzie w jezioro wpada rzeka; Załamuje białe rączki I tak żałośnie narzeka: "O wy, co mieszkacie w wodzie, Siostry moje Świtezianki, Słuchajcie w ciężkiej przygodzie Głosu zdradzonej kochanki. Kochałam pana tak szczerze, On mię przysięgał zaślubić, Dziś księżnę za żonę bierze, Krysię ubogą chce zgubić. Niechże sobie żyją młodzi, Niech się z nią obłudnik pieści, Niech tylko tu nie przychodzi Urągać się z mych boleści. Dla opuszczonej kochanki Cóż pozostało na świecie? Przyjmijcie mię, Świtezianki! Lecz moje dziecię... ach, dziecię!" To mówiąc rzewnie zapłacze. Rączkami oczy zasłoni I z brzegu do wody skacze, I w bystrej nurza się toni. Wtem z lasu, gdzie się dwór bieli, Tysiączne świecą kagańce, Zjeżdżają goście weseli, Muzyka, hałas i tańce. Lecz mimo tego hałasu Płacz dziecięcia słychać w lesie, Wierny sługa wyszedł z lasu I dziecię na ręku niesie. Ku wodzie obraca kroki, Gdzie łoza, gęsto spleciona, Wzdłuż wykręconej zatoki Okryła rzeki ramiona. Tam staje w ciemnym zakątku, Placze i woła: "Niestety! Ach, któż da piersi dzieciątku! Ach! gdzie ty, Krysiu, ach, gdzie ty?" "Tu jestem, w rzece u spodu, - Cichy mu głos odpowiada - Tutaj drżę cała od chłodu, A żwir mnie oczki wyjada. "Przez żwir, przez ostre kamuszki Fale mnie gwałtowne niosą; Pokarm mój koralki, muszki. A zapijam zimną rosą". Lecz sługa, jak na początku, Tak wszystko woła: "Niestety! Ach, któż da piersi dzieciątku? Ach, gdzie ty, Krysiu, ach, gdzie ty?" Wtem się coś z lekka potrąci Śród kryształowej przezroczy, Woda się z lekka zamąci, Rybka nad wodę podskoczy; I jak skałka płaskim bokiem Gdy z lekkich rąk chłopca pierzchnie, Tak nasza rybka podskokiem Mokre całuje powierzchnie. Złotymi plamki nadobna, Kraśne ma po bokach piórka, Główka jak naparstek drobna, Oczko drobne jak paciórka. Wtem rybią łuskę odwinie, Spójrzy dziewicy oczyma; Z głowy jasny włos wypłynie, Szyjka cieniuchna się wzdyma. Na licach różana krasa, Piersi jak jabłuszka mleczne, Rybią ma płetwę do pasa, Płynie pod chrusty nadrzeczne. I dziecię bierze do ręki, U łona białego tuli, "Luli - woła - mój maleńki, Luli, mój maleńki, luli". Gdy dziecię płakać przestało, Zawiesza kosz na gałęzi I znowu ściska swe ciało, I główkę nadobną zwęzi. Znowu ją łuski powleką, Od boków wyskoczą skrzelki, Plusła i tylko nad rzeką Kipiące pękły bąbelki. Tak co wieczora, co ranka, Gdy sługa stanie w zakątku, Wraz wypływa Świtezianka, Żeby dać piersi dzieciątku. Za cóż jednego wieczora Nikt nie przychodzi na smugi? Już zwykła przemija pora; Nie widać z dziecięciem sługi. Nie może on przyjść tą stroną, Musi zaczekać troszeczkę, Bo właśnie teraz pan z żoną Poszli przechadzką nad rzeczkę. Wrócił się, czekał z daleka, Za gęstym usiadłszy krzakiem; Lecz próżno czeka i czeka, Nikt nie powracał tym szlakiem. Wstaje i dłoń w trąbkę zwinął, I patrzył przez palców szparę, Ale i dzień już przeminął, I mroki padają szare. Czekał długo po zachodzie, A gdy noc gwiazdy zapala, Zbliża się z lekka ku wodzie I śledzi oczyma z dala. Przebóg! cudy czy moc piekła! Uderza go widok nowy. Gdzie pierwej rzeczułka ciekła, Tam suchy piasek i rowy. Na brzegach porozrzucana Wala się odzież bez ładu, Ani pani, ani pana Nie widać nigdzie ni śladu. Tylko z zatoki połową Sterczał wielki głazu kawał I dziwną kształtu budową Dwa ludzkia ciała udawał. Zdumiewa się wierny sługa, Rozpierzchłych myśli nie złowił; Przeszła godzina i druga, Nim wreszcie słówko przemówił. "Krysiu, o Krysiu!" - zawoła: Echo mu "Krysiu" odpowie, Lecz próżno patrzy dokoła, Nikt nie pokazał się w rowie. Patrzy na rów i na głazy, Otrze pot na licu zbladłem, I kiwnie głową trzy razy, Jakby chciał mówić: już zgadłem. Dzieciątko na ręce bierze, Śmieje się dzikim uśmiechem, I odmawiając pacierze Wraca do domu z pośpiechem. Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 15.03.11, 14:59 Troche weselsze: „Świntuszki” 1.Kawaler Czeka w kolejce na lejce 2.Ogłoszenie Poszukuję żądła – pszczoła. Oddałbym Ci swoje ale się boje – truteń On, Ona i błona. Niech Pan zaczyna bo przyjdzie rodzina. 5.Czyste sumienie Sama chciała, więc dała. 6.Agroturystyka On na chodzie a Ona w ogrodzie. 7.Pochwała Rzekła mu dumnie „ale Pan umie” 8.Nagana Rzekła mu po pracy „Byli lepsi junacy” 9.Bigamista Ma swoje zalety mieć 4 kobiety. 10.Bez słów On był dziki, Ona łania nie było gadania. Odpowiedz Link
ewelina333.3 Tuwim...: wiersze 16.03.11, 14:22 Do krytyków A w maju Zwykłem jeździć, szanowni panowie, Na przedniej platformie tramwaju! Miasto na wskroś mnie przeszywa! Co się tam dzieje w mej głowie: Pędy, zapędy, ognie, ogniwa, Wesoło w czubie i w piętach, A najweselej na skrętach! Na skrętach - koliście Zagarniam zachwytem ramienia, A drzewa w porywie natchnienia Szaleją wiosenną wonią, Z radości pęka pąkowie, Ulice na alarm dzwonią, Maju, maju! - - Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju, Wielce szanowni panowie!... Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:00 ...Et arceo Odi profanum vulgus. Kościół czy kawiarnia,Republika czy koni, wiec szewców czy armia,Naród, gmina, rodzina, uczelnia, czytelnia -Wszystko chaos i zgroza, i pustka śmiertelna.I w tym hucznym stuleciu tyrańskiej wspólnoty,Śród głupich wielkorządców i tępej hołoty,Gdzie patos lwi rozdyma mrówczą krzątaninę,Gromadząc ludzkość w nudną, mieszczańską rodzinę,Gdzie pustego kościoła krzykliwi papieżeNa gruzach Babilonu - babilońskie wieżeWznoszą pośród szwargotu wyszczekanych maszyn,A chciwa czerń szpieguje samotność serc naszych,W tym wieku rozjątrzonym, wydętym, okrutnym -Przechodzę, mijam, milczę: obcy, zimny, smutny. Tuwim Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:02 ***Zmęczony burz szaleństwem Zmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany,Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszyI kogoś, kto zrozumie mój żal nienazwany,Kogoś, kto mą bezsłowną tęsknotę usłyszy;Kogoś, kto jasną duszą życie mi przepoi,Iżbym w spokoju bożym wypoczął po męce,Kogoś, kto rozszalałe serce uspokoi,Kładąc na moje oczy miłosierne ręce.Idę po szczęście swoje. Po ciszę. Do kogo?Którędy? Ach, jak ślepiec! Zwyczajnie - przed siebie.I wiem, że zawsze trafię, którą pójdę drogą,Bo wszystkie moje drogi prowadzą do Ciebie....Tuwim Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 20.03.11, 15:15 Do Marii Pawlikowskiej O, staroświecka młoda pani z Krakowa! Strzeż się ! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum! Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa, Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą. Czy to prawda, że warzysz wrotycz i nasięźrzał W księżycowej, źródłosłowej wodzie? Już w to pono synod krakowski wejrzał I wieść gruchnęła w narodzie. W fiołkowych olejkach i w różanych Warzysz słowa-hiacynty i słowa-akacje, W jakim to grimoirze, w jakich księgach zakazanych Wyczytałaś owe inkantacje? Co tak szepczesz słodko w wierszach kolorowych, Że się lud bogobojny wzdryga? Ach, na stos cię weźmie mistrz ogniowy, Quia es venefica et striga ! Ćmy czartowskie, powiernice twoje, Znoszą miód, kwiatom wyczarowany, A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje W wierszach, jak w retortach szklanych. Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:03 Deszczyk...Tuwim Jak wesoły milion drobnych, wilgotnych muszek, Jakby z worków szarych mokry, mżący maczek, Sypie się i skacze dżdżu wodnisty puszek, Rośny pył jesienny, siwy kapuśniaczek. Słabe to, maleńkie, ledwo samo kropi, Nawet w blachy bębnić nie potrafi jeszcze, Ot, młodziutki deszczyk, fruwające kropki, Co by strasznie chciały być dorosłym deszczem. Chciałyby ulewą lunąć w gromkiej burzy, Miasto siec na ukos chlustającą chłostą, W rynnach się rozpluskać, rozlać się w kałuży, Szyby dziobać łzawą i zawiłą ospą... Tak to sobie marzy kapaninka biedna, Sił ostatkiem pusząc się w ostatnim dreszczu... Lecz cóż? Spójrz: na drucie jeździ kropla jedna. Już ją wróbel strząsnął. Już po całym deszczu. Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 18:05 Chrystus miasta Tańczyli na moście,Tańczyli noc całą.Zbiry, katy, wyrzutki,Wisielce, prostytutki,Syfilitycy, nozownicy,Łotry, złodzieje, chlacze wódki.Tańczyli na moście,Tańczyli do rana.Żebracy, ladacznice,Wariaci, chytre szpicle,Tańczyły tan ulice,Latarnie, szubienice,Hycle.Tańczyli na mościeDostojni gościesubratytarcy rozpustni, stręczyciele,Wstydliwi samogwałciciele,Wzięli się za ręce,Przytupywali,Grały harmonie, harmoniki,Do świtu grali,Tańczyli swój taniec dzikialej, Dalej!Żarli. Pili. Tańczyli.A był jeden obcy,Był jeden nieznany,Patrzyli nań spode łba,Ramionami wzruszali,Spluwali.Wzięli go na stronę:Mówili, mówili, pytali.Milczał.Podszedł Rudy, czerwony:- Coś za jeden? Milczał.Podszedł drugi, bez nosa,Krościasty:- Coś za jeden? Milczał.Podszedł pijus, wycedził:- Coś za jeden? Milczał.Podeszła Magdalenaoznała, powiedziała... Płakał...Ucichło. Coś szeptali.Na ziemię padli. Płakali....Tuwim Odpowiedz Link
flissy Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:06 Na niebieskim dnie... Na niebieskim dnie półmiska Dym miodowy żółtych chmur. Noc śniąc marzy. Śpią ludziska, Tylko mnie wciąż trapi ból. Przeżegnany obłokami Słodycz dymu wdycha bór. W pierścień szczelin ponad nami Kładą palce zbocza gór. Na moczarach kwacze czapla, Toń miarowo chlupie błotna, Patrzy spośród chmur, jak kropla, Gwiazda cicha i samotna. Chciałbym w owym ciemnym dymie Gwiazdą tą podpalić las I z nim zginąć, tak jak ginie W niebie złotej zorzy pas. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:08 Nie patrz na mnie z takim wyrzutem Sergiusz Jesienin Nie patrz na mnie z takim wyrzutem, bo choć wzgardę moją dostrzegłaś, Lubię oczy twe mgłą zasnute I wykrętną twoją uległość. Zdajesz mi się wręcz rozpostartą, Lecz zobaczyć bierze mnie chętka, Jak lisica, udając martwą, Nieostrożne chwyta pisklęta. No, cóż, chwytaj, ja się nie boję, Czy twój zapał jednak nie zgaśnie? Wiedz, o serce wyziębłe moje Już się takie potknęły właśnie. Kocham przecież nie ciebie, miła, Jesteś echem, jesteś odbiciem, W tobie inna mi się wyśniła, Co ma oczy całe w błękicie. Może nawet nie jest łaskawa I na pozór może jest chłodna, Lecz jej godny chód i postawa Poruszyły mi serce do dna. Taką trudno jest otumanić, Do niej zawsze pójdę z ochotą, A ty nawet nie zdołasz zranić Zakłamaną swoją pieszczotą. Lecz ci wyznam prawdę zawiłą, Chociaż takem cię upokorzył: Gdyby piekła i raju nie było, Człowiek sam by je sobie stworzył. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:10 'Ukochana, siądź koło mnie'...Siergiej Jesienin Ukochana, siądź koło mnie, Popatrzymy sobie w oczy. Twój cichy wzrok mi przypomni, Jak się zmysłów zamieć toczy. Całe to złoto jesieni, Te jasne pasma na skroniach — Wszystko przyszło jak zbawienie Niespokojnego nicponia. Porzuciłem kraj swój dawno, Gdzie kwitnący gąszcz i łąka, Aby z miejską gorzką sławą Całkiem w życiu się zabłąkać. Aby serce coraz słabiej Pamiętało ogród łata, Kiedy przy muzyce żabiej Poetą rosłem dla świata. I tam teraz taka jesień... Klon pod oknem, lipa smętna Gałęzie jak łapy wzniesie, Szuka tych, których pamięta. Dawno nie ma ich wśród żywych. A tam, gdzie spoczęły kości, Miesiąc znaczy w krzyżach krzywych, Że i my przyjdziemy w gości, Że i nas po latach trwogi U tych krzewów przyjdą składać. Wszystkie falujące drogi Na żywych zlewają radość. Droga moja, siądź koło mnie, Popatrzymy sobie w oczy. Twój cichy wzrok mi przypomni, Jak się zmysłów zamieć toczy. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 20:38 Wiersz pozegnalny... Żegnaj, przyjacielu, do widzenia, Drogi mój, od krwi serdecznej bliższy. Ta rozłąka w ciemnych przeznaczeniach Obietnicą połączenia błyszczy. Żegnaj bez uścisku dłoni i bez słowa. Nie martw się, cień smutku z czoła przegoń. W życiu ludzkim – śmierć to rzecz nie nowa, A i życie samo – nic nowego. Odpowiedz Link
jutta_t Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 21:10 ***(Ach, jaka noc...)...Jesienin Ach, jaka noc! Aż oczy rwie! Nie zasnę. Blask i tu się wciska. Czy tleje wciąż na serca dnie Młodości utraconej iskra? Kochanko chłodniejących lat! Nie łudź mnie mówiąc, że to miłość, Pozwól, by na wezgłowie padł Ten strumień miesięcznego pyłu. Niech naznaczoną wiekiem twarz Rysuje ostro światłość biała - Jakże mną bowiem wzgardzić masz Ty, co pokochać nie umiała. Pokochać można tylko raz, Stąd jestes mi tak bardzo obca; A lipy próżno mamią nas Stopami grzęznąc w śnieżnych kopcach. Wiemy wszak dobrze ja i ty W ten wieczór siny i wysoki, Że to nie zieleń na nich lśni, Że skrzy się na nich mroźna okiść. Żeśmy kochali - ty nie mnie Ja - inną, jasną i daleką... A teraz tylko noce czcze W złudnej miłości nam się wleką. Lecz dalej grę fałszywą graj I tul mnie w pocałunku płochym. Niech srcu wiecznie śni się maj I ona, którą zawsze kocham. 1925 Odpowiedz Link
seremine Re: Siergiej Jesienin 17.03.11, 21:13 Tyle smutku...Jesienin Tyle jest smutku w naszym wzroku, Zbyt gorzko przyznać, zbyt boleśnie, Że tylko i w miedziany spokój Pozostał nam w tym późnym wrześniu. Inny odebrał mi spłoszenie I dreszcz, i ciepło twego ciała ... W sercu, jesiennym nieskończenie, Cisza się deszczem rozszemrała. To nic. Przywyknę. Jak pociecha Zrodziła się ta prawda prosta, Że nic mnie w życiu już nie czeka, Tylko ten deszcz i żółty rozkład. A przecie byłem też zrodzony Do świeższych barw, do czystych dźwięków... Jak mało widzę dróg schodzonych, Jak wiele popełnionych błędów. Życie... ból... szczęście - mija wszystko... Śmieszny fatalizm doczesności. Ogród, jak nieme cmentarzysko, Usiały brzóz odarte kości. I my zamażemy, przeszumimy Na podobieństwo drzew ogrodu. Próżno więc pragnąć pośród zimy Kwiatów, co giną z przyjściem chłodu Odpowiedz Link
jutta_t Re: wiersze 17.03.11, 21:08 Urszula Trytek ,,Chciałabym cofnąć czas.." Tak chciałabym móc cofnąć czas dla kilku niezapomnianych chwil. Móc jeszcze raz poczuć ciepło matczynych rąk. Wyjechać w rodzinne strony pod starym orzechem usiąść móc zamknąć raz jeszcze oczy pełną piersią złapać oddech usłyszeć szelest liści na których grał wiatr. Rankiem boso pobiegać po ogrodzie pełnym kwiatów i kwitnących drzew. Wypić szklankę ciepłego mleka usiąść na drewnianej ławce pod starym orzechem. Uciec od rzeczywistości choćby na chwilę. Ta chwila była ciepła tak jakby stworzona była dla mnie tak chciałabym móc cofnąć czas właśnie dla niej. Odpowiedz Link
mala200333 Re: wiersze 18.03.11, 17:03 Trzy jesienie Achmatowa Anna Nie jestem wrażliwa na lata umizgi, Zima też bez zagadek, na ogół, Lecz opętana innym zjawiskiem Wypatrzyłam - trzy jesienie co roku. Ta pierwsza - świąteczna, gdy koniec i kwita Z porządkami wczorajszego lata, I liście fruwają jak strzępy zeszytów, A dymek zanosi słodkawym błękitem. Jak mokro, jak pstro, ile światła. Już pierwsze do tańca zbiegają się brzózki W przejrzystym stroiku na barkach, Strząsają pośpiesznie ulotne swe łezki Na sąsiadkę, ot tak, przez parkan. Lecz bywa to ledwie zadatek splendoru, Liczone minuty - i oto Mknie druga - posępna, jak lekcja pokory, Z nieodwracalnością nalotu. I wszyscy od razu i bledsi, i starsi, Zdewastowany szyk letni, A trąb złocistych marsz coraz dalszy W zapachu odlata, w mgłach rzednie... W tych woniach stygnących, w kotarach tumanu Twarda jakaś czai się wieść. Wiatr szarpnął, odsłonił - i stało się samo, Że wszyscy pojęli: to kończy się dramat, To nie trzecia jesień, to śmierć Odpowiedz Link
mala200333 Poswiatowska 18.03.11, 17:07 pokornie cię kocham widzisz nawet łokieć swój kocham bo raz był twoją własnością widocznie tak można z najprawdziwszym mieniem rozstać się i nie patrząc wstecz odejść widocznie można pośród chłodnej ziemi zostać Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: wiersze 18.03.11, 17:30 Urszula Trytek ,,Wróżka cyganka" Alejki parku oświetlało słońce ławki przepełnione były po brzegi. Niektórzy siedzieli ucinając sobie poobiednią drzemkę. Cichy śpiew skowronka mieszał się ze szczekaniem goniącego psa. Usiadłam i zmrużyłam oczy. Nagle jakiś cień przysłonił mi słońce. Zasłoniłam oczy ręką i ujrzałam cygankę. Uśmiechając się się zapytała ,,Powróżyć?" Jej postać mieniła się barwami tęczy a duże kolucha w uszach oślepiały mnie swym blaskiem. Czarne kręcone włosy spływały na jej plecy. Nie odpowiedziałam wolałam odejść i nie znać swej przyszłości. Może następnym razem się odważę...by dać jej rękę może jeszcze kiedyś ją spotkam wróżkę cygankę... Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: wiersze 18.03.11, 17:32 Marina Cwietajewa Słońce jest jedno, a chodzi od domu do domu. Ono jest moje. Nie dam już słońca nikomu. Ani na jedną chwilę, na błysk, na spojrzenie. Nikomu. Nigdy. — A idźcie, miasta, w mrok na stracenie! W ręce je złapię! Nie będzie kręcić się stale! Niech sobie ręce i wargi, i serce spalę. Jak w noc wieczną zapadnie — w ślad za nim pognam. Słońce ty moje! Nikomu ciebie nie oddam! Przełożył z rosyjskiego Robert Stiller Odpowiedz Link
zamyslona_7 Cwietajewa 18.03.11, 17:34 Z cyklu: "Wiersze do Błoka" Marina Cwietajewa Imię twe — w ręku pojmany ptak, Imię twe — bryłki lodowej smak. Warg jedno -jedyne spośród drgnięć. Imię twe — liter pięć. Piłeczka, locie pojmana dłoń, Dzwoneczka w ustach srebrzysty ton. Głaz w wodę rzucony wymawia dźwięk Imienia twojego, wydając jęk. I w lekkim tętencie kopyt przez step. Jest twego imienia donośny śpiew. I to imię wymówi nam w samą skroń Strzału odgłosem broń. Imię twe — ach wielki to dar! — Imię twe — pocałunku żar, W powiek tkliwych zastygły brzeg. Imię twe — pocałunek w śnieg. Łyk lodowaty, błękitny, czysty. Z imieniem twoim — sen wieczysty. Przełożyła Joanna Salomon Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: Cwietajewa 18.03.11, 17:35 Każdy, kto dłużej przebywał w obecności Maryny Cwietajewej, choć zafascynowany zachwycony aurą, jaką wokół siebie roztaczała, czuł się jednak po jakimś czasie wyczerpany. Poetka bowiem ciągle przebywała na wyżynach - wyżynach uczuć, przeżyć, namiętności. Tak zwykle bywa z jednostkami wybitnymi – ich osobowości są na tyle barwne, ekspansywne i dominujące, że zwykły człowiek w ich towarzystwie ginie, znika; pozostaje mu tylko patrzeć, słuchać i podziwiać. Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: Cwietajewa 18.03.11, 17:36 *** (żeby dojść do ust i łoża)..Cwietajewa Żeby dojść do ust i łoża- Mimo groźnej cerkwii bożej Muszę iść Mimo karet iść weselnych. Karawanów. Jego próg pieczęcią Zaznaczył anioł. Tak o nowiu nocą nocy Wbrew żeliwnych stróżów mocy: Baczny wrót- Do drzwi śpiewnych i świetlanych Poprzez opar kadzidlany Pożądam. Tak jak dąży wciąż od wieków Mimo Boga- do człowieka Człowiek. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Cwietajewa 18.03.11, 17:38 ***- poszedł- nie jem - Cwietajewa Poszedł- nie jem: Pustka- jak smak chleba. Czego by nie dotkąć, Wszystko- kreda. ...On był mi chlebem, I śniegiem był. I śnieg nie biały, I chleb nie miły. Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: Cwietajewa 16.08.11, 15:34 Stalinizm wykonczyl wielu wspanialych rosyjskich poetow. Odpowiedz Link
rawik-is-me Tuwim: wiersze 19.03.11, 15:34 Ab Urbe Condita Zaraz nazajutrz, tj: Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc Dziewięćset Czterdziestego Piątego, Kiedy skwierczące miasto Dogorywało, jak ofiarna jałowica na religijnym stosie I tylko drgawkami kończyn świadczyło o życiu, Które było śmiercią, I dyszało, konając, czadem spalenizny, Jak sierść całopalnego zwierzęcia; I kiedy po drabinach dymu Już się w niebiosa wspinała Warszawa, Aby dalekim prapokoleniom Na wysokościach Zaświecić kiedyś mitem astralnym, Ognistą legendą, A tutaj zostać wygasłym kraterem, Kraterem wulkanu do dna wykrwawionym - Dnia Osiemnastego Stycznia roku Tysiąc Dziewięćset Czterdziestego Piątego, Na rogu Ruin i Kresu, Na rogu Gruzów i Śmierci, Na rogu Zwalisk i Zgrozy, Na rogu Marszałkowskiej i Jerozolimskiej, Co padły sobie w płonące objęcia, Żegnając się na zawsze, całując płomiennie - Zjawiła się pękata warszawska babina, Nieśmiertelna paniusia z chusteczką na głowie, Postawiła, dnem do góry, skrzynkę na rumach, Podparła ją - meteorem: jakimś szczątkiem Miasta I zawołała nieśmiertelnym tonem: "Do chierbaty, do chierbaty, Do świeżego ciasta!" Nie widziałem jej, ale widzę: Łzy się toczą Z jej - mimo wszystko - uśmiechniętych oczu. Mogła się zjawić Niobą-Źałobą, Furią wieszczącą, panią Hiobową, Rachelą, dzieci swoje plączącą - I też by jej uwierzono. Mogła przyfrunąć wiedźmą na mietle Czy upiorzycą w krwawiącym świetle Dnia zgliszczowego - I też by jej uwierzono. Mogła - bajeczna Wielka Piotrzyca - W patos jambiczny zestroić słowa, Że nowy wstanie gród z rumowisk "Na złość dufnemu sąsiadowi"- I też by była prawdziwa... Mogła stanąć na skrzynce wzniosłym monumentem, Upozować się pięknie i zadeklamować: "Per me se va nella citta dolente" - I nikt by się nie zdziwił. Ach, mogła wreszcie, Klio nie Klio, Liwiusz w spódnicy, Siąść na kamieniach wymarłej stolicy I byle gwoździem na byle cegle Wyskrobać tytuł: "Od założenia miasta"- Odpowiedz Link
flissy CUDA I DZIWY 24.03.11, 18:55 Spadł kiedyś w lipcu Śnieżek niebieski, Szczekały ptaszki, Ćwierkały pieski. Fruwały krówki Nad modrą łąką, Śpiewało z nieba Zielone słonko. Gniazdka na kwiatach Wiły motylki. Trwało to wszystko Może dwie chwilki. A zobaczyłem Ten świat uroczy, Gdy miałem właśnie Przymknięte oczy. Gdym je otworzył, Wszystko się skryło I znów na świecie Jak przedtem było. Wszystko się pięknie Dzieje i toczy... Lecz odtąd - często Przymykam oczy. Odpowiedz Link
black_jotka Re: CUDA I DZIWY 24.03.11, 19:39 Fruwały krówki Nad modrą łąką, Śpiewało z nieba Zielone słonko. Dobry wiersz dla dzieci, ale czy tylko dla ..dzieci? Odpowiedz Link
kristopherh Re: wiersze 26.03.11, 23:33 STRÓJ Miała w sadzie strój bogaty, Malowany w różne światy, Że gdy w nim się zapodziała, Nie wędrując - wędrowała. Strój koloru murawego, A odcienia złocistego - Murawego - dla murawy, Złocistego - dla zabawy. Zbiegło się na te dziwy aż stu płanetników, Otoczyli ją kołem, nie szczędząc okrzyków. Podawali ją sobie z rąk do rąk, jak czarę: "Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!" Podawali ją sobie z ust do ust na zmiany: "Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!" Porywali ją naraz w stu pieszczot zawieję: "Dziej się w tobie to samo, co i w nas się dzieje!" Dwojgiem piersi ust głodnych karmiła secinę: "Nikt tak słodko nie ginął, jak ja teraz ginę!" Szła pieszczota koleją, dreszcz z dreszczem się mijał, Nim jeden wypił do dna - już drugi nadpijał. Kto oddawał - dech chwytał, a kto brał - dech tracił, A kto czekał za długo - rozumem przypłacił! Sad oszalał i stał się nie znany nikomu, Gdy ona, jeszcze mdlejąc, wróciła do domu. Miała w oczach ich zamęt, w piersi - ich oddechy, I płonęła na twarzy od cudzej uciechy! "Jakiż wicher warkocze w świat ci rozwieruszył?" "Ach, to strzelec - postrzelec w polu mnie ogłuszył!" "Co za dreszcz twoim ciałem tak żarliwie miota?" "Śniła mi się w śródleciu burza i pieszczota!" Mać ją, płacząc, wyklęła - ojciec precz wyrzucił, Siostra łokciem skarciła, a brat się odwrócił. A kochanek za progiem z pierścieni ograbił, I nie było nikogo, kto by jej nie zabił. I nie było nikogo, kto by nie był dumny, Że ją przeżył, gdy poszła wraz z hańbą do trumny. Tylko Bóg jej nie zdradził i ślepo w nią wierzył I przez łzy się uśmiechał, że ją w niebie przeżył. "Ty musisz dla mnie polec na śmierci wezgłowiu, A ja muszę dla ciebie trwać na pogotowiu! Ty pójdziesz tą doliną, gdzie ustaje łkanie, A ja pójdę tą górą na twoje spotkanie. Ty opatrzysz me rany, ja twych pieszczot ciernie, I będziem odtąd w siebie wierzyli bezmiernie!" Miała w trumnie strój bogaty, Malowany w różne światy, Że gdy w nim się zapodziała, Nie wędrując - wędrowała. Strój koloru murawego, A odcienia złocistego - Murawego - dla murawy, Złocistego - dla zabawy. Leśmian Odpowiedz Link
kristopherh Tuwim 28.03.11, 02:20 Jeżeli A jeżeli nic? A jeżeli nie? Trułem ja się myślą złudną, Tobą jasną, tobą cudną, I zatruty śnię: A jeżeli nie? No to... trudno. A jeżeli coś? A jeżeli tak? Rozgołębią się zorze, Ogniem cały świat zagorze Jak czerwony mak, Bo jeżeli tak, No to... - Boże!! Odpowiedz Link